Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. Wiesz co, z owocami też uważaj przez fermentację. Lepiej warzywa, raczej nie kapuściane, tylko marchew, pietruszka, buraki itd. Płatków kukurydzianych poszukaj tańszych, są niesłodzone, nie te Nestle. :) Nestle dawałam tylko jako nagrody przy szkoleniu.:) Najlepiej byłoby, żeby podstawą jedzonka były gałęzie, jak się listki pojawią. Bardzo zdrowa jest wierzba, brzoza itd. Plus trawa. Reszta powinna być dodatkiem. Owies nie jest w zasadzie aż tak potrzebny, możesz go tylko troszkę sypać. Chleb, wiadomo, tylko suchy. Co do tymczasu płatnego to wiadomo, że jest to problem. Jedyne co - można poszukać kogoś do adopcji wirtualnej. Ale dużo łatwiej byłoby fundacji znaleźć kogoś niż Tobie prywatnie. Jeśli np. Przystań mogłaby je wziąć byłoby super, ale oni sami płacą za tymczasy i mają mnóstwo zwierzat, więc obarczać ich kosztami kolejnych byłoby problemem. Z chęcią dołożyłabym się do adopcji wirtualnej, ale dopiero jesienią - teraz po prostu nie jestem w stanie. Masz rację, że nie dałaś ich tej kobiecie od kur... nie o takiego człowieka chodzi, oj nie. Ciężko jest cokolwiek powiedzieć na temat sterylki z racji gatunku. Słyszałam, że takie zabiegi się przeprowadza. Jednak wiedza weterynaryjna u nas dotyczy kóz jako zwierząt gospodarskich ,czyli wiesz - rozmnażanie, mleko itd. Jeśli koza nie może mieć małych to rzeźnia. Dlatego będzie ciężko znaleźć kogoś, kto ma rozpracowaną sprawę koziej sterylki. Przy okazji Mrs.ka właśnie o tym aktualnie myśli. I jak wpadnie na jakieś informacje, to dam znać.:) Na pewno kastruje się kozły i to masowo. A z kozami mniej wiadomo. Ja mam styczność z potężną ilością kóz, ale hodowlanych. Nikt nic nie wie o sterylkach. Ale na pewno trzeba temat przerobić, bo coraz częściej jest potrzebny (kozy podczas rui się drą i pewniejsza jest też adopcja, jak ktos chce kozę,która małych mieć nie może). Z problemów zdrowotnych u kóz częstym jest wzdęcie, nie raz prowadzące do śmierci i tego ludzie bardziej się obawiają niż rzeczy jak ropomacicze, o którym odnośnie kóz nie słyszałam. Stąd też napisałam na temat żywienia,bo wbrew pozorom w przypadku kóz i owiec jest niezmiernie ważny. Ważne, żeby w nowym domku miały wybieg, dostęp do krzaczków jakichś, drzewek, gałęzi, jak się da i jakieś coś drewniane do wspinania się, niech trochę kalorii spalą i ścieraja racice. :) Dobrze, żeby też ktoś wiedział, że jeśli nie przygotuje im niczego do ścierania raciczek to musi je obcinać regularnie i dbać o nie odpowiednio. Ale kto jak kto Jaaga, Ty na pewno wydasz je w miejsce idealne. :) Kozy wbrew pozorom, jeśli ktoś ma warunki, nie są zwierzętami bardzo wymagającymi. Zajmują się same sobą, nie mają aż takich potrzeb, jak pies. A jednocześnie, jeśli ktoś ma ochotę mieć z nimi kontakt jak z psem, proszę bardzo. Można je z powodzeniem szkolić klikerowo, uczą się w niesamowitym tempie. To ,co mnie wkurza to fakt, że na spacer bez asysty wielkich i slinych psów ciężko je zabrać, żeby nie być napadniętym przez luzem puszczane psy bez nadzoru. Chyba rozumiem, co miała na myśli MonikaP, pisząc, że koza nie jest zwierzęciem ozdobnym. Po prawdzie miniatury są traktowane jako zwierzęta ozdobne (ale nie tylko). Wszystko będzie w porządku, jeśli podejdziemy do tego tak, że nie będą stanowić ozdoby ogródka jak rabatka. :) To żywe stworzenie i potrzebuje odpowiedniej opieki. Oczywiście Jaaga o tym wie, bo nie jedno zwierzę już oddała w dobre ręce. Jaaga, tu masz wątek, gdzie są ludzie interesujący się kozami, poruszony jest też temat sterylki. Możliwe, że mogliby pomóc w szukaniu domku dla tych dwóch piękności, bo to ludzie posiadający stajnie. [COLOR=#0000ff][FONT=MS Shell Dlg 2][U][URL]http://tnij.org/kozabeczy[/URL][/U][/FONT][/COLOR] Można tam też na tym forum ogłaszać kozy do adopcji. Próbowałam wstawic pełny link, ale jets blokowany, więc sama musisz poszukać odpwiedniego miejsca na forum.
  2. Niepotrzebny jest zupełnie ostry ton tej dyskusji, bo wszystkie przecież chcecie dobrze dla tych kóz. Jednak muszę poprzeć MonikęP odnośnie żywienia kóz. Pokarmem podstawowym nie może być owies, tylko trawa/siano/kiszonka plus dodatkowo warzywa i inne. Chodzi o to, że dla kozy, która nie karmi i jednocześnie nie jest poddawana jakiemuś karkołomnemu wysiłkowi, nadmiar owsa może być bardzo szkodliwy. Owies nie jest pokarmem podstawowym dla kozy. Nadmiar węglowodanów powoduje nadkawasotę (chyba w pierwszym żołądku, o ile dobrze pamiętam), a to natomiast powoduje, że koza odruchowo szuka pożywienia z dużą ilością węglowodanów, czyli błędne koło. Niestety może to się skończyć dla kozy tragicznie. Owies i mieszanki z jego dodatkiem podaje się w odpowiedniej ilości (ale też nie wolno przesadzić) w przypadku kóz ostro eksploatowanych. I takiego żywienia głównie są uczeni weci. Hodowcy ładują owsa lub suchej karmy, ile się da, balansując na granicy, żeby tylko koza miała więcej mleka i przeżyła przy tym. Jednak znam przypadki śmierci kóz dających mleko od nadmiaru tego typu pokarmu. Dlatego z tym trzeba bardzo ostrożnie i tu MonikaP ma bez wątpienia rację. Natomiast, Moniko, jeśli ktoś rozmnaża kozy, gwarantuję Ci, że koźlęta oddaje na rzeź prędzej czy później. Nie ma takiej możliwości, żeby co rok zatrzymywać u siebie 1-2 koźlęta minimum po jednej tylko kózce. Jeśli ktoś rozmnaża, to na bank dla mleka. Jeśli mleko, to koźlęta nie są mile widziane, bo mleka jest wtedy mniej. A jak koziołki dorosną, jest problem. Kozy w stadzie się tłuką i ustawiają, jak psy. Czym ich więcej tym gorzej. A ile ich będzie po paru latach rozmnażania, łatwo sobie obliczyć. Jak łatwo znaleźć dom dla kozy czy kozła, widzimy na podstawie tych dwóch "dziewczyn", a niby dla miniatur jest duuużo łatwiej znaleźć dom niż dla innych kóz. Co do domku - dałam znać jednej osobie, która niedawno powiedziała, że może wziąć jedną miniaturę. Wiadomo jednak, że jedna koza nie jest szczęśliwa, to zwierzę stadne, w dodatku związują się ze sobą dość mocno. Kiedyś znalazłam wątek miłośników kóz, na jakimś forum końskim i był naprawdę sensowny - kozy traktowane jak psy, jako towarzysze ludzi, koni w stajni itd. Niestety za nic teraz nie mogę go odnaleźć - będę szukać dalej. Tutaj też widziałam kiedyś, że ktoś coś pisał o kozach w sensie towarzyszy: [URL]http://www.forum-kynologia.com.pl/forumdisplay.php?85-Pozostae-zwierzaczki[/URL] Na innych forach szkoda gadać - albo hodowlane, albo trwa walka o to, czy kozę można zakwalifikować jako pupila, bo jak w jednym miejscu wyczytałam...żebym nie przekręciła -między psem a owcą czy kozą jest różnica jak między mercedesem a traktorem. Nie będę tego komentować. Dla ludzi z takimi poglądami polecam poczytać historię kozy Nosa ;) [URL]http://glodpilki.blox.pl/2009/09/Koza-ukonczyla-polmaraton.html[/URL] (tyle tylko, że błędnie napisali, że koza startowała w kategorii tej, co właściciel - startowała w kategorii specjalnej, o ile pamiętam ;) ). Trzebaby poprosić Vivę! o pomoc w ogłoszeniu. Może też tak być, że ktoś się do nich zgłosi w sprawie adopcji kozy lub kóz, więc koniecznie trzeba im zgłosić problem. Z tym, że kóz (i to nie miniatur) czekających na dom, który jest jedyną alternatywą dla śmierci i to bynajmniej nie przez uśpienie, jest naprawdę dużo. Tak więc trzeba się dobijać, gdzie się da, głównie do organizacji ratujących konie. W tej chwili szukam domu dla kozy mlecznej i dodatkowo pojawił się problem z pozostawioną bez opieki hodowlą kóz...ale pewnie zostaną skazane. Kozy są też w Przystani w Tychach. Ale tam jest tłok straszny w tej chwili, nie wiem ,czy są jakieś miejsca dla następnych zwierząt. Trzeba jednak zapytać, bo może jednak z braku laku znalazłby się choć DT, a może znają kogoś, kto mógłby dać DT lub DS, może mogą coś poradzić. Choć, z tego co wiem, trzymają już tego typu zwierzaki na płatnych tymczasach. Zdaje się, że w Katowicach jest też jakaś fundacja dla koni. Też trzeba tam zapytać, bo jak mają stajnię, może mają możliwość przetrzymania kóz lub dania im DS. Niestety w przypadku adopcji kóz nigdy nie ma pewności, czy to się dobrze skończy, o czym już się przekonałam, dlatego lepiej być ostrożnym. Kozy oczywiście są prawdziwą ozdobą i wspaniale z nimi poprzebywać, ale demolkę ogródka mogą zrobić w kilka minut, obgryzą wszystko. Stąd ktoś musi mieć odpowiedni dla nich wybieg. Prawda jest taka, że są jak psy, bardzo kontaktowe, inteligentne, spokojnie można je szkolić jak psa, co już robiłam. Jednak nie każdy pies nie zrobi im krzywdy, więc w przypadku adopcji ważne jest uświadomienie przyszłego właściciela, o ile nie miał wcześniej doświadczenia z kozami. Kózki mogą być wspaniałymi towarzyszami, ale nie zabawką, bo w takim przypadku znudzą się szybciej niż pies. Szczerze mówiąc, żałuję, że sama nie mam warunków, aby wziąć te dwa grubaski.:( Pomyślę jeszcze, może jakiś pomysł wpadnie mi do głowy.
  3. No to szczęśliwe psy z pewnością.:) Koleżanka Rasta trenuje Lolka, żeby nie ważył się sam biec do bramy, tylko najpierw zerkał porozumiewawczo "ojciec, prać?" i ewentualnie dopiero, al też nie może biec szybciej niż Rasta... Lolek też, jak coś zbroi, musi zostać przez Rastę nieco pociągnięty w różne strony za obrożę. Podporządkowuje się jej bez sprzeciwu.:)
  4. Lolek ćwiczy narazie przy ograniczonych bodźcach z zewnątrz, ale chodzenie przy nodze i siad wychodzi mu nieźle. Ogólnie to bardzo grzeczny psiak i wycisza się ładnie. Jednak, żeby nie było, że ideał - jak Rasta mówi kopać, to kopiemy ;)... ...tak wygląda rabatka po wspólnej ciężkiej pracy Rasty i Lolka [IMG]http://img352.imageshack.us/img352/5739/img1380.jpg[/IMG]
  5. Ojej, beznadziejna sytuacja. :( Tak Bary, jak i Sonia zasługują na dobry los. To wszystko dobija. Może uda się szybko znaleźć jakiś tymczas. :(
  6. Wczoraj z balkonu mieli wspaniały widok na Lolka, który ciągnął worek z karmą w stronę bramki. ;) Zrobił włamanie do ganku. A zakopać cały worek nie jest łatwo. :)
  7. Lolek spod Jędrzejowa oswaja się ze smyczą. Nowe zdjęcia są tu: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/182534-PrzepiAE-kny-A-agodny-czekolad-mix-prawdopodobnie-labradora-ale-teA-innych-ras-Kielce?p=14437893&viewfull=1#post14437893[/URL] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/4618/lolek4i.jpg[/IMG] [IMG]http://img406.imageshack.us/img406/6214/lolek7.jpg[/IMG] [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/7042/lolek8.jpg[/IMG] Możliwe, że w sobotę będzie z nami na treningu.
  8. I kolejna porcja zdjęć. [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/2517/lolek6.jpg[/IMG] [IMG]http://img406.imageshack.us/img406/6214/lolek7.jpg[/IMG] [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/7042/lolek8.jpg[/IMG] [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/2066/lolek9.jpg[/IMG] Narazie plan jest taki, że jak pogoda i okoliczności dopiszą, Lolek przyjedzie do Kielc w sobotę na trening. :cool3:
  9. Z dzisiejszej sesji treningowej. ;) Prawie Lolek... [IMG]http://img338.imageshack.us/img338/338/lolek1f.jpg[/IMG] A tu już w całej okazałości :) [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/4412/lolek2.jpg[/IMG] [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/4885/lolek3s.jpg[/IMG] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/4618/lolek4i.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/7503/lolek5.jpg[/IMG]
  10. Właśnie rozmawiałam z opiekunką Lolka. Psiak grzecznieje. Fak faktem, że za koleżanką Rastą szaleje, razem są szczekliwi i przekopują grządki. Jak Rasta jest zamknięta, Lolek leży na kocyku i niespecjalnie szuka na siłę zajęć dla zabicia nudy. Koty widział przez okno i nie było reakcji za bardzo. Będzie testowany jeszcze. Problem jest z jego ogonkiem, bo ma tam rany. Ciągle merda ogonem i uderza o różne rzeczy, przez co rany ciągle krwawią i nic się nie goi. Będzie trzeba to pokazać raz jeszcze wetowi, ale tym ogonkiem może być problem.
  11. Kolejny psiaczek jamnisiowaty - Mały- czeka na domek. Jest po suni schroniskowej - kundelce czarnej podpalanej. Pozostałe maluchy znalazły dom. Ten malec ma 5 miesięcy. Psiak jest łagodny i przyjacielski. W tej chwili przebywa z innymi psami w DT. Kontakt tel. 794 798 808, e-mail [EMAIL="gadzio1986@gmail.com"]gadzio1986@gmail.com[/EMAIL] [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/7123/zdjcie155.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/3733/zdjcie157.jpg[/IMG] [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/1788/zdjcie159.jpg[/IMG] Gdyby ktoś szukał jamnisiowatego stwora, to ten czeka na domek.
  12. Odnośnie zachowania Lolka w stosunku do ludzi to jets super. Jest dośc energiczny, ma dużo siły i to może być problem. Nie wiem ,czy zdoła zostać sam od razu, bo energia pcha go do wykonywnia rożnych czynności niekoniecznie przez człowieka pożądanych. :) Co do psów samców - jeszcze nie był sprawdzany - jest na odludziu i to troszkę problem. Co do kotów zapomniałam zapytać. Na pewno nie jest to pies dla kogoś, kto nie zamierza z nim pracować i kto nie zapewni mu odpowiedniej dawki ruchu. To pies naprawdę pełen energii, a do tego młody i silny.
  13. Super, dzieki!:) A nasz bohater zaiwanił ogórki kiszone i zjadł oczywiście, co spowodowało pewne kłopoty żołądkowe. Wszyscy martwili się, że pies nie je do momentu aż okazało się, iż nie je, bo znalazł sobie zakopane w ogródku przez koleżankę Rastę świństwa zostawione na później. :) Lolek jest pełen energii, szaleje, bawi się, kopie doły, usuwa zbędne tulipany. ;)
  14. Nikt nie dzwonił. Wciąż nowe ogłoszenia się robią, ale zero odzewu. :(
  15. I nie ma za co za Bubę - sama przyjemnośc patrzeć, jak pracuje geniusz. ;)
  16. Dziękuję!!!! :) Czekoladowy Lolek zachwyca swoją radością życia. Ponieważ ta radość w połączeniu z jego brakiem manier bywa nieco uciążliwa, Lolek zaczyna się szkolić. Narazie opiekunowie poćwiczą z nim sami wg. wskazań z braku możliwości transportu do Kielc. Póki co już ładnie siada i uczy się cierpliwości. Teraz zacznie pracować ze smyczą. Jak będą zdjęcia, to od razu wstawię.:)
  17. Czekoladowy Lolek zachwyca swoją radością życia. Ponieważ ta radość w połączeniu z jego brakiem manier bywa uciążliwa nieco, Lolek zaczyna się szkolić. Narazie opiekunowie poćwiczą z nim sami wg. wskazań z braku możliwości transportu do Kielc. Póki co już ładnie siada i uczy się cierpliwości. Teraz zacznie pracować ze smyczą.
  18. Te wszystkie ustawy ludzi też nie chronią. Weźmy pod lupę taką listę psów agresywnych. Paranoja. Psy faktycznie stwarzające zagrożenie nie są na liście, kary są małe, a za zagryzienie innego psa znikome. Ustawa kompletnie nieprzemyślana i nie obejmująca tego, co jest powodem pogryzień i nie chroniąca psów przed robieniem z nich wariatów. U nas przepisy dot. zwierząt są mocno niedoskonałe. Zabronione jest kopiowanie uszu i ogona. Ale czy ktoś się tym przejmuje? Przecież ZK nie. Nikt u nas przepisów nie przestrzega. A jeśli wziąć pod uwagę inne zwierzęta niż psy i koty, to po prostu tragedia. Wielu polityków przed wyborami jest prozwierzęcych, a po nieco zmieniają opcję. Tak to w życiu się nic nie osiągnie w zakresie zmiany prawa.
  19. Obrońcy praw zwierząt, gdzie mogą walczą o zmiany przepisów. Problem polega na tym, że nie każdy chce te przepisy zmienić -mówię o ludziach postawionych dość wysoko. Szkoda gnębić przyszły elektorat. Jaaga, masz niestety rację. Większość psów do adopcji w naszym rejonie (choć to nie tylko dotcyzy naszego terenu) ma problemy z psychiką. Duża część z powodu braku w socjalizacji - albo urodzone na dziko lub wyrzucone jako szczenięta na zadupiu albo trzymane po piwnicach i na łacuchach od szczeniaka. Druga część to psy z urazami. Często łatwo znaleźć przyczynę tych urazów oglądając dokładnie psa - ślady pobić, śrutu, zabliźnione rany cięte itd. A są rany, których nie widać gołym okiem - rany duszy i te często bolą najbardziej, i utrudniają psu życie.
  20. Nowe wiadmości o Lolku pewnie będę mieć wkrótce. Mam nadzieję, że jego uroda nie zostanie niezauważona i ktoś zechce mu szybko dać domek.
  21. Mogę Ci powiedzieć to samo. Gdybym mogła coś wcisnąć jeszcze u siebie, to wzięłabym go, bo uroczy jest. :)
  22. Matko...tyle kasy potrzeba. Będzie ciężko. :( Nie mam pomysłu. :( W jakimś sensie dobrze, że Albinka jest psem bez domu, bo gdyby to był pies prywatny kogoś, to w życiu nie udałoby się zebrać takiej kwoty pieniędzy na leczenie. A tak, to może ludzie się zlitują. Sądzę, że trzeba napisać do tylu organizacji, ile się da o wsparcie. Co do tego artykułu o bestialskim mordzie na psie - zastępca komendanta Straży MIejskiej mówi, że czegoś takiego w Kielcach jeszcze nie było. Zapewniam, że było. Z takich ostatnich przypadków pamiętam taki sprzed kilku lat, choć niekoniecznie były to same Kielce, mogło być tuż pod Kielcami - tak został powieszony pies, pisali, że został wyadoptowany z kieleckiego schroniska. A czy niedawno nie został powieszony pies na terenie ogródków działkowych? Sama widziałam psy zakatowane przez ludzi i to w Kielcach, więc niech nie mówią, że takie rzeczy w Kielcach nie miały miejsca.
×
×
  • Create New...