Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Posts

    773
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Visenna

  1. Hmmm.. kiedyś był odcinek Zaklinacza, w którym Cezar pracowal z psem który szczekał na konie i w ogole słabo je tolerował. Może poszukaj go w necie, Magdalenko. Ja ze swej strony dodam że moje oba Yorki potrafia się zachować w stajni, bo są tam po prostu zabierane od szczeniaka i się przyzwyczaiły, ale ich wytrzymałość ( zwłaszcza starszego) kończy się, gdy w stajni zrobi sie głośno ( np konie zaczynają walić w boksy przy karmieniu, ogier zacznie rżeć, ktoryś koń się odsadzi i narobi hałasu kopytami) - wtedy uciekają na zewnątrz budynku, zwłaszcza starszy. Na ujeżdżalni są grzeczne, zazwyczaj leżą gdzieś obok przeszkody, kiedyś dawały się też grzecznie "wygonic" z ujeżdzalni, nawet gdy byłam w siodle - ne wiem jak by było teraz, bo od pewnego czasu w stajni je zamykam - jednak to male psy, a niech się kon spłoszy, pies mu się zaplącze pod nogi..albo niech poczują suczkę w cieczce na wiosce.. nigdy nie sprawiały w stajni kłopotów ani nigdy nie uciekały, ale po kiego wała ryzykować? Zwłaszcza ze przy koniach jest mi jednak sporo wygodniej BEZ psów. Fajnie by było żeby inni też uznali że pies w stajni jednak przeszkadza, nawet ten grzeczny. Szczytem wszystkiego były ostatnio zawody w Warce - czyjś kundel ganiał za właścicielem po rozprężalni. Był grzeczny, na konie nie reagowal, ale jednak włóczył się za włascicielem, a rozprężalnia i tak już była za mała na te 15-20 koni z których czesc galopowala, część spacerowała stępem każdy w inną stronę, część stała w róznych miejscach oglądając aktualny przejazd, a jeszcze inna część skakała przeszkody "na żywiol". No sajgon, a między tym wszystkim ten pies - jak dla mnie powinien zostać natychmiast wyrzucony z terenu rozpręzalni- razem z właścicielem. Pies na zawodach ok, ale na smyczy i z dala od miejsc gdzie się jezdzi. Ale to w sumie nic, bo potem inny psiak wbigł na parkur w czasie czyjegoś przejazdu - na szczęście trzymał się z dala od konia, ale to i tak jest w ogole nie do pomyslenia! Ze strony sędziow, obslugi parkuru, zero reakcji...
  2. [quote name='konwalia62']Amitraza została podobno wycofana w całej UE. Nie tylko obroże preventic. Tak więc - wg mnie - trzeba mieć dużą odwagę, żeby te obroże (wg niektórych sprzedawców allegro "z resztek magazynowych we Francji") kupować. Tam pewnie te resztki wywala sie do kosza, a do nas niektórzy sprowadzają, by jeszcze zarobić.[/QUOTE] I znowu te plotki..."podobno". Jak została wycofana, jak nie została, skoro spokojnie mozesz w wiekszosci sklepów (przynajmniej netowych, w zwykłych nie szukałam) dostać obrozę Contra tix, o proszę , pierwszy z brzegu: [url]http://www.zwierzowisko.pl/products/1448-pess-contra-tix-obroza-przeciw-kleszczom-60-cm[/url]. Mało tego, na forum krakvetu wyczytalam, że jest to produkt POLSKI....czyzbysmy w międzyczasie wystąpili z Unii?
  3. Eeee, bez przesady, to nie leki, nie sądzę żeby komuś chciało się bawić- zresztą mam własnie ten produkt w ręce, bo wzielam dwie na zapas i naprawdę, z takimi szczegółami to już bardziej by się opłacało zacząć wspólpracę niż podrabiać, łacznie z bawieniem się w opakowywanie obroży w papier aluminiowany od wewnątrz ( czy jak to się tam nazywa) i jeszcze w woreczek. Reszta opakowania też wygląda dość solidnie, jak i sama obroża - pomysł z ewentualnym podrabianiem nie wydaje mi się prawdziwy raczej, ewidentnie jest to sprowadzone z zagranicy. Zresztą w ten sposób to mozna popaść w paranoję, bo nigdzie nie moge mieć pewnosći że nie trafię na jakąs podróbkę ( choć nie słyszałam zeby dla kogoś było opłacalne podrabianie obrozy p/insektowych..), trzeba by chyba kupować u samego producenta. A nawet jesli by bylo podrabiane...dziala extra i psy dobrze tolerują- swietna robota, ja chcę jeszcze ;)
  4. Wiesz...jest drozszy u nas, bo u nas go nie ma. Ale w Czechach jest caly czas. I co potem? Na allegro skonczą się te "resztki" na kwiecien przyszły rok, i sprowadzą następne, na kwiecień 2013 :) Pewnie będzie drogo, jeśli u nas nadal ich nie będzie, ale cóż...leczenie z babeszjozy też nas drogo kosztowało, a gdyby psy nie przeżyly toby byla chyba nawyższa cena, wiec trudno, będą na mnie te allegrowe mendy żerowac ;) btw. wlasnie zerkam na allegro i widzę aukcję z obrożą z datą waznosci 03-2013 (48 zl za sztukę) wiec chyba tak najgorzej nie bedzie :) Myslę że cena też po jakimś czasie spadnie, bo mniej ludzi to kupuje bo się wystraszyli, i sprzedawcy tez to pewnie po jakimś czasie zauważą, ze nie ma co tak windować cen..ale z drugiej strony analitykiem rynku nie jestem...pozostaje miec nadzieję ;)
  5. Odnosnie plotek o Preventicu, mozecie sobie poczytac tutaj : [url]http://www.dogomania.pl/threads/187317-Obroża-Parasitex-Virbac-zamiast-Preventic[/url] , dość rozsądne argumenta ludzie podają :) Jak dla mnie juz pierwsza rzecz:" Powiedziała, że został wycofany ze wszystkich krajów Unii" jest dziwna- ja kupuję Preventic ( teraz znajdowalny pod nazwą Virbac, ale nazwa Preventic też występuje na pudełku) czeski /slowacki ( nie znalazłam kraju produkji, ale całe pudełko w dwóch podobnych jezykach opisane, wiec wnioskuję ze stamtąd sprowadzone), a o ile mi wiadomo i Czechy i Słowacja do Unii należą, więc pierwsza nieprawda. Druga sprawa - skoro amitraza taka trująca, to dlaczego wciąż są dostępne na rynku inne obroże z amitrazą, czyżby tylko Preventic zabijał? :) I trzecia rzecz- gdyby to było niebezpieczne faktycznie to wlaściciele psów byliby informowani o tym na szeroką skalę, a nie przekazywali sobie domysły z ust do ust. Reasumując: moje psy biegają już trzeci rok w Preventicu, tylko on tak naprawdę je chroni - jeden rok zakraplałam bodaj Frontline'm i natychmiast skonczyło się babeszjozą i to u obu, ledwośmy odratowali. A argument o niebezpieczenstwie dla cukrzykow? Raz że nie wydaje mi sie on prawdziwy, a dwa - nawet jesli to mysle, że chodzi o włascicieli psów którzy mają cukrzycę i ciągły kontakt z obrożą, a nie o ludzi którzy poprzebywają z psem raz na ruski miesiąc przez pół godziny. W moim otoczeniu cukrzykow nie ma, więc nawet jeśli to byłaby prawda, to i tak byłabym spokojna. A dlaczego Preventic zniknął, a teraz znów powoli się pojawia, a gdzie indziej był cały czas sprzedawany? Ano trzeba by zapytać producenta, bo ja slyszałam już miliard teorii i żadna się kupy nie trzyma ;) My w każdym razie zostajemy mu wierni :)
  6. [quote name='Tiga84']Spoko, widzę, że nic się i tak nie zmieni. :/ Jak Ty się mnie pytasz w czym mamy jednoczyć siły, to ja się Ciebie pytam w takim razie po co się udzielasz na takim forum? Bo ja na przykład kocham zwierzęta i chcę im pomagać, nie dzielę ich na psy , koty, konie czy inne, a najważniejsze jest to, że nie dzielę ich też na rasy. Zwierzę potrzebujące pomocy, to dla mnie żywa istota potrzebująca pomocy, nie patrzę czy to wrona, czy wiewiórka, czy york, czy też amstaff. Możemy się "pięknie różnić" w pewnych kwestiach, takie jest życie, że ludzie mają odmienne opinie i chwała nam za to, bo byłoby nudno. Nasze wypowiedzi w tym temacie i tak nic nie zmienią, więc zakończmy to, bo już naprawdę nie wiem co mam pisać, żebyście zrozumiały o co tak naprawdę ty chodzi.[/QUOTE] Hmmm...a zauważyłaś o czym jest w ogole ten watek? :| Ja się moge jednoczyc w wątkach jednoczących, ale w wątkach o innym temacie, wymagających by zając stanowisko, wlasnie to robię. NIe wszędzie da się zastosować piękne idee. Ja też nie dzielę psów na rasy i co z tego? Jakie ma to znaczenie w sytuacji, ze Kodi pogryzł, że Zibo pogryzł, że oba powinny być uśpione? Jakie znaczenie ma w tej sytuacji moje "jednoczenie sił"? Ja "jednoczę siły" żeby taka sytuacja się więcej nie powtorzyła, bo kocham zwierzęta bez dzielenia ich na psy, koty czy konie i nie chcę by robiły krzywdę ludziom - może być?
  7. [quote name='Tiga84'] wydaje mi się, że jako miłośnicy zwierząt , nieważne czy kotów, psów, koni , tarantul, powinniśmy jednoczyć siły.[/quote] A niby w czym mamy akurat tu jednoczyć siły, skoro zdania mamy odmienne? [quote] Zdaję sobie sprawę, że każdy ma różne poglądy, nie musimy się zgadzać we wszystkim, ale dyskusja powinna być merytoryczna i coś wnosić do tematu, a nie prowokować do kłótni.[/quote] Ależ ów post który wkleiła Inga, jest pełen merytorycznych argumentów i wnosi mnóstwo do tematu! NIe rozumiem do czego masz zastrzeżenia? Do tego że pozwoliła sobie skomentować, "będzie się działo" - że spodziewa się na swój post reakcji? Prowokuje do kłotni? W jaki sposób, bo ma zdanie inne? Rozumiem że żeby wypowiedzieć się merytorycznie i wnieść coś do tematu, miała poprzeć ratowanie niezrównoważonego psa za wszelką cenę, czy jak?? [quote] Będziecie teraz tak szukać podobnych tematów i wrzucać swoje komentarze tylko po to, żeby z kimś się pokłócić?? Można wyrażać swoje zdanie, ale bez dzikiej satysfakcji, że "będzie się działo"...[/QUOTE] Nie, będziemy wyrażać swoje zdanie w podobnych tematach, jeśli się nam nawiną. Ponownie mam wrazenie,ze kazdy kto ma odmienne zdanie to wg Ciebie ktoś kto zamierza siać zamęt karmiąc się niezdrową sensacją. Otóż przyjmij do wiadomości, ze jeśli komentarze są gdzieś ostrzejsze, to tylko dlatego, że łagodniejsze zupełnie nie docierały do adresatów. Innymi słowy, adwersarze również mają granicę swoich nerwów, a sprawa błaha nie jest.
  8. [quote name='Inga33']Nie, nie rozwiązuje. Specjalista na swoich dzieciach go testować nie będzie. A jeżeli uzna, że pies ma szansę i nawet to z nim przepracuje, to ktoś komu się go potem wciśnie (milusi, koffany, oczęta słodziutkie, taki skarbeniek cudeńkowy, źli ludzie go popsuli, a on tak pragnie miłości...) otrzyma bombę z opóźnionym zapłonem. To nie jest pies, który "ugryzł". To jest pies, który był szczuty, prawdopodobnie ma za sobą wiele takich ataków i jest nastawiony na "zabić". Nie jest winien tego, co mu zrobiono i jest to cholernie smutne, żeby nie powiedzieć - dramatyczne. Ale robił to i ryzyko jest naprawdę ZBYT duże. Pośrednio poprzez takie nieodpowiedzialne decyzje nakręca się opinia przeciwko psom w ogóle, coraz mniej normalnych psów ma szansę na dom, bo ludzie, którzy może by i chcieli wziąć, zaczynają się bać. Takie przypadki dają im argumenty do ręki.[/QUOTE] Powinnaś ten post umieścić tam na fb w komentarzach. CapsLock'iem. Koniecznie!
  9. [quote name='ania z poznania']Akurat, w przeciwieństwie do Ciebie, wypowiadam się jak wiem. [B]Obce dzieci znalazły się w pomieszczeniu w którym pies dostawał pożywienie! Kolejna reguła- uczymy dzieci że NIGDY nie podchodzi się do psa jak je! [/B][/QUOTE] Ty mi tu zasad nie cytuj, bo ja je akurat znam! Co to za podciaganie na siłę kolejnej? Wlasnie wypowiadasz sie jak NIE WIESZ, bo napisałaś o zostawianiu psa samego z dziecmi, a pies sam z dziecmi NIE BYŁ! NIe odwracaj mi tu teraz kota ogonem, z jakimiś kolejnymi zasadami. Pominę już, że pies nie jadł, wrócił z dworu. Too jest powód dla psa do ataku, przebywanie w pomieszczeniu gdzie się go karmi? To g..o jest, a nie powód! Co innego gdyby dzieciaki pchały mu łapy do miski, ale on nie jadł. Jest do uspienia bo jest psychiczny i zadne zasady tu nie pomogą. Aha- dodam jeszcze- jak sobie w polskich realiach wyobrażasz nieprzebywanie z psem w pomieszczeniu w którym on je, skoro 80 % spoleczenstwa mieszka w mieszkaniach 50m.kw., gdzie całe pomieszczenie jest pomieszczeniem gdzie pies je, spi, gdzie je też i spi czlowiek? Ja, żeby goscie nie przebywali z psami w pomieszczeniu w którym one jedzą, musiałabym karmić psa chyba w toalecie, ale cienko wtedy widzę pęcherze moich gosci, albo na balkonie ( szkoda psów w mrozy...)
  10. [quote name='donacja']Stało się nieszczęście i zamiast roztrząsać teraz kto winny, kto niewinny, należy wyciągnąć naukę na przyszłość i nie ratować na siłę psów agresywnych i nie rokujących. Nie pierwszy to taki przykład na dogo, choćby historia Ambo...A jak już koniecznie chcecie kogoś obciążyć winą, to może pierwszego właściciela, który podrzucił Sandrze to "kukułcze jajo", bo nie miał na tyle odpowiedzialności, żeby psa wychować lub uśpić, kiedy okazało się, że wskutek jego błędów pies jest agresywny....... A Sandra, pod presją i w dobrej wierze dała psu szanse. Pies niestety nie dał szansy dziecku.[/QUOTE] Brawo. Popieram z całych sil.
  11. [quote name='ania z poznania']Oczywiście- ZAWSZE winny jest rodzic lub opiekun dziecka! Ponieważ dziecko nie może przewidzieć konsekwencji, opiekun/ rodzic ma taki obowiązek. Zasada NIGDY, PRZENIGDY, nie zostawiamy dziecka samego z psem obowiązuje KAŻDEGO RODZICA![/QUOTE] A przeczytałaś gdzieś, że dziecko zostało z psem samo? Pewnie gdyby zostało samo, to teraz już nie byłoby co z niego ratować.... "wiem że gdzieś dzwoni, tylko nie wiem, w którym kosciele...", co?
  12. [quote name='ageralion']I Sandra, osoba ktora od tak dawna zajmuje sie adopcjami psow, tego nie zauwazyla i oddala psa do domu, gdzie mial kontakt z dzieckiem? To jest skrajna nieodpowiedzialnosc. I ja tez wiem, kto zawinil, to oczywiste niestety.[/QUOTE] Oo, następna wszechwiedząca :). A skad Ty wiesz, ze miał? Są Święta, moze przyszła rodzina w odwiedziny, może na co dzien NIE MA TAM dziecka? Znajdziesz nam kandydata do adopcji psa, który NIGDY w zyciu nie będzie miał styczności z ludzmi mającymi dzieci, odetnie się dla piesiunia od całej rodziny swojej? Ludzie, litości... Dzieci są wszędzie - nawet gdyby gosc był pedofilem z orzeczonym zakazem do zblizania się do jakichkolwiek dzieci, to nadal pozostają wyjscia na spacer z psem - dzieci są wszędzie! WSZĘDZIE. Wlascicelowi Ziba mogły do drzwi zapukać chocby harcerki z ciasteczkami... Agresywny pies powinien być uspiony, a nie oddawany do "domu bez dzieci", bo nie ma takich domów, każdy ma znajomych, rodzinę, przyjaciól, którzy prędzej czy później dzieci mieć będą. Jestem tego najlepszym przykładem, dzieci nie znoszę i nie mam, a jednak nie potrafię uciec od ich obecności w moim osobistym domu, incydentalnej i sporadycznej, ale jednak. Aha- jakby ktos pytał znow do kogo mam pretensje, to odpowiadam: do tych co byli aktywnie przeciwko pomysłowi uspienia Ziba, czy równie agresywnego Bastera.
  13. [quote name='chita']nie bardzo rozumiem do kogo te pretensje...?[/QUOTE] A poczytaj sobie te wypowiedzi wyżej, w tonie " wstrętna dziewucha, na pewno uspiła zdrowego piesiunia, bo jej się z nim pracować nie chciało, u niej już nie jeden pies znikł bez wiesci". I żeby nie było - nie bronię Sandry absolutnie - jestem jedną z osób która się mocno rozczarowała jej osobą i którą najbardziej wkurzał fakt, ze trzeba bylo w różnych wątkach świecić oczyma - bo znikała, zwłaszcza tu na dogo, ale też wkurza mnie postawa, "huzia na Józia", i osoby które chcą ratowac wszystko co się rusza, bo to na pewno biedne skrzywdzone stworzonko i musi się "otworzyc" - trzeba mieć zdrowy rozsądek i zauważać takie oczywiste fakty, jak ukierunkowana agresja. Pies juz dawno powinien być uspiony, dziewczynka miałaby twarz - w tym się chyba zgadzamy? [quote]czy to ja widziałam psa jak sie zachowuje i wydałam go do adopcji??[/quote] No nie Ty, ale kto zawinił, to oczywiscie wiesz. Ciekawa zależność.
  14. [quote name='agaga21']od początku było wiadomo, że zibo nie znosi dzieci. nowy właściciel nie powinien pozwolić na to, by pies miał kontakt z dzieckiem. szkoda dziecka strasznie ale winę ponosi jak zwykle nieodpowiedzialny dorosły.[/QUOTE] Ty czytasz sama siebie? Takie psy się usypia, a nie szuka im właścicieli, mieszkających w dzikiej głuszy, gdzie nie będzie innych ludzi, a zwłaszcza dzieci. Dzieci są na calej planecie ziemskiej, nie można założyć, ze właściciel, choćby najbardziej odpowiedzialny, będzie w stanie ZAWSZE dopilnować by dzieci nie były w zasiegu wzroku psa! Jesteś chętna na obarczenie samej siebie ciagłym pilnowaniem, zeby te pies nie znalazł się w poblizu dziecka? Skarzesz sie na dobrowolny zakaz odwiedzin rodziny ze wzgl. na psa? Ten pies atakował poza tym nie tylko dzieci - jakkolwiek wina za takie zachowanie zapewne leży po stronie ludzi, to mimo wszystko takie psy się usypia, a nie "daje im kolejną szansę"...na zagryzienie kogoś... A pisanie że wina lezy po stronie czlowieka, to okrucieństwo wobec rodziców tej dziewczynki. BYłaś przy tym, ze wiesz, ze to czyjaś wina? Mnie zaatakował kiedys pies, zwykły burek do kolana, siedzial uwiązany na sznurku przy panu swoim na targu, a ja jako dziecko przechodziłam z tatą obok, kiedy sie rzucił. Nie zdążył z zębami, pan odciągnął za sznurek, ale pazurami poorał mi łydkę. Czyja wina? Gość, starszy dziadek w ogole nie spodziewał sie ataku, ja psa nie prowokowałam. A tak w ogole to : "Pies dostał szanse opiekun znał jego przeszłość i zagrożenie był świadomy wieku i doświadczeń psa. Dbał starał się wykastrował go.............. niestety to nie wystarczyło". "Dziecko nie było pozostawione samo sobie z psem. Pies wchodził do mieszkania po spacerze. Opiekun nie zawinił" - tak wyglądał atak Ziba.Tyle w temacie.
  15. Jeśli nadal interesuje Was Zibo, to zajrzyjcie na forum PE, on ma tan swój wątek z nowymi informacjami. Ciekawa jestem, czy nadal będziecie tak wzdychać z ulgą, że ten pies wciąż żyje...
  16. podnoszę psiaki. Ostatnie info o nich tu proequo.pl/forum/viewtopic.php?id=3963
  17. A moje dwa uwielbiają mandarynki, pomelo i jabłka. Lubią tez pomarańcze i banany, ale zdecydowanie mandarynki rządzą ;) Generalnie zeżrą każdego owoca jakiego im dam, ale nie daję wszystkich- gruszki i sliwki - wiem co mi się dzieje w jelitach po nich, wiec psom tego oszczędzam :D
  18. [quote name='emue']Tyle, że mój maltańczyk jest bardzo wybredny co do jedzenia i nie ruszy byle czego. Skoro pies jest zdrowy, to jaki mam powód, żeby mu tego nie dawać ?[/QUOTE] No własnie o to chodzi - zdrowe karmy, dobre, nie mają sztucznych polepszaczy smaku. Karmy marketowe są jak fast food - smakują i nic poza tym, bo one mają smakowac, a nie koniecznie mają być zdrowe. Mają być tak zrobione, zeby pies je wsuwał z trzęsącymi się uszami - jak słusznie zauważyła Dagaa to tak jak czipsy i slodycze - wybredne dzieci nie ruszą zdrowego żarcia, ale chipsy i slodycze wciagają tonami - czy to znaczy ze mamy im je dawać, bo tylko to chcą jeść? Skoro pies jest zdrowy, to jaki masz powód by mu tego nie dawac? Ano taki, ze pewnie chciałabyś, żeby był zdrowy jak najdłużej... Masz złe rozeznanie co do tego co jest "byle czym" - to ze coś psu smakuje nie znaczy że jest zdrowe dla niego - vide psy ktore na dworze nażrą się czegoś zepsutego, nadgnilego, a potem wymiotują..i co, znów na drugi dzień szukają na dworze "smoakołykow". Ja wiem, ze przy wybrednych psach to jest problem i ma się ochotę iść na łatwiznę i karmić tym co psu smakuje, ale ja też miałam problem z miomi Yorkami, na wszystkie karmy kręcili nosem i trzeba było dokonywać cudow zeby chcieli jesc. Co się okazało? Te karmy były za suche, odkąd mają tłuste chrupki jedza bez protestów, a też byłam już bliska płaczu, tyle tego przetrenowaliśmy. Oczywiscie zrobisz co uwazasz, ja wiem że najlatwiej i najwygodniej sie karmi karmą, ktorą idzie kupic wszędzie, wlasciwie nawet w kiosku.
  19. [quote name='emue'], ani razu po tym nie rzygał. Czasami mama albo babcia ugotuje mu zupkę. Jeśli piesek nie jest wrażliwy pokarmowo, to spokojnie można dawać to.[/QUOTE] Hmm, to tak jakby napisać, ze jesli nie masz po alkoholu nudnosci i kaca, to możesz go spokojnie pić codziennie:roll: To, że pies ma odporny ogranizm i daje sobie radę z tanią karmą, nie znaczy że ona mu służy i że można go karmić shitem. Wiesz, ludzie latami żyli kiedys w azbestowych blokach, ale chorowali tylko ci wrażliwsi, silnym nic nie było - co nie znaczy że to na dłuższą metę było dla nich dobre. No ale zawsze można patrzeć z innej strony, niektore wiejskie psy żrą gotowane ziemniaki i też własciciele powiedzą, że mają się całkiem dobrze:p
  20. Visenna

    tlusta karma

    Moje psy jedzą Hills'a Presciption diet l/d - masakrycznie tluste, ręką się im nie podejmuję nasypywać chrupek ;) Jak zabieralam psy do pracy i bralam karme dla nich w woreczku to potem nie moglam jej z tego worka wysypac, bo sie przyklejała :) Dodatkowo ta karma jest smaczna - czego my juz z moimi niejadkami nie przerobilismy - od royali przez bosche, biomille, orijeny...i zawsze chlopaki mieli dlugie zęby na karmę, też podejrzewalam ze chodzi o jej suchość. Dopiero jak okazalo sie ze maly ma problemy watrobowe, wet nas przestawil na tę karmę. Ona co prawda jest weterynaryjna ( psy wątrobowe cięzko przyswajają, wiec ta karma jest dosc mocno odżywcza), ale je ją rowniez moj zdrowy pies ( nie ma wyjscia- nie mogę go karmic niczym innym bo maly mu podjada, wiec muszą jesc to samo) i nareszcie to cos, co oba jedzą chętnie i bez marudzenia, a i zdrowemu karma sluzy. Weci mowili ze moze na niej tyc, ale nic sie takiego nie dzieje, pies jest okazem "sportowca" ;) i w ogole oba to wulkany energii i radosci :)
  21. [quote name='HelloKally'][URL="http://www.dogomania.../members/76741-Abrakadabra"][B]Abrakadabra[/B][/URL]- wiesz.. większość dużych psów by przeżyła normalnie spotkanie z np. kucykiem,, bo wszystkie znane mi psiaki o sporych gabarytach nie drą mordy na wszystko co większe od nich, nie rzucają się ludziom do gardeł tak jak yorki( z tym , że one ze względu na swój rozmiar rzucają się do nogawek), nie prowokują innych psów i są co najważniejsze w mniejszym lub większym stopniu ułożone. [/QUOTE] Co Ty, za przeproszeniem, pierniczysz:crazyeye: To ze Yorki (w ogole male psy) szczekają na inne jest specyfiką rasową i wynika z gabarytow- mały pies woli pokazac szczekaniem jaki on jest straszny niż wdac się w walkę z duzym psem, to chyba normalne i nie mozna maluchow za to winic? A w ogole akurat moje dwa szczekają na inne psy tylko gdy są ignorowane i robią to w celu stricte zabawowym. Yorki sie rzucają do gradel/nogawek?:crazyeye: tak sie sklada ze z racji bycia wlascicielem Yorkow znam ich masę, u siebie na osiedlu co najmniej 10, w domu w Szczecinie ze dwa razy tyle i jeden, powtarzam: JEDEN tylko jest agresywny, ale do innych psow tylko. Ale to stary samiec- nie sądzę zeby jego agresywnosc miala coś wspolnego z przynależnoscia rasową. Co do ulozonosci - w okolo siebie na spacerach widze rozne psy, rasowe, kundle, male, duze...i osmiele się stwierdzic ze moje Yorki sa lepiej ulozone niz wiekszosc z nich, a nie byly ukladane WCALE :lol: no chyba ze za ukladanie rozumiemy uczenie dawania lapki. York to taki sam pies jak kazden inny, niczym sie od innych nie rozni, niczym! Spotykalam juz dobermany zachowujące się dokladnie tak, jak opisujesz niby to "yorcze" zachowanie...a zachowuj się wobec bulterierow tak jak sie ludzie zachowują wobec Yorkow (czyli uparcie glaskaj tam gdzie pies nie lubi, piszcz nad nim, bierz na ręce, porywaj do gory bez uprzedzenia, majtaj nim trzymając pod przednie lapki, przewracaj na grzbiet korzystając z tego ze nie ma sily protestowac itp) to zobaczymy czy ow bulterier nie bedzie szczekliwy, agresywny czy co tam jeszcze zarzucasz Yorkom. To nie psy takie sa- to ludzie je takimi robia. Nie wierzysz? Zapraszam do mnie, poznasz Lokiego-Yorka ktory w zachowaniu niczym sie nie rozni od owczarka na przyklad. No moze tylko tym ze boi sie glosnych dzwiekow, jak np cos spadnie...a nie sory, znajomy owczarek tez się tego boi:roll:
  22. [quote name='senitus'] Zastanawiam się komu byś dała grosik jakiemuś co na wino czy na psa ? [/QUOTE] Prędzej temu na wino - za to że mnie przynajmniej nie oszukuje, bo nie sądzę że w tym przypadku o którym rozmawiamy, pieniążki idą na psy ;)
  23. I co, tez mialas takie mysli, żeby żebrać? Nie my okropni, a Ty łatwowierna....
  24. A pomidor surowy? Mozna??
  25. Chorym nogom nie przeszkadzaja kilometry zrobione podczas zbierania puszek i butelek, podczas przychodzenia na deptak i do "gościnnego" komputera, ale praca im strasznie szkodzi... :diabloti: A są zajęcia siedzace, tak samo siedzące jak żebranie.
×
×
  • Create New...