-
Posts
2030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eruane
-
A czy przy ogłoszeniu było zdjęcie? Sytuacja sięskomplikowała mocno. Otóż znajomej, która przechowuje tego psiaka, zachorował ciężko pies, którego lata temu umieściła, z braku chętnych na niego, w kojcu w fimie męża. Teraz pies powoli umiera. Znajoma zabrała go do siebie, żeby miał dobrą opiekę póki jeszcze może trochę pożyć. No i trzy samce w jednym domu to problem. Żeby nie było zadym, ten psiak, którego miała na przechowaniu wylądował w garażu i wyje tam namiętnie. Sąsiedzi się złoszczą. Problem stanowi nawet wyprowadzanie psów na dwór, bo są potrzebne przynajmniej 2 osoby i i tak łatwo nie jest. Problemy się nawarstwiają :placz: Nasza chora znajoma niby czuje się lepiej, radioterapia jakby troche pomogła, nawet sparaliżowaną ręką zaczęła ruszać. Poprawa jest. Ale ... ciągle jest na silnych środkach i nie ma z nią dobrego kontaktu. jej rodzina poszła do ordynatora, ale ten odmówił rozmowy z nimi i udzielenia im jakichkolwiek informacji, uzasadniając to tym, żę podpisała dokument uprawniający do udzielania takich informacji jej pełnomocniczce - pani mecenas :roll: Znajoma prawniczka mówi, że takie potraktowanie rodziny przez lekarza nie jest zgodne z prawem. Nie znam się nestety na tym. Będą interweniować dalej. Pani mecenas nie chce ujawnić, kto ma sie zając psami po śmierci ich właścicielki według testamentu. A może wygodniej byłoby, gdyby przed jego odczytaniem psy znikły. Wtedy problem z głowy. Może okazałoby się, że dana osoba psami miała się zająć, ale przecież już ich nie ma. Może o to chodzi. To takie tylko domysły, ale... W każdym razie przy takim podejściu, lepiej, żeby psy znalazły lepszy dom. I to szybko, bo mam przeczucie, że ktoś z góry dał nam trochę więcej czasu, żeby coś zdziałać, ale to nie jest zbyt dużo czasu. Właścicielka zwierząt wie, że póki żyje psy są bezpieczne i walczy ze wszystkich sił. Pomóżmy więc :placz: :placz:
-
Tak się cieszę, że Szarotka jest zadowolona, że już nie ma w niej tego potwornego stresu. :p Co do chodzenia na smyczy, to oczywiście łatwo będzie zmienić sytuację, ale pod warunkiem, że ktoś ma czas z nią pracować, a narazie pewnie to nie jest możliwe. Jak jest teraz to wiem, bo ją niosłam na działkę na Seminaryjskiej z ul. Tarnowskiej :p Kiedy bawi się z innym psiakiem, niech ma na sobie szelki, żeby się przyzwyczajała i dobrze je sobie kojarzyła. Na obroży będzie ciężko ją czegokolwiek szybko nauczyć, jak to bywa z dzikusami. :roll: Można jej przed zabawą podpinać cieńką linkę, żeby sie przyzwyczajała, a potem przeprowadzić ją parę metrów za jej kumplem - psem na smyczy (bez ciągnięcia smyczy) i nagradzać ją smakołykiem. Można też ją prowadzić po parę metrów na smyczy za smakołykiem. Problem powinien wyparować dość szybko. Ale do tego potrzebna jest osoba, która może poświęcić jej chwilę. Pocieszające jest to, że Szarotka bardzo ładnie reaguje na wołanie (szczególnie, gdy jest nagradzana co jakiś czas), kiedy biega bez smyczy. Kiedy ją wołałam, zawsze zostawiała kumpli i biegła. To duża zaleta. jeśli Szarotka trafi do kogoś z Kielc, zajmę się jej edukacją w razie potrzeby. Ale myślę, że ona szybko wszystkiego się sama nauczy. Jest pojętną suczką, a że lubi sie bawić, to w zabawie właśnie można ją nauczyć wielu rzeczy.
-
Już zmieniłam, Erko. Na tych zdjęciach z działki widać, jaka Szarotka była zestresowana. :-(
-
To prawda, jest bezpieczna. Chociaż w piątek, jak ją złapałam i zawiozłam na działkę, była taka smutna i przestraszona :-(
-
[quote name='saga_86']Eruane podobnego psa nie wiem czy to ten sam, widziałam w Echu podajrze we wtorek , uciekł ze Świętokrzyskiego, to blisko Tesko spróbuj dorwać tę gazetę.[/quote] Przeszukałam piątkowe wydanie Echa i nic. Innych numerów w domu nie mam, przez net nie da się sprawdzić. Jakby ktoś miał stare numery Echa, to proszę o pomoc w poszukiwaniu ogłoszenia o tym psiaku. [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/5559/piestesco3yn3.jpg[/IMG] Znajoma czuje sięcoraz gorzej, a ten psiak blokuje miejsce na przechowanie dla jednego z jej zwierząt.
-
A te miseczki, obok których stoi Szarotka, są malutkie, żeby nikt sobie nie pomyślał, że ona duża jest. :p
-
A tutaj jest jedno zdjęcie :p Szarotka nie miała czasu pozować, bo musiała nadrobić z jedzonkiem. [IMG]http://img206.imageshack.us/img206/313/szarotkayw3.jpg[/IMG] Resztę zdjęć robiła Erka i na pewno niedługo je zamieści. Pobyt w kojcu jest na pewno dla Szarotki stresujący, ona lubi zabawę, kontakt z ludźmi, bieganie. Potrzebna jej też pilnie nauka chodzenia na smyczy, bo to dla niej coś nowego. Ale akurat to nie będzie trudną rzeczą do zrobienia, ale potrzebny jest nauczyciel - czyt. kochający opiekun. :-(
-
Jeszcze jedna ważna rzecz - ponoć kotka jest jednak wysterylizowana.
-
Ok, ale pies był zaniedbany, brudny, bez obroży. Nie jestem pewna, czy to ten sam. Ale spróbujemy. A oto ostatni z psów naszej znajomej - staruszek Bazyl. [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/1395/bazylkc5.jpg[/IMG] Bazyl niezbyt dobrze toleruje inne psiaki. To pies po przejściach. NIkt nie jest nadal zainteresowany adopcją psów. Jedna znajoma zaoferowała, że sróbuje umieścić Murata, czyli sznaucera u znajomych na wsi, ale wylądowałby z mieszkania w budzie. Na resztę psów nie ma chętnych. Udało nam się nawiązać kontakt z rodziną właścicielki zwierząt. Okazało sie, że nic nie wiedzieli o jej chorobie. Próbowali się z nią skontaktować bez skutku, ale nie wiedzieli, gdzie jej szukać. Pocieszające, że zapytali o zwierzęta. Ciotka znajomej jest już starszą osobą, a jej córka przechodzi operacje na nogę, ale w razie potrzeby deklarują sie, że będą w jakiś sposób próbowały choć przetrzymać jednego psa, choć nie mają pojęcia, kto będzie z pse wychodził na dwór. Myślały o Osce, względnie Muracie. Ale nikt nie chce bazyla. Dzisiaj rodzina ekipą idzie do szpitala rozmawiać z lekarzami. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Powiem tylko, że ze znajomą jest juz bardzo źle. Podają jej dużo morfiny i w zasadzie nie ma z nią kontaktu. Niemam pojęcia, czy to konieczne czy nie, bo niby była poprawa już... Nie znam się na tym.
-
Dobra koleżanka tej chore pani zabrała spod Tesco w nocy psiaka bezdomnego. Ma go teraz na przechowaniu. Możliwe, że to pies pochodzący ze strasznego miejsca, o którym dużo pisało się w wątku o kielckich psiakach. Chodzi mi o miejsce, gdzie psy były głodzone i przymarzały w zimie do lodu. Pilnie szukamy mu domku, bo blokuje ewentualne miejsce na przechowanie dla jednego psa od tej chorej pani. Psiak ma ok. roku, jest bardzo przyjacielski, jeśli chodzi o wielkość jest raczej średni. Oto on: [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/5730/piestescoet4.jpg[/IMG] [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/2922/piestesco2fw1.jpg[/IMG] [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/5559/piestesco3yn3.jpg[/IMG] [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/6374/piesznajdaiq1.jpg[/IMG]
-
Myślałam o tym, ale : po pierwsze - kto poświadczy to wszystko? - nikt, ani lekarze, ani nawet sama poszkodowana, bo sie obawia czegoś wyraźnie. Słowa przeciwko słowom. A można się wtedy spodziewać odwetu. Zwierząt narazie nie ma gdzie umieścić, żeby były bezpieczne. Czarno to widzę. Tylko jedna kotka ma dom, reszta zwierząt czeka w beznadziejnej sytuacji. :-(
-
Narazie to pierwszy krok. Teraz łatwiej będzie jej szukać domu. Ale to dopiero początek. Sunia potrzebuje domku. I to szybciutko. :placz:
-
Chciała mjeszcze coś dodać odnośnie Szarotki. Ona się umie uśmiechać :p Jak się stresuje, ściąga fafelki do tyłu, ale jak się cieszy - uśmiecha sie pokazując pełen garnitur zębów :loveu:
-
Była u mnie w domu jakiś czas. Jest grzeczną sunią. Nawet chwilkę zostaąl sama i zajmowała się sobą, nie bylo problemów. Ale to nie jest sunia z miasta. Boi się nieco ruchu ulicznego, nie zna smyczy - dlatego zostawiłam jej szelki mojej Verki, bo łatwiej ją na nich prowadzić. To wszystko można skorygować, sunia nauczy się takich rzeczy, ale potrzebna jest pilnie osoba, która ją pokocha i pokaże jej, że obróżka i smycz to spacer, a na spacerze jest fajnie :razz: Szarotka trzyma się domu, przykleja się wręcz do swojego opiekuna, nie odstępuje go na krok. To świetna i w dodatku bardzo młoda sunia. Mam nadzieję, że będzie miałą spokojną noc, bo nie była zadowolona z tak drastycznej zmiany otoczenia. Była bardzo zestresowana i smutna. A Misia w dodatku próbowałą jej pokazać, że ważniejszy jest ten, kto jest większy :razz: A Misia jest sporo większa.:p Szarotka ma nieco ponad trzydzieści cm w kłębie i jest drobniutkiej postury. Bardzo pilnie trzeba szukać jej domku. Bardzo pilnie! :razz: :-(
-
Szarotka tymczasowo trafiła na działkę do pozostałych psów kielckich oczekujących na domek. Pozostanie tam do jutra, a potem pojedzie dalej. Nie ma możliwości, żeby dłużej tu została. Będą nowe zdjęcia. Bardzo proszę o pomoc w szukaniu jej domku. :Help_2: :Help_2:
-
Przed chwilą Szarotka przyszła na jedzonko. Cała i zdrowa :p Ale co dalej? :-(
-
Chyba tracę nadzieje. NIkt nie jest nią zainteresowany. :-( Nie wiem, co sięz nią stanie.
-
Półtoraroczna kotka to ta szara ponoć. Ta młodsza miała urwany ogonek, ale w każdym razie ponoć już ma domek. Czyli z jedną kotką jakoś sobie damy radę. :cool1: Pozostaje problem psów. :-(
-
Jeśli się spisuje kogoś na straty, to różnie bywa. A teraz były święta - mało personelu, szpital biedny, różne są wymówki. Testamentu nie da sie zmienić, bo ta pani jest ciągle na morfinie i mimo świadomości żaden lekarz nie poświadczy, że świadomość była pełna. Do tego dochodzi niedowład prawej ręki, ktoś na pewno starałby się zakwestionować podpis. Sytuacja jest bardzo trudna. Do tego, jak juz wspomniałam, nad nią czuwa cały czas prawniczka, która do zmiany testamentu raczej nie dopuści. W każdym razie na dom nadal czekają 3 psy i kotka (ta szara).
-
Ta młodsza kotka ma już dom.:p Pozostała ta druga 1,5 roczna. Mam problem z uzyskaniem zdjęć Bazyla - najstarszego psiaka. Będę nadal próbować. Ponoć nie przepada za małymi dziećmi i psami. Ruda sunia, ma chyba na imię Oska - też nie lubi małych dzieci (starsze ponoć toleruje) i nie akceptuje małych psów. Sznaucer Murat jest spokojny, ale nie przepada chyba za bardzo za innymi samcami. Pani zwierzaków poczuła się nieco lepiej i jest nadzieja na ponowne odwleczenie wyroku, gdyby...komuś na tym zależało. Znajomi jako obcy ludzie nie mają prawa rozmawiać z lekarzami. Pani może przełykać, co oznacza, że guz się cofnął nieco, ale coż z tego, kiedy przez święta nikt jej nie karmił. Sytuacja w ogóle jest zagmatwana. W każdym razie, nawet jeśli czasowo jej stan polepszyłby się, nie jest w stanie już opiekować się zwierzętami. A z jej mieszkania ponoć już wynosza rzeczy...:angryy:
-
To może faktycznie niech tu zajrzy :p
-
Kotki chyba nie są wysterylizowane :roll:
-
Szarotka nie przychodzi juz do mnie na jedzonko. Stąd ciężko zrobić jej nowe zdjęcie. Nie chcę też jej szukać po budowach, bo jeśli dostaje tam michę, lepiej niech za mną nie wychodzi znów na ulicę. Tam nie ma ruchu samochodowego.
-
Erko, z tego co mi wiadomo, kotki są młode. Jedna ma ok. 1,5 roku - to ta starsza. Jeszcze raz będę pytać. Staruszek nie tolerował sznaucera ze wzajemnością chyba. Dlatego, ale za innymi samcami raczej nie przepada. Tyle narazie wiem.
-
Poker, informacje na temt możliwej zmiany testamentu już zdobyłyśmy. problem w tym, że pani ma niewładną prawą rękę (chodzi mi o podpis) i że jest na morfinie, więc lekarz już powiedział, że nie poświadczy o jej pełnej świadomości. Myślę, że osoby, które przejmą mieszkanie, wiedzą o tym, skoro zrobiły się tak pewne siebie. Przy tej pani ciągle jest upoważniona prawniczka, o rozmowie z nią nawet nie ma co mówić. :shake: Próba była... I to właśnie ona też kazała zabierać zwierzęta. W czasie świąt włąścicielka zwierząt poczuła się dużo gorzej. Dzisiaj jest u niej koleżanka, więc będzie wiadomo, czy jest jakaś zmiana na lepsze.