-
Posts
3441 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Katcherine
-
Wwa - Wyżeł! Pomóżcie piękny,młody pies już MA DOM :)
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*']Chyba środek przeciwbólowy jeszcze nie zadziałał :shake:. Samir po kolacji wyszedł na spacerek dosłownie na minutę i zaraz zaszył się w budzie. Może rano lepiej się poczuje ...[/quote] Samirku wytrzymaj biedaku. Gajowa- powiedz mu ze jest ktos kto mysli o nim i...pewnie spedzi bezsenna noc. Wiec niech dotrwa do wynikow badan- zebysmy wiedzieli jakie leki podac...ze bedzie lepiej... ta cholerna bezsilnosc..... -
Wwa - Wyżeł! Pomóżcie piękny,młody pies już MA DOM :)
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
wezcie najlepsza karme- znajdzie sie sponsor nie wiem jaka by pani doktor polecila, ale ja mialam db doswiadczenia z biomilem, ewentualnie RC. jayo- akiedy beda wyniki- bo moznaby chwilke poczekac i jezeli np. cos z watroba lub nerkami wtedy dopasowac karme... -
POMOCY!! Potrzebny dom natychmiast dla setera. MA DOM :))
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
Psy w domu same ustalaja hierarchie- Problem jest w tym ze atak jest rozwiazaniem szybkim i ostatecznym- zastraszenie konkurenta- co jak wiadomo nie jest przez nas ludzi akceptowane.A przeciez tak skuteczne w naturze. Faworyzowanie Pepe przez Alfe- Pati-c nic nie pomoze- zaogni sytuacje. Caly szkopul jest w tym zeby obu psom wbic do glowy- ze moga ustalic hierarchie ale pod jednym warunkiem: bez eskalacji agresji i walki- i tu rola Pati-c. Ktory pies w pozniejszym okresie okaze sie dowodzacym- to juz nie wazne. Wazne ze oba musza respektowac zasady ustanowione przez Pati-c. A Pati-c zadba zeby zadnemu nic nie zagrozilo, zeby zabawki, pieszczoty itd- byly rowno dzielone itd. Najgorzej jak ludzie mysla ze moga mowic psom ktory w jakiej kolejnosci w stadzie jest. Wtedy sie rodza problemy. ps. a najgorzej jest jak musimy ustalac hierarchie w stadzie gdzie kazdy pies ma swojego wlasciciela i kazdy wlasciciel uwaza ze jego pies jest psem dowodzacym....to moze sie przysnic jako koszmar.I nie psiaki stanowia problem.... -
POMOCY!! Potrzebny dom natychmiast dla setera. MA DOM :))
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='pati-c']Ludki,nie jest źle :razz: Chłopaki się nie zjadły, z dwa razy ostrzej na siebie powarczały,ale potem poszły zgodnie na sofę i nawet położyły się jeden blisko drugiego. Przy jedzeniu też nie odstawiły cyrku (wcześniej też zresztą były grzeczne przy miskach) Trzymać kciuki za pokój na świecie! ;)[/quote] Pati- pierwsza zasada- to ty ustalasz hierarchie w stadzie a nie one- wiec- dlaczego ty akceptujesz warczenia? Jak widzisz zasada wspolnej kary (ty do lazienki a one ''porzucone'' ) dziala- wiec czemu np. jak zaczynaja warczec- to oba nie sa odeslane na miejsce itp.? jezeli nie sluchaja- to zlap oba za obroze i zaprowadz na miejsce.I brak mozliwosci wyjscia z miejsca nim sie nie uspokoja. Glaskanie tylko kiedy Ty zawolasz i kiedy ty glaszczesz oba- zasada rownosci.a nie kiedy jakis krecik przyjdzie i cie ublaga o mizianko, a za chwile drugi krecik zaineresowany przyjdzie sprawdzic co mu ''kradna'' i za chwile wybuch bomby bo pierwszy krecik drugiemu krecikowi chce powiedziec'' spadaj''' jam wazniejszy... Dzieki temu Dropus u mnie nie zjadl Grysia, a po jakims czasie zapanowala przyjazn- bo oba nie czuly sie zagrozone. Nadmienie ze oba- bardzo duze zazdrosniki. Nie mowiac juz o tym ze ''ochlodzenie'' mojego stosunku na poczatku umozliwilo im obu zbudowanie relacji- no bo pancia ''be'' i nas nie kocha- to sie sami razem pobawimy, powspieramy itp... wspolne dostawanie lakoci (raz jeden, raz drugi) tez im dalo sygnal- jestesmy razem, kazdy dostaje po rowno, nie ma zadnej krzywdy. Mizianko itp- wtedy kiedy niusie grzeczne i znowu ''po rowno''! -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
tak zrobie- mam nadzieje ze Grysiek nie odstawi histerii w klinice- to co wyczynial ostatnimi czasy to juz pojecie przechodzi... Dropusia nie ma....nie ma kto go bronic... ps. Jak robilismy rok temu USG na SGGW to Dropek z Piotrkiem wylecieli za drzwi...Bo Grysiek pisnal i bylby pan doktor zjedzony..Dropus byl taki cierpliwy- sobie dawal zrobic wszystko, ale Gryska bronil. Dropus sam podstawial uszka do czyszczenia, lapki podawal do obcinania pazurkow, szczotkowanie uwielbial, kapiele rowniez,uwielbial zeby sie nim zajmowac, taki typowy wyzielek- mial niesamowita cierpliwosc do Tz za Tz' ta niezgrabne przytulanki. Znalazlam dzisiaj Dropusia paszport i ksiazeczke zdrowia jaka dostal w schronisku...i sie poplakalam. Dropus mialby nadal wazne szczepienia na zakazne.... Jak ja niewyobrazalnie tesknie zeby noska przytulic :-(:-(:-( -
Wwa - Wyżeł! Pomóżcie piękny,młody pies już MA DOM :)
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='jayo']Jutro podjade zabrac go do weta moze..? Co sadzicie? Nie zdazylismy go przegladnac u weta przed dojazdem do Gajowej - bo transprt byl dosc niespodziewany[/quote] Jestem jak najbardziej za- bardzo sie niepokoje ze to moze byc cos powaznego z zoladkiem lub z jelitami- kosci w pozywieniu...itp. Gajowa- jak myslisz- dotrzyma do jutra? -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
dziekuje Tanisia. -
Wwa - Wyżeł! Pomóżcie piękny,młody pies już MA DOM :)
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
Rany...co mu dolega... Ucaluj noska od nas.Samir- bardzo ladne imie. -
Wwa - Wyżeł! Pomóżcie piękny,młody pies już MA DOM :)
Katcherine replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*']Wyżełek już u mnie. Jest bardzo, bardzo zastraszony i smutny. Zjadł porcję suchej karmy ale dopiero jak zostawiłam go samego w kojcu później na spacerku zrobił kuupala z kości i wrócił sam do kojca. Chyba jest bardzo zmęczony musi dobrze wypocząć. Czy dostał kropelki przeciwpchelne i p/kleszczowe? czy jest odrobaczony? Gajowa :loveu: dziekujemy -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
dzieki asher- tak o Rtg klatki piersiowej. Tutaj nie ma zadnej mozliwosci wykonania jakiegokolwiek RTG bez narkozy...przepisy ''health and safety''- zeby niby ludzi uchronic od promieniowania...Jakos w szpitalu robiac Rtg czlowiekowi go nie usypiaja ;). Szczerze mowiac ja dochodze do wniosku ze z wetami tutaj jest jak z lekarzami rodzinnymi....w Polsce jakosc uslug itd. i wiedza lekarzy przekracza o cale niebo to co tutaj jest oferowane... Asherku- moglabys mi powiedziec gdzie dr. Niziolek przyjmuje i telefon do kliniki gdzie moglabym umowic Grysia na wizyte? Z gory dziekuje. -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Grysiek po tej wpadce z krwia kiedy nagle wyszly wyniki zupelnie w normie, nadal sobie troszke pokasluje.Osluchowo nie ma szmerow w sercu ani w plucach...niby. Poniewaz strasznie chcieli mu robic RTG pod narkoza- ale jakos po rewelacjach z USG zupelnie stracilam do nich serce i zaufanie- wiec czekamy do poczatku wrzesnia kiedy przyjedziemy do PL na 2 tygodnie- wtedy chce zrobic diagnostyke. Nie wiem gdzie mozna wykonac RTG u starszego psa bez narkozy. Jak by ktos cos wiedzial dajcie mi znac na Priw.Rowniez nie mialabym nic przeciwko w wykonaniu echa i ekg. Czytajac Agnieszki Malek topic jeszcze bym sie zastanowila nad bronchoskopia...moze tu jest przyczyna kaszlu... A tak poza tym przytulasny, nie lubi zostawac teraz sam, sypia sobie spokojnie nie chrapiac, ma apetyt, lubi wyprawy i jest zainteresowany swiatem poza domem- ale w domu- strasznie cichutki. Kupa w porzadku, tylko to juz nie jest psiejskie na wielkie wyprawy- oszczedzam go dajac mu lekkie spacerki, jest na lekkiej diecie- no bo 28 kg to naprawde conajmniej 3-4 kg za duzo. Po odejsciu Dropusia zaznaczaja sie dwie zmiany w jego zachowaniu- nie akceptuje zadnego nieznanego i znanego psa, a po drugie nie lubi zupelnie zostawac sam.Ostatnio zaczal wdreptywac na gore na poranne przytulanki. Niestety- jego sluch pozostawia duzo do zyczenia. -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Eurydyko- ja wierze ze wam sie uda. Jestescie pod dobra opieka weterynarza ktory tak jak wy- chce pokonac te chorobe.I ma doswiadczenie i wiedze zeby z tym walczyc i wykorzystac kazdy procent szansy jaka macie. Ja na dzien dobry uslyszalam ze jest zle... Dropus odszedl po paru tygodniach walki, kiedy i tak od poczatku leki nie pomagaly, a zyl tylko chudnac i wchlaniajac zapasy z siebie,niedotlenienie przy braku czerwonych krwinek krwi i gwaltowny wzrost nienormalnych krwinek, krwotoki ktore dolaczyly w koncowych dniach z przewodu pokarmowego tylko przyspieszyly wycienczenie, nie mielismy szczescia. Do konca chcial byc z nami.I byl. -
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Wczoraj minelo 4 tygodnie jak Dropus odszedl. Snil mi sie dzisiaj- usmiechniety, piekny, zadowolony, przy mnie stojac i patrzac na mnie a za chwile pokazujac mi noskiem w strone ogromnej laki i snila mi sie Domena - biala arabka ktora odeszla w tragicznych okolicznosciach okolo 10 lat temu potracona przez ciezarowke... galopowala do nas z pieknej zielonej laki. Nie wiem co ten sen oznacza. Wiem tylko ze tesknie za nim bardzo. I wcale nie jest latwiej z uplywem dni. Tz odnalazl zdjecia Dropusia jak wyciagal nosek do malego 2 letniego chlopca jak mielismy gosci w domu.Obaj- Dropek i Alexiu wykazywali ogromna ostroznosc w kontakcie. I od razu przypomina mi sie wizyta w ogrodzie u znajomych gdzie dwuletnia dziewczynka tak samo delikatnie nawiazywala kontakt z Dropusiem, za co miala bardzo dokladnie obwachane buciki... Dropus przejawial zainteresowanie do szczeniaczkow i dzieci- tak jak by zafascynowany ze to to jest takie jakies male, nieporadne. I jakos tak byl zawsze spokojny, nie nieufny- tylko taki spokojno-ostrozny- jak by wiedzial ze to male moze sie jego przestraszyc. -
[quote name='eurydyka']dzis w rozmowie z nasza wetka dowiedzialam sie, ze mamy sie przygotowac na statystyczna wznowe chloniaka niedlugo. statystycznie to g...wno sie wznawia po 8-11 miesiacach od podania pierwszej chemii, u nas pierwsza byla 31 stycznia... a Fender sie wiecej niz zwykle oszczedza, nie lubie jak nachodza mnie zle przeczucia[/quote] Eurydyko- wielki szacunek dla Ciebie i rodziny, i ogromny szacunek dla lekarzy dzieki ktorym Fender nadal jest z wami i moze sie cieszyc zyciem. Wczoraj minely 4 tygodnie jak Dropus odszedl. Gdybysmy mogli w jakikolwiek sposob pomoc- daj znac.
-
wyżły szorstkowłose, krótkowłose - kto przygarnie??
Katcherine replied to tanitka's topic in Grupa 7
[quote name='sylrwia']:evil_lol: nie kazdy pies ktory ma kawalek siersci w kolorze dereszu od razu ma wyzla niemieckiego w dalszej rodzinie[/quote] hmmm- ale od kiedy goncze maja takie dluuugie lapki? he? zawsze mi sie wydawalo ze sylwetka to goncze raczej w prostokat... -
[quote name='Agnieszka-Małek']To prawda.. straszna śmierć... :sad: Czaruś nie miał zdiagnozowanej tej choroby... Czaruś był chory "tylko" na serce.. To Romuś częściej się dusi/kaszle.. To u Romusia wet podejrzewa tą chorobę.. Czarek kaszlał ponoć od serca.. :sad: Dokładnie tydzień temu, ok. 11, Czaruś się udusił.. na moich rękach.. Podniósł głowę.. nie wiedziałam, że się żegna.. patrzyłam na nadjeżdżającą taksówkę :sad: Zauważyłam, że się uspokoił, że już nie kaszle.. Pod ręką czułam, że przestaje mu bić serce.. Ale nie wiem... jakoś nie mogłam tego przyjąć do wiadomości.. Wsiadłam do taksówki i kazałam się zawieźć do lecznicy, na rtg.. Dopiero w taksówce zwróciłam uwagę na Czarka.. i kazałam zawrócić do mojego weterynarza.. Tam czekało mnie jeszcze czyszczenie siedzenia taksówki :roll: Taksówkarz był zły.. :roll: Nie miałam gdzie położyć Czarka.. musiałam na ulicy.. :-( Potem poszłam do lecznicy... :-(:-(:-([/quote] Agniesia- nie obwiniaj sie o nic!!!! Przeciez pieski tak jak ludzie odchodza- czasami udaje sie zawrocic z tej drogi na chwilke - ale kazdy ma swoj czas. Ja w tym roku utracilam tate, Keyusie- pierszy ''odratowany'' pies i Dropusia- naszego wymarzonego wyzielka. Oczywiscie ze sa chwile ze rozpacz wraca- i pytanie ''dlaczego''? I wtedy staram sie nie tylko wyplakac ale tez przypomniec sobie ze kazdy ma swoj czas. I najwazniejsze ze zarowno Czarus jak I Keyka jak i Dropek mialy dobry dom, mialy kogos kto je kochal i nie opuscil.I kto rozumial ze one nie byly TYLKO psami- ze tak samo czuly opuszczenie i strach i tak samo jak my czuly milosc, akceptacje, i potrzebowaly nas- ich rodziny. Jak sobie przypominam Dropusia- on tak bardzo chwytal kazda chwile i cieszyl sie nia.Dzis Grysio spojrzal na mnie tak jak Dropus naogol patrzyl- oczka w gore- dwa bialutkie polksiezyce na dole. Przytulilam go i pomyslalam ze przytulam rowniez Dropusia.I Grysiek nagle polecial- przyniosl Dropusiowy sznur- zabawke i pobawil sie chwilke. Tak naprawde nigdy nie mozemy sie przygotowac na kogokolwiek odejscie. I nikt z nas nie wie co tam jest po drugiej stronie.
-
[quote name='Reno2001']Ja jestem za, tylko trzeba skonsultować czy teraz kupic mu karmę na wątrobę czy na stawy :roll:???[/quote] Mureczko- moze spytalabys weta co doradza po badaniu krwi?Wydaje mi sie ze jezli watroba bedzie nadal niezbyt w dobrym stanie to karma na watrobe a ewentualnie jakis dobry suplement do niej na stawy (wydaje mi sie ze asher moglaby cos doradzic bo owczarki niemieckie maja problemy z dyskopatia itd.) gdyby Imbirek zle reagowal to odstawic suplement na stawy i narazie skupic sie na watrobie.
-
Imbirek jaki rozgadany :). Ciekawe o co sie tak dopraszal ;). Mureczko- planujecie moze powtorne badanie krwi?
-
TARNÓW-wyżełek DROP w końcu ma swojego człowieka!!!
Katcherine replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Dzis mija 3 tygodnie kiedy malutki nosek odszedl od nas. I mam wrazenie jak by opiekowal sie Grysiem- mielismy telefon z kliniki ze powtorne badania wykazaly ze mamy plytki w normie. Nie wiadomo o co chodzilo z pierwsza probka ale jednak kazda dobra wiadomosc dla nas to jak maly cud. Grysio nie kaslal juz od wczoraj. Dropus byl straszny pieszczoch. Myslac o nim wspominam jak wystarczylo powiedziec ''daj nosek''- i od razu podsowal wielkiego nochala do calowania. Jak sie go glaskalo- juz lezal do gory lapami i podsowal brzuszek, lapki, do wyprzytulania. Lapal tez rece w zabawie otwartym pyszczkiem i przytrzymywal- bardzo delikatnie. To samo stosowal jak ktos obcy go klepal- jak by mowil- ''delikatnie!''. Jego dlugi ogonek mial mnostwo funkcji. Naogol bil nim po nogach jak sie go przytulalo, a jak ktos mu dokuczal- pies czy czlowiek- to specjalnie sie nim ustawial tak zeby koncowka tego kogos klepac po nosie/ oczach, nogach- i nie bylo to delikatne. I udawal ze to niechcacy. Najbardziej mnie rozczulalo jak sie uczyl lizac jezykiem. Podpatrzyl Gryska. Tylko ze jezyczek nie byl wycwiczony wiec pracowala cal glowa. Najpierw uszy szly do tylu, nos sie przyblizal, dotykal dloni rozchylajac fafle, jezyczek sie wysowal malutenko i caly nos wedrowal do gory. Wygladalo to rozczulajaco. Naogol byl taki jeden buziaczek. Nie rozdawal ich na prawo i lewo- byly wiec tym bardziej cenne. Rano czekal na pierwszy odglos ze sie obudzilam. I za chwile slychac bylo powolne kroki skradajacego sie Dropusia zeby przyjsc na poranne przytulanki. Uwilebial wiedziec co gdzie sie dzieje i tak naprawde nie lubil zostawac sam. casami przychodzil i sawal wyczekujaco. Nauczyl sie blyskawicznie tracac dlon zeby dac znac ze cos chce. Wystarczylo powiedziec'' pokaz'' i prowadzil do pileczki, miseczki, smyczki- zaleznie co mu przyszlo do glowy i w miare potrzeb. Uwielbial prezenty.Nie wazne czy to byla zabawka, jedzenie, czy kurteczka, obrozka itd. Po prostu uwielbial dostawac cos nowego. Pozniej szedl i sie chwalil przed Gryskiem. Mial ogromna game dzwiekow w zaleznosci co chcial przekazac- od cichutkiego, wysokiego popiskiwania, az po dzwiek jaki wydaja slonie- szczegolnie przy jedzeniu te infradzwieki byly w uzytku.Szczekanie natomiast bylo glebokie w tonacji, takie jakie bym sie spodziewala po ogromnym wodolazie a nie wyzielku.Byly tez takie szczekniecia informacyjne z pomrukiem- szczegolnie jak ktos wchodzil przez drzwi. no i halas przy wachaniu- smielismy sie ze inne psiaki to tak po lebkach pracuja nosem a Dronio robi to profesjonalnie. Brakuje nam go strasznie. Tesknimy za naszym wyzielkiem z marzen ogromnie.Caly czas mam przed oczami jak na kazda sytuacje Dropus mial inna mimike pyszczka, jak sie interesowal wszystkim, jak chcial uczestniczyc we wszystkim. A czasami na te wspomnienia przychodza te ostatnie dni- kiedy lezal wymeczony choroba, na wpol zasypiajac, odmawiajac jedzenia, i picia, a jednak chcac byc przytulanym, pragnac byc w ciaglym kontakcie, miec obok tego swojego czlowieka i wtedy dopiero zasypiajac w pelni.