-
Posts
1529 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saskja
-
Ale dlaczego "rozpustnik"? :-o
-
Właśnie, chciałam zauważyć, że kaczka to bardzo niebezpieczne zwierzę (a już zwłaszcza samica z młodymi), nie to co lew - taki lew to stoi i patrzy, i co najwyżej skoczy i haps, a kaczka?... kaczka biega jak kot z pęcherzem, pływa, lata nawet! Nigdy nie wiesz, z której strony się pojawi. Kaczek trzeba się strzec i mądry pies o tym wie :lol:
-
Wiesz, w chwili, gdy się zdecydowałam na cięcie, to naprawdę nie było jeszcze widać, jak one będą nosiły te ogony :-) Tak naprawdę przekonały mnie dwie rzeczy: Jedna to strona, na której jest sporo opowieści o ogonach wyżlich, paprzących się i amputowanych z konieczności w wieku dorosłym - i nie wierzę, że są to opowieści osób, którym chodzi o ładne noszenie ogona, to w większości są myśliwi (zajrzyjcie: [url=http://www.cdb.org/letters.htm]Letters from owners of tail damaged dogs[/url] ) Druga rzecz, to opowieści właścicieli i hodowców weimarów - bo weimary mają naprawdę ogony niezwykle chude i kościste, przyjrzyjcie się jakimś zdjęciom weimara z długim ogonem, wszystkie kręgi na wierzchu, można liczyć - np. z mojego miotu I piesek miał niedawno amputowany ogon, bo sie nie goił przez 4 miesiące; na europejskim forum weimarzym łotewska hodowczyni pisała, że z jednego miotu aż 3 psy miały problemy z ogonami... itd.
-
Długie ogonki były na życzenie właścicielek... Bo te dwie suczki bły zarezerwowane sporo przed narodzinami, tak więc panie miały prawo zadecydować. Pozostałe, które też były zarezerwowane (juz w tej chwili nie pamiętam ile ich było), na życzenie właścicieli miały mieć cięte - chodziło tu głównie o chłopców, którzy w Niemczech i Chorwacji mają polować. A reszta, te niezarezerwowane - no cóż, tu decyzja spadła na mnie i zadecydowałam, że... ciąć. I do dziś nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
-
Alez tu u Was pięknie apetycznie kolorowo :loveu:
-
Tylko popatrzcie na te tylne nóżki i doopkę. Mój Jacek tak wygląda, jak go przewijam :evil_lol:
-
Abstrahując od tego strasznego potffffora na ostatnim zdjeciu - jakie tam cudne tło jest! Jaka zieleń, głębia, ten płot i drzewa... No normalnie do nieprzytomności pięknie. :crazyeye:
-
Dziś nius z kategorii: użytkowość, niestety bez zdjęć, bo rzecz cała działa sie w nocy. Otóż zadzwonił znajomek myśliweczek, że strzelił dzika, ale mu zwierz uszedł w las. Saskja posłużyła więc jako pogotowie postrzałkowe i wg relacji mojego męża spisała się RE-WE-LA-CYJ-NIE! Podjęła trop błyskawicznie, znalazła dzika w mig i bardzo pięknie się zachowywała przy zwierzu (choć niestety go nie oszczekała).
-
Dziękujemy [B]jamnicze[/B] i [B]Honey[/B] :lol:
-
Dziecko jeszcze nie siusia na trawniczek :evil_lol: Żartuję, tak serio, to Jacuś ma dopiero 2 tygodnie i zaczęliśmy dopiero werandować. Spacerki się zaczną, gdy wróci ładna pogoda. A wyprowadzaniem psów zajmują się syn lat 15 i mąż lat... nie pamiętam ile. Ale już sobie zamówiłam elektroniczną nianię na allegro, żeby móc wyskakiwać z Joko, bo mi dziewucha sika na podłogę.
-
:razz: Eeee, moja teoria się wali, bo na poście wyświetliła sie inna godzina...
-
To ja Wam zdradzę tajemnicę, dlaczego posty przeskakują i odpowiedź wyskakuje przed pytaniem. A to dlatego, że nie mamy zsynchronizowanych "zegarków" w komputerach. Np. gdy Goshka pisała swojego posta, u niej była 14:27 - taki czas się wyświetla na poście. A u mnie w tym samym momencie komputer pokazuje 14:25. Czyli jeśli teraz kliknę "wyślij", to mój post wskoczy przed jej post, bo ma wcześniejszy czas. Nie wiem, czy ktokolwiek coś z moich wywodów zrozumiał. Generalnie z odpowiedzią trzeba poczekać, az minie u nas ta godzina, która była w poprzednim poście. I własnie poczekałam, i u mnie jest teraz 14:28.
-
Włoski śliczne? Ano śliczne, ale i tak się wytrą :-) Wojtek i Maciek też rodzili się z włoskami, a po miesiącu-dwóch byli łysi jak kolano :evil_lol: A jak suczki... hm... Grzanka chyba uznała, że to dalszy ciąg miotu J, tylko tym razem ja odkarmę malucha :lol: Bardzo poważnie podchodzi i obwąchuje główkę, ale nie interesuje się zanadto. Bardziej Saskja, zagląda do łózeczka, polizuje łapki i skarpetki... Lubi spać pod łóżeczkiem, ale okropnie chrapie, więc ją wyganiam. Natomiast Joko chyba sądzi, że to zabawka. Obgryza śpioszki, tzn. obgryzałaby, gdybym pozwoliła; kradnie pieluchy i ubranka, ogólnie w swej szczenięcej głupocie jest niebezpieczna, bo skacze i chce obejrzeć tę "lalkę", a o porządne drapnięcie przy tym nietrudno. Tak więc muszę bardzo uważać.
-
Ależ one mają aksamitne czekoladowe uszyska! Tylko wycmoktać i się wtulić!
-
Witamy nowego gościa i dziękujemy za miłe słowa :-)
-
Cóż, znalazłam aparat - wiecie, gdzie był? W szufladzie z paszportami i książeczkami zdrowia. Hm, męska logika jest niebanalna... Zdjęć robię na razie niewiele, mam nadzieje, że zacznę znów cykać, gdy rozpoczną się spacerki z Jacusiem - póki co kilka domowych. Najpierw dwa ujęcia dokumentujące, że jakkolwiek ostrożnie i odwrócona zadkiem, to jednak Joko przytula się już do Saskji, a Saskja dzielnie to znosi :-) A tak serio, to już się dziewczyny kochają jak dawniej i MUSZĄ się do siebie przytulać na każdym skrawku słoneczka, bo wszystkie uwielbiają ciepełko. [URL="http://img27.imageshack.us/my.php?image=suki1.jpg"][IMG]http://img27.imageshack.us/img27/9308/suki1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img27.imageshack.us/my.php?image=suki2w.jpg"][IMG]http://img27.imageshack.us/img27/920/suki2w.jpg[/IMG][/URL] No i nie wytrzymam, muszę się pochwalić - oto mój synek :loveu: [URL="http://img27.imageshack.us/my.php?image=jacek1.jpg"][IMG]http://img27.imageshack.us/img27/4929/jacek1.jpg[/IMG][/URL] Tu kolega w całej rozciągłości: [URL="http://img27.imageshack.us/my.php?image=jacek2m.jpg"][IMG]http://img27.imageshack.us/img27/3092/jacek2m.jpg[/IMG][/URL] A tu pyszczek: [URL="http://img27.imageshack.us/my.php?image=jacekl3.jpg"][IMG]http://img27.imageshack.us/img27/5653/jacekl3.jpg[/IMG][/URL]
-
Dzięki :lol: Saskja wróciła, dyplomik ładniusi, sunia podtuczona :cool3: Teraz trwa docieranie się suk, bo przecież wróciła do kompletnie innego układu - przedtem była Grzanka, ona i reszta, czyli szczenięta. Teraz dziewczyna wraca i ku jej zdumieniu jest Grzanka, Joko, no i w dodatku jakieś małe pachnące stworzonko w łózeczku. Trochę nam się w sobie zamknęła, ale już się otwiera. Z małą Joko zaczyna się wreszcie bawić, a nie ją od siebie odpędzać. A Jackowi dziś polizała łapkę :razz: Bardzo bym chciała zrobić zdjęcia oswajania się Joko z Saskją, bo to kapitalne sceny. Ale wyobraźcie sobie, dziewczyny, że gdy byłam w szpitalu, moi faceci postanowili zrobić porządek, co zdarza im się raz na 8 lat (czyli ostatnio tak było, gdy rodził się Maciek, środkowy synek). No i zrobili porządek. Skutek: nikt teraz nie potrafi mi powiedzieć, gdzie u licha jest aparat. :angryy:
-
[B]Wiadomość z ostatniej chwili - jutro Saskja wraca do domu z dyplomem [SIZE=4][COLOR=red]I stopnia z konkursu tropowców[/COLOR][/SIZE]. [/B] [B]Moja Niunia Kochana!!!!!!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/B]
-
Cicho, nie kłócić się, wszystko jest piękne, płeć, sisiak, pyszczek, imię, małe łapki i stópki, i gdybym miała coś zmienić, to bym mu zmieniła poglądy na spanie - bo jak na razie uważa, że sen jest kompletnie człowiekowi niepotrzebny :-) Dziękuję za wszystkie gratulacje :-)
-
I właśnie wróciłam :-) Od środy jest z nami maleńki Jacek, nowy obywatel i psiarz :loveu:
-
Dobre pytanie, pierwszy konkursik ma być w sobotę. Zobaczymy, jak pójdzie. Tymczasem ja chyba zaraz pojadę do szpitala, więc trzymajcie za mnie kciuki, babeczki :cool3:
-
Absolutnie zgadzam się z przedmówcą :-)
-
A jak ja się rozmarzam, ilekroć tam sobie jadę i wyglądam przez to okienko :-) a gdybyś zobaczyła, jak moje psy się rozmarzają :lol: Jeszcze tylko trochę w tym ciasnym mieszkanku, gdzie z okien nie widać nic poza betonem, i już będzie nam zielono...
-
No przecież puszczam psy, nie szukam z nosem przy ziemi ani z lornetką:cool1: Rzecz w tym, że u nas bażantów nie ma, bo jst za dużo drapieżników.
-
No ja mam nadzieję, że ze spacerami i wybieganiem nie będzie tak źle, jak na razie po prostu otwieram bramę i chodu w te sosenki - ale już żeby poćwiczyć, żeby pies miał szansę w ogóle zwąchać jakies ptactwo, muszę jechać co najmniej 30 km i w dodatku nie wiem dokładnie, gdzie - to znaczy wiem, że gdzies tam są bażanty, ale jeszcze mi się nie udało ich znaleźć :shake: