Jump to content
Dogomania

Saskja

Members
  • Posts

    1529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saskja

  1. Parę fotek - dowodów rzeczowych: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img53.imageshack.us/img53/6650/havingfun1kz5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img167.imageshack.us/img167/1374/fun2qx1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img214.imageshack.us/img214/6038/fun4qe6.jpg[/IMG][/URL] A tu chwila przerwy przed dalszym szaleństwem: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img167.imageshack.us/img167/8279/1005995qg2.jpg[/IMG][/URL]
  2. Grzanki teraz nie ma, jest ze swoim panem na wsi i przypomina sobie, co to stójka (bo tu u nas ptaków ani śladu); w domu mam Harleya i Saskję, no i nie muszę czytać śmiesznych książek ani oglądac komedii, aby się uśmiać po pachy. To, co potrafią takie malce ze sobą wyczyniać, to przechodzi ludzkie pojęcie. Na przykład wczoraj im poskubałam trochę chrząstek z kurzaka - potem przez kilkanaście minut wylizywały sobie nawzajem wąsy, bo nie chciały, aby im choć niteczka zapachu umknęła. Dziś znalazły zabawę - łapanie sie za ogony, ale tak serio próbują sobie nawzajem odgryźć tuż przy nasadzie. Ile przy tym pisku, powarkiwań, hauknięć, przewracania się na grzbiety, deptania po pyszczkach.... rewelacja! A jaka jest Saskja? Ma chyba sprężynkę w zadku, skacze jak kangur. Strasznie wesolutka. Ruchliwa i istna wariatka, ale oddałaby chyba wszystko za głaski i mizianie po brzuszku. Chyba nie będzie łatwo jej uczyć, Harley od dawna siada i prawie zawsze już waruje, a ta nic, tylko skacze, gdy zwęszy smakolka. Ma niesamowity głos. U wyżła nigdy się tego nie usłyszy. Ona po prostu śpiewa. Daję im ostatnio taką wędzoną skórę wołową, sprawiedliwie dzielę na dwie części, ale one zawsze walczą o jedną, druga leży sobie w kącie; więc gdy Harley wygra, bo większy, i gryzie sobie z zapałem tę skórę, ona się kładzie obok, podnosi pyszczek i tak śpiewa, jakby całymi zdaniami, moduluje ten głosik, takie "dajdajdajmitodaj"... Nie do opisania. Jest cudowna!
  3. Może macie rację, że zignorowanie tego będzie najlepszym wyjściem. (Rany, nie mogę, ona napisała, że nikt mi nie kazał jeździć z suką kilka razy, mogłam zwyczajnie zostawić sukę u reproduktora - czy ona w ogóle kiedykolwiek kochała jakiegoś psa?!!! - i te jej drwiny z kupowania szczeniętom podkładów; chciałabym, aby zobaczyła zmarznięte psinki leżące w moczu, który wsiąkł w kocyk, zanim suka zdążyła go wylizać - co za wredne babsko - ale dobrze już, nie dajmy się sprowokować, taka piękna niedziela deszczowa się zaczyna, żadnych Sardynek na dziś :-))
  4. Aaa, jeszcze zapomniałam, że nie powinnam się odzywać, bo "jedyną mądrą osoba w tym wątku jest Cavisia". Ale jakby komuś zrobiło się przykro, to przecież Sardynka "nikogo nie obraża" - tak to w którymś poście ujęła.
  5. A mnie jeszcze zastanawia, jak bardzo wszystkowiedzaca jest nasza Sardynka: [FONT=Times New Roman][SIZE=3]"[I]Byłam na pewnej wystawie psów, i były 3 psy w danej rasie i kategorii. Pomimo tego, że tylko jeden z nich miał naprawdę piękny włos, mocną budowę i wspaniałe proporcje zajął ostatnie miejsce, a najbrzydszy z nich pierwsze[/I]. " - wie na pewno, ze tan wg niej najładniejszy nie miał np. wady zgryzu i w ogóle wszystko było z nim cacy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Inny cytat: "[I]Całkiem niedawno zobaczyłam ogłoszenie tego Pana, że skupuje szczenięta od 50-350zł, a później podkłada je jako „swoje rodowodowe[/I]” - z czego albo wynika, że ten pan tak właśnie sformułował swoje ogłoszenie (dając tym przykład debilizmu) albo że ona czyta między wierszami i po prostu WIE, że to musi być przekręt.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Albo: "[I]będąc kiedyś na wystawie i znając osobę, która sprzedała szczeniaki takiemu „znanemu hodowcy” razem kulali się ze śmiechu, że ktoś trzeci zachwycał się psem po tzw. „burkach”, bo miał w katalogu napisane, że jest to syn zwycięzcy świata – no i oczywiście wygrał[/I]" - to już albo podsłuchiwanie, albo kosmicznie długie uszy i czuły słuch. To samo tu: "[FONT=Verdana][SIZE=2][I]Daję przykład: Przychodzi sędzina na przegląd, i okazuje się, że jakiś piesek ma wadę. Więc sędzina powie: nie wpisuj mi tej wady, ok :smile: a 2, która robi przegląd OK[/I]." [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT] Skąd ona to wszystko wie? Ja nigdy na wystawach nie słyszę, o czym rozmawiajac między sobą sędziowie albo inni wystawiający z sędzią. No, sporadycznie może pojedyncze słowa. Wiesz, Sardynka, ja myślę, że Ty jesteś po prostu bardzo sfustrowana i bardzo czymś zawiedziona. Odpocznij.
  6. A to chyba oczywiste. Tak samo nie wszyscy lekarze są super, nie wszyscy nauczyciele są super, nie wszyscy ministrowie i prezydenci, nie wszystkie panie w sklepie i także nie wszyscy nabywcy szczeniąt są super. Zgadzam się całkowicie ;) I jedyne, co można zrobić, to od tych "nie-super" nie kupić za żadne skarby i jeszcze znajomych przestrzec! A jak sie zna nazwę takiej hodowli i wie NA PEWNO, że kryje się tam zarówno suki z uprawnieniami, jak i bez - to moim zdaniem naszym obowiazkiem jest zgłosić ten fakt do odpowiedniego oddziału związku kynologicznego.
  7. Sardynka, kobieto, zacznij myśleć logicznie. Jeśli chcesz potraktować hodowców jako tych, którzy zbijaja kase, to wlicz też do kosztów prowadzenia hodowli dobrą karmę dla suki przez przynajmniej 1,5 roku przed kryciem, opiekę weterynaryjną, szczepienia itd. przez ten czas, wzmożoną opiekę podczas ciąży, usg, koszt krycia i dojazdu na krycie (czasem dwa, czasem nawet trzy razy podczas jednej cieczki; my np. nie chcieliśmy zostawic suni samej u właścicieli reproduktora i jeżdziliśmy dwukrotnie w te i z powrotem po 400 km), koszt wystaw i koszt samej suki, której hodowcy nikt za darmo nie dał. Poproś jakiegokolwiek biznesmena, aby Ci to ocenił - czy się opłaca. Popuka się w głowę. To się nawet nie zwróci. Więc nie gadaj bzdur, bo znacznie bardziej się opłaca pseudohodwla, gdzie często pieski są żywione odpadkami, bo ich ogólnej kondycji nikt nigdzie nie ocenia (bo przecież wystawy są bez sensu, prawda, po co ktoś miałby dbać o psa i przedstawić go do oceny sędziom, skoro sam widzi, że niuniek jest śliczny i na pewno rasowy?), gdzie kryje się za grosze "reproduktorem" z allegro o niewiadomym pochodzeniu, może po dwa razy w roku, a szczenięta sprzedaje w każdej ilości, bo taniutkie itd, nikt nie zadaje sobie trudu, by zgromadzic informacje o rasie, zrobic swemu psu piekne zdjęcia - i nie płaci webmasterowi za zrobienie strony www. Taka "hodowla", wierzę, może się opłacać. Ale hodowla, w której ktoś ma ambicje hodowlane - nie opłaca się żadną miarą. A cena szczeniaka? tu też przydałoby sie trochę myślenia. Te psy, które trafiają do schronisk, z pewnościa nie kosztowały dużo. A te, które kosztują dużo, ewentualnie ktoś odsprzeda, ale nigdy nie wyrzuci, nie przywiąże w lesie, nie podrzuci do schronu. Po prostu zacznij myśleć logicznie, po co Ci tyle tego jadu i agresji. Każdy Twój post jest po prostu tym przesycony.
  8. Goshka, tak czułam, że Ci się spodoba :-)
  9. Dzięki, ja tez jestem zachwycona tymi uszyskami. Jeszcze tylko dwie fotki, bo nie mogę się powstrzymać: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/9409/1005982pn7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/441/1005985sr0.jpg[/IMG][/URL] A na koniec, żeby nie było, że nie na temat (bo to galeria wyżłów przecież), mój najukochańszy Harley (tak naprawdę to już nie mój i zaczynam umierać ze zmartwienia, jak on sobie da radę w samolocie) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/5808/1005974ck8.jpg[/IMG][/URL]
  10. Dada, masz absolutną rację. A co do możliwości finansowych, to zawsze tez warto spróbować o tym pogadać, ja ostatnio obniżyłam cenę o jakieś 40% człowiekowi, którego nie było stać na weimara, wziął pożyczkę, aby kupić psa z rodowodem, a i tak było to za mało. Ale po rozmowie z nim stwierdziłam, że to właściwy człowiek, bo już sądząc, ze nie kupi u mnie szczeniora poopowiadał mi o sobie i o tym, jak przez ostatnie kilka lat ratował wyżła znalezionego gdzieś przy drzewie, chorego - jak sie później okazało - na wszelkie możliwe choroby. Stwierdziłam, że to jest TEN ktoś i to naprawde nie ma znaczenia, że nie miał pieniędzy na szczenię - nikt mi nie powie, że jeśli mały mu zachoruje, to nie wytrzaśnie skądś kolejnej pożyczki. Wytrzaśnie! A co do Twego pytania Dada - o to, czy możesz zrezygnować - myślę, że jeśli wcześniej w mailach i rozmowach wyraźnie określisz, jakie szczenię Cie interesuje, jaki powinno miec charakter, to jak najbardziej wypada Ci się wycofać, gdy się okaże, że to konkretne szczenię nie spełnia warunków. Hodowca powinien zreszą dobrać Ci malucha do Twoich oczekiwań, a gdyby takiego nie było - powiedziec Ci o tym uczciwie.
  11. a proszę bardzo - oto moja śliczna Blue Saskja od Smutne Ricky [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img182.imageshack.us/img182/3735/bluesaskjaep4.jpg[/IMG][/URL] a tutaj wtulona w mojego ukochanego Harleya Grey Fellow (którego już zdążyłam strrrasznie pokochać, a który już za miesiąc odleci ode mnie na Cypr i właśnie kombinuję, jak by go odkupić z powrotem) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img182.imageshack.us/img182/7126/sleepingbp5.jpg[/IMG][/URL]
  12. Słuchajcie, to nie ma sensu. Nasze społeczeństwo jest, jakie jest. Akcja r=r nie ma większego znaczenia, dopóki nie zajmie się nią telewizja, która dla większości naszych rodaków jest jedynym źródłem wiedzy o świecie. I to nie tylko programy o zwierzętach - powinno coś być w serialach, wówczas by nie przeoczyli. To, że na allegro ktoś coś nazwie rasą, a ktoś inny napisze "po rasowych rodzicach", nie ma większego znaczenia, bo taki ktoś kupujący głównie patrzy na cenę i na fotkę miłego misiaczkowatego szczeniorka. Gdyby tak w serialach, "ambitnych" czasopismach typu "życie na gorąco" albo 'pani domu" albo "tina" czy nie wiem jakich tam jeszcze... wówczas by się nam społeczeństwo szybko uświadomiło. Trzeba szukać wtyczek dogomańskich w redakcjach i wśród producentów TV:-)
  13. A jeszcze a propos wystawy w Legnicy, to z wyżłostwa będzie prawdopodobnie Grzanka moja szara. Sylwia, co Ty na to? Zabierasz się?
  14. Witam, Nie było mnie przez parę dni, a tu ciekawe tematy rozpracowujecie. Co do upału, Chicken, wszyscyśmy są tacy sami, i wyżły też. Ziejemy i dyszymy, i nie chcemy biegać :-) Nie wiem, czy tamte powyższe prośby o info o wyżłach dotyczą też szaraków. Jeśli tak, to trochę informacji o rasie można znaleźć na mojej stronie, zachęcam do korzystania. Poza tym chciałabym dodać, że wyżeł, w każdym razie weimarski, ma wprawdzie instynkt łowiecki i potrzebę pójścia za zwierzyną, ale wraca. Trzyma się raczej w zasięgu wzroku. Ja teraz mam oprócz wyżła małą gończą i już się boję, czy aby tu nie będzie gorzej. Grzanka niedawno dała mi dyla w krzaki i nie było jej chyba z 15 minut. Już chciałam zakopać skarpetkę i iść jej szukać, ale na kolejne gwizdnięcie przybiegła wesolutka. Poza krótkim okresem dojrzewania, kiedy mnie "sprawdzała", raczej się nie oddalała nigdy na dłużej. A przy okładaniu pola to w ogóle niechętnie chodzi daleko. Raczej trzyma się swego pana.
  15. Ja bym tak zrobiła na Twoim miejscu. Jadąc do Słowenii miałam wszystkie wpisy (czyli właśnie to i wściekliznę) - nikt ich nie sprawdził, ale czułam się bezpiecznie. Pomyśl, jak miło by się wracało do weta po ten wpis z granicy, gdyby się trafiło na zbyt skrupulatnego celnika.
  16. Saskja

    Smalandstovare

    A gdzie jest taki temat? O gończym Schillera i fińskim to owszem, ale o smalandach chyba jeszcze nikt nie pisał.
  17. Na dogo chyba nie ma nikogo z bracco italiano. W moim oddziale (Z. Góra) ZK jest jakiś piękniś zarejestrowany, alem go nigdy nie widziała.
  18. Słusznie, słusznie. Chciałam tylko wiedzieć, czy ktoś coś kiedyś dawał. Wiesz, czasem to, co się wie od znajomych, jest o niebo lepsze od tego, co mówi wet. To trochę tak, że hodowcy albo psiarze mają niekiedy zebraną wiedzę z calych pokoleń i jeszcze od kliku wetów. Tak było z moją suka, gdy łysiał jej ogonek i wet rozkładał ręce, bo grzyba nie było itd. - a wyżłomaniak jeden mi po prostu zapodał nazwę konkretnych witaminek, które trzeba dawać. Mam takich przykładów jeszcze kilka. No więc jak rozumiem nikt nic nie dawał psu "na sen" ?
  19. Na tych konkretnych warsztatach, o których tu mowa, nie przygotujesz raczej Lolita setera do konkursów. W ogóle to moim zdaniem takie warsztaty można zafundować wyżłowi albo seterowi wtedy, gdy już w polu jest świetny i nie boimy się, że zepsujemy mu górny wiatr. Albo gdy wiadomo, że i tak górnym wiatrem pracować nie będzie. Ja np. mam ten sam problem, co Sylrwia - u nas nie ma ptactwa. Zastanawiam się więc nad szkoleniem Grzanki w zakresie tropowca, bo takie psy są tu naprawdę myśliwym potrzebne. Ale najpierw chciałabym spróbować jednak szkolenia u menera z prawdziwego zdarzenia - w kierunku field-trialsów. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, pewnie się zdecyduję na tropowce. A na te warsztaty ostrzę sobie zęby na rok przyszły, gdy będę już miała prawie dorosłą gaskonkę. Dziś czytałam relacje i oczy mi sie zaświeciły (sprawdziłam w lustrze - jeszcze świecą!)
  20. Tak, ale krycie psów spokrewnionych musi jednak czemuś służyć - no i pewne warunki jednak nas obowiązują, zbyt bliski inbreed jest zwyczajnie niebezpieczny. Krycie psa własną ciotką miałoby może sens w bardzo rzadkiej rasie, gdzie nie ma zbyt dużego wyboru, a oba osobniki są godne rozmnażania, a jeszcze najlepiej, aby wnikliwie przyjrzano się całemu miotowi, z którego pochodziła ta ciotka (i matka), i wcześniejszym pokoleniom... Przecież wiesz. To akurat krycie w tak bliskim pokrewieństwie nie miało chyba sensu. O ile w ogóle miało miejsce, bo kto wie, czy Lolita nie została zwyczajnie oszukana. Poczekajmy na wyjaśnienie sprawy.
  21. [quote name='Shanara']sporo kwiatków to wynik fatalnego tłumaczenia w przypadku sędziów zagranicznych i analfabetyzmu asystentów..dzięki nim moja suka ma w opisach m.in: "niegotowaną klatkę", "dobry [COLOR=red]tłów[/COLOR]" i jest "[COLOR=red]sfobodna [/COLOR]w [COLOR=red]róchu[/COLOR]"...:lol:[/quote] Z tym tłowiem i sfobodą w róchu to wszystko jasne, ale co mógł mieć na myśli sędzia, że przetłumaczono na "niegotowaną" klatkę? :shocked!:
  22. Gdzie tu logika? Gdybyście nie kupowali, to też by rozmnażali? to oni tego nie robią dla pieniędzy? Z miłości to robią? Co Ty kobieto wygadujesz?!!!
  23. Ja także śledziłam tę sprawę, nie było mowy o wpisaniu czegokolwiek na okładce ksiązeczki. Zresztą wpisywanie czegokolwiek na okładce książeczki, gdzie nie ma nawet linijek ani nagłówka "notatki", po prostu pusto (mam na myśli wewnętrzną stronę okładki, bo zewnętrzna jest pełna), zakrawa na kpinę. Czy Ty czasem Lolita nie dodałaś sobie czegoś tu i ówdzie? A Guiness to chyba rzeczywiście taki champion, jak z koziej... ekhm... trąba, bo znaleźć go nigdzie nie można - jedynie jego fotki (zresztą śliczny pies).
  24. Alive, przeraziłaś mnie, jak ten mój malutki Harleyek sobie poradzi? Zimno, głośno, samotnie... :-( Rany, zaraz będę beczeć. No to jeszcze raz spytam - czy jest bezpieczny środek, który można podać 4-miesięcznemu szczylkowi, żeby przespał 3,5 godziny lotu na Cypr?! Ratunku!
  25. Rzeczywiście mnie zaskoczyłaś, ja moje poszukiwania opieram na internecie i ani śladu takiej hodowli... Ja też jeszcze na razie mieszkam w bloku, choć zamierzam to niedługo zmienić, choćbym miała sprzedać własne skarpetki. A mała Blue Saskja przyjedzie do mnie już za jakieś dwa tygodnie. Od listopada mam zamiar ją wystawiać, aby się dziewusia przyzwyczajała. Nie chcę popełnić tego błędu, co z Grzanką, która pierwszy raz była na wystawie w wieku 1.5 roku i do tej pory nie przestała wystaw nienawidzić.
×
×
  • Create New...