Jump to content
Dogomania

Saskja

Members
  • Posts

    1529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saskja

  1. A może to są objawy rui po prostu?
  2. No ja o tym wszystkim wiem teoretycznie, ale interesuje mnie, co zrobiłby taki rozmnażacz, gdyby trafił na kogoś, kto powie: to ja chętnie dopłacę, bo chcę z papierami. Szybko kupowałby w innej hodowli i sprzedawał jako swoje? Przeciez niemożliwe, po przydomku by się wydało. Nie rozumiem, jak ci "hodoffcy" to robią.
  3. Ale wiecie co, tak a propos mi się coś przypomniało: już kilkakrotnie się spotkałam z tym, ze jakiś wesolutki właściciel szczeniaczka na pytanie, czy to np. beagle z rodowodem odpowiadał mi: "nie, nie chcieliśmy dopłacać za papiery, bo my i tak nie będziemy wystawiać". Nie rozumiem tego "dopłacać". Jeśli to hodowla legalna, pod opiekuńczymi skrzydłami ZKwP, to co to za "dopłacanie", przecież i tak maluchy mają metryczki. A jeśli nielegalna - to znów jakie "dopłacanie", metryczek po prostu nie ma i już. Pseudohodowca blefuje, bo wie, że i tak nikt nie zechce dopłacić? Albo.. czy to możliwe, aby były jednocześnie dwa mioty, jeden legalny, drugi nie? Jaki to ma sens? Oświećcie mnie, proszę.
  4. Oj, Nalewko. słów brak. Ucałowania i liźnięcia dla Was :loveu: - centralnie w środek pyszczków. Trzymajcie się z całych sił.
  5. Dziewczyny, ale właśnie odwodniona to ona nie jest, bo robi tego mało. Biegunka to jest jednak cały zespół objawów, często i mokro, a tu jest chyba nawet rzadziej niż zwykle (zdrowa Grzanka robiła czasem cztery duuże kupy, teraz są np dwie). Na początku rzeczywiście wyglądało na zatrucie, bo była osowiała,wymiotowała i właśnie dryzdala na prawo i lewo. Teraz nie wymiotuje, tylko robi te dziwne kupska, ma straszne gazy - i nie je. Przed chwilą chrupała, odczekałam, a potem pobiegłam zadowolona sprawdzić, ile ubyło - tyle, co kot napłakał. W sumie jest radosna, bawi się chętnie, biega (mniej szaleńczo niz przed ciążą, ale biega) - niepokoi mnie tylko to, że nie je prawie nic, no i kupcia na płynną modę :-) U weta wczoraj byłam, to naprawdę dobry specjalista, trzyma rekę na pulsie. Nie wiem, może to taka reakcja na ciążę. Czytałam wcześniej w czyichś postach, że inne sunie też bywają w ciąży niejadkami. Oczywiście jeśli będzie gorzej (płynniej :p), zrobię te badania. Dzięki za wszystkie sugestie i za trzymanie kciuków :-)
  6. Pewnie już zrobiłaś, przepraszam, dawno tu nie zaglądałam. Ale podziel się, jak wyszło, w którym dniu cieczki - to się może komuś kiedyś przydać.
  7. Zdiagnozowane nie jest, tzn. nie było badań laboratoryjnych, bo w sumie nie jest tak tragicznie - suńka nie robi częściej niż dwa razy dziennie, ale to, co robi, jest absolutnie płynne i wydalane pod wielkim ciśnieniem. Jak to sie mówiło kiedyś, s.. dalej niż widzi :-) Dlatego właśnie wet nie zarządził żadnych dogłębnych badań i nie bierze pod uwagę antybiotyku - to, co zapisał, się nie wchłania, tylko działa miejscowo w jelitkach. To 21 albo 22 dzień, zależy jak liczyć, krycia były z dwudniowym odstępem. Ja bym się nawet tymi płynnymi qupami tak bardzo nie martwiła, gdyby nie to, że małpa nic kompletnie nie je. W sumie już od sześciu dni. Tzn. zjada może 10 granulek karmy z olejem z pestek z winogron. Dawniej gdybym jej tym polała, wtrząchnęłaby dwie michy, uwielbiała to.
  8. My dziś miałyśmy drugie usg. Mimo rozwolnienia i niejedzenia od 5 dni na razie ciąża utrzymana. Od jutra mam podawać nifuroksazyd (takie żółte na dryzdaczkę dla dzieci) i może będzie dobrze. Trzymajcie kciuki za brzunio mojej Grzanki.
  9. Gratulacje dla cavalierkowej mamusi!!!
  10. No coś Cavisia zamilkła, może zajęta, bo obcałowuje już maluszki :-) U mnie niedobrze. Grzanka ma wciąż biegunkę, nic nie je. Jutro chyba powtórzymy usg, bo nie jestem pewna, czy utrzymała ciążę w tym stanie. Dziś 20. dzień.
  11. He he, tak to z tym planowaniem bywa. Ja "sobie" planuję na długi weeknd majowy, ciekawe jaki numer mi Grzanka wywinie. Jakby ją tak poddać hipnozie albo co...
  12. Zgadzam się z Tobą, dlatego napisałam w poprzednim poście, że nie można sądzić po pozorach. Jednak mam złe doświadczenia z psem typowo kojcowym, a była to owczarka collie, która była właśnie odchowywana w kojcu, a poniewaz nikt jej nie chciał w odpowiednim czasie, spędziła tam cztery miesiące. To już nigdy nie był normalny pies. Do końca swego długiego życia reagowała np. potworną złością na odkurzacz, panicznie bała się rowerów i samochodów (no, z biegiem czasu mniej panicznie, oczywiście), bywała agresywna w stosunku do dzieci, nie znosiła ptaków... Dużo by mówić. Całe szczęście, że trafiła na moją cierpliwą mamę - prawdziwą psiarę. Ja byłam wtedy studentką i bywałam w domu rzadko, ale to, co widziałam, przeraziło mnie, bo miałam porównanie z wieloma wcześniejszymi psami, a potem i z drugim collie, już nie z kojca. Dlatego psów kojcowych staram się unikać. Oczywiście są na świecie cudowni hodowcy, którzy takiego niesprzedanego po 9-10 tygodniach szczeniorka socjalizują nadal, biorą do domu, choć im nabrudzi, uczą zostawać w samotności, choć coś zniszczy, chodzą z nim na spacery... ale chyba masa jest takich, którzy tego nie robią. Jak by nie patrzeć, socjalizacja w domu przebiega niejako w sposób samoistny, podczas gdy w kojcu - wymaga ogromnej pracy hodowcy.
  13. Trudno tu coś radzić. Już samo wystawianie psów na allegro nie jest zbyt ładne. Ale po pozorach nie można oceniać. Najlepiej, gdyś pojechała sprawdzić. Czy ten pan nie ma zbyt wielu psów? Czy nie jest to masowa produkcja szczeniąt? Czy psy przebywają dużo z ludźmi, a nie w kojcach? Czy są czyste, nie mają wzdętych brzuszków? W jakich warunkach mieskają? Czy mają tatuaże? Czy Pan ma dla nich metryczki? Czy pokaże Ci taką kartę z przeglądu miotu, gdzie znajdziesz ewentualne zapiski o wadach maluszków? Czy nie chce pozbyć się ich, choć nie mają jeszcze minimum 8 tygodni? Tyle Ci mogę poradzić. Ale tak naprawdę potrzebny jest zdrowy rozsądek. Może to nie jest pseudohodowla. Ale może jest.
  14. Ale to przeciez właśnie Śmigiel ma szczeniaki po Malomkozi Rikk i tej suni, strasznie trudne imię i przydomek :-) O rodowodach ani słowa...
  15. Evela, zajrzyj na strone hodowli Moon Eyes - tam urodziły się przecudne wyżełki. Wprawdzie to Mińsk Mazowiecki, ale naprawdę lepiej pojechać dalej i niż kupić w pseudohodowli, która "produkuje" szczeniorki. Śliczności wyżełki urodziły sie także w grudniu w hodowli East Point, tylko że to jeszcze dalej na wschód.
  16. No to się sunia spisała. Diana, ucałuj od nas pyszczek każdej z kluseczek. Cavisia, teraz czekamy na Ciebie. Powodzenia!
  17. No i jak Diana, no i jak?!!! Melduj!
  18. Dałam jej rano i w południe Enterogast, ale nie sama oczywiście, tylko po telefonicznej konsultacji z wetem. Mąż właśnie wrócił, wet orzekł, że sunia jest strasznie zagazowana, gorączki nie ma. Pójdę teraz z nią połazić po łąkach, choć trochę, może jak się porusza, to jelitka zaczną pracować. Może też znajdzie tej swojej ulubionej trawy na niestrawność. Strach pomyśleć, co się stanie z maluszkami, jeśli nadal nie będzie jeść. Przecież teraz im się tworzą wszystkie te najważniejsze organy. Z drugiej strony u ludzi jest tak, że prędzej organizm matki odbierze sobie wszystko, co ma zmagazynowane, niż pozwoli, by czegoś zabrakło płodowi. Nie wiem tylko, czy to działa też u zwierząt.
  19. A u mnie smutek. Wczoraj usg wykazało, że prawie na pewno jest ciąża - dopiero dwa tygodnie, więc wet nie daje 100% pewności, ale sam chciał zrobić tak wcześnie, z czystej ciekawości czy da radę odczytać. Tak więc wczoraj była wielka radość. A dziś od rana sunia wymiotuje strasznie i ma biegunkę. Boję się, żeby się nie odwodniła. Nic nie je drugą dobę. Nos suchy, gorący. Ugotowałam jej marchewkę - dotychczas niezawodny sposób na biegunkę - nie tknęła. Tylko lekarstwo w łyżce pasztetu udało się wcisnąć. Ale to dosłownie wcisnąć. Teraz mąż jest z nią u weta, zobaczymy, co powie :-(
  20. ślicznusia smakowita czekoladka :-)
  21. No i dawaj jakieś zdjęcie :-)
  22. No to super, że już po. Meggy, obudź się, opowiadaj!
  23. Ona właśnie je trawę wtedy, gdy jej coś zaszkodzi, żeby brzunio oczyścić i sprowokować wymioety - ale wczoraj nie zdołała, bo nigdzie nie było takiej trawy, jakiej szukała. Szuka zawsze szerokich źdźceł, takich dość ostrych. U nas jeszcze tej trawy nie ma. Szukała i szukała. Po powrocie do domu męczyła się chyba ze 20 minut, w końcu zwymiotowała. Jeśli jest w ciąży, to wczoraj był 14 dzień.
  24. "Niestety nie jest mozliwe wykonanie u suki takiego testu ciazowego, jak u ludzi. W przeciwienstwie do ludzi i koni, nie wykryto niestety u psow hormonow pojwiajacych sie po zajciu w ciaze w takiej ilosci jak gonadotropina u ludzi. Mozliwe jest jedynie wykonanie testu na obecnosc we krwi suki relaksyny, ktora pojawia sie w mierzalnej ilosci okolo 25 dni po zajciu w ciaze, a wiec stosunkowo pozno." To jest cytat ze strony o malamutach, który niedawno polecała Cavisia w wątku "suka w ciąży - jak dbać" Swoją drogą, a propos pytania, które tam Kiko zadałaś - o poranne nudności u suk - dzis moja Grzanka cały dzień nic nie je, za to wymiotowała rano. Na usg jeszcze za wcześnie, jestem piekielnie ciekawa, czy to objawy ciąży :-)
  25. Ja na razie mam tylko zamówienia na srebrzyste weimary. Co będzie, jak się urodzą innej maści? :lol: :lol: :lol:
×
×
  • Create New...