Jump to content
Dogomania

Eruane

Members
  • Posts

    2030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eruane

  1. To prawda. W ogóle teraz jest moda na miksy. Rotek plus astek itd. Odwala ludziom do końca. A cierpią psy... Lolek jest piękny i łagodny. Trzeba go jeszcze na psy-samce sprawdzić. Narazie trochę nie ma jak. Ale u wetów zachowywał się jak aniołek, tylko zębów nie chciał pokazać i się wyrywał. Nikt mu pewnie w zębach nie grzebał, więc bardzo to wziął do siebie. ;) Z suczką o dość władczym charakterze bawi się super, choć nie walnął się przed nią kołami do góry - ma swój honor. Po drodze do weta ludzi ponoć zaczepiał i ze wszystkimi chciał się zaprzyjaźnić. Odkrył nowy świat. ;)
  2. W sumie faktycznie lepiej nic nie pisać o chorobie. To jest coś, co się wyleczy, a ludzie mogą to różnie zrozumieć. Dziękuję.:)
  3. Założyłam wątek Lolkowi. Jakby ktoś pomógł z banerkiem...:) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/182534-PrzepiAE-kny-A-agodny-czekolad-mix-prawdopodobnie-labradora-ale-teA-innych-ras-Kielce?p=14363202#post14363202[/URL]
  4. A tak się cieszył, gdy zobaczył, że nie jest sam. :) [IMG]http://img169.imageshack.us/img169/7859/imgp7239.jpg[/IMG] [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/4207/imgp7240.jpg[/IMG] [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/6583/imgp7242.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/7766/imgp7243.jpg[/IMG] Bardzo proszę o pomoc w ogłoszeniach. Tym bardziej, że prawdopodobnie nie będę miała przez kilka najbliższych dni dostępu do komputera. Zdjęcia z 7 kwietnia: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/182534-PrzepiAE-kny-A-agodny-czekolad-mix-prawdopodobnie-labradora-ale-teA-innych-ras-Kielce?p=14437893&viewfull=1#post14437893[/URL]
  5. Znajomym zaginął pies, szukają go od miesięcy. I tak właśnie dostają kolejne tel. z ogłoszeń, ale po przyjeździe na miejsce okazuje się, że to nie ten pies. Tym razem pies był w stanie, w którym nie dało się go zostawić... Koszmarnie wychudzony, wycieńczony, z łysymi plackami siedział przy drodze cały dzień, jakby na kogoś czekał. Wyglądał jak w depresji. Miał na sobie starą obrożę z przegryzionym sznurkiem. Możliwe ,że to kolejna ofiara ludzi, którzy bez skrupułów przywiązują psy w lesie do drzewa, żeby się ich pozbyć. Udało mu się uwolnić, ale co dalej...:-( Znajomi wpakowali go więc do samochodu i zawieźli do siebie z braku innych opcji. To, jaką przemianę przeszedł psiak, kiedy zobaczył, że jest bezpieczny, że ktoś się nim zajął - to wręcz niesamowite. Wariował z radości. :loveu: Tego samego dnai trafił do weta, który stwierdził nużycę. Pies jest w trakcie leczenia, na które niestety finansów brak, więc każe wsparcie jest na wagę złota. Szukamy mu domu... wspaniałego. Na tyle wspaniałego, jaki wspaniały jest ten pies. Łagodny, pełen energii, pewny siebie. Powinien trafić do kogoś, kto zajmie się pracą nad nim, nauczy go komend, bo psiak jest zupełnie zielony. Póki co mógłby robić za psa zaprzęgowego - tak chodzi na smyczy;), a ponieważ tymczas jest 25 km od najbliższego miasta, więc też nie ma go jak poddać teraz szkoleniu. Z dużą, dość dominującą suczką dogadał się bardzo szybko i od razu przeszedł do zabawy. Zpewnością powinien trafić do kogoś, kto nie tylko doceni jego niesamowitą urodę, ale będzie odpowiedzialnym człowiekiem z pewnym doświadczeniem z psami ze względu na to, że Lolek (jak roboczo go nazwaliśmy) jest silnym i zdecydowanym psem. W razie adopcji służymy radą dot. jego wychowania i szkolenia. [B]Kontakt: 609 802 811[/B] [B][EMAIL="eruane@interia.pl"]eruane@interia.pl[/EMAIL][/B] Tak wyglądał na ulicy... :-( [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/1253/dsc00318h.jpg[/IMG] [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/3949/dsc00319w.jpg[/IMG] [IMG]http://img682.imageshack.us/img682/3606/dsc00320k.jpg[/IMG] W drodze do weta. [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/4923/dsc00321f.jpg[/IMG]
  6. [quote name='andzia69']Asia - może założyć mu osobny wątek? jak myślisz? no i wczoraj na moim bullowatym wątku po pokazaniu jego zdjęcia z auta znowu były wątpliwości... w każdym razie rasa psiaka to: - labullżeł - pit-brador - blablabull Asia - możemy sie umówić w weekend jak mnie nie wetnie , wezmę Bubę i pojedziemy się szkolić:)[/QUOTE] Moi znajomi, którzy siedzą w kynologii widzą w Lolku jednak dużo labka i tak naprawdę zobaczy się, co z niego za kolega, jak przytyje. Bo teraz ta figura jego może być myląca. Uszy ma labka, wczoraj sprawdzałam na labkach. ;) Pyzior z profilu w sumie też. Niektóre labki mają dość solidną głowę patrząc z frontu. Ogon za to, moim zdaniem, to nie labka. Ale jaksię to wsyztsko pomiksowało, to nie wiadomo, co wyjdzie. Swojego czasu po złapanej w lesie czarnej mix pointerce wyszedł psiak niczym rodesian - tylko bez suwaka na grzbiecie. A jak się urodził był wilczasty. :) Więc wszystko możliwe. Trzeba Lolkowi założyć wątek, jak najbardziej. Zaraz sie tym zajmę. Problem w tym, że prawdopodobnie nie będę miała przez kilka dni dostępu do kompa. Co do szkolenia, oczywiście zapraszam. Będę z moją suczką, ale będę miała pomocników, więc możemy trenować. Będzie brygada z psami, już po przesiewie. ;) Buba poćwiczy sobie z boku, potem spróbujemy ją wprowadzić między psy. Co do czasu spotkania to najprawdopodobniej okolice godz. 12, bo dziewczyny wcześniej nie mogą się zjawić. Może być?
  7. Linssi, nie pamiętam nazwy miejscowości, z której został zabrany tamten biedak. Wiem tylko, że spod Jędrzejowa. Opiekunka z DT wyjechała w delegację, wróci niebawem - wtedy zapytam, gdzie to było dokładnie. Pies jest z jej mężem - oby wszystko było ok. Miejscowi z tej wsi, gdzie pies był, twierdzili, że go pierwszy raz widzą i że siedzi przy ulicy cały dzień. Wyglądał marnie. Ale jak widać, szybko odżył. :) Jest mocno wychudzony i ta nużyca, ale doprowadzi się go do normy, to tylko kwestia czasu. Już szukamy mu domku, więc pomoc w ogłoszeniach mile widziana. Dobrze byłoby go wykastrować, ale nie ma pieniędzy nawet na leczenie. :(
  8. [quote name='Poker']To dobrze,że ma szansę na pobyt w domku. Mieliśmy przez prawie 3 miesiące taką wycofaną sunię , Tami z banerka. Myślę,że takie psy jak Górka i ona mają szanse na socjalizację z człowiekiem tylko w domu i to najlepiej bez innych psów, żeby nie mogły znajdować w nich oparcia. Tami poszła do DS i robi dalsze postępy , jest jedynym psem.[/QUOTE] Niektóre psy faktycznie nie mają możliwości "resocjalizacji", a inne socjalizują się tylko częściowo. Niestety to zależy od tego, jak socjalizacja wyglądała w poszczególnych okresach w wieku szczenięcym. Czasami rzeczywiście jest lepiej, żeby dzikawy pies (nie wycofany, ale niesocjalizowany) był w domu z człowiekiem bez towarzystwa innych psów. Niekiedy te psy nieco przeszkadzają, szczególnie, jeśli są choć trochę niepewne i wycofane. Natomiast w wielu przypadkach dobrze socjalizowane, pewne siebie, z dobrymi nawykami psy są wsparciem i nauczycielami życia dla takiego biedaka. Tak więc każdy przypadek jest troszkę inny. W większości takich sytuacji socjalizuję psiaki (szczególnie młode psy i szczenięta) z pomocą innych sprawdzonych już i dobranych ze względu na psychikę psów. Potem pracuję z dzikusami osobno, bez udziału pozostałych psów, najlepiej w domu. Nic nie robi takiemu psu lepiej, jak wspólna sypialnia z pańcią/pańciem i ciągły kontakt. Jak moja Verka władowała się pierwszy raz na łóżko, wiedziałam, że mamy wielki przełom. ;) Górka robi wielkie postępy i chwała Ci, Murko, za to. :) :loveu:Niestety jak uda się znaleźć dla Górki tego upragnionego właściciela, to praca może zacząć się od nowa z nowym opiekunem i z tym trzeba się liczyć. Bo Górka nie tyle jest wycofana, ile niestety pozbawiona odpowiedniej socjalizacji w wieku szczenięcym. Ale jeśli ktoś ją pokocha i będzie miał odrobinę doświadczenia i wiedzę, to powinien sobie poradzić.:) Oby tylko ten domek znalazł się jak najszybciej.:razz:
  9. No ku... przecież ta sunia na zdjęciach jest przerażona... Gnój! A ten śliczny mixik zwany narazie roboczo Lolkiem (szukali Leona, znaleźli jego, więc też na L) profil ma wyżłowaty albo właśnie molosowaty. Pewnie nie dojdziemy, co to jest, ale wyżła może mieć we krwi. Tak czy inaczej trzeba go leczyć (jak się da, jakoś zebrać na ten cel kasę:( ) i szukać mu domu. Energia go rozpiera. Micha i poczucie bezpieczeństwa wyzwoliło w nim żywioł. :) Przydałoby się z nim popracować, ale mam do niego 25 km i nie mam jak dojeżdżać.
  10. Dużo teraz w ogóle psów tym typie porzuconych. Ten biedak spod Kielc pewnie nadal nie ma schronienia i jedzenia... [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7200/zdjcie03a.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/4766/zdjcie02m.jpg[/IMG]
  11. Andziu, może coś z pitka ma, ale to raczej nie pituś. Uszy spore, bardzie wyżłowate lub dogowate, może być molosowaty. Ma ok. 50 cm w kłębie. Mix, ale piękny. Wet stwierdził nużycę (zresztą widać na zdjęciu). Psiak jest rozbrykany. Wetka oceniła, że może mieć nawet 2 lata,ale bardzo wątpię, jak patrzę na zachowanie. Widać natomiast, że pies jest totalnie wyniszczony i niezadbany. Nie umie chodzić na smyczy, nie zna żadnych komend, mógłby robić w zaprzęgu - bo to mu dobrze idzie. ;) Wszystkich kocha. Z suczką bawi się ładnie, nie wiem, jak reaguje na samce. Będzie testowany na koty jeszcze. A to w drodze do weta [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/4923/dsc00321f.jpg[/IMG]
  12. Tak CC nie występują w tym kolorze i jednak bardziej przypomina mixa astka, ale też labka czy coś wyżłowatego. Ogólnie jest cudowny z wyglądu. Mamy transport do weta na dziś (pies jest w Łukowej, bo nie ma innego lokum dla niego na tą chwilę). To najważniejsze do załatwienia na tą chwilę. Gorzej z kasą... Pożyczy się narazie. A potem nie wiem.
  13. Dodam, że widać na zdjęciu, że ma czerwoną obrożę i sznurek przegryziony przy niej. Możliwe, że ktoś go w lesie uwiązał... Siedział przy rowie, jakby czekał. Jest bardzo łagodny. Zobaczcie, ile radości w nim, jak już zorientował się, że jest pod opieką, że nie jest sam. Pies jest 25 km od Kielc i potrzebujemy pomocy w transporcie do weta. :( [IMG]http://img169.imageshack.us/img169/7859/imgp7239.jpg[/IMG] [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/4207/imgp7240.jpg[/IMG] [IMG]http://img535.imageshack.us/img535/6583/imgp7242.jpg[/IMG] [IMG]http://img109.imageshack.us/img109/7766/imgp7243.jpg[/IMG] Główkę to ma astkowatą nieco.
  14. Znajoma, która szuka od paru miesięcy swojego wyżłowatego zaginionego psa, ciągle dostaje telefony i ciągel okazuje się, że nie chodzi o jej psa. Tym razem kolejnego biedaka nie dało się zostawić. Pies został przywieziony spod Jędrzejowa w stanie bardzo kiepskim. Totalnie zaniedbany, problemy skórne, okropnie wychudzony. Znajoma umieściła go ze swoją sunią, no bo gdzie... Mam nadzieję, że nie ma nic zaraźliwego. [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/1253/dsc00318h.jpg[/IMG] [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/3949/dsc00319w.jpg[/IMG] [IMG]http://img682.imageshack.us/img682/3606/dsc00320k.jpg[/IMG] To są pierwsze zdjęcia zrobione na ulicy. Wygląda, jak ...labek? Proszę o wrzucenie go na pierwszą stronę (jak już powstanie nowy wątek, to tam). Tel. 609802811.
  15. [quote name='erka']Pani Ania , 80-letnia kobieta, dzięki której setki psów zostało uratowanych, która zrobiła dla bezdomnych psów w Kielcach tyle, ile nikt w tym mieście, którą TOZ powinien nosić na rękach, za to co zrobiła i robi nadal. A ona musiała ustawić się w kolejce i talonu nie dostała!:diabloti: Żeby było jasne, talony wydawane byłu w UM nie przez urzędników, tylko przez członków TOZ i ŚTOZ, czyli osoby doskonale zorientowane, kto i co robi. Natomiast bez problemu dostała talon kobieta, która akurat przechodziła przypadkiem i zapytała, co tu dają w tej kolejce, jak usłyszała, że talony na sterylkę, to mówi, wezmę, przyda się . :cool3:[/QUOTE] Nie wiem, czy ten świat stanął na głowie... Pamiętam początki, jak to było z adopcjami - ciężko i pod górę. Dużo gorzej niż teraz. I kto głównie pomagał? Pani Ania. Zrywała za to od wszystkich wokół, ale większość psów została uratowana dzięki niej - wszystkie pierwsze kieleckie psy na dogomanii były pod jej opieką! Coniektórzy, co się teraz lansują i podejmują decyzje, jak sama wiesz, Erko, potrafili tak "pomagać", że pewien pies do tej pory przez to cierpi,a dalszy los innego nie jest znany. Przydałoby się odrobinę szacunku dla ludzi, którzy tak się poświęcali i tyle brali na swoje barki ,co pani Ania, nie po to, by lansować się w mediach. Ważne jest chyba to, by talony trafiły do osób, które je sensownie wykorzystają, a nie wyrzucą do kosza. Myślałam, że jak zajmą się wydawaniem talonów nie urzędnicy, a ludzie od zwierząt, to będzie dużo lepiej... Dobrze, że Ewab może załatwić jakieś talony - to pocieszające, że jest jeszcze na kogo liczyć.:) Żal mi biednej pani Ani, z jej zdrowiem stać w kolejce to nienajlepszy pomysł...jeszcze z takim efektem. Ale zdziwiłabym się, jakby pani Ania nie poszła stanąć w tej kolejce, znając ją. :) Andziu, przeglądałam ten serwis "szczytnycel" i jeśli to się rozwinie - a myślę, że jest szansa - to będzie fajna sprawa. To coś, jak bazarki, ale obejmie to większą grupę docelową odbiorców. Pomysł bardzo sensowny i może warto ponaganiać im klientów, bo potem na tym psiaki skorzystają. :) Narazie widzę, że serwis raczkuje ,ale już można dostać tam fajne rzeczy.
  16. Najważniejsze, że nie odchodzi z tego miejsca. To połowa sukcesu. Najpierw trzeba nauczyć ją brać jedzenie z ziemi w obecności człowieka w jakiejś większej odległości. Droga przed Wami długa i wyboista, a sukces niepewny. Ja łapałam moją Verkę 3 miesiące i udało mi się tylko dlatego, że urodziła szczenięta. Ale po tych trzech miesiącach regularnego karmienia i zmniejszania dystansu mojej osoby od jedzenia udało mi się nawet podać jej kilka razy jedzenie z ręki i dotknąć przy okazji palcem boku pyska. To było całe osiągnięcie po 3 miesiącach. I też pamiętam ten dumny wzrok. Verka, jeśli ktoś nie zachował się według jej zasad przy próbie dokarmienia, po prostu odchodziła i rezygnowała z kontaktu z tą osobą, jakby jej w ogóle nie zależało na jedzeniu. Bardzo pomogło używanie sygnałów uspokajających. Po pewnym czasie zaczęła też komunikować, choć na odległość. Ta wzajemna komunikacja przekonała ją do znacznego zmniejszenia dystansu. Spokojnie mogłam już jej podawać jedzenie na podwórku i jedynym problemem było to, że była mała i przeciskała się między ogrodzeniem a murkiem. W innym wypadku mogłabym ją wtedy mogła złapać. Jeśli Luśka dawała się komuś kiedyś pogłaskać, to nie jest psem dzikim, tylko zdziczała po okresie socjalizacji. Wtedy jest dużo większa szansa na jej oswojenie i złapanie. Tyle tylko, że to zajmie dużo czasu.
  17. Najważniejsze, że nie odchodzi z tego miejsca. To połowa sukcesu. Najpierw trzeba nauczyć ją brać jedzenie z ziemi w obecności człowieka w jakiejś większej odległości. Droga przed Wami długa i wyboista, a sukces niepewny. Ja łapałam moją Verkę 3 miesiące i udało mi się tylko dlatego, że urodziła szczenięta. Ale po tych trzech miesiącach regularnego karmienia i zmniejszania dystansu mojej osoby od jedzenia udało mi się nawet podać jej kilka razy jedzenie z ręki i dotknąć przy okazji palcem boku pyska. To było całe osiągnięcie po 3 miesiącach. I też pamiętam ten dumny wzrok. Verka, jeśli ktoś nie zachował się według jej zasad przy próbie dokarmienia, po prostu odchodziła i rezygnowała z kontaktu z tą osobą, jakby jej w ogóle nie zależało na jedzeniu. Bardzo pomogło używanie sygnałów uspokajających. Po pewnym czasie zaczęła też komunikować, choć na odległość. Ta wzajemna komunikacja przekonała ją do znacznego zmniejszenia dystansu. Spokojnie mogłam już jej podawać jedzenie na podwórku i jedynym problemem było to, że była mała i przeciskała się między ogrodzeniem a murkiem. W innym wypadku mogłabym ją wtedy mogła złapać. Jeśli Luśka dawała się komuś kiedyś pogłaskać, to nie jest psem dzikim, tylko zdziczała po okresie socjalizacji. Wtedy jest dużo większa szansa na jej oswojenie i złapanie. Tyle tylko, że to zajmie dużo czasu.
  18. Szukając tego mixa labradora znaleźliśmy ogłoszenie na Świętokrzyskim, że ktoś znalazł owczarka collie... A kociaki na miau trzeba wrzucić. Tutaj nikt ich nie zauważy.:(
  19. Przypominam jeszcze psiaka z Daleszyc. Nr do pani, od której mozna uzyskać informacje na temat psiaka 41 307 22 95 (p.Kaleta): [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/2153/zdjcie03g.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7200/zdjcie03a.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/4766/zdjcie02m.jpg[/IMG] [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/8906/zdjcie02.jpg[/IMG][/QUOTE] Z pewnością przydałby mu się tymczas, bo sierść kiepska na takie zimno i wygłodzony. :( :( Zaginionego mixa labradora ze stojącymi uszkami, którego szukamy, widziano 3-4 dni temu na Świętokrzyskim. Przemierzył całe osiedle, ostatecznie widziano go na końcu Świętokrzyskiego przy pętli, niedaleko ogródków działkowych. Przemieszcza się szybko, nie zatrzymuje się, co utrudnia namierzenie go, ale wiemy, że żyje i że gdzieś jest... Rozglądajcie się za tym niesfornym psem, może ktoś go gdzieś zauważy.:(
  20. Wracając do sprawy zaginionego psa, który należał do grupy szkoleniowej do naszych pokazów - tutaj każdy, kto chce pomóc znajdzie ogłoszenie. [URL]http://img705.imageshack.us/img705/4472/luckyw.jpg[/URL] Będę wdzięczna każdemu za umieszczenie ogłoszeń w swojej lecznicy i innych strategicznych w tej sytuacji mejscach. :(
  21. Sunia po prostu jest niesocjalizowana. Twoje uwagi, Joluka, są jak najbardziej trafne. Problem w tym, że jeśli sunia była pozbawiona socjalizacji od wczesnego wieku szczenięcego i zna tylko łańcuch i towarzystwo ONków, to będzie ciężko ją przywrócić do normy, a może w ogóle nie będzie dało się jej do końca zmienić. Idealnym wyjściem byłoby, gdyby trafiła do domu z podwórkiem. Wtedy doszłaby do normy dużo łatwiej. W tej chwili otaczają ją bodźce, których totalnie nie zna i które ją przerażają. Możliwe, że zawsze była z psami, a teraz ich nie ma. Właściciele powinni zapoznać się z wiedzą o sygnałach uspokajających (CS), żeby móc komunikować z sunią, dodać jej pewności. Każdy ruch suni, przejście przez próg powinien być wyprzedzony zachętami i nagrodzony jedzonkiem wystarczająco dobrym, by była to ok motywacja. W zasadzie w takim wypadku nawet wyjście z domu powinno się organizować małymi krokami, a jeśli to blok, to problem. Jeśli sunia ma odwagę wyjść za kimś na zewnątrz to nie jest tak źle. Trzeba ją nagradzać. Sunia będzie się załatwiać w domu jeszcze jakiśczas przynajmnije, bo nigdy nie była uczona załatwiania się na dworze. Pomijam ,że może bać się załatwiać na obcym terenie. Trzeba ją traktować jak szczeniaka - wychodzić często, po każdym posiłku, po ruchu, bo zabawie - nie ma innego wyjścia. Można zorganizować jej klatkę kennelową (dużą) i niech tam sobie śpi. A po wyjściu spacerek. To zapobiegnie siusianiu w sytuacjach, gdy nie ma kontroli nad psem. Tych ludzi czeka ciężka praca, czego należało się niestety spodziewać. Chwała im za to, ze wydostali to biedne zwierzę z tej pseudohodowli. Z sunią należy pracować i dać jej czas. Trzeba cierpliwości i nie wpadania w panikę. Żadnego psa z takiego miejsca nie wychowało się w tydzień. Jeśli nie będzie zmian, dobrze byłoby poszukać jej domu z ogródkiem. Ale może jeszcze dojdzie do normy, przynajmniej częściowo. Nie wolno jej też puszczać luzem dość długo (można asekurować się linką), bo sunia w każdej chwili pod wpływem hałasu itd mozę wpaść w panikę i pognać przed siebie. Zajmuję się problemami psimi, ale mamy też dyplomową behawiorystkę wKielcach ,z którą mam przyjemność współpracować. Na priva podam nr. tel.
  22. Jestem pewna, Dorothy ,że dasz sobie radę, choć kojec pewnie trzeba zapezpieczyć, żeby suńka, jak się lepiej poczuje, nie próbowała nawiać. W każdym razie, jesteś wielka. :) Ewelinka, przydają się CS-y... ;)
  23. Właśnie to samo pomyślałam, że bardzo podobny do Buby. :( :( Bardzo ładny i widać ,że sierści nie ma dobrej na zimowe chłody...
  24. Dostałam info, że w Daleszycach śliczny pies się błąka. To jakiś mix rasowca. Chyba młody, na pewno miły dla ludzi. Może jutro będę wiedziała więcej. [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/2153/zdjcie03g.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7200/zdjcie03a.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/4766/zdjcie02m.jpg[/IMG] [IMG]http://img694.imageshack.us/img694/8906/zdjcie02.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...