Jump to content
Dogomania

Saskja

Members
  • Posts

    1529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saskja

  1. A to moje srebrzyste skarby [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img220.imageshack.us/img220/1/68788803dz0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img183.imageshack.us/img183/7537/12in2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img205.imageshack.us/img205/4527/15gl7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/7013/13yq5.jpg[/IMG][/URL]
  2. Gratulacje od szaraków dla białasków! :multi: :multi: :multi:
  3. Jak to możliwe, że podgryza takie maluszki? Szok. Co do Twojego pytania, chciałam odpowiedzieć na nie od razu, ale posty znikaly. Ja bym radziła jak najczęściej, choć tak małe szczeniorki 90% czasu śpia. ale te 10% to musi byc właśnie jedzonko. Masujcie tez im brzuszki. Niech ssą jak najczęściej, a krótko. Tak się to odbywa u moich 2-dniowych malców. wtedy sutki są pobudzane do produkcji mleka, którego w pierwszych dniach faktycznie może być mało. Co do mieszanki zastępczej, to wiem, że są gotowe, ale tez tutaj na forum ktoś podawał przepis na domową recepturę. Poszukaj w postach sprzed paru tygodni, albo tutaj w Hodowli, albo może w Weterynarii - Rozród.
  4. Witam, temat jest piekielnie długi i pełen niezbyt przyjemnych docinków, dlatego pozwolę sobie nie śledzić go w całości, tylko zapytam (przepraszam, jeżeli już ktoś o to pytał wcześniej) - co się robi z ogonkiem, który się złamał? Jedna z moich nowo narodzonych sunieczek ma wyraźnie złamany ogonek - musiało się to stać, gdy spadła matce podczas porodu na próg (moja suka niestety biegała i rodziła w różnych pomieszczeniach), pępowinka się urwała, a szczenię wisiało pod brzuchem, na szczęście spadła na zadek, ale ogonek wygląda teraz dziwnie. Wet kazał bandażować, a jeśli to nic nie da, to "zobaczymy". Podejrzewam, że chodzi mu o cięcie. Zawinęłam, usztywniłam zapałką, zakleiłam plastrem. Czy jeśli to nic nie da, to powinnam zgodzić się na cięcie? To już będzie zapewne po tym terminie, który się podaje w literaturze - czytałam, że ewentualne cięcie robi się do 5. doby. Co byście zrobili? Dodam, że wyżły spotyka sie i z kopiowanymi ogonkami, i z długimi. Pozostałym malcom absolutnie nie zamierzam ciąć, bo nie widzę powodu. Ale nad ta sunieczką się zastanawiam.
  5. Ale kluseczki mniamuśne!
  6. Moje sunisko nawet w dniu porodu nie było takie grubiutkie. W ogóle to teraz, po fakcie, widać wyraźnie, że Grzanuś nic nie przytyła, takie ma szczuplutkie boczki, jedynie cycochy jej się majtają. A dziewczyny zapraszam na wątek porodowy w dziale "hodowla" ;)
  7. Kika, po porodzie nie wiem, bo w wadze nie było baterii!!! Dziś dopiero ochłonęłam na tyle, żeby je znaleźć - wszystkie ważą ok. 370 g, a "Hudini" 280g. "hudini" to nie imię, oczywiście, tylko tak na nią żartobliwie mówię, bo taka chudzina.
  8. A oto "Hudini" = szczuplaczek, najmniejsza z miotu [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/604/62567502qw2.jpg[/IMG][/URL]
  9. No właśnie. Piszę już chyba 7. raz - żadna z tamtych odpowiedzi nie poszła. No i jak, Kika? Dzieje się coś?
  10. Oj Kika, chyba lepiej dla Ciebie, żeby jednak nie mogły trwać do 72 dni! :lol:
  11. Kika, pewnie do jutra będziecie miały po wszystkim. Ciesz się każdą chwilą, ja nie wiem, w co łapy włożyć, tyle prania po tej nocy, a oczy podparłam zapałkami. Grzanka rodziła w różnych miejscach, np. jednego chłopaka w przedpokoju, suńkę w pokoju, gdzie jest gruby dywan, poszły w to wody płodowe, krew itd; mam co robić, naprawdę. A tu jeszcze trzeba pilnować, patrzeć, całować pyszczki i brzuszki, podziwiać...
  12. A teraz jednak widzę ten poprzedni post. Co jest grane?
  13. O kurcze, dziś raniutko napisałam taki długi post - i go wcięło. No to teraz tylko króciutko, mam 5 dziewczyn i 3 chłopaków. Wyłaziły od 19 do północy. Potem nie spałam, bo bałam się, że którego stracę pod cielskiem zmęczonej mamusi. Teraz boję się, że któryś może być głodny...
  14. U nas do północy było już po wszystkim. Wynik - 5:3 dla dziewczynek. Wszystkie są przecudnie srebrzyste, pręgowane jak jakieś dziczki. Wkrótce fotki, niech no tylko słonko porządnie wstanie i niech no mi oczy odpuchną na tyle, żebym mogła wcelować w obiektyw. Jestem leciutko dumna z siebie - poradziłam sobie z tym naszym pierwszym razem zupełnie sama (tzn. Grzanka była przy mnie, oczywiście :-) ), bo mąż wiózł właśnie wczoraj dzieciaki na dłuuugą majówkę, a weta nie wzywałam, bo nie chciałam stresować suni. No i jakoś poszło. Podziwcie mnie trochę, ciotki, bo padam na pysk. Jak dla mnie, to strach dopiero się zaczyna. Czy wszystkie się najadły? Czy mama ich nie przygniecie? Już dwa razy wyciągałam kwiczącego malucha spod cielska suni. Nie zmrużyłam prawie oka. "Spałam" w kojcu, z dechą pod plecami i podgiętymi nogami :-) A tak serio to boję się o nie. Jak tak dalej pójdzie, to zejdę w trybie przyspieszonym.:eviltong: Kika, no to [B]teraz WY[/B]!!!
  15. Więc jak widzisz wstępnie mamy wygrane te zawody :-) Teraz możemy się jeszcze pościgać, która pierwsza skończy. Wciąż masz szanse, nie poddawaj się!!! :-) No, wracam do suczki. Mała piszczy wniebogłosy. Dam jej na imię Honda, bo była najszybsza :-)
  16. O 19 - pierwsza dziewusia. Czekam na drugą, Grzanuś już dyszy. O rany, tak bym chciała jej pomóc.
  17. Dzięki, dziewczyny. Cały czas siedzę przy niej, bo jak tylko odejdę, aby się czymś zająć, to po mnie przychodzi; w sumie to dobry pretekst, aby poczytać albo pomarzyć. Po spacerku chciałam jej przemyć srom, bo zapiaszczyła sobie bardzo siusiając, i gdy tak leciutko nacisnęłam, to się ulało tak ze dwie łyżeczki czegoś żółtawo-zielonkawego. Zastanawiam się, czy to był jeszcze mocz, czy już wody płodowe. Ale nie panikujmy, czekam, czekam.
  18. To jak to jest, babeczki - suka rodzi przy spadku temperatury czy po ponownym jej wzroście? Bo ja znajduję w necie sprzeczne informacje. Na jednej stronie piszą, że spadnie wyraźnie i znów pójdzie w górę, i przy tej wysokiej zacznie sie poród, a spadnie ponownie dopiero przy pierwszym urodzonym malcu. Inna stronka podaje, że suki rodza na ogół przy 37 stopniach lub 36 z groszami. Grzanka ma 36,7, od wczoraj się tak plącze ok. 37, dziś zieje, od czasu do czasu popiskuje, dwa razy raptem drapnęła posłanie - ale ogólnie to raczej śpi i chce się przytulać. Najgorsze jest to czekanie... Kika, a Wy z Bafi walczycie już?
  19. No wiem. Ale z Twoich słów mogło tak odrobinkę, ciut ciut wynikać, że to już, a ja bym bardzo nie chciała, aby było za wcześnie. No i dziś idę do pracy, a od jutra przez 9 dni będę na każde zawołanie. Swoją drogą, moja Grzanuś biega jeszcze jak szalona, i nawet, o zgrozo, skacze przez rowy - a mnie się krew ścina na salceson!
  20. Ale licząc od środkowego dnia między kryciami, 60. dzień będzie dopiero we wtorek!
  21. Cóż, moim zdaniem to jest po prostu jeden z sygnałów uspokajających. Gdyby uciekała, to rzeczywiście byłaby to lękliwość. Ale ona się kładzie i merda, nie ucieka, ale też nie staje do walki. Moim skromnym zdaniem jest to dowód, że została prawidłowo zsocjalizowana w grupie psów przed opuszczeniem gniazda, i po prostu wie, co robić. Ale chyba Ty masz inne zdanie i koniecznie chcesz mi powiedzieć, że moja weimarka nie jest dobrą weimarką :-) Jaka szkoda. A tak ją lubiłam :-) I jeszcze jedno. Psy nie są przecież jednakowe. Jedne mają skłonność do dominacji, inne nie. Grzanka nie ma. To nie jest zależne od rasy, w każdym razie nie jedynie. Moim zdaniem, jeśli pies bez skłonności do dominacji kładzie się na ziemi w starciu z takim dominującym, to to z pewnością nie jest pies lękliwy. Poza tym psy lękliwe jednak często atakują ze strachu. Więc proszę, nie nazywaj mojej spokojnej, zrównoważonej suni lękliwą.
  22. U nas po troszku codziennie wypływa czop śluzowy. Porodówka gotowa, ale na razie sunia nie chce tam spać - patrzy na mnie z wyrzutem, że jej zabrałam stare posłanie.
  23. Szarasforo, oczywiście przesadziłam z tym wylizaniem złodzieja, ale generalnie Grzanka np. nie szczeka, co przecież jest elementem stróżowania. Z drugiej strony, gdy jeździmy na wieś na wakacje, a tam jest inna suka, która stróżuje, Grzanka od razu wie, co robić, gdy na horyzoncie pojawia się obcy. To chyba specyfika warunków, w jakich żyje, wciąż te same twarze, ci sami goście, nie ma powodów do "bronienia" czegokowiek. Co do kotów, to kiedyś jeden dał jej po nosie, więc już przedstawicieli tego gatunku nie rusza. A co do odwagi, to ona owszem, jest odważna, ale tylko w tym sensie, że nie jest lękliwa - nie boi się prawie nigdy, jest wszystkiego ciekawa. Myślę, że ta cecha jest pożądana. Natomiast z ciętością bywa różnie. Czasem nie wiadomo kiedy może się ona przerodzić w zachowania agresywne. Sporo słyszałam o agresji u niektórych szaraków, zreszta moją Grzankę kiedyś zaatakowała inna suka na ringu (niestety sędzia tego nie widział). Grzanka się nie odgryzła, bo ona jest z tych podporządkowanych. Przylgnęła do ziemi brzuszyskiem i przeczekała. Czy to znaczy, że nie jest wzorcowym weimarem? Jeśli tak, to wolę, aby nie była.
  24. Śliczniaczek biedniaczek. Niedawno na wyżłach jakas dziewczyna szukała szczeniaka na tymczas, wprawdzie to nie wyżeł, ale jaka piękna kuleczka. Napisałam do niej pw, może tu zajrzy.
  25. Aha, pewien czeski hodowca określił węgry jako "wariaty", co to pędzą, "bryle" stłuką, nosem pacną, takie szałaputy fiu-bzdziu we łbie. Weimary sa chyba ciut poważniejsze, choć oczywiście też lubią poszaleć. Ale to nie są jednak takie wieczne dzieci.
×
×
  • Create New...