Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Niestety nie. Mam 4 psy. Zostawiałam u siebie zawsze te problematyczne, więc jest problem z akceptacją przez nie innych zwierząt. Do tego dochodzi choroba skóry, niezidentyfikowana w dodatku, ale wszystkie cztery już mi sie ostro drapią, raniąc się (dodam, że badania wyszły ok, więc nic nie rozumiem :roll: :shake: ). No i rodzina... To nie mój dom i nie mogę podejmować decyzji o zabraniu suczki nawet na tymczas do siebie, ponieważ część psów z tymczasu niestety musiało u mnie zostać. A ja planuję wyjazd .W tej sytuacji rodzina w życiu się nie zgodzi na jeszcze jedno zwierzę. Do tego dochodzi to, że ostatnio był straszny problem z Aliną, którą znaleźliśmy po wypadku i na szczęście udało sie odnaleźć jej właścicieli w miarę szybko oraz z psem, którego miałam na tymczasie (jego rodzina była za granicą) i zaczął mi umierać na raka. :-( Po tym wszystkim w moim domu nastąpił zdecydowany sprzeciw. I nie dziwię się, bo kiedy wyjadę, oni zostaną z psami. To już zostało przedyskutowane i odpowiedź była zdecydowanie odmowna. Pomijając to, że musiałabym przygotować warunki pod jeszcze jedno zwierzę, żeby futrzaki były rozdzielone. Póki co, sunia nie chce wejść nawet na podwórko, boi się mojego stadka, nawet jak psy są pozamykane. To miejsce, w którym przebywa jest względnie bezpieczne, powiedzmy do jej cieczki. Mogę ją karmić i szukać jej domu. Narazie to jest cały zakres moich możliwości. Przypuszczam, że gdyby to był tylko mój dom - ryzykowałabym z wzięciem ją do siebie na tymczas. Ale ja to szalona nieco jestem :roll:
  2. Sunia wczoraj cały dzień spędziła koczując pod bramą tych ludzi, potem przyszła do mnie na jedzonko i znów tam wróciła. Nadal czeka na dobry dom :-(
  3. W każdym razie tak sobie wyobraziłam, jak oni ją wypuszczają, jak ma cieczkę...
  4. Pewnie do końca nie jest. Ale przy przepełnionych działkach - nigdzie nie byłaby bezpieczna na tymczasie do końca. Na hotelik nie możemy tu liczyć, bo nikogo na to nie stać, drogo wychodzi, a kiedy adopcja nie wiadomo. Sunia trzyma sie blisko tego domu, a jest on położony z kilkadziesiąt metrów od drogi, więc póki co, mam nadzieję, że jest w miarę bezpieczna. Póki nie wyskoczy na ulicę za samochodem. Nie mam kontaktu z tymi ludźmi, nie znam ich i żyją sobie na uboczu, mają osobną drogę wjazdową. Sta nie ma okazji, żeby z nimi pogadać, ale postaram się. Z tym, że wolałabym wiedzieć wcześniej, czy jest szansa na adopcję i kiedy, bo nie wiem, jak oni zareagują.
  5. NIe znam tych ludzi. To jedni z nowych mieszkańców. Nie są biedni. Niestety nie wiem, czy rozmowa pomoże, przynajmniej czy spowoduje zwrot w dobrym kierunku. Jak mówiłam, wcześniej ci ludzie posiadali bernardyna. To był bardzo młody pies. Od początku włóczył sie po całej okolicy, siejąc przy okazji postrach wśród ludzi, szczególnie ludzi spacerujących z psami. Nocą niejednokrotnie siedział pod moim ogrodzeniem. Sąsiadka powiedziała mi, że go dokarmiała. W końcu pies wyparował. Dowiedziałam się potem, że ktoś go zawinął z ulicy, jakiś facet, który ponoć miał go wziąć do siebie. Tyle wiem. A po tym, jak zobaczyłam, jak sunia goni samochód (dodam, że wcześniej suczka była na terenie zamkniętej posesji i wyszła za samochodem, kiedy otwarli bramę), wybiega za nim na ulicę i biegnie kilkaset metrów środkiem drogi między przejeżdzającymi samochodami - mam solidne wątpliwości. Przyznaję, że mi się coś takiego raz zdarzyło - kiedy moja suka wpadła pod samochód i konała mi na rękach. Wsiadłam wtedy w samochód i nie zdażyłam zamkąć w domu drugiego psa, który uciekł z podwórka i biegł jakiś czas za samochodem. Nie miałam czasu niestety wrócić się, bo suka mi sie kończyła. I tak nie zdążyłam jej uratować. To był jedyny przypadek, kiedy pozowliłam, żeby pies biegł za moim samochodem. A ta pani poprostu wyjechała sobie na chwilę i pozwoliła na coś takiego. Sądzicie, że to dobry dom? Tymczasowo sunia ma gdzie spać i dostaje michę.
  6. Jestem załamana. Dzisiaj suczka, z tego, co zaobserwowałam, spała właśnie na podwórku domu tej pani, o której wcześniej pisałam. Z tym, że właśnie z godzinę temu, ta pani otworzyła bramę i wyjechała samochodem. Sunia wyszła też. Pani automatycznie zamknęła bramę i ruszyła, a suka pobiegła za nią. Biegła tak środkiem ulicy kilkaset metrów. Pani sobie pojechała, a sunia znów chodzi po ulicy. Biorąc pod uwagę, że wcześniej był ten sam problem z bernardynem tych ludzi, który notorycznie chodził po ulicy, aż w końcu ktoś go ukradł, to nie wiem, co robić.
  7. Penwie uśmialibyście się widząc mnie dzisiaj, jak z lornetką obserwacje czynię. :p Otóż rano zauważyłam ,że sunia chwilowo była na podwórku u osób, którym zawinięto bernardyna swojego czasu. Po podwórku jeszcze coś chodziło, ale to kilkaset metrów dalej, więc nie wiem, czy to kot czy pies. W każdym razie ponieważ pani patrzyła na Szrotkę, to pobiegłam po lornetkę i obserwowałam, co dalej będzie. Widziałam, że pani sie intensywnie zastanawia, co zrobić. Postała nad sunią, wypuściła ją z podwórka i jak suczka zajęła się czymś, zamknęła bramkę. Potem stała jeszcze na schodach i myślała. No i poszła. :-( Szarotka potem długo stała pod bramką. Eh, nie wiem, czy coś z tegop będzie. Ale jest taka nikła nadzieja, że może tam śpi.
  8. NIkt nie chce mojej Szarotki :-( Jest coraz bardziej śmiała do ludzi. Poza tym czasem zachowuje się jak wilczek :p Kiedy ją karmię, wystarczy, że wyczuje z domu zapach moich psów przez otwarte okno i odskakuje, ucieka na parę metrów. Trzyma się z daleka od podwórka, gdzie też czuje ich zapach chyba. Ale jest zabawna bardzo. Ząbki młodziutkie ma jeszcze. Chyba lubi dzieci.
  9. Ciężko jej zdjęcie zrobić, bo ciągle w ruchu jest :roll: łatwo można ją spłoszyć, ale zaraz wraca z machaniem ogonka, jakby chciała powiedzieć, ale głuptas ze mnie, nie ma się czego bać. :p [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/1605/sunia4aq5.jpg[/IMG] [IMG]http://img61.imageshack.us/img61/6258/sunia5vo7.jpg[/IMG]
  10. Znalazłam sunię. Próbowała się przypodobać jakimś ludziom, ale tylko ich dzieci zerkały na nią przyjaznym okiem :-( Nakarmiłam ją i nadal jest na ulicy. :-( :shake:
  11. Sunia dzisiaj się nie pokazała. Zaraz idę jej poszukać. Może przez ten wiatr ukryła się gdzieś.
  12. Nie wiem, gdzie ona śpi. W nocy chodzi po ulicy długo, potem gdzieś znika. Przypuszczam, że może śpi na ganku jakiegoś nowego domu, gdzie nie ma ogrodzenia. W ciągu dnia chyba przesiaduje w pobliżu nowo otwartej malutkiej lecznicy, może coś dostaje tam do jedzenia. Możliwości przetrzymania jej tam nie ma - od razu mówie - ta lecznica to wynajęte pomieszczenie w prywatnym domu, gdzie też są psy.
  13. Jest jeszcze jeden problem - narazie liczę na to, że ktoś tutaj z miejscowych zainteresuje się jej losem. Ale pewnie próżne nadzieje. Jeśli nie, to ogłosiłam ją już. Ale z doświadczenia wiem, że tutaj nikt nie będzie chciał przyjechać ją zobaczyć. To złe miejsce, bez samochodu, nikt tu nie przyjedzie. NIby blisko Kielc, ale złe połączenie autobusami. Dlatego zawsze miałam problem z wydaniem psiaków, jak były tu u mnie czasowo.
  14. Nie ma mowy narazie o sterylce, bo nie ma jej gdzie przetrzymać. Nawet krótko. Jest za młoda na cieczkę. Jeszcze ma trochę czasu, więc narazie nie chcę jej szpikować hormonami, póki mam czas. Poza tym, nie wezmę jej do weta, a potem wywalę na ulicę. Potrzebny jest czasowy domek zastępczy. Jak ktoś ją zabierze, wtedy może uda siezałatwic talon na sterylkę itd. Póki co, sytuacja jest beznadziejna. Za dużo psów, żeby móc ją gdzieś umieścić. Dlatego liczę też troszkę, szczerze mówiac, na pomoc spoza Kielc. Tutaj sytuacja jest tragiczna.
  15. Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz - wszyscy wolą pieski z wyglądu przypominające misie - w łatki, puchate. A ona jest w moim mniemaniu piękna - przypomina troszkę dzikie stworzonko. Ja takie psy uwielbiam. I wszystkie moje futrzaki to jeszcze większe dzikusy z wyglądu niż ona. Ale ludzie nie są takimi psami zainteresowani, jeśli chodzi o adopcję. :-( Mnie się bardzo podoba jej nietypowe umaszczenie. Może sie potem nieco zmieni, ale jest fenomenalne, jak na mój gust.
  16. Sunia jest faktycznie bardzo ładna. I wesolutka. Schronisko nie obejmuje tego terenu to raz. Dwa - sądzę, że lepiej zaczekać, bo może ktoś ją przygarnie... W schronisku tak młody pies zaraz złapie nosówę, parwo albo innego syfa. Poza tym, za jakiś czas dostanie cieczki i wiadomo, co ją czeka w schronisku. Póki co, karmię ją. Tyle mogę. W domu mam cztery psy z chorobą skóry, z którą nie mogę sobie poradzić, więc boję się ją wpuścić nawet na podwórko. W TOZ jest zbyt dużo psów, żeby mogli pomóc. Sama nie wiem, co robić. MIeszka tu troszkę ludzi, którzy dopiero co wybudowali domy, ale chyba wolą psy bardziej "prestiżowe". Pozostali mają po 4-5 psów, bo obok są ogródki działkowe i ludzie wyrzucają tu mnóstwo zwierząt. Wszystkie psy, które są u mnie są to znajdy z tego terenu. U sąsiadów podobnie. Sytuacja nie do opanowania. Więc pozostaje tylko walczyć o pojedyncze jednostki. To sunia, młoda, biorę pod uwagę, że za jakiś czas będzie cieczka, więc zależy mi na szybkim znalezieniu jej domu. Tym bardziej, że w planach nadal mam wyjazd za granicę i wtedy nikt juz się tą sunią nie zajmie.
  17. [FONT=Arial][SIZE=2]Niewielka i młodziutka sunia została porzucona na ulicy pod Kielcami kilka dni temu. Nikt nie jest zainteresowany jej przygarnięciem, nie może też liczyć na to, że ktoś weźmie ją pod swój dach choć tymczasowo. Ma w granicach 5 miesięcy. Nieświadoma zagrożenia chodzi środkiem ulicy, zaczepia przechodniów prosząc błagalnym wzrokiem o pomoc. Obce psy przeganiają ją, a ona ucieka wprost pod koła nadjeżdżających samochodów. W schronisku umarłaby pewnie, ale nawet schronisko jej się nie należy, bo nie błąka sie na terenie miasta. Tak młoda sunia nie da rady sama na ulicy. Poszukujemy dla niej pilnie kochającego opiekuna. Sunia jest raczej niewielka, ma wilcze, dość nietypowe umaszczenie i klapnięte uszka. Jest łagodna, nieco płochliwa jeszcze, ale wynika to raczej z jej młodego wieku i ostatnich przejść. Chce się bawić z ludźmi, garnie się do nich. Zdjęcia nie oddają jej uroku osobistego nawet w małym procencie. Prosze o pomoc dla suni. Sama mam kilka swoich psów, nie dam rady się nią obecnie zając nawet czasowo. :-( :-( :-( [/SIZE][/FONT] A oto najnowsze wieści: Szarotka trafiła tymczasowo do Jędrzejowa . Wygląda teraz tak: [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/8518/suczka3jh4.jpg[/IMG] A tu jest reszta jej nowszych zdjęć: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=54811&page=6[/URL] i tu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=54811&page=13[/URL] A tu nowe zdjęcia szalejącej Szarotki :) : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=5023756&posted=1#post5023756[/URL] Sunia pilnie potrzebuje domku i kochających opiekunów!!! Jest mała i ma pół roku! Przebywa teraz tymczasowo w kojcu, a to żywy psiak, który potrzebuje kontaktu z człowiekiem. :-( To jej zdjęcie u mnie na obiedzie: [IMG]http://img206.imageshack.us/img206/313/szarotkayw3.jpg[/IMG] I już w domku tymczasowym czekając na docelowy: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img245.imageshack.us/img245/5076/sz23cn5.jpg[/IMG][/URL] Deklaruję pomoc w [B]szkoleniu[/B] suni, jeśli trafi do kogoś z Kielc. W innym przypadku mogę pomagać w tym temacie tylko na odległość. Mój nr tel. 0694 175 796. Szarotka zbyt długo już czeka na dom! To śliczna, wesoła i przymilna sunia. W sam raz do kochania.
  18. Dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź :) Czyli wniosek taki, żę sunia może i jest z lekka jeszcze przestraszona i może coś z tego w niej pozostanie, ale jednocześnie jest świetnym psem towarzyszem, idealnym do układania. Świetna sunia. :p
  19. A jaka jest jeśli chodzi o zachowanie przy dzieciach, kotach? Czy umie zostawać w domu sama (to pewnie ciężko stwierdzić do końca, bo ciągle jest z innymi psami)?
  20. Myślę, że to nieco przesadzona reakcja na cieczkę jakieś suczki - sąsiadki. W takim wypadku zalecałabym kastrację. Nie tylko ze względu na dobro mieszkania, ale na spokój psychiczny psa. Wiązanie działa rzadko, pies nadal nie może wyładować z siebie emocji, a smycz najczęściej jest przegryzana. dlatego częściej stosuje się klatki, ale raczej nie w takich przypadkach, gdy pies szaleje ze względu na ruję suk, a jest możliwość jego kastracji. U mnie pies drapał drzwi i miałam je doszczętnie zrujnowane. Zabezpieczenie drzwi psa jednak nie wyciszyło, co logiczne. Dlatego polecam kastrację u dobrego, sprawdzonego weta. To lekki zabieg i pies bardzo szybko dochodzi po nim do siebie, dużo szybciej niż sunia po sterylce. A jak Dori zachowuje się na spacerze? Może przybiera od razu konkretny kierunek, wącha zawzięcie trawniczki, ustawia sie bardziej samczo do inncyh psów? To by potwierdziło teorię o cieczce jakieś suczki.
  21. Nie przejmowałabym się takimi warkotami i ustawianiem. NIe przejmowała - nie znaczy lekceważyła. Poprostu trzeba wejść między psy z ustalaniem hierarchii. NIe ma czegoś takiego jak ustalenie jednorazowe hierarchii na całe życie wśród psów. To proces, który ciągle trwa. Dlatego trzeba poćwiczyć troszkę z obydwoma psami na posłuszeństwo, przypomnieć im, kto jest szefem i kto decyduje o możliwości pojawienia się jakichkolwiek konfliktów. Faktycznie w tej chwili psy są mocniej poddenerwowane cieczkami. W razie problemów większych w przyszłości tak, jak radziłam kiedyś - pozostaje kastracja. Powarkiwanie i ustawnia są w każdym stadzie. To normalne, ale musimy pamiętać, że to my jesteśmy "alfą", więc to my ustalamy kto na co może sobie pozwolić.
  22. Doriemu trzeba teraz dużo ruchu, ustalonych w domu zasad konsekwentnie przestrzeganych (w internecie jest już dużo informacji na ten temat, są również fajen książki), przydałoby sie szkolenie (mogę polecic dobrego szkoleniowca z Kielc - sama pracowalam z nim przy szkoleniach, więc wiem , ze warto - a przede wszystkim ma już doświadczenie z psami adoptowanymi) - mój e-mail [EMAIL="eruane@interia.pl"]eruane@interia.pl[/EMAIL] . W razie potrzeby służę pomocą i może moje rady też mogą pomóc w jakimś stopniu. Natomiast szczerze mówiąc w moim stadzie nigdy nie strofuję specjalnie psa, jeśli warczy na drugiego, który go zaczepia, bo nie ma akurat chęci na zabawę. Rozumiem, gdy przejawia jakieś nieuzasadnione reakcje agresywne, ale stado musi się troszke ustawić, musi być hierarchia, a pies nie zawsze musi znosić naprzykrzanie się drugiego. Szczególnie często coś takiego ma miejsce w relacjach dużego psa z małym ruchliwym. U mnie długo był problem z małą kundelką, która wiecznie skakała po mojej rottweilerce, drapała ja po mordce i wciąż zachęcała do zabawy. Rottweilerka często tak warczała, że było widać wszystkie ząbki :lol: Czasem nawet przewróciła małą na grzbiecik (co zreszta mało dawało, bo trafiła na upartą sztukę :lol: ). W końcu nauczyła ją, że musi mieć wokól siebie troszke prywatnej przetrzeni. Ważne, żeby nie dochodziło do walk, bo to nakręca psy przeciwko sobie. W tej chwili mam stado pięciu psów (chyba już niedługo sie pomniejszy :-( ) i zero konfliktów, ale powarkiwania się przytrafiają, jeżeli jeden pies jest natrętny wobec drugiego. Tak bywa w stadzie. To nic złego, póki nie ma agresji. Natomiast uważam, że w przypadku Doriego nie ma co zwlekać z kastracją. Trzeba to zrobić jak najszybciej. MOże sie okazać, że jeśli nie wszystkie problemy to przynajmnej część zniknie jakiś czas po kastracji.
  23. Sprawa nie trafiłaby tutaj, gdyby dało się ją spokojnie załatwić poprzez rozsądne rozmowy. Dziewczyny dają z siebie wszystko. Znają sytuację od podszewki, nie z pogłosek. To, że dało się zabrać z Harbutowic jednego czy kilka psów, nie znaczy, że wszystkie są spokojnie wydawane bez problemów. I to stanowi problem, jak również ich rozmnażanie. Wiadomo, że nie sposób powstrzymać rozmnażanie bez braku pieniędzy, ale pomagają w tym szybsze i częste adopcje. I tu jest problem. Natomiast jestem mocno zdziwona wypowiedzią Frotki co do ograniczenia się dogomaników do nagłośnienia sprawy Starachowic i wywiezienia psów. A co z zebraną karmą, pieniędzmi, leczeniem, operacjami, sterylizacjami? Samo sie zrobiło? Przeraża mnie wizja tego, co by sie działo, gdyby sytuacja pozostała bez zmian. Mnóstwo rozmnażających się, chorych zwierząt nadal bez perspektyw. Powiększajace sie stado i coraz większy konflikt odbijający sie na zwierzętach. Wywiezienie zwierząt zapobiegło ich śmierci. Czy to źle? Kilku psów i tak nie udało sie uratować. Reszta działań związanych ze zmianą ogółu sytuacji nie należała ani nie należy do dogomaniaków. Mogą je tylko wspierać, jeżeli wiedzieliby, jak na bieżąco wygląda sytuacja. Psom ze Starchowic nadal pomaga kilka osób, inwestując swój czas i pieniądze, organizując adopcje i zbiórki. W Harbutowicach należy zrobić wszsytko, żeby przyspieszyć adopcje i zapobiec rozmnażaniu sie zwierząt, bo inaczej bedzie to niosło za sobą złe konsekwencje. Trzeba bezwzględnie pomóc Azji. Jeżeli ma dobry dom, dlaczego ma siedzieć w piwnicy? Ktoś inny za takie przetrzymywanie psa, jeżeli istnieje możliwość umieszczenia go w innym miejscu, byłby przez dogomaniaków okrzyknięty człowiekiem znęcającym sie nad zwierzęciem.
  24. No to ciekawie :( Gdzie są te zwierzęta??? :cry: Czy obrońcy Miedar mogą nam to wyjaśnić?
  25. Hmm.Przedziwne. Ta osoba - Joanna - pisze, że nie wie, w czyim interesie jest niszczenie Miedar? Czy niszczenie? A może raczej powstrzymanie psiego horroru. Tak więć w interesie psów. A ja se dziwię, że ta osoba nie martwi sie tą potworną ilością psów, która gdzieś wyparowała, że ta troskliwą o psie losy osobę to nie wzrusza. Wzrusza ją natomiast porządek na podwórku schorniska w Miedarach :-? No, coż. A ta wizja z dziurami, dziurami i jeszcze raz dziurami i szczurami jest poprostu fantastyczna :wink: A jak psy są zestresowane w Cichym Kącie to widać po naszych kochanych psiakach tak zmieniajacych sie na plus pod trskliwą opieką ekipy z CK. Nie zapominamy, że w Miedarach sślad po naszych trzech psach zaginął, a jeden z tych psó ponoć nie żyje. I to tej osoby nie wzrusza. I w ogóle co ma CK do Miedar? Czyżby komus sie nie podobało, że inne schronska pomagają psom Starchowickim, a nie uśmieracją ich po cichu? Tutaj na dogomanii są osoby, które w CK były i są zachwycone ludźmi z CK i ich sposobem opieki nad zwierzętami. Wieć cieżko tu komukolwiek wcisnać kit. Na innych forach podobnie. Myślę, że żadna osoba postronna, nie mająca pojęcia o sprawie nie pisałaby na forum takich rzeczy tylko po rozmowie z p.Czempik. To zupełnie logiczne.
×
×
  • Create New...