Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Jakieś zmiany w zachowaniu Tofika? Ważną sprawę mam... Kolejny raz w tym roku nie mogę zorganizować na festynie pokazu kundelków, reklamującego kundelki, bo brak psów do szkolenia. To wydaje się dziwne, biorąc pod uwagę ile mamy adoopcji. Niestety wiele fajnych psów jedzie poza Kielce do nowych domków, a właściciele tych psiaków,które pozostają na miejscu nie są zainteresowani treningiem, choćby za darmo. A tu potrzeba osób, które zadeklarują chęć wzięcia udziału w pokazach i podejdą do treningu rzetelnie. Szukam więc psów zrównoważonych, niekoniecznie spokojnych, ale umiejących skupić się na właścicielach, nie wykazujących lęku i agresji. Jeśli uda się zebrać grupę, wyselekcjonuje się z niej psiaki nadające się do treningu. Strasznie ciężko jest zebrać taką grupę, więc już myślę o pokazie za rok. Tym bardziej, że może tak być, że na wiosnę znów wyjadę z Polski. Biorąc pod uwagę, że jede nz kieleckich psiaków ma wielkie osiągnięcia na mistrzostwach Europy we frisbee, to chyba można liczyć na to, że los nam będzie sprzyjał i uda nam się wyłowić jeszcze parę geniuszy. :cool3: Fiona, bierz Morelkę i do roboty! ;)
  2. [quote name='andzia69']Eruane - twój pomysł z psiakami jest super...tylko skąd wziąć takich chętnych i do tego z kundelkami? Takich zapaleńców jak Od-Nowa to ci u nas brak:placz:[/quote] No właśnie brak... Już kilka osób z kieleckimi psiakami, które wywędrowały daleko od Kielc, stwierdziło, że chętnie brałoby udział w takim przedsięwzięciu, ale z Kielc mam narazie jedną chętną. U nas ludzie nie chcą z psem trenować. Nawet za darmo! Grupa musi być na tyle duża, żeby po selekcji zostały ze 4 psy do pokazu minimum. Inaczej nie widzę sensu robienia czegokolwiek. Z roku na rok jest taka sama sytuacja. Dlatego proszę Was o zwrócenie uwagi na te bardziej zrównoważone i odważne psiaki, które w tej chwili idą do adopcji do Kielc lub w okolice i zachęcenie właścicieli do podjęcia się treningu pod kątem pokazu reklamującego kundelki. Moze też ktoś z Was pisze się na taką akcję. Ważne jest, że nie tylko pies ma mieć predyspozycje ,ale właściciel. :cool3: Mam kilka psów z adopcji do szkolenia, ale to są wszystko psy problematyczne. Co rok mam telefon w sprawie ewentualnego pokazu i co rok brakuje psów... Jakby w ogóle nie było adopcji w naszym rejonie. Na szkoleniach też obserwuję, że na grupę psów szkolonych rasowych i pseudorasowych przypada 1 lub ze 2 kundelki. Jak ktoś chce mieć psa, który zabłyśnie umiejętnościami, to wiadomo, że szuka labradora czy ONka. Po co? Bo taką mają opinię, a kundelki pozsotają w cieniu. Myślę, że pora to zmienić. Mój kundlas jakieś 4 miesiace temu pokazał przed labkami i ONkami co ptrafi ,z jaką prędkością (której labek nigdy nie dorówna) i dodatkowo kilka pokazowych rzeczy. To się da zrobić! Szukajcie chętnych. :p
  3. Bardzo Ci dziękuję. :loveu:
  4. Pecik ponoć bryka i szaleje. Ci ludzie twierdzą, że raczej go nie oddadzą, chyba, że coś się stanie -co?- nie są w stanie określić i zaczynam się martwić. Odrobaczyli i odpchlili go ponownie, zdecydowanie za wcześnie (bo psiak był już odrobaczony i odpchlony tuż przed jego zabraniem) i na zwróconą na to uwagę byli chyba nieco obrażeni, bo przecież "weterynarz wie, co robi". Póki co malcowi nic nie jest, więc mam nadzieję, że będzie ok. Ci Państwo twierdzą, że córka się do niego bardzo przywiązała i nie wyobraża sobie już ,żeby tego psa nie było, ale nie mówili nic o sobie. Chyba ne byli zadowoleni z telefonu. Uważam, że trzeba się naszykować jeszcze przez parę dni na tyczasowanie psiaka, bo jakoś niczego po tej rozmowie nie jestem pewna.
  5. Pecik jest za mały, żeby stwierdzić, czy będzie pinczerowaty. Może taki nie być - cieżko stwierdzić. Bać się szczególnie nie boi, ale póki co też za wcześnie na ostateczną ocenę. Jest po przejściach i nieco zdezorientowany. Wymęczony przez dzieci i psy. Narazie jest u tych potencjalnych chętnych. Ponaglam ich z ostateczną decyzją, bo jeśli za jakiś czas stwierdzą, że psa nie chcą, narobią i nam i jemu kłopotów. Dma znać jak tylko będę coś wiedziała.
  6. [quote name='Od-Nowa']Eruane, powiem Ci z własnego doświadczenia,że takich osób jest bardzo niewiele. i dziwi mnie to,że na forum "każdy ćwiczy i pracuje z psem" a w realnym świecie w ciągu ostatnich dwóch lat pracy z moimi i uczęszczaniem na różnego rodzaju szkolenia, przedszkola, seminaria, kluby itd zetknęłam się zaledwie z dwoma kundellkami!!!!!!!!!!!!!zawsze są same rasowce lub takie co za 300 zł je udają... pomysł uważam za wspaniały i całym sercem go popieram (a w życiu prywatnym realizuję :cool3: ) jakbym mogła się na coś przydać daj znać ;)[/quote] Od razu przepraszam, że nie podałam Liry jako przykładu na żywą reklamę kieleckich cudnych i mądrych kundlasków. A taka jest prawda, że jak ludzie widzą takie psy jak Lira w działaniu, każdy chce mieć podobnego. Lirę chciałabym tu widzieć na każdym pokazie, ale problemem jest odległość. Natomiast powiem Wam, że nie jest łatwo zebrać grupę kundelków adopcycjnych do szkolenia. Wiele osób zabiera psa, dzwoni czasem po porady, ale ogólnie pies znika. Nikomu nie chce się przyjeżdżać nawet na darmowe szkolenie. To tak jak czasem z darmowymi sterylkami - ludzie dostają talony, ale talon sięmarnuje, bo trzeba zwierzę przywieźć na zabieg. Poza tym wiele psów trafia do domków daleko poza Kielce. Najchętniej do takiej grupy pokazowej wzięłabym, kochani, Was. :cool3: Wiecie, o co biega, znacie psychikę psów itd. Problem w tym,że rzadko kto ma na cokolwiek czas, starając się codziennie szukać domów dla coraz to nowszych psów. Ciężko to wszystko pogodzić. Taką grupę próbowałam zgromadzić już od dawna i nic z tego nie wyszło, a uważam ,że to naprawdę dobry pomysł. Jeśli ktoś jest chętny, proszę pisać do mnie na gg 6072032. Psy, które mogłyby znaleźć się w takiej grupie nie muszą być super grzeczne na początek. Ważne, żeby nie bały się ludzi i innych psów, nie wykazywały zachowań agresywnych. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy jego pies się nadaje czy nie, proszę niech pisze do mnie. Inna sprawa, że możemy pomyśleć nad osobną grupą dla psów problematycznych, niekoniecznie do pokazów. :cool3: Erko, ta szczeniorka z Miedzianej Góry jest przepiękna. :loveu: Od-Nowa pewnie myśli podobnie. ;)
  7. Niestety na festyn TOZ znów nie mam nikogo do pokazu. Ci, co mogli się pojawić, są zajęci wykładami, szkleniami psimi itd. Każdy z moich psów jest po przejściach, czasem dość solidnych, dlatego nie zaprezentują swoich umiejętności w nadmiernym hałasie, w obecności dużej ilości ludzi i psów. Możliwe, że udałoby się, ale nie chcę ich narażać na stres, który może znów cofnąć pracę z nimi o kilka kroków do tyłu. Labradorkaznajomej, która pracuje w dogoterapii boi sięsceny i nie możemy jej stresować. Poza tym to labradorka, nie kundelek. Stąd moja wielka prośba - zorganizujcie mi grupkę psów, najlepiej jak najbardziej kundlastych z wyglądu, adopcyjnych, zrównoważonych i bez jakichkolwiek lęków, których to psów właściciele zadeklarują, że przejdą do końca szkolenie pod kątem pokazów i włożą w pracę maksimum wysiłku. Najlepiej, żeby stało się to ich hobby.Wtedy możemy utworzyć grupę pokazową, która wystąpi na każdym festynie i pokaże ludziom, że kundel może wiele, a nie tylko policyjne ONki itd. Szkolenie byłoby przeprowadzone tylko warunkowaniem pozytywnym i za darmo, ale warunek ,że właściciele psów podeszliby do tego poważnie i z zaangażowaniem oraz byliby gotowi do występu w pokazach. Co rok mamy ten sam problem - brakuje nam grupy psów. Za ściągniecie psów z innego miasta trzeba płacić, a szkoda wydawać pieniądze na pokazy, jeśli można dzięki nim pomóc bezdomniakom. I niech te pokazy będą sensowne, coś dadzą psom bezdomnym. Zorganizowanie pokazu zajmuje wiele miesięcy, więc już teraz trzeba o tym myśleć. Do samego końca próbowałam kogoś na ten pokaz z naszej kieleckiej ekipy zorganizować - nie wypaliło. Zróbmy tak, żeby nie trzeba było się o to martwić w przyszłym roku. Samo udzielanie porad dla ludzi, to dla nich średnia atrakcja. Tym bardziej, że nie jestem w stanie w 15 minut poznać psa i napisać dla niego jakiś program. Zachęćmy ludzi do pracy z psami i nawiązywania z kundelkami silnej więzi, uczenia się ich języka i zrouzmienia ich problemów, pokażmy efekty właściwej pracy z psem adopcyjnym. Co o tym sądzicie?
  8. [quote name='sonia111'] czy moze ktos mi przywiesc tego szczeniaczka? mieszkam w siemianowicach blisko katowic moje gg 9895599[/quote] Psiak trafił, możliwe, że czasowo do domku w Kielcach.Ale nie jestem przekonana, co do tej adopcji, dlatego może jeszcze będzie szukał domku. Na pewno odezwę się na gg.
  9. Wet określił Pecika przyszłościowo jako psa do 10 kg. Nie jestem przekonana, że dorośnie do 10 kg, bo ostatnio spał w kosmetyczce. Ale ludzie, którzy go oglądali, nie są pewni co do adopcji. Umowa jest taka ,że trafi do nich na kilka dni i zobaczymy. Nie wiem, czy to dobry pomysł, nie jestem przekonana, ale psiak ponoć już pojechał tego wieczoru. W zasadzie czekam na sygnał ,że trzeba go zabierać. Pociecha z tego taka, że maluch będzie miał tam spokój, bo naprawdę był bardzo maltretowany przez dzieci i psy. Ale , Agnieszko, szykuj się jakby co na tymczasowanie, bo jakoś nie mam dobrych przeczuć.
  10. Ci państwo jednak przyjechali zobaczyć szczeniaka. To małżeństwo koło 50-tki. Ich poprzedni psiak,bardzo niewielki ratlerkowaty, został na ulicy zaatakowany i zagryziony przez jakiegoś większego psa. Ponieważ sporo podróżują samochodem zależy im, aby kolejny psiak był również malutki. Poprosili o możliwość odwiedzenia z maluszkiem weterynarza. Mają się zastanowić i dać znać ostatecznie. Długo debatowali, więc się trochę martwię. Jeśli to nie wypali, to tymczas u Agnieszki jest super rozwiązaniem. Ale mam nadzieję, że się uda i tymczas nie będzie potrzebny. Oby, oby... Dam znać, jak będę coś więcej wiedziała.
  11. Ludzie, którzy mieli przyjechać zobaczyć maluszka i na ewentualną rozmowę o adopcji, nie pojawili się. Mieli być o 16-tej. Nikt też nie odbiera tel. stacjonarnego. Na maile jeszcze nikt nie odpowiedział. Robi się niewesoło. Dostałam jedną propozycję tymczasu, ale do niedzieli tylko. Dobrze, żeby szczenię na tymczasie było z innym psem, przynajmniej jednym, bo jest jeszcze za małe i potrzebuje wychowania i socjalizacji. Agnieszko, a na jak długo mogłabyś zaproponować maluszkowi tymczas, bo kończą nam się opcje?
  12. Co do tymczasu w domku, gdzie jest drugi pies. Czasami psy, choć nie tolerują dorosłych osobników, ładnie tolerują szczenięta, szczególnie takie przed 3-4 miesiącem życia. U mnie wszystkie suki tolerowały tak małe szczenięta, ze starszymi czasem był problem. Psy natomiast tolerowaly nawet starsze maluchy. Ale ważne jest, żeby szczenię starszy pies nie terroryzował, bo może spowodować powstanie w umyśle maluszka lęków, które wpłyną na jego zachowanie w przyszłości. I ważne jest, żeby pod nieobecność ludzi w domu, starszy pies był izolowany od malucha - tak jest bezpieczniej.
  13. Dziś będzie rozmowa z jednymi ludźmi z tych telefonów i mali, które dziewczyny mi podrzuciły ,za co bardzo dziękuję. Moze się uda, może nie - zobaczymy. Napisałam do trzech osób, których maile dostałam od Elizy_sk. Maluszek został dziś opchlony i odrobaczony. Wyszły z niego zwoje robali... :-( Że tego sie tyle pomieściło w takim małym ciałku. Pewnie po kolejnym odrobaczeniu jeszcze coś wyyjdzie. Żeby pani miała chwilę spokoju, w pudełku wstawia go na regał, bo psy nie daja mu wytchnienia. Oceniono go na 6-7 tygodni. Jeśli nie uda się z szybko znaleźc mu domku, to jeśli ktoś zdecyduje się dać mu tymczas, będę wdzięczna. On jest maleńki. Ale inna sprawa, że piszczący póki co. Pewnie dopiero co zabrany od mamusi.
  14. Ten mały czarny maluszek Pecik dożył poranka, co istotne, bo wczoraj był osłabiony, zmarznięty, w okropnym stanie. Ma apetyty. Też zapchlony ponoć strasznie. Przydałaby się pani jakaś pomoc ze środkami na odpchlenie. Pani mieszka w okolicach Czarnowa. Jest przerażona, jak ma sobie dać radę z tym wszystkim. Ciągle czeka na DT dla maluszka. Opieka w pojedynkę nad dziećmi ,w tym niepełnosprawnym i 3 psami to ponad jej siły. Maluch strasznie piszczał w nocy, ale to norma w takim przypadku. Bardzo potrzebny DT. Ten maluch nie ma szans w schronisku, nie w tym wieku, nie w tym stanie. :shake: :-(
  15. Przed chwila rozmawialam z ta pania, która ma maluszka. Nazywają go Pecik, bo je z popielniczki, wszystko inne było za wysokie dla niego jest tak malutki. Dwie suki, które są w mieszkaniu atakują go. Tam jest tylko jeden pokój. Dzieci biorą do rąk i upuszczają, ciężko je przypilnować. Koszmar w skrócie. Do jutra musi mieć DT, albo nei wiem ,co z nim będzie.
  16. [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/971/dsc00423r.jpg[/IMG] Błagam o DT dla tego psiaka!!! :placz: Pani, która go przygarnęła ma maluteńkie mieszkanko, 3 dzieci, w tym niepełnosprawne dziecko, 2 psy, w tym jednego sporego szczeniaka, który jeszcze nie przeszedł wszystkich szczepień. Ona nie da sobie rady, nie ma takiej możliwości. Z osób , które mogły pomóc, pomogła tylko ona, osoba, która ma najmniejsze możliwości niesienia pomocy. Kto może dać maluszkowi, słabemu i wygłodzonemu DT, proszę o pilny kontakt z tą panią 888901285. Jeśli nei będzie wyjścia nie wiem, czy psiak nie trafi do schroniska - nie przeżyje tam.
  17. No to wróciłam... :cool3: Przeczytałam, co się stało na szkoleniu i mnie trafia teraz. Rozumiem, że wypadki się zdarzają, ale Czarny jest po przejściach i ponowny atak ze strony psa, który w dodatku przypominał mu akcje z przeszłości, musi spowodować cofnięcie się o krok milowy w tył ze wszystkim. :angryy: Nawet, gdyby ten pies nie zrobił Czarnemu krzywdy, to psychicznie z pewnością stłamsiłby go totalnie. Przechodziłam to samo z moją suczką i wiem ,że potem całą robotę zaczyna się od nowa. :-( Podhalan z pewnością dla Czarnego był jak jużak. Dlatego aż mi się płakać chce, jak sobie pomyślę, co on przeżył. Pamiętam go zakrawionego, z wielkimi dziurami, nie mogącego stanąć na nogi i wyjącego z bólu przy każdym dotknięciu. Każdy bałby się potem na jego miejscu. Możliwe, że Czarny swoim strachem w pewien sposób sprowokował taką, a nie inną reakcję podhalana. Moja suczka niestety prowokuje swoim nerwowym zachowaniem w obecności dużego, obcego psa. Golliee, nie załamuj się, nie poddawaj, wróć do punktu wyjścia i zacznij pracę z Czarnym od nowa na spokojnie, a bedą szybko efekty. W takich wypadkach tak się właśnie robi. Jak jest kryzys, krok w tył i wracamy do poprzedniego etapu treningu. Nie ma innego wyjścia. I pisz na bieżąco, jak sobie radzicie. Pozdrawiam serdecznie!
  18. Cieszę się, że Leosiowi się jednak poszczęściło. :loveu:
  19. W ciągu pierwszych dwóch tygodni w nowym domu pies sprawdza, na ile sobie może pozwolić.To, jak teraz Diana będzie prowadzona,zaprocentuje w przyszłości. Dlatego ściągnęłabym speca do domu nawet podczas, gdy Diana ma cieczkę (bo zbyt długo trzeba czekać na koniec cieczki). Taki człowiek poinstruuje właściceli,jakie błędy popełniają, co poprawić i co nowego wprowadzić już teraz zanim zaczną szkolenie.
  20. Tą współpracę trzeba sobie też wypracować. Nic nie przychodzi z dnia na dzień. Każda zmiana powoduje krok w tył, a Negra jest po powrocie z DS. To dla niej następny powód do strachu i braku zaufania. A widoków nie ma mi co zazdrościć. ;) Jak się przywyknie, to jak tapeta na pulpicie. ;) Nie do pozazdroszczenia jest 400 zwierząt pod opieką. :roll:
  21. Jestem faktycznie w Norwegii i bywam na dogomanii bardzo rzadko i krótko, bo neta mam na dworze i muszę do muru wysoko antenę przyczepiać. :cool3: NIe przeczytałam pełnego wątku, ale sądzę, że źle celujecie z tą klaustrofobią. Wygląda to jak typowy lęk separacyjny. Sunia boi się wszystkiego, co nowe, potrzebuje wsparcia. Dużo czasu minie, zanim wróci do normy. W domu musi mieć klatkę kennelową, która nie tylko zabezpieczy ją przed dokonywaniem kolejnych zniszczeń, ale zapewni jej poczucie bezpieczeństwa (dlatego chowa się pod schody i to jest normalne w takim przypadku). Trzeba ją do tej klatki przyzwyczaić. Na pewno inne psy dominacyjnie nastawione dodatkowo będą powodować, że nie będzie chciała znaczyć ich terenu i narażać się. Sunia niszczy z powodu lęku separacyjnego. To zwykle mija, ale po dłuższej pracy z psem. Natomiast do końca sunia może nigdy się nie zmienić (zawsze może się czeoś bać). Z moich psów kilka miało takie problemy, ale udało nam się z nich wybrnąć.Sęk w tym, że ludzie nie mają do takich psów cierpliwości i ciężko znaleźć im dom. A jak się znajdzie, właściciela mogąponieść nerwy po kolejnej demolce lub może źle interpretować zachowanie psa. Większość niesocjalizowanych dzikusoów niszczy domy, ale nie trwa to wiecznie. W przypadku klaustrofobii pies reaguje intensywnie na zamknięte drzwi, nawet jak ktoś z nim jest w domu. Jak dla mnie sunia jest do przerobienia, ale to potrwa i wymaga odpowiednich ludzi. Dla takiego psa ważna jest stabilizacja - jeden dom, ci sami ludzie. Niekoniecznie brak innych zwierząt w pobliżu. Ale przydały się domek, nie blok. Po DT w DS znów może się bać i zachowywać dziwnie, ale to powinno minąć przy odpowiedniej pracy z psem. Żeby zniwelować nieco lęki, sunia powinna -mieć zorganizowane jakieś zajęcia wciągające jej umysł - szkolenie, spacery, zabawy, o ile jest w stanie teraz skupić się na jakiejś pracy. W każdym razie trzeba ją tego uczyć. To też tworzy odpowiednią więź między psem i opiekunem i buduje zaufanie wobec opiekuna, a wtedy pies się mniej boi. Ok, mam nadzieję, że coś z tego zrozumiecie, bo muszę zmykać. :cool3: Pozdrawiam z krainy Wikingów. ;)
  22. Jestem tu, że tak powiem, z doskoku. :cool3: Żeby mieć internet muszę wspiąć się dość wysoko na mur i przyczepić antenę plus siedzieć z kompem na dworze, a przedwczoraj jeszcze mieliśmy zimę. Tak więc proszę przejmijcie na siebie jak najwięcej ogłoszeń, bo dostaję wciąż wiele maili w sprawie maluszków i przekierowuję je na właściciela, ale co kilka dni. Nie wiem, jak on sprawę rozegra. Dziękuję wszystkim za pomoc, bo siedzę tu i się nieco stresuję , co z tą biedną krówką będzie. Majaa odezwij się proszę do mnie na gg, bo w tym kompie nie mam Twojego nr.
  23. Odebrałam wiadomość i napisałam do osoby zainteresowanej, ale narazie bez odzewu. Napisałam też do osoby, którą mi podesłała Ewelinka. Jestem załamana, bo prawdopodobnie jestem teraz ostatni raz na necie przed wyjazdem. Nie będę mogła dłużej nadzorować adopcji suni. :shake: Postaram się jeszcze zerknąć tu wieczorem z nadzieją, że znajdzie się ktoś, kto się sprawą zajmie.
  24. Sądzę, że póki co nie ma potrzeby szukania DT. Sunia narazie może zostać, gdzie jest. Dziś rozmawiałam z właścicielem. Na pewno trzeba jej szybko szukać DS, bo czym będzie większa tym ciężej będzie ją wydać i tym większe problemy może sprawiać właściciel.
  25. No nie dogodzi się. Została mi tylko ta suńka. I w dodatku nit jej nie chce. Niebardzo wiem, dlaczego, bo jest śliczna, tylko czarne chcieli. A malutka bryka, psoci i zjadła hamerykańskie skarpetki. ;)
×
×
  • Create New...