Jump to content
Dogomania

Saskja

Members
  • Posts

    1529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saskja

  1. Zawsze można podać, jak pisałam, cenę orientacyjną, np. napisać: szczenięta w mojej hodowli kosztują od 1500 do 2000 zł.
  2. Aaa, jeśli retoryczne, to już rozumiem :-) No właśnie ja naprawdę uważam, że byłoby zdrowiej i normalniej, gdybyśmy wszyscy podawali na stronie przynajmniej orientacyjne ceny.
  3. Saskja

    Szwecja

    No po prostu Dania to oprócz Półwyspu Jutlandzkiego dwie wielkie wyspy: Fionia i Zelandia. Łączą je mosty, jeden z nich otwarty niedawno, chyba najdłuższy w Europie albo może na świecie - przejazd jest płatny, ale jednak sporo mniej niż prom. Potem promem z wybrzeża Danii do Szwecji jest bliziutko - widać przeciwlegly brzeg. Ja miałam zamiar sprowadzić ze Szwecji Hamiltonstovare i sprawdzałam, ile by mnie wyniosło pojechać po szczenię przez Świnujście, popłynąć promem i jechać dalej - a ile właśnie przez Danię - i wyszło mi taniej przez Danię, tylko znacznie dłużej oczywiście. Nie brałam pod uwagę przesłania mi szczenięcia promem w klatce, jak to sugerowała hodowczyni. Aha, ale na ten niższy koszt jazdy przez Danię miało w moim przypadku wpływ to, że ja sypiam we własnym samochodzie, nie szukam noclegów - i że mam diesla, to trochę taniej na długich trasach.
  4. Nie rozumiem Twojego postu: jak to "zraziło mnie"? Przeciez napisałam, że bardzo mi się to podoba i że sama rozważam taką możliwość.
  5. Saskja

    Szwecja

    Podejrzewam, że psy muszą być w klatkach i w specjalnym pomieszczeniu. Płynęłam jakiś czas temu bez psa ze Świnujścia do Ystadt i żadnego psa nie widziałam na pokładzie, a z kolei zostawić w samochodzie na tyle godzin to absulutnie mi się w głowie nie mieści. Moim zdaniem jeśli wziąć pod uwagę dobro psa i przemyśleć cenę promu, to chyba lepiej byłoby pojechać przez Niemcy i mostami przez wyspy duńskie, i potem z Danii to już rzut beretem, króciutko się płynie.
  6. A wiecie, co mnie się bardzo podoba? Kupuję za parę tygodni suczkę gończego gaskońskiego z Czech. Gdy znalazłam w necie stronę hodowli tej rasy, zdumiało mnie, ze tam jest po prostu podana cena - 15 000 koron. Bez żadnych ceregieli. Zastanawiam się, czy to by nie było dobre rozwiązanie, umieścić taką informację na mojej stronie. Zaoszczędziłoby mi to właśnie rozmów z ludźmi, którzy chcą psa bez rodowodu i żeby tanio było... A z kolei innym, zainteresowanym rasą i psem z rodowodem, zaoszczędziloby problemu: kiedy zapytać o cenę.
  7. Nie rozumiesz. Zwał jak zwał. Trzeba zamieszczać ogłoszenia tam, gdzie znajdą je ludzie, a nie tam, gdzie ładniej brzmi. Właśnie dlatego, że jeśli my ich tam nie zamieścimy, to ludzie szukający znajda [B]tylko[/B] aukcje pseudohodowców. Wczoraj na wieczornym spacerze spotkałam kobietę z "prawie cocker spanielem". Rozmawiamy o psach, a ona w pewnym momencie mówi, że chciała jamnika, ale na giełdzie nie było, a poza tym dziecko wzięło na ręce cockerka i juz wpadło po uszy... Takie tam. Ja do niej: a dlaczego kupowała pani na giełdzie? Mógł się trafic piesek chory, z wadami... Na co ona a ogromnym zdumieniem: a gdzie miałam kupić?! Podejrzewam, że są tysiące takich, którzy także [B]nie wiedzą[/B], że poza allegro można szukać gdzie indziej.
  8. Uważam, że samo ogłaszanie sprzedaży szczeniąt na allegro nie ma w sobie kompletnie nic złego. Czy niby różni się to od ogłoszeń w prasie codziennej albo w pismach kynologicznych? chodzi o to, by ogłoszenie trafiło do odbiorców, prawda? Ważne są zupełnie inne sprawy - jakie stawiamy warunki sprzedaży maluchów, czy godzimy się na szybki kontakt - po ile i wio do domu, czy tez raczej staramy się poznac nabywcę, opowiedzieć mu o rasie, uświadomic jej potrzeby, w razie potrzeby po prostu odmówić... Gdyby prawdziwi hodowcy ogłaszali na allegro swoje szczenięta, to ci pokątni hodoffcy mieliby tam znacznie mniej klientów. A tak - przeciętny zjadacz chleba, jeszcze niewiele wiedzący o kynologicznym światku, szuka psa, więc wchodzi na największą stronę ogłoszeniową i widzi tylko ogloszenia o psach bez rodowodu. To co? skąd ma wiedzieć, że są też inne hodowle, te "prawdziwe"? Naprawdę bardzo często ludzie o tym nie wiedzą. Na przykład niedawno, gdy opowiadałam znajomemu o tym, że spodziewamy się szczeniąt, wiecie, co usłyszałam? "tylko nie top, nawet jak będzie dużo. wiem, że będą z rodowodem, więc rozdaj, na pewno ktos weźmie, tylko ich nie top". To mówił facet z wyższym wykształcenie, sam posiadający psa, którego przygarnął po śmierci poprzedniego właściciela. Takie ludzie mają pojęcie o hodowaniu psów. Niektórzy myślą, że psy sie rozdaje, a ci, co trafiają na allegro sądzą zapewne, że jeśli po rodowodowych rodzicach, to już rasowe. Ja bym raczej nawoływała: zróbmy konkurencję pseudohodowcom na tym nieszczęsnym allegro. Wykurzmy ich stamtąd rzetelną informacją o tym, co to jest hodowla psów rasowych!
  9. Ewelina, koszty związane z hodowlą to nie są koszty metryk i przeglądu. To jest akurat groszowa sprawa i tego się w ogóle nie zauważa w porównaniu z innymi wydatkami. Masę pieniędzy wydajesz na dobre krycie, bo niedobre to po co komu? no więc krycie i dojazd na to krycie, weź pod uwagę, że nie zawsze jeden raz wystarczy, a jesli trzeba kryć dwa lub trzy razy, to dodaj koszty noclegu, jeśli za granicą, to spore. w tym sa też koszty badań, np. progesteronu, bo jak jedziesz i płacisz, to chcesz wiedzieć, czy to TEN dzień. Potem badania i usg, sporo na żarcie dla suki, bo w ciąży potrafią niektóre nieźle pojeść. Potem kupujesz lub robisz jakiś kojec, kupujesz masę specjalnych podkładów, aby maluchy nie leżały na mokrym... Mogłabym tak jeszcze długo. Jestem teraz na etapie kupowania kolejnych worów 18-kg dla szczeniąt, bo moje pociechy mają 7 tygodni i jedzą jak smoki. Nie chce mi się obliczać skrupulatnie, bo w sumie mam to w nosie, ale lekko licząc wydałam już co najmniej 5 tysięcy od momentu krycia. A to jeszcze nie koniec, dwa szczeniaki zostają ze mną do lipca, jeden do sierpnia, bo leci na Cypr i wpuszczą go do samolotu dopiero 30 dni po szczepieniu przeciwko wściekliźnie, zaś jednego chłopaka jeszcze nie sprzedałam, bo nabywca się wycofał z powodów zdrowotnych - i kto wie, kiedy ten mały znajdzie swój domek... A ile kosztowały metryki? Dokładnie 176 zł. Przegląd 16 zł. do tego dwa rodowody eksportowe, szczepienia, odrobaczanie... Nie pamiętam, ile płaciłam, ale to się naprawdę zbiera w ładną sumkę...
  10. [quote name='Lemoniada']To prawda. Mał nie umarłam z ponurego śmiechu kiedy zobaczyłam ogłoszenie u "mojego" weta - [I]Sprzedam rasowe owczarki niemieckie 8tygodniowe (bez rodowodu). [/I]Boże! Nie dość, że rasowe bez rodowodu, to jeszcze 8-tygodniowe?? [/quote] A przepraszam Cię bardzo, bo ja nie rozumiem. co jest nie tak z ośmiotygodniowymi szczeniętami? Bo ja właśnie takie sprzedaję. Tyle że rodowodowe.
  11. Niee, długo myślałam o węgrze, bo to przecudne zwierzę, ale się nie zdecydowałam, bo u mnie nie ma ptactwa i szkolenie wyżła jest piekielnie trudne. Grzanka się uwstecznia, tylko podczas wakacyjnych wyjazdów na wieś ma okazję zrobić stójkę, a tak to ciągle nochal przy ziemi. Szkoda mi było wyżła w takie niewyżłowate miejsce. Zdecydowałam się na gończego, ale bardzo nietypowego jak na nasze polskie podwórko - małego gaskońskiego. Tak naprawdę to on wcale nie jest mały, taki mniej więcej jak wnk. I jest... niebieski. I ma dłuuugie uszy. I sunia będzie miała na imię Blue Saskja. I już się nie mogę jej doczekać, chociaż mam w domu 8 szkrabów i powinnam mieć dość.
  12. Jovanna, genialnie je ustawiłaś. Ja moich sreberek chyba w życiu tak nie sfotografuję, osiwiałam prawie do cna, gdy próbowałam jednego kawalera postawić przed obiektywem... Gdyby nie to, że je sama odrobaczałam, powiedziałabym, że mają w tyłku robaki :-) A ogonek tak się wysoko trzyma beagelkom w postawie wystawowej? Innym psom z grupy VI też?
  13. Oj, a ja wkrótce się spodziewam nowego kłapouchego domownika i miałam nadzieję, że skoro na sapcerach Grzanuś uwielbia wszystkie psy, to i w domu tak będzie...
  14. Choroby jak choroby, pewnie aż tak źle nie było, ale czy nie miał jakiejś wady, ktora, pozornie drobna, gdy się spotka z wadami obecnego pokolenia, może dać paskudne szczenięta. Mam na myśli na przykład łękowaty grzbiet u niektórych ras, niespecjalne kątowanie, odstające łokcie. Trzeba by się przyjrzec potomstwu tego psa i potomstwu tego potomstwa i poszukać wspólnych cech. Ale to robota na kilka lat, bo aby ich wszystkich zobaczyć... Ile wystaw musi minąć. Ja szczerze mówiąc mniej więcej taki inbred popełniłam i teraz trzymam kciuki, aby wszystko było pięknie. Mój błąd polegał na tym, że tego wszystkiego, o czym napisałam powyżej, nie wykonałam, zawierzyłam doradcom i intuicji. Oby słusznie.
  15. Saskja

    "Z Wyspy Bejmy"

    To zależy, co rozumiesz przez "zarobić". Jeśli masz na myśli "czysty zysk", to zawiedziesz się okrutnie. Policz, ile trzeba wydac na sukę, zanim zostanie ona suką hodowlaną, i to najlepiej z jakimiś osiągnięciami, bo przecież nikt nie kupi szczeniąt po suce, o której żywa dusza nie słyszała. Policz wizyty u weta, karmę, wystawy, zabawki, artykuły związane z pielęgnacją itd. Potem koszt krycia, dojazdu, opiekę nad ciężarną suką, poród, podkłady, bo siuśki, karmę dla szczeniąt, szczepienia, cały ten kam z papierami - to też często dojazdy... Można by wymieniać bardzo długo. Przeważnie do tego dochodzi koszt strony internetowej, bo hodowlę trzeba reklamować. Ogłoszenia w czasopismach kynologicznych... Nie każde szczenię pójdzie za 2000, ja na przykład za tyle nie sprzedaję. Jak bym nie liczyła, zysku ani widu, ani słychu. Za to muszę kupić kolejną pakę podkładów (to już trzeci raz w ciągu sześciu tygodni, wydam na to jakieś 130 zł.) Ale cieszę się, bo wydaje mi sie, że szczenięta są super i mam nadzieję, że przynajmniej niektóre z nich będą pięknymi weimarami i wniosą do rasy coś, co ktoś kiedyś będzie chciał podtrzymać w kolejnych kryciach.
  16. Ja mam teraz w sumie 9, łącznie z suką, wyżłów - lejków (no dobra, suka nie lejek). Całe mieszkanie śmierdzi, nie da się ukryć. Po powrocie z pracy (a wracam po czterech godzinach nakarmić towarzystwo i dopiero posprzątawszy uciekam znowu) czyszczę podłogi, szafki i maluchy z kupki, siśków zaś jest tyle, że żadne Seni ani inne cuda nie pomogą - śmierdzieć musi. Podkłady to dopiero potrafią capić, na przykład po całej nocy regularnego podlewania :-) Ale dla mnie ten smrodek to nie jest rzecz jakoś strasznie uciążliwa. Gdyby tylko te pioruny pospały dłużej niż do świtu (czytaj: do 3:30) :-o
  17. A to jestem zaskoczona tymi cenami. W wyżłach ceny do 2000, raczej nie wyżej - w Polsce oczywiście. Wyżej to sporadycznie i tylko w lekko snobistycznych kręgach :-) Ja teraz kupuję innego gończego, też bardzo rzadko spotykanego, i także nie płacę więcej. Co do "rąk myśliwych", to dokładnie ten sam problem był z Hamiltonem, tyle że ja naprawdę chciałam pracować z psem, szkolić go do konkursów tropowców, miał polować, wprawdzie nie ze mną, ale z przyjaciółmi i mężem - ale ten argument w ogóle nie trafiał do posiadaczy hamiltonów. Tylko ta jedna pani w ogóle chciała ze mną rozmawiać.
  18. Nie mam pojęcia, nigdy nie kupowałam psa w Skandynawii :-) Szukając swojej suni pisałam maile do wielu hodowli, również za granicą. Nigdzie nikt nie chciał tyle - było 500 euro, było 600 i 800. No ale pytałam o wyżły, a hamiltony to jednak dużo rzadsza rasa. Poza tym dla mnie ta cena była jak najbardziej do przyjęcia (pisząc o "mniej sympatycznej" cenie miałam na mysli, że z pewnością w Polsce ten gończy fiński byłby dużo tańszy - choćby kwestia dojazdu); drogo, ale czego się nie robi dla wymarzonego psiuńcia. Problem w tym, że bylo puste krycie i takie tam jeszcze drobne problemy, suka nie miała zrobionego na czas badania bioderek, a u nich to obowiązkowe, i takie tam... W każdym razie nie udało sie. Ale dziś nie żałuję.
  19. To było chyba 1050 euro, a jeśli się do tego doliczyło dojazd (dopływ :-) ) w obie strony, no i nocleg gdzieś w Szwecji, to wyszło grubo ponad 6000 zł, i to w wersji optymistycznej. Nie piszę tego na pw, bo chyba można podać cenę nie wymieniając nazwy hodowli, co? :-)
  20. Wspaniale! Szaraki witają na świecie sznaucerzątka!
  21. A jakie maciupeńkie! Ja juz zapomniałam, jakie to maleństwa przychodzą na świat. Moje wyżełki już kluchy az miło :-) Gratulacje!
  22. Wojtef, ja już kiedyś na priv pisałam i nic, nie dostałam namiarów na te hodowlę. Dałam sobie spokój z gończym fińskim, choć pies piękny. Ale mam namiary na hodowlę Hamiltonów w Szwecji (pies prawie identyczny), teraz akurat będzie miot. Właścicielka przesympatyczna. Tylko cena jest mniej sympatyczna :-)
  23. No i ta sierść między zębami. Chyba że hodujesz chińskie grzywki, to lepiej.
  24. Poza tym wszystkim wydaje mi się, że posty, które pisze Goldek i tematy, które zakłada, świadczą o tym, że marzą jej się puchate zabaweczki. Nie prosi o informacje, które pozwoliłyby jej zostac dobrym hodowcą, tylko pyta o to, co sie robi ze szczeniakami. Mam wrażenie, że chce usłyszec, że owszem, można je brac na ręce. Albo czy ktoś zna dobrego psa. Przeciez dobry dla jednej suki to niekoniecznie dobry dla innej. Ona się po prostu nie może doczekać, i ja to w sumie rozumiem, bo tez kiedyś miałam 11 lat - ale takie podejście może być bardzo szkodliwe, bo przecież nie rozmawiamy tu o zabaweczkach, tylko o sytuacji, która oprócz radości niesie ze sobą ryzyko wielkiego cierpienia - maluchów, suki... Zresztą co ja będę się produkować. Każdy wie, że to nie zabawa.
  25. Goldek ma kilka takich terminologicznych kwiatków na koncie, takie w stylu, czy suka moze kryć z tatą i w tym stylu. Jakby była mowa o zabawie w chowanego. Czasem mam wrażenie, że pisze tu do nas dziesięciolatka, która marzy sobie o puszystych szczeniaczkach, o genetyce ani kynologii w ogóle pojęcia bladego nie ma... "co się robi miedzy jednym szczeniaczkiem a drugim", te sznureczki z imionami (to w innym wątku), dobierzcie mi reproduktora... Goldek, zlituj się.
×
×
  • Create New...