Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Szkoda suni od Ancyk do budy. Jest piękna, na pewno ktoś się fajniejszy znajdzie. Poza tym sama w budzie, szczenię, teraz mrozy idą...
  2. Jak dla mnie te maluszki nei zapowiadają się na duże psy, raczej maksimum średnie, patrząc tak ogólnie na budowę ciałka. Ale może na zdjęciach nie widać.
  3. Dodam jeszcze jeden opis do powyższych zdjęć: "Szczeniaczek PUSZEK przywiązany do przystanku autobusowego jest o kilka tygodni starszy od szczylków z lasu.On widzi już dobrze na oczy, ma większe mleczaki - i dlatego atakuje nowicjuszy, podgryza , turla nimi jak żywymi zabawkami. Biedaki piszczą - więc muszę gromadkę rozdzielać.Puszek z kotami Milkiem i Moruskiem oddzielnie / w kuchni/- RALF i REX z lasu razem w dużym pokoju." [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/9846/dscf8274.jpg[/IMG] Uff... narazie tyle zdjęć wkleiłam. Dobrze byłoby je pokazać na pierwszej stronie, żeby wszystkie futrzaki były widoczne dobrze przy wejściu na wątek.
  4. I jeszcze troszkę zdjęć... [IMG]http://img63.imageshack.us/img63/2400/dscf8257.jpg[/IMG] [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/7374/dscf8262.jpg[/IMG] [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/5500/dscf8264.jpg[/IMG] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/4633/dscf8265.jpg[/IMG]
  5. I kolejne foty: [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/1052/dscf8245.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/6321/dscf8246a.jpg[/IMG] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/6074/dscf8247.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/4666/dscf8249o.jpg[/IMG]
  6. To dobrze świadczy o ludziach, że sami z Łodzi po Sonię przyjechali. Tacy zwykle się najlepiej sprawdzają. Cytuję Mmlasowice: "Te biedne szczeniaki przywiozła nam p.Alicja 12.XII.2009 o godz 21,00!!!!!!! Poszła na spacer z własnym psem, który doprowadził ją do jeszcze niedowidzących szczeniąt. Zapowiedziana mroźna nocka -5"C a te maleństwa same w lesie!!! Pewno ,że mogły zostać odesłane do schroniska , ale czy to jest to WŁAŚCIWE rozwiązanie?" [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/2606/dscf8229u.jpg[/IMG] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/8766/dscf8238.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/3523/dscf8239f.jpg[/IMG] [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/7035/dscf8244.jpg[/IMG]
  7. Przepraszam, że dopiero teraz wstawiam zdjęcia, ale trochę się nie wyrabiam, a z tym zmniejszaniem i wstawianiem zdjęć jest trochę roboty. [IMG]http://img64.imageshack.us/img64/6609/dscf8276.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/4577/dscf8279.jpg[/IMG] Rozumiem, że ci mili Państwo przyjechali po sunię osobiście. :) A czy wcześniej przeprowadzono jakąś wizytę przedadopcyjną? Są jakieś nowe wieści do właścicieli Soni???
  8. Emi z pewnością jest problematyczna, ale dziwi mnie mocno to, że ta pani więcej się ze mną nie kontaktowała. Najpierw czekałam bardzo długo na telefon od niej, choć jak twierdziła, problem był naglący. Po rozmowie miałam pozytywne odczucia. Pani podczas trwania rozmowy wraz z synem stosowała pewne metody według moich wskazań (chodziło o radzenie sobie w momencie, gdy Emi warczy czy atakuje) i rezultaty były natychmiastowe. Ta pani przez dość długi czas potem twierdziła, że panuje nad sytuacją, że trenuje i to pomaga, że rozumie podłoże problemu, że będzie dobrze, że przywiązała się do Emi i jej nie odda. Było na tyle dobrze, że nie miałam więcej ani jednego tel. od tej pani. Eliza pytała tą panią o Emi i też dostawała bardzo pocieszające info. Dlatego jestem w szoku, że po tak długim czasie nagle taka decyzja. Jestem skłonna wierzyć w to, że nadchodzą święta, mają przyjechać goście itd i pies stał się problemem... NIe jest to nic oryginalnego w wykonaniu ludzi. Co do zachowania tej pani związanego z samym oddaniem suni, czyli chęcią odwiezienia jej do "punktu" itd, to dla mnie żenujące. A oskarżanie Elizy o nieodpowiedzialność w takiej sytuacji jest śmieszne. Pani dostała zadbanego psa pod nos, została poinformowana o problemach, nic nie było przed nią zatajone, dostała bezpłatną pomoc w zakresie porad, jak dalej prowadzić psa. Sądzę, że niektórzy ludzie nie doceniają tego, ile kosztuje innych bieganie wokół nich.
  9. Jaaga, poda mi proszę nr konta, w końcu skoro wydostaliśmy te szczeniory z kompostownika, to się do nich dorzucimy. ;) Bardzo mnie ujęły, mają cudne oczka i dziką aparycję - dla mnie ideały. :)
  10. Ancyk, Kaja jest szalenie podobna do Leosi, którą wydaliśmy jakiś czas temu, tylko krótkowłosa, a ja do niedawna jeszcze miałam mnóstwo pytań właśnie o nią i tylko o nią. Jestem więc przekonana, że to taki typ psa, który bardzo podoba się ludziom i szybko znajdzie dom. Najwięcej ludzi dzwoniło z allegro, ale z kilku innych ogłoszeń też były telefony. Sonia z Kodrąbia ma dom w Łodzi! Narazie nie chcę zapeszać, ale chyba się udało. :)
  11. O szok! Eliza, chyba znów przyniosłaś szczęście! A ja właśnie nowe ogłoszenia Soni robiłam. Jeszcze przez parę dni nie będę ich zdejmować, bo po pierwsze nie chcę zapeszać, po drugie - może odezwie się ktoś, kto zdecyduje się na inną psinkę Mmlasowice. Czasami tak się udaje wydać drugiego psiaka. Mmlasowice, proszę napisz, jak się sunia zaklimatyzowała w nowym domku i co u niej słychać. Może uda się wyprosić u nowych właścicieli jakieś fotki. :) Ależ się cieszę. :) Co do lasów kieleckich i wnyków to jest przekleństwo, koszmar! Sonia była jednak na innym terenie ,już nie kieleckim, ale sądzę, że mentalność ludzi ta sama...
  12. Sprawdziłam dziś ulice wzdłuż działek i przystanek, tam gdzie widziano tą suczkę (niby od szczeniaczków z kompostownika). Niestety (lub stety, bo może ktoś ją zabrał... w co jednak wątpie) nie było żadnego psa. Nie jeste mw stanie akurat dziś oblecieć znów działek, bo za dużo mam pracy i fizycznie się nie wyrobię, a do domu wracam wieczorem (po ciemku na działkach psa nie znajdę, nie mówiąc o tym, że mogę po głowie zarobić). Spróbuję tam jeszcze iść rano w sobotę, ale z tego, co się już dowiedziałam, to raczej szczeniorki były same na tej działce i chyba od kilku dni.
  13. O rany, spora jest. Trzebaby ją oduczać tego wchodzenia na plecy i skoków, bo potem może dla kogoś być uciążliwa, jak jest taka duża. Ale wychdozi na to, że to psiak domowy - umie chodzić na smyczy, jest grzecna, umie się zachować w domu. Potrafiłaby zostać sama? Np. na początek w pokoju? Te szczeniorki z kompostownika są w wieku pewnie 7-8 tygodni na oko. Wet pewnie lepiej je określi, bo nawet nie zaglądał im w ząbki. Od 3 dni szukam mamusi, przy okazji spotkałam różnych dziwnych ludzi na tych działkach i zdążyłam się rozchorować. Przypuszczam jednak, że szczenięta były same. Naprawdę cud, że ktoś je usłyszał, bo kompostowik jest oddalony od alejki, w takim miejscu, że rzadko kto tam zagląda, a pora roku taka, że większość działek pustych. A teren ogródków działkowych jest potężny, chyba największy w Polsce. Nie da się sprawdzić każdej alejki, każdej działki, jest to totalnie niemożliwe. :(
  14. Jak wypadł spacer z Sonią?
  15. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/112282-Kielce-A-wiAE-tokrzyskie-ALARM-prosimy-o-POMOC-FINANSOWAE-OGA-OSZENIA-aktualiz-str-1?p=13658754&viewfull=1#post13658754[/URL] Tu są foty tych maluchów, które wyciągnęłam z kompostownika. Patrzę na nie i zastanawiam się, jak ktoś mógł je skazać świadomie na pewną śmierć... To w zasadzie cud, że przechodzący człowiek je usłyszał, szczególnie o tej porze roku, kiedy działki są puste.
  16. Ale Soni do kojca nie dajemy? Ten domek dla kotów to taki mało pewny...
  17. Super allegro! Dziękuję!! :) Niedługo wezmę się za ogłoszenia. Jestem padnięta, bo od wczoraj chodzę po tych wielkich ogródkach działkowych kieleckich i szukam suni - matki wrzuconych do kompostownika betonowego szczeniąt. Jest o nim na wątku kieleckim. Szczenięta już są bezpieczne, ale szukając suni spotykam niezłych wariatów na tych działkach, aż mi ciarki chodzą po plecach. :( A suni nie widać...
  18. Dziś znów poszłam szukać suni na działki, chora zresztą (chyba wczoraj sięprzeziębiłam), teraz jestem padnięta, bo zrobiłam wiele km. No i piszę, co następuje... Sprawdziłam dokładnie działkę, gdzie były szczenięta. Koło tego kompostownika betonowego jest grządka wypielęgnowana, nie ma śladów psich łap. Ani też na innych grządkach. W kompostowniku była zostawiona karma, nadal w nim jest. Kompostownik graniczy między dwoma działkami i ta druga działka też jest dobrze ogrodzona. Ciężko byłoby średniemu psu skakać przez te ogrodzenia, a obok stoją opuszczone budynki i ogrodzeń nie ma. Ten kompostownik jest pierwszym takim (bez wyjścia, bo większość ma zrobione wyjście), licząc od wejścia na teren działek. To sugeruje, że ktoś podjechał i szczeniaki wrzucił po prostu. Pani, która ma działkę może 3 działki dalej powiedziała, że jeszcze 2 tygodnie temu na tych sąsiadujących ogródkach było sporo ludzi i ktoś na pewno usłyszałby szczenięta. Nikt tam też nie widział kręcącej się suni. Jakiegoś psiaka/suczkę widzieli ludzie, jak kręcił się na przystanku. Nie zapamiętali ,czy to pies czy suka ,ale powiedzieli ,że raczej zwróciliby uwagę, gdyby miała wyciągnięte sutki. Był to psiak czarny podpalany, średni na wielkość, prawdpodobnie ten sam, którego wdiziano w pewnej odległości od działki ze szczeniętami. Tak więc pewności że to matka szczeniąt, nie ma żadnej. Z pewnością pomocy potrzebuje, bo może to być kolejny pies wyrzucony w tym miejscu z samochodu. Zdesperowna totalnie, poszłam szukać suni daleko na działki, jest tam takie dość dzikie miejsce, gdzie dzikie psy czasami polują. Droga też prowadzi do działki faceta, który ponoć trzyma tam psy, mieszka tam i jest nieco dziwny. Pomijam, że w pewnym momencie się zgubiłam... No i wybaczcie, ale muszę Wam opowiedzieć tą historię, bo jest odlotowa. ;) Po drodze zobaczyłam panią, która szła z pudlem. Pomyślałam sobie - co za szczęście, nie będę musiała sprawdzać tego terenu, bo pani z psem z pewnością zwróciłaby uwagę na chudą sukę. Jakież było moje zaskoczenie, gdy na moje grzeczne pytanie (nie dokończone zresztą), czy widziała takową sunię uszłyszałam - "nie!". Pomyślałam, że może wydawało mi się, że kobieta się zdenerwowała (no bo o co...), więc powiedziałam, że znalazłam szczenięta w kompostowniku i szukam ich matki, ale na to usłyszłam - "trudno!". Kobieta nawet nie patrzyła mi w oczy przez ułamek sekundy. Nie myśląc wiele, poszłam więc w tą dzicz, bo przecież taki babsztyl nie powiedziałby mi, że widział sukę, nawet jakby na nią wpadła. Pomijam, że pasowała mi jako ktoś, kto wrzuca szczenięta do kompostownika... Uszłam może z kilkaset metrów, kiedy połapałam się, że biegnie za moją Verką ten jej pudel. Zatrzymałam się więc i czekam na właścicielkę. Ale się nie doczekałam. Próbowałam go odgonić, ale bez skutku. Nie słyszałam też żadnego wołania. Ruszyłam więc do przodu z nadzieją, że pies jednak pobiegnie za właścicielką, ale nie. Więc znowu się zatrzymałam i czekam. W końcu po jakichś kilku minutach słyszę wołanie zza drzew "niech pani się zatrzyma!". No to krzyknęłam, że czekam. Ale ta pani nadal krzyczała. W końcu stwierdziłam, że jej zaprowadzę tego psa, choć nogi odmawiały mi już posłuszeństwa. A kiedy była od niej może ze 20 m usłyszałam jak wrzeszczy do mnie - "Suka z cieczką, a ta se idzie!!!". Grzecznie odpowiedziałam jej, że mam sukę po sterylce (choć nawet jakby miała cieczkę, to chyba nie jest moim obowiązkiem zamknąć sukę w piwnicy...) i że zanim zacznie na mnie krzyczeć, może niech zapyta o tą cieczkę, chyba, że stresuje ją to, że nie wychowałą sobie psa i się teraz woli na mnie wyżywać. Wydarła się więc, że jej pies jest głuchy. Ok,więc powinna zapiąć psa na smycz jak ja moją sukę, zanim się minęłyśmy. Na to usłyszałam - "tylko bez wykładów!", normalnie jakby mi groziła. No i oczywiście nasłuchałam się, że jej przeszkadzam w spacerze. Więc powiedziałam, że jeśli stwarzam takie zagrożenie z malutką, wysterylizowaną suczką na smyczy, to niech wezwie policję, straż pożarną, bo ja sama odmawiam opuszczenia tego miejsca. :) W końcu sobie poszła. Co ciekawe, kilkadziesiąt metrów dalej znów puściła psa, a ten znów zaczął biec za mną, ale co jeszcze ciekawsze pani rozdarła się na psa, a pies... usłyszał. Może wystarczyło wczesniej go wołać po prostu. W każdym razie wesołych świąt tej pani życze, bo chyba ma ciężki żywot ze sobą samą. A opowiedziałam Wam tą historię ku przestrodze, bo rok temu mojej sąsiadce, która wybrała się tam na spacer z psem jakiś dziadek/działkowicz groził bronią. Celował w nią i w psa, oznajmił, że zastrzeli psa i powie ,że się na niego rzucił... Teraz nie chodzi tam nigdy sama. To jakieś dziwne miejsce przyciągające wariatów i tak się zastanawiałam od wczoraj, kiedy wpadnę na wariata łażąc po tych działkach.:( Myślę, że można się skłaniać ku założeniu, że szczenięta były same. Może nawet jakaś sunia przybiegła za kimś, kto szczeniaki wrzucił do kompostownika, ale nie dała rady się tam dostać i poszła sobie. Będę jeszcze się jutro rozglądać za nią, bo dziś nie mam już siły, ale jutro biorę ze sobą gaz, bo kto wie, kogo spotkam.
  19. Suni z działek jeszcze nie znalazłam. Jutro idę tam z psem, jeśli ona się gdzieś chowa, to nie mam sama szans jej zauważyć. To olbrzymi teren, labirynt alejek, a kryjówek tysiące.
  20. Szukam ich matki. Ale tylko raz ktoś widział sunię (nie wiadomo ,czy matkę) w pobliżu. Inna sprawa, że szczeniaczki były w miejscu, gdzie suka raczej nie oszczeniłaby się i nie zaniosłą szczeniąt.Obok był barak na cegłach i suka z pewnością tam pod barakiem zrobiłaby sobie norę. Szczenięta były na mokrym kompoście, nie osłonięte od deszczu. Mur dookoła był na tyle wysoki, że suka pewnie by przeskoczyła, ale czy szczenna... nie wiem. Sama działka też byłą ogrodzona. Nie jakimś wysokim ogrodzeniem, ale musiałam się trochę pomęczyć przechodząc przez nie. Nie było tam za bardzo wyjścia innego jak tylko przez ogrodzenie. Myślę więc, że najbardziej prawdopdoone jest, że ktoś te szczenięta tam podrzucił (tym bardziej, że nikt ich wcześniej nie słyszał, a przechodzili tamtędy ludzie). Możliwe, że matka też jest gdzieś porzucona. Możliwe, że nie mogła przejść przez ogrodzenie do szczeniąt - nie wiem. Na końcu ogródków działkowych jakiś facet trzyma psy, rozmnażają się i dziczeją.Na tych działkach jest też pełno zdziczałych psów. Może któraś z suk jest matką szczeniąt. Prawda jest taka, że w tym miejscu było bardzo ciężko usłyszeć szczeniaki ,a zoaczyć się nie dało. Jeśli ktoś je tam przucił, to na pewną śmierć.
  21. Dodam, iż piesek to ten wilczasty po lewej, reszta sunie. Pieski raczej będą maksymalnie średnie na wielość. Nie są raczej z dużych psiaków.
  22. Złapaliśmy na ogródkach działkowych porzucone szczenięta i już dowieźliśmy je do pani Ani na działkę. Mimo szczerych chęci, suni nie udało się złapać. Nie było jej nigdzie. Pan, który mieszka przy działkach, w nocy zaniósł szczeniakom jedzenie i suni nie było. Ja byłam tam rano i też nigdzie jej nie było. Ktoś widział tam wcześniej czarną podpalaną sunię, bardzo wychudzona, średniej wielkości. Ale nie mam pojęcia, czy to matka szczeniorków. Prawda jest taka, że ten pan chodził koło tej działki wiele razy z psami i dopiero wczoraj uszłyszał szczenięta, które były w betonowym kompostowniku na zgniłych roślinach i kupach bez możliwości wyjścia. Możliwe więc, że ktoś szczeniorki tam wrzucił. Pan zabezpieczył szczeniaki podkłądając im matę, szmatki różne i osłaniając folią. W każdym razie będę jeszcze tam chodzić i szukać suni. A to zdjęcia maluszków: [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/2266/dsc00259h.jpg[/IMG] [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/5831/dsc00260tv.jpg[/IMG] [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/500/dsc00261vj.jpg[/IMG] [IMG]http://img692.imageshack.us/img692/2003/dsc00262m.jpg[/IMG] Ta jasna sunia ma piękne, skośne oczy i jest bardzo odważna, wychdozi pierwsza do człowieka, próbuje się bawić. Reszta jest wycofana i przydałaby im się socjalizacja, ale nie jest najgorzej. Bały się, gdy je łapałam, ale wcześniej były zaciekawione. Szczególnie nieśmiała jest najmniejsza sunia (będzie miała stojące uszka, tak jak ta jasna) i piesek. Ogólnie 3 dziewczyny, jeden chłopak. Szczeniorków było ponoć 5, ale jeden został już zabrany przez pracownika pana, który karmił maluszki.
  23. Sonia czeka na domek. Mam nadzieję, że ktoś szybko zauważy tą pełną wdzięku sunię i nie będzie już mógł o niej zapomnieć. :)
  24. Przede wszystkim widać, że dobrze mają i czują się bezpieczne. Ale teraz czekają na nowe domki, gdzie będą miały równie dobrze,a może nawet jeszcze lepiej, bo będą tym najukochańszym pieseczkiem. Gdzie są te domki?
  25. A to link do fotek pozostałych nowych nabytków Mmlasowice.:) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/144949-Kochane-mA-odziutkie-A-liczne-psiaczki-czekajAE-w-Domu-Tymczasowym/page5[/URL]
×
×
  • Create New...