Jump to content
Dogomania

Nor(a)

Members
  • Posts

    1033
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nor(a)

  1. [quote name='matusz5']To prawda Graża wszystko co napisałaś, święta prawda.... ja gdybym tylko mógł bym wziął do siebie:) niestety nie mam warunków do tego... za male mieszkanie, a ona musi byc w domu i to z ogrodem. ! Setery to moja rasa !! Zakochałem się w seterach dwa lata temu.... [/quote] Ten ogród to znów aż tak dużo nie wnosi ;) . Przydatne jak się chce z psem poćwiczyć czy jakieś inne zajęcia, ale sam w sobie ogródek jest dla setera zwyczajnie nudny. Na zachętę powiem, ze u mnie wychowują się 3 seterki,w tym 2 młode tylko na 40m (wolnej powierzchni w pokoju mają jedynie ze 4m2), ciasnota a jakoś to daje radę. Bo tak jak powiedziała Graża - nie można jej też oddać każdemu- i chodzi tu o coś innego niż powierzchnię mieszkania.
  2. [quote name='Sihaja']Korlat chodzi na smyczy - szwy ściagamy za tydzień i trochę. nie wiem jak to wytrzymamy. w domu ją roznosi, na spacerach patrzy z wyrzutem... [/quote] bez przesady :cool3: ..wytrzymacie. Moja gordonka nie biegała już 3 tyg (cieczka)...tylko tyle co po ogródku. Vega kiedyś była "uziemiona" łącznie 2 miesiące - tu już było gorzej :p
  3. [quote name='matusz5'][SIZE=4][COLOR=indigo][B]~-~-~-~[/B][/COLOR][/SIZE][SIZE=5][COLOR=indigo][B][SIZE=6][COLOR=royalblue]FOXI[/COLOR] [/SIZE][/B][/COLOR][/SIZE][SIZE=4][COLOR=indigo][B]~-~-~-~[/B][/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][B]Rasowa SETERKA szuka nowego domu !!![/B][/SIZE] [B][SIZE=3]Sunia ma około 3-4 lat, Biegała na polach w okolicach Iławy, obecnie przebywa w schronisku w Ostródzie.[/SIZE][/B] [SIZE=3] [/SIZE][/quote] na moje oko ona jest raczej młodsza...
  4. [quote name='kofee']Nie wiem, czy to właściwy dział, ale sądzę, że ten problem pasuje bardziej tutaj, niż do żywienia. Moja suczka - od pół roku z nami - je w takim tempie, że boję się , że coś jej się stanie np. dostanie skrętu kiszek. [/quote] Dziel na kilka porcji.. Moja gordonka (w tej chwili prawie dwuletnia) jada tak samo. Jedzenie dla niej przygotowywane to prawie papka jak dla szczeniaczka, jada 3 razy dziennie (czasem 4) mniejszymi porcjami. Nigdy nie zaznała głodu, ani żadnych innych przejść w życiu (rodowodowa, od szczeniaka u nas), a więc po prostu taki typ jeśli chodzi o jedzenie -szybko, łapczywie, bez gryzienia. W domu mówimy, że ona "tankuje" a nie zjada. Dając kości bym ją chyba zabiła :roll: . Pies specjalnego traktowania jeśli chodzi o sposób i rodzaj jedzenia.
  5. Nor(a)

    Lublin 22.04.2007

    [quote name='simbik']Szkoda, bo miło by było spotkać się w takich okolicznościach :lol:. [/quote] Pewnie nie raz jeszcze będzie okazja, bo jak widzę plany na ten sezon macie bogate :lol: . My się ruszamy na ringi od marca.
  6. [quote name='przemo amstaff'] Czyli zastosowanie ORIDERMYL-u umozliwia pozbycie sie w zasadzie wszystkiego co moze pojawic sie w uszach klapouchych :lol: Obecnie tez teraz kozystam z ORIDERMYL-u moja Amstaff-ka miala takie same objawy i jest juz 7 dzien a poprawa jest naprawde WIELKA:mdrmed: [/quote] ..no nie jest to tak do końca że Oridermyl to "[B]cudowna[/B]" maść na wszystko i zastąpi wizytę u weta i wymaz w każdym przypadku. W domu mam przypadek gdzie Oridermyl nie tylko nie pomógł ale wręcz pogorszył sprawę (nasz błąd że zawierzyliśmy wetowi który uparcie odmawiał nam wymazu). Pomógł inny lek, dobrany przez innego weta na podstawie tego co wyszło na wymazie.
  7. Nor(a)

    Lublin 22.04.2007

    [quote name='simbik'] My już się szykujemy :lol:[/quote] My niestety nie:p , bo jak widzę w tym roku zrezygnowano z VII gr :roll: . Ale ogólnie sympatyczna wystawa, przynajmniej tak było w tamtym roku.
  8. [quote name='marmara_19']pies na karmie light nie shcudnie!![/quote] Mogę to potwierdzić. Moja Vega byla 2 m-ce na takiej karmie, ściśle dawkowanej do jej wagi, a raczej wagi docelowej - nie schudła ani grama. Gdy ograniczylam dawkę do jeszcze mniejszej ilości zauważyłam, że pies owszem trochę schudł..ale jednocześnie słabła..czyli sprawa niepokojąca. Ja polecam jednak naturalne żywienie, zwłaszcza że piesek Asti jest malutki. Vega schudła z 31 do 26kg..podstawą było chude mięso (mało ok. 100-150g/dzień) i warzywa. I co najważniejsze trzyma tą wagę idealnie..(wyrzuciłam wypełniacze)
  9. [quote name='kofee'] Tak pytam, bo u mnie w domu nie je się mięsa i nie mam kompletnie żadnego doświadczenia w tej materii.:-o[/quote] U mnie też się nie je :p ..Wszelkie zapasy mięcha są dla psów. Kurczak -udka albo ćwiartki, filety z indyka (fajne mięso, bo chude), wołowina. Niestety tylko to mogę u siebie dostać. Wieprzowinę odrzuciłam z góry, tak samo jak żywienie surowym mięsem. Czasem jest u nas "dzień rybny" czyli filety z mintaja albo po prostu tuńczyk z puszki wymieszany z ryżem. Moje psiaki jedzą 3 razy dziennie małymi porcjami - pozostałe 2 posiłki to twaróg albo suchy Bosch.
  10. [quote name='Jureja']Moja Risa po pierwszej cieczce się nieco uspokoiła [/quote] A druga to następny przełom ;) ..przynajmniej tak mi się wydaje jeśli chodzi o gordony.. Blue.. - "złapana" podczas tych 2 sek.:p kiedy staneła nieruchomo: [IMG]http://milka.net.pl/vega/zima/blue1a.jpg[/IMG] ..i Blue fruwająca nad Vegą :roll: [IMG]http://milka.net.pl/vega/zima/blue4.jpg[/IMG]
  11. [quote name='moth']A moja na wtorek. Już się zaczynam denerwować. :roll:[/quote] uuu..jednak?.. będzie dobrze :lol:, seterki goją się błyskawicznie.
  12. [quote name='edziakalitowa']Mam zaplanowana na piątek sterylizacje suczki .A wsobotę z rana zamierzam rano wyweżc syna na ferie zimowe:cool3: czy mogę z sobą zabrac sunię [/quote] Pewnie Ci większość powie, że nie :roll: , ale dużo zalezy od tego jak sunia będzie się czuła. Nasza Vega pokonała 150km tuż po zabiegu (sterylka byla w W-wie, mieszkamy w Łodzi). Druga sunia, sterylizowana w dość podeszlym wieku (10-12lat), 2 tyg. wczesniej zabrana ze schroniska zasuwała na 2km spacer na własnych łapkach już 2 doby od zabiegu..Po prostu na tyle dobrze się czuła, ze sama chciała i nie sposób ją bylo zostawic w domu. Obie pięknie się goiły, szwy byly cały czas [B]suche[/B], żadnego opuchnięcia i w zasadzie normalnie zachowywały się już na 2 dzień po zabiegu, normalnie jadły, nie miały żadnych wymiotów etc., ale różnie bywa.
  13. [quote name='Greven']Nie, nie po to. Ale gdyby właściciele pojazdów uszkodzonych przez niedopilnowane zwierzęta domowe mogli skutecznie dochodzić odszkodować u właścicieli tychże niedopilnowanych zwierząt, to może tych drugich czegoś by to nauczyło... na przykład pilnowania swojej własności.[/quote] ....taki przykład z życia, znajomemu mojej matki wybiegł kiedyś wprost pod koła pies. Wszystko działo się na osiedlowej uliczce. Pies należał do sąsiadów z klatki obok i (pozornie) mu się nie oberwało..w każdym bądź razie uciekł, a auto (służbowe Modeo) zostało z wgniecionym błotnikiem. Była próba kontaktu z właścielem i próba powiadomienia o szkodzie, która zaistniała z powodu niedopilnowania psa przez sąsiada. Odpowiedzią były jedynie pogróżki i "idiotyczne" teksty :roll: typu: "proszę nie molestować mojej żony" ...????:crazyeye:. Dlaczego [B]każdy[/B] niezrównoważony idiota w tym kraju może jak najbardziej posiadać psa????? Dla mnie takie niedopilnowanie to takiej samej rangi zaniedbanie zwierzaka jak chociażby głodzenie (bo też naraża ...zdrowie i życie).
  14. [quote name='anielica']Pies moich rodziców, mieszaniec wyżła z dogiem, skończył już 12 lat. Jest psem dosyć masywnym, waży w tym momencie 39 kilo. Do 11 roku życia biegał i skakał. Od roku bardzo się postarzał, co widać głównie po tym, że osłabły mu nogi. Wiem, że jest ciężki i jak na swoją wielkość już starusieńki, ale może można mu jeszcze jakoś te nogi wzmocnić? [/quote] zajrzyj tu: [URL]http://www.arthritis.au.com/pain/pain_mast.htm[/URL] Lek dopuszczony u nas (niestety brak oficjalnego dystrybutora). Jest jeden wet który to sprowadził jakis czas temu z Kanady (nie wiem czy to jeszcze ma). Kuracja nie należy do najtańszych.
  15. [quote name='Honey']Masz racje, wola kontaktu musi byc po dwoch stronach. A hodowcy nie zainteresowanego utrzymaniem kontaktow z nabywcami nie rozumiem. Pozbawia sie w ten sposob mozliwosci obserwowania rozwoju wyhodowanych psow i wyciagania z tego wnioskow na przyszlosc. [/quote] Widać takie wnioski są im obojętne..:roll: Swoją drogą dziwnie się czuje właściel, któremu hodowca na maile nawet nie odpowiada [SIZE=1][COLOR=silver](takie moje luźne wnioski)[/COLOR][/SIZE] Honey - co tu dużo mówić.....naprawdę piękne są Twoje szczenięta :lol: (śledzę wątek na bieżąco ;) )
  16. Nor(a)

    Odchudzanie

    [quote name='karenina']Ja podobnie jak coztego, nie daje wypełniaczy, odchudzam psy tylko na warzywach i miesku. Moze to dlatego tak szybko chudnie? 0.5 KG tygodniowo to duzo jak na takiego psa.[/quote] dużo..:roll: . Vega chudła 0,2kg/tydzień (waga wyjściowa: 31kg :oops: ). Widać trochę jej folgowałam :cool3: ..dodawałam łyżkę gotowanego ryżu
  17. [quote name='Bagdad11']Co ja mam powiedzieć....1. Nie mam środków transportu (nawet do Łodzi nie mówiąc do Warszawy mieszkam 30 km od łodzi) 2. Nie mam równierz środków pieniężnych żeby psinie wykonać artoskopie. Jedynie na co moge sobie pozwolić to artrotomia którą zaproponował mi wet u mnie w miejscowości za kwotę 300 zł.[/quote] Jedno pytanie, czy pies jest z hodowli? (z rodowodem?). Pytam, bo być może hodowca wykazał by sie dobrą wolą pomocy finansowej, chociaż częściowej?. Wbrew pozorom są hodowcy którym nie jest obojętny los "ich" psów.
  18. [quote name='madziara1983'] Łukasz ma jeszce drugi problem, jest niepełnoletni, chodzi jeszcze do szkoły.sam się zajmuje swoim psem, nie ma za bardzo mozliwości dojazdu do warszawy choc transport by sie z pewnoscia w dziale znalazł tylko czy dla niego koszty nie beda zbyt wielkie, sama operacja to duzy koszt...[/quote] Madziara..wiem jakie mniej więcej są koszty takiej operacji :roll: , ale nikt w Łodzi nie zoperuje łokci (za 200 czy 500). Znam w Łodzi dobrego weta chirurga, tyle że to chirurg "miękki". Dysplazja łokci to naprawdę poważny problem. Przede wszystkim zanim zaczniemy mówić o operacji należy najpierw postawić dobrą diagnozę.:roll: Tego nie zrobi osiedlowy wet. Można spróbować u Sieradzkiego w lecznicy "Na Stokach"..ale ja nie mam zdania na ten temat. [quote] Moge tez powiedziec ,że weci u ktorych bywał sa chyba nie normalni. jak pierwszy raz opisał mi problem to powiedziałam żeby poszedł do weta wykluczyc dysplazje bo na początku twierdził,że to na pewno nie dysplazja...Łukasz mi napisał ,że ten wet wymysla nie wiadomo co żeby tylko zdjęcia rtg nie zrobic...cholera co to ma byc ,za darmo robia czy co...[/quote] wiesz..moja Vega na pierwszy objaw (kulawizny) dostała w Łodzi ...zastrzyk przeciwbólowy i zalecenie "czekania", RTG również nam odmówiono. :roll: ..cóż...
  19. [quote name='Bagdad11'] Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Wet chce już operować, ja się boje takiej operacji. Proszę o pomoc.[/quote] Łokcie to dość skomplikowana operacja. Z artrotomią to poniekąd prawda, znacznie lepsze efekty daje artoskopia, chociaż podobno czasem niezbędna jest artrotomia - czyli "otwarcie" łokci. Jedź do W-wy na SGGW. Jeśli rzeczywiście istnieje ten problem to czasu masz bardzo mało (za chwilę może być za późno na cokolwiek, to gorszy rodzaj dysplazji niż biodra ..przy tym drugim jest więcej możliwości działania).
  20. [quote name='Greven']Behemot, ależ nie, po co szukać. Mając jego tablice, mam jego dane. Nora, unoszenie samochodów w powietrze jest niestety nierealne. Ale zupełnie realne jest zatrzymywanie się, by sprawdzić, co się stało z potrąconym zwierzęciem. Zarówno ze strony potrącającego, jak i świadków zajścia. Niestety w tym wypadku kierowcy po prostu mijali szczeniaka.[/quote] idźmy dalej...kierowca przejechał psu łapę, więc zakładam że pies wbiegł [B]tuż[/B] pod koło (nie zdążył wbiec cały). Maska samochodu ma pewną wysokość ograniczającą widoczność tego co tuż pod kołem (pies-szczeniak jest raczej niski). Nie sądzę, żeby poczuł że przejechał po łapie (BMW to dość ciężka osobówka, nie każdy ma obniżone zawieszenie). [B]Mógł[/B] nie zauważyć. Co do świadków masz rację :roll: , człowieka biją i każdy "stara się nie widzieć". To samo z leżącym na ulicy - "jak leży to pewnie pijak". Tacy ludzie.taki kraj :roll: . [quote] Bardzo często hamuję przed wybiegającymi na jezdnię psami, czy kotami, omijam je i czasem moje manewry są tyleż odruchowe, co głupie, bo narażam siebie, auto i innych użytkowników szosy. Jednak to silniejsze ode mnie. Zwierzęta domowe to bardzo rzadko zwierzęta bezpańskie. Mają swoich właścicieli, którzy świadomie wypuszczają je na spacer, na pobieganie, na reprodukcję, lub nie biorą odpowiedzialności za ich bezpieczeństwo, tak jak właścicielka potrąconego szczeniaka, która zostawiła otwartą bramę.[/quote] Jeżdżąc ponad 10 lat mam to szczęście, że "udało" mi sie nic nie przejechać. Jeżeli widzę psa (psy) biegnące poboczem, zwyczajnie zwalniam na tyle na ile pozwalają warunki i to nawet często dość znacznie. Dzieki temu parę razy pies zdążył spokojnie przebiec mi pod kołami (prędkość 20/h, a więc żadna). Ostatnio był to duży golden który sobie przebiegł ulicą (właścielka beztrosko wychodziła sobie z domu z podwórka-spojrzałam w bok..widziała psa, widziała auto, widać nie skojarzyła co w związku z tym). Ale zdaje sobie sprawę, że kiedyś może być ten pierwszy raz kiedyś coś wbiegnie mi prosto pod koła i może nie mieć zwyczajnie szans..Dodam jeszcze ze osobiście nie chciałabym mieć czołówki z kims kto wlaśnie gwałtownie odbił na lewy pas z powodu wbiegającego psa (myślenie egoistyczne z powodu moich trzech psow których nie chciałabym "osierocić") Pilnujmy swoich psów :roll:
  21. [quote name='Moskva'] Co innego kiedy widział by psa przed maską, ale jestem optymistką, wierze w ludzi i wydaje mi sie, że raczej pies wbiegł pod tylne koła a nie przednie. [/quote] Pies, w dodatku mały szczeniak wbiegający tuz przed maskę to nawet nie sekunda..a ułamek. Greven, miał się ten kierowca unieść w powietrzu w ćwierć sekundy? :roll: O co to napiętnowanie?..chyba że pies siedzial na srodku jezdni. To co podajesz to jakiś ogólnikowy opis sytuacji. Pies wbiegł z posesji pod auto..."pogratulować" wyobraźni właścielce (niewiadomo jak się to wszystko skończyło)
  22. [quote name='bognaw'] Mogę przysiąc, że jeszcze wczoraj tej guli nie było (Fanka jest bardzo szczupła, więc niemożliwe, żebym to przeoczyła podczas głaskania). [/quote] ...bo to jednego dnia nie ma a drugiego już jest :roll: . Nie pamiętam dobrze po jakim czasie od zastrzyków moje nabawiały się gulek (Vega też miała tyle, że niewielkie), ale na pewno nie był to dzień czy dwa..mogło być i po tygodniu. Gula, którą miała Blue pierwszego dnia była dość bolesna (nie mogłam pomacać bo pies od razu piszczał). Cały dzień była mocno osowiała. Taki twór na karku bolał i zwyczajnie przeszkadzał. Tyle, że Blue to przypadek skrajny, bo to co miała potem na karku było naprawdę ogromne. W tej chwili posiadaczką niewielkiej guli na karku (zanikającej już) jest Vega. Nie wiadomo po czym..nie było zastrzyków etc. Podejrzewam, że dostała w zabawie kłem drugiej, stąd krwiak ("zawartość" taka sama jak w gulkach po zastrzyku - czyli płyn o lekko różowawej barwie). ..ale najlepiej upewnić się o wszystkim u weta ;)
  23. [quote name='Alicjarydzewska'][I]:crazyeye:kurcze duża ta gulka ...napisz może priwa do Nor(a) wiem ,że jej któraś z dziewczynek miała gulkę nacinaną :cool3:[/I][/quote] witam Alicja :cool3: ...(lepiej późno niż wcale). Gulkę miała Blue równo rok temu, właściwie nie gulkę ale GULĘ, która w swoim apegeum osiągneła rozmiar dość sporego ziemniaka :roll:. Z daleka było widać że wystaje z karku. Zrobiło się to po antybiotyku w zawiesinie podawanym podskórnie. Chcieli jej to wycinać/oczyszczać argumentując tym, że..."skóra się odklei":crazyeye: . Nie zgodziliśmy się na to wycinanie z goleniem połowy boku (konsultowane było u innego weta..byla robiona biopsja, kazali rozgrzewać to miejsce). Blue niestety rozdrapała sobie tą gulę. Gula pękła (potop w domu :p ). Mimo, że była dziura w skórze i tak się to napełniało na nowo płynem. Miała zakładane sączki, późniejsze leczenie to rozgrzewanie (termoforem), laser. Nie wiem czy to przyspieszyło zmniejszanie się guli czy nie...W każdym bądź razie przez miesiąc biegała z zabandażowanym karkiem..po czym wszystko pięknie zeszło. Nigdy więcej nie dostała już żadnego zastrzyku w kark (tego pilnujemy my i nasza obecna wetka).
  24. to jest halówka, prawda?..(chodzi mi o gr. VII czy na hali)
  25. [quote name='pati-c'] poza tym mam dylemat- czy dac mu spokoj i pozwolic,aby w swoim rytmie dochodzil do siebie, czy wrecz przeciwnie- intensywnie wchodzic w jego swiat, inicjowac urozmaicone syt., "zmusic" go do czestych kontaktow,aby przelamac w nim ten "autyzm"?? kurcze,ten pies ma 8 lat i ciezko mu sie dostosowac do tego co go spotkalo- jakie podejscie byloby dla niego lepsze? [/quote] pati..on jest b. krótko u Ciebie :roll: . Skołowany, wrażliwy pies. Mogę Ci powiedzieć jak ja to widzę..na podstawie doświadczeń z naszą Kleą - seterką po przejściach, która prawdopodobnie była wcześniej bita, pogryziona przez jakiegoś psa i...nie wiem co jeszcze :roll: i reakcje w nowym (naszym) środowisku miała jakie miała - chowanie się po wszystkich kątach, pogryzienie mojej Vegi, zaatakowanie Blue. W pewnym momencie dałam jej po prostu spokój, wręcz "lekceważyłam", dałam jej czas i spokój którego chyba najbardziej potrzebowała aby poczuć się bezpiecznie. Dostawała smakołyki razem z resztą stada, była głaskana ale przez pewien czas z umiarem. W tej chwili po 2 miesiącach jest zupełnie innym psem niż była na początku..beztroskim i wesołym wykładającym się na brzuch do głaskania. A ona jest starsza od Gabora..Wszystko da radę..z Gaborem też. [quote]eria-ja tez dzis wymieklam-jak jechalam z trzema psami autem[/quote] wiem coś o tym...mam tak na stałe :p
×
×
  • Create New...