Jump to content
Dogomania

MonikaP

Members
  • Posts

    3601
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MonikaP

  1. 1. Ninko, mam prośbę, wyedytuj zdjęcia, bo nie daje się czytać wątku ;-) 2. W poznańskim schronisku [B]JEST[/B] przepełnienie - miała być obsada 250 psów, a jest pewnie ze dwa razy więcej. Problemem tego schroniska zawsze była zbyt mała liczba eutanazji, a nie - zbyt duża. 3. Psów takich, jak Pixie, czy Sułtan nie mogłaś widzieć, bo zwykle są trzymane w szpitalu. czy ten fakt zmienia coś w ich szansach na odzyskanie zdrowia, nie będę tu wnikać... 4. Mimo różnych problemów, jakie organizacje miały i mają z tym schroniskiem, i Fundacja Rottka, i organizacje adopcyjne bokserów są tam znane, więc myślę, że fakt przebywania tam psa danej rasy wynika nie tyle z chęci ukrycia go, co z braku domów tymczasowych w w/w organizacjach. 5. To nie jest tak, że zdjęć nie można robić. Owszem, gdy zaczynałam tam przychodzić, dostałam na to specjalne pozwolenie, jako (wtedy) prowadząca stronę www, a wszyscy inni byli gonieni, ale to nie miało żadnego uzasadnienia. Schronisko to nie obiekt wojskowy ani czyjaś prywatna posiadłość i w żadnych przepisach nie ma punktu zabraniającego robienia tam zdjęć. Chociaż, oczywiście, jeśli zauważą tam, że ktoś robi zdjęcia głównie zagryzionych czy chorych zwierząt, albo jakichś innych "podejrzanych obiektów",to zaczną mu się baczniej przyglądać. 6. Domy tymczasowe - tak naprawdę dla schroniska nie ma znaczenia, czy to się nazywa dom stały, czy dom tymczasowy - i tak trzeba psa po prostu na siebie adoptować, a to, co się z nim dalej dzieje, nikogo nie obchodzi. Chyba, że robi to organizacja bardziej formalnie współpracująca ze schroniskiem, to wtedy mogłoby się to odbywać na nieco innych zasadach, ale z naciskiem na "mogłoby", bo w praktyce właściwie nie udało się tego osiągnąć - i tak kończyło się na "partyzantce". 7. Fajnie, że tyle osób interesuje się psami poznańskimi, ale naprawdę, bądźcie ostrożni w ocenie agresji bądź jej braku. Nawet u niewinnie wyglądających goldenków...obie z GoniąP mogłybyśmy coś na ten temat powiedzieć :shake:.
  2. [quote name='malawaszka']a może wiecie czy tam w schronisku tatuują psy? tatuaż w uchu, zielony, kropkowany, czterocyfrowy[/quote] Nie, to raczej nie jest tatuaż poznańskiego schronu - zawsze był to układ trzech liter i trzech cyfr, a od kilku miesięcy są chipy.
  3. [quote name='Ra_dunia']Wolontariat w schronisku! Wreszcie Gratuluję i oby tak dalej. A kierownik ten sam? Ra_duniu, spójrz, kiedy rozpoczęłam ten wątek...Nie mam już wiele wspólnego z poznańskim schroniskiem i nic nie wiem o wolontariacie, choć myślę, że jakiś istnieje. Kierownik został zwolniony w grudniu zeszłego roku, ale nie rozstrzygnięto jeszcze konkursu na to stanowisko.
  4. Wydaje mi się, odpowiedzi na nasze pytania rzeczywiście należałoby szukać na Placu Kolegiackim, tylko...czy ktoś byłby w stanie na nie odpowiedzieć?.... Czasem mam wrażenie, że nasi urzędnicy nie posiadają zwierząt...
  5. To może, jako zapewne jedyna organizacja mająca, której kontakty z Urzędem Miasta mają postać sformalizowaną, moglibyście poprosić przedstawicieli wspomnianego Wydziału o przedstawienie za Waszym pośrednictwem podstawowych informacji na tematy poruszane w uchwale?
  6. Przeczytałam i uprzejmie proszę szanowną Rejestrację Psów o odpowiedź na następujące pytania: - [B]obowiązki[/B] posiadaczy psów są omówione bardzo dokładnie, a co z [B]prawami? [/B]Czyżby jedynym moim, jako właściciela psa, prawem było prawo do wrzucania psich kup do "ogólnodostępnego" kosza na śmieci (pod pewnymi warunkami, których nie jestem w stanie sprawdzić, bo skąd mam wiedzieć, czy worek w kuble na śmieci jest biodegradowalny?) - czytam o spuszczaniu psów ze smyczy w miejscach odpowiednio oznakowanych....czy mogę wobec tego otrzymać spis takich miejsc na terenie miasta Poznania oraz najbliższych okolic? - mieszkam w pobliżu Lasku Marcelińskiego - jak to się dzieje, że z jego obrzeży "krzyczą" tablice o zakazie puszczania psów luzem, a na jego,bądź co bądź całkiem sporym terenie, nie ma żadnego wyznaczonego miejsca, w którym psy mogłyby legalnie pobiegać? I bynajmniej nie mam tu na myśli jakiejś śmiesznej "psiej ubikacji" wielkości chusteczki do nosa, tylko kilka tysięcy metrów porządnego wybiegu. Oczekuję odpowiedzi.
  7. Nie chce mi się tego wszystkiego czytać, przepraszam. Ze schronem poznańskim współpracowałyśmy obie z Gonią jako Fundacja Canis et Felis, potem zajmowałyśmym się tym osobno, potem FCEF zakończyła współpracę ze schroniskiem, a teraz stara się z nim wspólpracować Gonia w ramach działalności poznańskiego oddziału Fundacji EMIR. Czy to wystarczy? Wcale nie jest prawdą, że psy rasowe znajdują dobre domy szybciej i łatwiej, niż kundelki, staruszki i kaleki. Rasowce wzbudzają większe zainteresowanie, to prawda, ale żeby z dziesiątek chętnych wybrać naprawdę dobrego i odpowiedzialnego opiekuna, trzeba nie lada wysiłku, intuicji i różnych innych zabiegów. Więc naprawdę, darujcie sobie wycieczki dotyczącego tego, czy do adopcji wybiera się ładne, czy brzydkie, młode, czy stare psy. Obie z Gonią oraz każda z nas osobno, miałyśmy do czynienia z wieloma adopcjami rasowców i prawda jest taka, że chyba właśnie przy nich straciłyśmy najwięcej nerwów.
  8. Dziewczyny, proszę, nie kłóćcie się znowu ;-). MNie się po prostu wydaje, że organizacja tak "rozpoznawalna" jak SdZ mogłaby się postarać o nawiązanie takich kontaktów z wetami, żeby móc możliwie tanio te kastracje (i leczenie zwierząt) przeprowadzać. Poza tym jakoś nie mogę sobie wyobrazić adopcji robionych aż tak naprędce - w jaki sposób można dobrać psa do człowieka i na odwrót, nie mając o nim pojęcia? Czy tu idzie o ilość, czy o jakość adopcji? Ciągle pisze się tu o kosztach hotelu, leczenia itd., ale wobec tego powraca pytanie, czy robienie takiej "masówki" przynosi tym ziwerzętom rzeczywiście jakąś korzyść. Czy nie lepiej uratować 20 psów, wyleczyć, wykastrować, poznać i oddać do rzeczywiście dobrych domów, czy zabrać 100 psów i oddawać je byle jak i byle komu?
  9. [quote name='ARKA']Monika, ulgowo dla nas przynajmniej, w tej chwili, sterylizacja 200zl.[/quote] No, a jak będziesz wetowi przywozić codziennie po kilka psów - to "hurtem" pewnie dałoby się wynegocjować jeszcze taniej. W końcu z tej setki (przyjmując, że tyle było) do kastracji pewnie była większość...
  10. Czytam sobie ten wątek i różne myśli przychodzą mi do głowy, ale jedną chciałabym się podzielić. Nie demonizujcie tak ogromnych kosztów sterylek i kastracji, bo jestem pewna, że taka organizacja, jak SdZ ma "swoich" wetów, którzy traktują ją co najmniej ulgowo. Nie są to więc aż tak wielkie koszty, a nie wierzę, że konto SdZ świeci pustkami. W robieniu interwencji na taką skalę, gdy nie ma się do tego odpowiedniego zaplecza finansowego nie widzę nic szlachetnego i pozytywnego. To się może sprawdzać, gdy odbiera się jednego psa, ale nie - 100 czy więcej. Naprawdę wierzycie w to, że te "rasowce" zostały adoptowane przez ludzi, których stać na leczenie i "odchuchanie" takiego psa? Tu się nie ma co krygować, że najważniejsza jest ich miłość do zwierząt, bo bez pieniędzy nic się nie zdziała. Podejrzewam, że adoptujący tak naprawdę przyswoili sobie głównie pierwszą część "komunikatu" - że są "rasowe" pieski do adopcji, a ta druga, że trzeba będzie wydać jeszcze sporo pieniędzy, jeździć do wetów, uczyć normalnego życia - jakoś umknęła, o ile w ogóle była dostatecznie mocno podkreślona.
  11. [quote name='GoniaP']A ja właśnie wróciłam z "mojej" lecznicy, gdzie opowiedziałam o cudownym "ozdrowieniu" Piana, i usłyszałam, że w zeszłym roku mieli parę pacjentów z niewydolnością nerek, zdiagnozowanych w tamtej klinice, którzy wcale niewydolności nie mieli... Już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć... może tam mają popsutą aparaturę? Gosiu, jeśli wolno mi coś zasugerować, to uważam,że Piano powinien mieć zrobione wszystkie badania w zaufanej, znanej (Tobie i mnie) klinice, na dobrym (gwarantuję Ci, że o generację lepszym , niż to, czym Piano był badany w "tamtej" poznańskiej klinice) sprzęcie weterynaryjnym - i do tych wyników powinno się odnosić oceniając jego stan i na tym samym kontrolować ew.postępy. A to dlatego, że ludzkie i weterynaryjne "analizatory", odczynniki itd. podobno jednak są trochę inne i wyniki mogą się różnić.
  12. Goniu, to, że go nie wyprowadzali dostateczną ilość razy, masz jak w banku, ale podejrzewam, że raczej siusiał pod siebie (teraz już wiesz, dlaczego siedział na gumie...pewnie w ciągu dnia miał podkłady jednorazowe, ale późnym popołudniem, gdy nie zagląda już tam tylu lekarzy, mało kto o nich pamięta...).
  13. Dobrze, że Piano jest już w bardziej przyjaznym otoczeniu. Podejrzewam, że syndrom "psa śmietnikowego" może mieć jeszcze długo...jeśli nie na zawsze... Pewnie sporo czasu minie, zanim Piano uświadomi sobie, że jedzenie zawsze jest i nie trzeba o nie walczyć. Myślę,że lepiej mu wydzielać posiłki malutkimi porcjami, ale często - ze 4-5 razy dziennie - wtedy nie obciąży mu się żołądka (bo sam pewnie byłby w stanie jeść w sposób niekontrolowany), a on sam zacznie kojarzyć obecność człowieka z czymś miłym. Trzymam kciuki.
  14. [quote name='m_orsetti'] Jeśli ktoś zbiera kasę na konkretnego pieska- daje relacje ze stanu jego zdrowienia i stanu konta publicznej zbiórki. [/quote] M_orsetti, czy do Ciebie nie docierają następujące argumenty: - pies nie jest leczony w prywatnym domu, u GoniP, przez weta przebywającego tam 24 godziny na dobę, tak więc Gonia nie jest w stanie co godzinę przedstawiać najświeższych informacji dotyczących stanu psa, a także kosztów jego dotychczasowego, a także przyszłego leczenia - Piano przebywa w klinice, a ponieważ znam ją "od kuchni", wiem, że "przerób" pacjentów i zamieszanie z tym związane jest tak duże, że nie ma możliwości uzyskiwania informacji na temat stanu psa na każde żądanie. Podobnie żaden wet nie będzie się wypowiadał na temat kosztów dokładniej niż "mało" lub "dużo". Całkowite koszty podliczane są w chwili wypisu psa ze szpitala. Należy przyjąć, że w tym wypadku będzie to dużo, bo klinika jest droga, a innego wyjścia na razie nie ma, bo w Poznaniu nie ma innej kliniki z całodobowym leczeniem stacjonarnym. - przyjmijmy, że nie każda osoba zajmująca się ratowaniem psów "z ramienia" jakiejkolwiek organizacji ma natychmiastowy i na każde życzenie dostęp do konta przez internet - choćby z przyczyn "technicznych", a wyciągi są czasem przysłane raz na kilkanaście dni i być może Gonia po prostu ich jeszcze nie ma; - jeśli aż tak jesteś zainteresowana stanem finansów tego psa, to może poproś tu, na Dogo, o ujawnienie się osób, które na niego wpłaciły, z wyszczególnieniem kwot - wyjdzie na to samo, prawda? A Gonia - jestem tego pewna - w odpowiednim czasie zrobi pełne zestawienie wpływów i wydatków na leczenie Piano.
  15. [quote name='GoniaP']Cierpliwość... no nie powiem, żeby była moją mocną stroną.... ale nie mam wyjścia... Wiecie... w takich sytuacjach żałuję, że zwierzęta nie rozumieją W PEŁNI mowy ludzkiej, bo bym mu pewne sprawy wytłumaczyła, jako ten psi psycholog samozwańczy.....[/quote] Ano nie masz wyjścia. Czy byś mu rzeczywiście wytłumaczyła - tego nie wiem, bo on chyba sam musi sobie najpierw poukładać świat wokół siebie, musi się poczuć na tyle bezpieczny, żeby zacząć nawiązywać kontakty z ludźmi. Myślę, że na razie będzie odzyskiwał siły. Będzie też obserwował to, co się wokół niego dzieje. A potem...zobaczymy...
  16. [quote name='GoniaP']Majgo, Helgo, Edi, Moniko, ja wiem, że trzeba być optymistycznie nastawionym do świata, zwłaszcza, jeśli siedzi się po uszy w bagnie psiej niedoli i bezdomności... To prawda, ze widziałam wiele przemian, niejednokrotnie przecież miałam doły (ostatnio z Pixie) i wtedy wydawało mi się, że nie będzie lepiej.. (jakże się myliłam, a zdjęcia irelacje z ds świadczą same za siebie)... Ale mam wciąż przed oczami Piano z wczoraj... Psiaka wyniszczonego, skatowanego fizycznie, ale też okaleczonego nieziemsko psychicznie... Nazwałabym go na ten czas pieskiem autystycznym.... niestety... Wielką wiarę i nadzieję pokładam w Heldze, Pauli i Vito, że zaopatrzeni w bogate doświadczenie i niezwykłą miłość wobec zwierząt, będą potrafili wyrwać Piano z odrętwienia...[/quote] Cokolwiek będzie, trzeba najpierw spróbować, a przede wszystkim - nie wybiegać za bardzo myślami w przyszłość. On musi przede wszystkim dojść do siebie fizycznie, dopiero wtedy będzie w stanie przyjrzeć się temu światu. Nie proszę Cię już nawet o optymizm, proszę o cierpliwość. Daj mu czas.
  17. M_orsetti, a może po prostu pokaż znajomym inny wątek? Piano to nie jedyny pies potrzebujący pomocy.
  18. [quote name='GoniaP'] Dziś mam słaby dzień i się zadręczam myślami, czy aby na pewno znajdzie się ktoś, kto pokocha starego, okaleczonego psa i da mu dom???[/quote] Małgosia, może stary, może okaleczony, jednak wierzę, że za jakiś czas i on będzie się uśmiechał. Widziałaś już przecież różne psy i wiesz,jaka w nich potrafi zajść przemiana. Mam nadzieję, że i on będzie umiał kogoś w sobie rozkochać, gdy przyjdzie na to pora. Teraz musi spróbować wrócić do świata. Daj mu czas.
  19. Tyle, że nie zawsze jest się w stanie aktualizować listę wpłat aż tak często, z różnych, nie zawsze od siebie zależnych przyczyn. [quote name='m_orsetti']MonikaP- myślę, że w tej sytuacji powinno się powiesić na bieżąco (np. raz dziennie) aktualizowaną listę wpłat na Piano (przecież konto psiaczka codziennie wzbogaca się o nowe wpłaty)- tak, żeby wszyscy widzieli ile zebrano do tej pory. To rodzaj formalnego pokwitowania przyjęcia wpłat na konto zbierającego na dany cel- wydaje mi się oczywiste, że powinno być już publicznie dostępne- w końcu pieniążki są zbierane od 26.01. Sama chętnie zerknę ile zebrano na cel leczenia pieska- wtedy będę wiedzieć, czy aktywnie poszukiwać dalszych funduszy- czy też piesek jest już wyposażony finansowo na jakiś czas. Faktury wydatkowe oczywiście można rozliczyć po ich otrzymaniu- rozumiem to- i myślę, że każdy rozumie. Każdy będzie mógł zdecydować, ile może dorzucić i kogo jeszcze zmobilizować- jeśli zebranych środków będzie zbyt mało. Zróbcie rozliczenie jak najszybciej- w interesie pieska. Z szacunkiem M.
  20. [quote name='m_orsetti']W tym wątku na razie nie ma rozliczenia. Myślę, że gdyby się już pojawiło- byłoby dobrze dla pieska. Znajomi, którym podesłałam wątek od razu zapytali o takie rozliczenie- więc przydałoby się, aby się i w tym wątku już pojawiło. Myślę, że zachęciłoby osoby niezdecydowane do wzięcia udziału finansowego w leczeniu Piano. Serdeczności M.[/quote] Przepraszam, że odpowiem niejako za Gonię. Piano jest w klinice i znając realia, nikt tam nie informuje Goni, jakie są obecnie koszty jego pobytu i leczenia, dopóki nie zostanie wystawiona ostateczna faktura. Stąd nie ma pewnie na razie możliwości podawania rozliczeń. Zwykle jest też tak, że zestawienie wpływów na psa podaje się co jakiś czas, zależnie od możliwości wglądu w konto.
  21. No, no, Gonia, jak by powiedział mój pan od matematyki w liceum, idziesz jak tajfun Rozalinda :evil_lol:. A zdjęcia roześmianego Płakusia powinnaś wysłać do schronu...
  22. [quote name='GoniaP']Wyglądać, to nie wygląda, ale nadal płacze i popiskuje, bo on już tak ma :evil_lol:[/quote] To może go nazwać Męczybułek? :eviltong:
  23. [quote name='GoniaP']Domi, chcesz powiedzieć, że to jest mój płaczący, smutny Płakuś??? Czym go tam nafaszerowałaś, co?? No śliczny, zadowolony pycholek :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/quote] Wczoraj nie miałam siły tu napisać, ale....powinniście wysłać te zdjęcia do poznańskiego schronu...niech zobaczą, jak potrafi wyglądać pies...i co oni robią ze zwierzakami, nie dając im ani odrobiny nawet "służbowej" miłości. Teraz to on na Płakusia zdecydowanie nie wygląda :lol:.
  24. ALojzyna, Piotruś na pewno nie jest tym typem teriera. Ja również jestem za tym, by została podjęta mądra decyzja, pozwalająca Czii i Jej Rodzinie bezpiecznie funkcjonować we własnym domu...
  25. [quote name='GoniaP']Pusia po sterylce nie czuje się dobrze... Chodzimy do weta, leczymy, odpoczywamy i się martwimy.[/quote] Oj, a co się stało? Coś się paprze?
×
×
  • Create New...