Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Planujemy zrobić suni allegro adopcyjne. Oby jak najszybciej znalazła dobry domek, bo na niego zasługuje.
  2. Sunia ponoć je jak smok... Mmlasowice napisze z pewnością więcej.
  3. Kolejny wyżłowaty pod Kielcami. Wkrótce wstawię zdjęcia. :(
  4. Sunię z Kodrąbia udało się przetransportować na DT do Tarnowskich Gór. Z dzikuski zmienia się we wspaniałą, kochaną przylepę. Widać, że mieszkała z ludźmi w domu, spokojnie jeździ samochodem ,sama do niego wskakuje. Widać komuś się znudziła... Jest mocn ozachudzona, mam nadzieję, że szybko wróci do normy. Jeśli ktoś chce pomóc w kosztach utrzymania suni, to proszę o wpłaty, choćby symboliczne na: FOZ "ULGA W CIERPIENIU" FUNDACJA OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI SKRZYWDZONYMI PRZEZ LUDZI 42-600 Tarnowskie Góry ul. Częstochowska 58 Nr. Konta 24 8463 0005 2001 0001 2045 0001 Bank Spółdzielczy 42-600 Tarn.Góry ul. Bytomska 6 [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/1682/dsc00310q.jpg[/IMG] [URL]http://www.dogomania.pl/threads/173488-WejdA-zobacz-pomA-A-chociaA-1-zA[/URL]
  5. O rany... słów mi brak... dziękuję!!!!!!!
  6. Teraz sobie przypominam ,że chyba wdziałam w przelocie tego psiaka. Próbował przejść przez Sandomierską na wysokości Szczecińskiej (również w stronę Szczecińskiej). Musi się przemieszczać dość szybko, Wyglądało na to, że już zdążył oberwać samochodem, bo kulał na łapę. To było jakoś zaraz po 20-tym.
  7. Zadzwoń do TOZ i wspólnie może to trzeba zgłosić na policję. Policja może ignrować sprawę, ale jak TOZ lub ta druga organizacja poprze, to może coś się zdziała. Kieleckie schronisko, moim zdaniem, nie jest godne polecenia, nie wiem ,czy pies będzie tam bezpieczny. Trzeba mu pilnie szukac domu tymczasowego.
  8. Informacje, jakie są teraz potrzebne do zbierania pieniążków: - koszt sterylizacji - miesięczny koszt urzymania suni itd.
  9. Zaganiajcie znajomych na wątek. :) Sunia potrzebuje pieniążków i domu!
  10. Wiem ,że to gorszy przypadek, że na ludzi działają najbardziej krawe tragedie. Ale myślę, że warto spróbować, bo czasami już się udawało. Jakoś pieniążki trzeba zebrać, a ja sama nie dam rady pomagać finansowo. A może jakieś inne pomysły co do zbiórki kasy?
  11. Przed sekundą przelałam pieniążki za podróż Soni i dodatkowo wycisnęłam z siebie 150 zł na Sonię na konto fundacji, w związku z czym przechodzę na ścisłą dietę. ;) Prawda jest taka, że taka kwota rozejdzie się w sekundę biorąc pod uwagę weta, jedzonko itd. Więc proszę pilnie o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,że to dla Soni z Kodrąbia dla jasności. Ile będzie potrzeba na sterylizację?
  12. Bazarki przydałyby się na pewno. Szukam teraz osoby, która potrafiłaby zrobić dla suni allegro cegiełkowe, żeby zebrać więcej pieniążków. Zaraz prześlę pieniążki na uregulowanie kosztów podróży i dla suni cosik na początek. :) Tak się cieszę... Wczorajsza sytuacja była patowa, ale mam wrażenie, ze nic tak do końca nie było uzgodnione i dogadane i stąd problemy. Najważniejsze, że sunia jest bezpieczna. Wielkei dzięki wszystkim, którzy wzięli udział w łapaniu suni. I oczywiście bardzo dziękuję Mmlasowice i jej mężowi, że jechali po Sonię taki kawał drogi, rzucając inne obowiązki. Bardzo proszę wszystkich o pomoc w ogłaszaniu suni. Oczywiście trzeba jej zrobicsterylkę itd, ale już trzeba ogłaszać. Każda pomoc się przyda. Proszę też o informowanie o wpłatach i delkaracjach wpłat, żeby było rozeznanie, ile brakuje nam pieniążków. Teraz koszty będą największe, bo sunię trzeba doprowadzić do normy i wysterylizować. Będziemy mieć na bieżąco informacje, jaka sunia jest, jak się zachowuje itd. To bardzo ważne podczas szukania dla niej domu. Ale z tego ,co już wiemy, jest kochana, mądra i przyjacielska. :)
  13. Wynikła sytuacja patowa, dlatego po sunie ma jechać Mmlasowice. Z braku innej opcji ja pokrywam koszty paliwa. Proszę pilnie o ponowne deklaracje wpłat na sunię, na tymczas, weta itd. Pewnie będzie trzeba zapłacić za dzisiejszy dzień za hotel. Póki co Mmlasowice ma problemy z dodzwonieniem się do pana, który ten hotel prowadzi, aby umówić się na odbiór suni. Mam nadzieję, że uda się szybko dodzwonić, bo dzisiaj akurat niedziela i łatwiej jechać po psa, nie mówiąc o tym, że koszty będą rosły, jeśli sunai zostanie w hotelu. Proszę o ponowną deklarację wpłat, żeby zsumować, ile mamy, bo nie dam rady wycisnąć z siebie więcej kasy na dzień dzisiejszy.
  14. Najpierw była wielka radość, że sunia jest bezpieczna, teraz się stresuję, co z nią będzie dalej. Możliwe, że będzie trzeba zebrać pieniądze na ten drogi hotel, choćby na kilka dni. Jeśli pani Beata zgodzi się dowieźć sunię do Tych, postaram się pomóc finansowo, choć nie jest to dla mnie aktualnie łatwa sprawa. Oby tylko wszystko skończyło się dobrze.
  15. Pani Beata mówi, że nie może suni narazie zabrać. Pani, które złapały sunię też nie są w stanie zawieźć suni do Tarnowskich Gór. Co robić??? Te pani proponują hotel za 20 zł, ale to jest bardzo duża kwota za dzień, nie damy rady zebrać tyle pieniędzy. Proszę o jakis odzew, pomoc. Na odleglość nic nie mogę zrobić...
  16. Mmlasowice, sunia jest złapana, ale nie mam do Ciebie telefonu... Czekam na SMS od pani Beaty z jakmiś namiarami.
  17. Proszę, nie denerwujmy się i siebie nawzajem. Bardzo dziękuję RTOnZ za pomoc. Każda pomoc jest na wagę złota. Tym bardziej, że każdy ma tak daleko do psa. Informacje są przekazywane od osoby do osoby i nie zawsze wszystko jest do końca zrozumiałe. Najważniejsze jest teraz to, żeby złapać sunię. Mmlasowie od początku stale zapewnia, że da jej lokum, sunia ma miejsce. Mam nadzieję, że szybko znajdzie się grono ludzi chcących wspierać sunię finansowo. Już są pierwsze deklaracje wpłat. Chodzi tylko o złapanie suni. Pani Beata zna teren, ale z tego ,co z nią rozmawiałam łatwo jest zlokalizować miejsca, o których pisałam tu na forum, gdzie sunia bywała. Od razu każde z tych miejsc skojarzyła będąc tam raz. Ludzie ,którzy tam byli twierdzą, że to w sumie jedna ulica ciągnąca się przez wieś. Sunia czsem dochodziła tą drogą do kolejnej miejscowości do budynku po dawnej szkole. Ale zwykle byłą na początku Wólki Pytowskiej, a spała w jakimś budynku w stanie surowym na początku wsi. Pani Beata na pewno w razie czego wyjaśni telefonicznie, gdzie i jak dotrzeć, jeśli nawet nie będzie mogła jechać. Zapewniała mnie, że w tym tygodniu naprawdę nie może. Niestety na pomoc mieszkańców ciężko będzie liczyć i to wszyscy mówią wprost. Mmalsowice ma rację, że najlepiej zaprowadzic sunię na jakieś podwórko. Wiem, że jak się oswoiła nieco (na karmiemie) potrafiła sama wskoczyć do samochodu (może też na jedzenie). Problem w tym, że jest płochliwa i bardzo szybka, zwinna. Wchodziła też do budynków. Nie jest to pies, który nie wie, co to mieszkanie, samochód itd. Na pewno trzeba troszkę cierpliwości i czasu. Wiem, jak ciężko jest złapać wystraszonego i szybkiego psa. Trzymam mocno kciuki. Mmlasowice, tak odnośnie umów gmin ze schroniskami, wiem ,że prawo nakłada na gminę obowiązek zajęcia się bezdomnymi psami ,ale nic poza tym (całość jest kiepsko sprecyzowana). W naszym województwie wiele gmin żadnych umów nie ma, psy często marnie kończą. Powodem jest zbyt mala ilość schronisk i zbyt mała ilość miejsc w schroniskach, a także koszty... Tak więc prawo to jedno, rzeczywistość to druga sprawa. Co do Miedar, to naprawdę bardzo dobre wieści... życzę powodzenia nowej właścicielce, bo przypuszczam, że po poprzedniej ekipie ma niezły chaos. Czy tylko ja mam problemy z dogomanią, z logowaniem, pisaniem odpowiedzi na wątku itd? Nie mogę sobie dać rady z tą nową wersją.
  18. Zapomniałam dodać, że Pani Beata powiedziała mi, że ktoś z TOZ ma jechać do suni, ale to rzecz mało pewna i że jakby coś nowego się wydarzyło, da mi znać.
  19. Dzwoniłam do Pani Beaty. Nie była w stanie pojechać do Kodrąbia raz jeszcze i nie będzie w stanie pojechać do suni w tym tygodniu, ani nic więcej zrobić, przynajmniej narazie. Głupio mi, że zawracam jej głowę, ale co zrobić. Faktycznie nikt z miejscowych się nie odzywa w sprawie suni, ale też mam dziwne wrażenie po opowieściach robotników, że niektórzy miejscowi jakby nie chcieli pomóc, co się potwierdziło w rozmowie z Panią Beatą. Przykładowo pewna pani mówi, że żadnej suki nie widziała, a jej mąż, że przecież ją dokarmia, to jak nie widziała... Czekam wciąż na info z fundacji z Wrocławia, czy znajdą się jacyś wololotariusze z Łodzi chętni do pomocy. Pani Beata mimo dobrej woli niekoniecznie będzie w stanie złapać tą sunię sama. Boję się, jak to będzie... Naprawdę nie jestem w stanie dojechać tak daleko do tej suni.
  20. I jeszcze tak dodam, że co do lokalizacji suni - wiem tyle, ile każdy, kto bywa na tym wątku. Spisałam informacje, za którymi dzwoniłam po ludziach, a Kodrąbia na oczy nigdy nie widziałam, ani nie byłam w tamtym rejonie. W poszukiwaniach suni nie jestem w stanie więcej pomóc.
  21. Widzę, że tej pomocy dla suni nic nie będzie... Gdzie niby ci robotnicy mieli wziąć na tymczas sunię? Jeśli mieliby miejsce, nie mieli po kilku psów i nie mieszkali z teściami, może coś by wymyślili. Bo już nie jednego psa brali. Na każdej budowie jest jakiś pies, który szuka pożywienia. Kilka razy z budowy wracali z jakimś. Raz ze szczeniakami, które miały iść pod siekierę u jakiegoś miejscowego chłopa i też była panika, co z nimi zrobić. Ale w pewnym momencie miejsca się kończą. Kilku z nich ma po kilka psów. U mnie są 4 psy i miejsca więcej nie mam. Nie jestem członkiem żadnej fundacji, z racji tego, że pracuję z psami ,zajęłam się tymi najtrudniejszymi, bo nie było innego wyjścia, żeby przeżyły. Ale robotnicy byli przekonani ,że skoro mam 4 psy, to nie będzie problemem dla mnie wzięcie kolejnego. Nie prowadzę przytuliska, nie mam też DT z powodu braku miejsc i tego, że mam u siebie psy, które były nieadopcyjne, i prowadzenie do stada jakiegokolwiek nowego stanowi problem nie do przeskoczenia. Dlatego właśnie od początku szukałam ludzi, którzy mogą suczce pomóc, bo mieszkają bliżej i mają więcej możliwości, są wolontariuszami, mają fundację, cokolwiek i mają środek transportu itd. Nie dysponuję samochodem, mam na głowie 4 psy ,w tym 2 bardzo chore, nie mam się jak ruszyć gdziekolwiek, a szczególnie bez środka transportu, finansów i czasu na takie odludzie, tak daleko ode mnie. To chyba jest logiczne i nie można mieć o to do nikogo pretensji. Dzwoniłam do pani Beaty. Pani Beta oddzwoniła do mnie po próbie znalezienia suni. Powiedziała, że może porozmawiać z pacjentami, że może ktoś pochodzi z tego miejsca i może dać znać, jak zobaczy sunię itd. Że tyle może. Pani Beata ma 20 km do suni i jest to dla niej problem, aby tam dojechać. Ale co ja mam powiedzieć (na mapie łatwo sprawdzić, jaka jest odległość do Kielc), jeszcze bez samochodu itd. Nie umawiałam się z panią Beatą na telefon, ani na kolejną wyprawę po sunię. Tu jest bez liku psów na ulicy, których nie ma gdzie umieszczać i miejscowi wolontariusze są bezsilni. A ta sunia jest od Kielc tak daleko, że nie wiem, jak można jej stąd pomóc. W takich sytuacjach zawsze okazuje się, że cała odpowiedzialność za psa spada na tego, kto raczył go zauważyć lub kto o nim pierwszy usłyszał. Niezależnie od tego, jakie ma możliwości, czy w ogóle widział psa, czy był na miejscu, czy ma możliwości pomocy itd, itd. Wychodzi na to, że czasem lepiej się nie odzywać, tak? Mogę do pani Beaty zadzwonić, tylko pytanie - po co? Oczywiście chciałabym ją prosić, żeby znów pojechała na miejsce zobaczyć, czy sunia tam jest, żeby podjęła próbę złapania jej. Tylko nie mogę bazować ciągle na jej dobrej woli. Poza tym, mmlasowice, też masz z tą panią kontakt i wymieniacie informacje. Sądziłam, że to wystarczy, bo w czym mogę więcej pomóc na odległość? Może potem w zbieraniu pieniędzy. Od razu napisałam, jak i powiedziałam Pani Beacie ,że jestem na tyle daleko od Kodrąbia, że nie jestem w stanie pomóc i że szukam kogoś, kto jest w stanie sunię zabrać z tego miejsca. Sytuacja była klarownie przedstawiona od początku. Mmlasowice, o jakich wolontariuszach terenowych z radomszczańskiego piszesz? Ktoś z TOZ szukał suni? Na wątku napisałam, czego się dowiedziałam, gdzie sunię można zlokalizować. Jeśli ktoś jej faktycznie szukał, oprócz Pani Beaty, to nie wierzę, żeby w ogóle suni nie zauważono. Ludzie, którzy jechali za Kodrąb, a którym dałam jedzenie dla suni - nie jacyś psiarze wiedzący, jak szukać psa, podjechali na chwilę do Wólki Pytowskiej i od razu sunia się pojawiła. Gdyby były jakieś poszukiwania, to efekty też by były, bo to ponoć nie jest aż tak duży teren. Można raz się minąć z psem, ale znając miejsca, gdzie pies bywa, to już ciężej psa ominąć. Jeśli nie dostałaś odpowiedzi w sprawie suni z gminy, to tylko modlić się, żeby nie wysłano jakiegoś myśliwego ,żeby ją odstrzelił, jak to często w gminach nie mających umowy ze schroniskami bywa... Bardzo żałuję, że mam do tego psa tak daleko, bo widzę, że jedynym wyjściem, jest pojechanie po psa osobiście...tylko jak... Przecież dlatego szukałam pomocy ,że nie jeste mw stanie tego zrobić. A co do Miedar tak przy okazji - czy pracownicy tam są też inni czy tylko właścicielka?
  22. Nie do końca jeszcze panuję nad t nową formą dogomanii... Z fundacji dostałam odpowiedź, że nawiążą kontakt z wolontariuszami z Łodzi.Też daleko, ale pewnie bliżej żadnych nie ma. To już coś, trzymajcie kciuki. Oby udało się suni pomóc. Może Pani Beata będzie miała chwilę czasu, aby znów pojechać do suni, sprawdzić, czy tam jest? Wiem ,że to duży kłopot. Ponośmy wątek, może ktoś z okolic sunię zauważy. Niedługo zrobi się zimno...
  23. Basiu, może zamieść w tytule wątu info, że szukamy dla suni pomocy ludzi z okolic Kodrąbia/Radomska, bo nie wiem, co dalej będzie...
  24. Czekam teraz na odpowiedź z fundacji... Jestem podłamana sytuacją. Do suni tak daleko jest...
  25. Ech, no i znowu nie działają banery... ile razy to mozna zmieniać...
×
×
  • Create New...