-
Posts
26461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brazowa1
-
Jest też Raisa na stronie. Bąbelek mial złego pana.Zostal doprowadzony do schroniska w asyście policji,podobno pogryzł psy i ludzi. W psy wierze jak najbardziej,ale w ludzi-nie. Bo gdyby ten ast o mordzie hipopotama ,chciał kogos ugryzc,człowiek straciłby rękę lub nogę .Pewnie ciskał się na smyczy,bo był poszczuty lub pobudzony.
-
[quote name='Gdarin']Mam nadzieję, że już znalazł dom...[/QUOTE] Spokojnie,Grisza juz dawno w domu.Podobnie jak Rusłan,Diuna oraz Hera. Obecnie w schronie amstaffów mamy sztuk cztery: tradycyjnie babcia Basta,Rajza (my spolszczyliśmy ją na Rajza,ale ona tak naprawde jest Raisa) ,Lola oraz olśniewający Bąbelek,który ma za sobą nieolśniewająca przeszłość,ale w schronie zachowuje się bez zarzutu.Nie lubi innych psów.
-
o jezusiemaryjo
-
Macalo ja czterech wetów,niezależnie od siebie (tych dwóch,co skazali ja na smierć i dwoch schroniskowych,którzy wyleczyli),żaden nie wyczuł złamania.Nie było prześwietlenia. Wet uznal,iz ciąć trzeba tak czy siak. Albo choroba fizyczna albo newica,ale w obu przypadkach byla to jedyna forma pomocy dla suki. Szuwar,u Liry tuż po złamaniu (niezauważonym) objawy były spektakularne. Po prostu dostala nagle szału biegania za ogonem i kaleczenia,kręcila się w kołko z prędkością światla,z krótkimi przerwami.O dziwo uspokajala sie na dworzu i w samochodzie. No,ale każdy pies moze inaczej znosić. tak na logikę,na prześwietleniu złamanie powinno wyjść.
-
eee,niech wychodzi,co chce,byle ją pokochali i trzymali do końca jej pekiniego życia. a pani widziala jakis jej atak furii?
-
ja bardzo chętnie bazarek poprowadzę,ale z wysyłaniem i sprawdzaniem konta,kto juz przysłał pieniądze, to u mnie leży. Czyli mamomuniki: jak robimy? Ty dasz fotki i opis? Plus wysyłanie fantów na sam koniec... wątek muszę założyć ja, aby móc potem aktualizować licytację. Może tak być? na szczylki z parwo,prooooszę. Najgorzej własnie prosi sie o pieniadze na psy,tam gdzie juz nie ma żywych psów,a dług został...więc dziewczyby są w patowej sytuacji.
-
[quote name='Aimez_moi']Myslisz, ze cwaniara udaje?[/QUOTE] oczywiście,u niej to po pysku widać. w kwestii formalnej: czy bycie aniołem oznacza również ,że nie brudzila w chacie i nie tarzala się we własnych odchodach?
-
jak byla aniołem,to nie była jeszcze sobą.
-
Czy mocz na posiew musi byc poranny? dalabym rade pojechac do laboratorium dopiero po pracy. Czytam w necie i juz zgupialam - raz pisza,ze musi by 'trzymany" przynajmniej 5 h innym razem,że koniecznie poranny.Eee,po prostu zadzwonię do Brussa. Suka je karme wątrobową,nie wiem,czy karma urinary bedzie odpowiednia. Nie wiem już czy leczyć watrobe,czy pęcherz,bo kolejne antybiotyki rozwalaja jej watrobe i koło się zamyka...załamka. Przechłodzenie raczej nie wchodzi w rachubę-sucz lazi na spacery,ale nie kladzie sie na sniegu,a w domu leży tylko na posłaniu i łózkach. To raczej jakas syfioza bakteryjna jej sie przyplątala te pól roku temu i znowu sie odezwala. Nie mam kompletnie doświadczenia z ta choroba,jestem zakręcona i spanikowana,więc będę wdzięczna za wszelkie rady i wsparcie. Podalam jej urinal,czy to ma wplyw na wynik posiewu?
-
witajcie. Moja suka w lipcu miala pierwsze zapalenie pęcherza. Brala Marbocyl,potem Ciprinol,potem Kefavet. Dziś zsikala się znowu. Moje pytanie brzmi:czy np jeszcze raz kuracja marbocylem,tym razem dluższa,jak proponuje wet ma sens? czy szukac nowego antybiotyku,bo na te suka juz nie zareaguje? ktoś pisal,ze jego pies ma zapalenie pęcherza co 3 miechy-jak wtedy dzialać? co trzy miesiace podawac antybiotyk? Psa to nie wykończy? Będę wdzięczna za odpowiedz. Miala w lipcu robione badania,nery wyszly ok,czy teraz robic od nowa,czy przed rozpoczęciem kuracji antybiotykowej,czy po zakończeniu? czy np codzienne podawanie megażurawiny lub innego preparatu z żurawiną pomogloby oddalić widmo nawracającego zapalenia?
-
Biedactwo,ale już niedługo,juz za parę dni będzie na nowo nabierał masy. Jak on byl z wieloma innymi psami,to mógł byc tam taki jeden,co się zajmowal odganianiem od misek.A Barry nie zawalczył, bo nienawykły. Do tego zimno, a on starszy i domowy.Plus depresja, a to nie przysparza apetytu. Bardzo,bardzo się cieszę.Gdy się dowiedzialam,ze to ma byc Barry zadzwonilam do znajomej,ktora tam pracuje (mówiła mi o tym psie,chcialam ja uradować dobrą wieścią), powiedziala mi,że Barry w hotelu,więc dlatego napisalam do Ciebie,myslalam,ze to będzie nowa informacja. Bałam się,ze moze pójdziesz do schroniska,tam psa nie będzie,a ktoś niedoinformuje,że pies w hotelu i Barrego ominie dom.
-
wygląda jak płowy maluśki szkielet shih-tzu tylko ogolony obecnie na łyso,z dłuższą kufą i oczkami yorka.W każdym razie na wiochach lubią przywiązywac na lancuchu wszystko,co się da. Już mnie nawet pekin na lańcuchu nie zdziwi.
-
Kotek,nie ma szansy,abys odseparowala towarzycho od tasiemca,mimo,że suka odseparowana,oczywiscie tak lepiej,nizby mialy spac przytulone pleckami,ale zawsze trzeba odrobaczac cale towarzycho po pojawieniu się nowego,zapyziałego lokatora. Oczywiście stopien zainfekowania i to,czy w ogole w psie namnozy sie tasiemiec,zalezy od jego odporności,kondycji itd,więc nawet gdyby pieski były razem,nie jest powiedziane,że z wszystkich wyłaziłby tasiemiec. Ale zasada jest taka,że odrobacza się wszystkie naraz.
-
Tak,to bylo coś...Puszek na lańcuchu,szczeniak shih-tzu,cos co ruszało nawet ludzi z tej samej wsi. Nawet oni wiedzieli,że czegos takiego nie powinno być.Nawet gdy już nie przypominal shih-tzu.W każdym razie od wczoraj jest na tymczasie u żony weta i pewnie tam zostanie. Szuwar,jak pekina?????
-
[quote name='madcat1981']Możesz np. cieszyć się, że nie okazała :)ciężarna, jak moja znajda:p tak na serio, to kurcze, współczuję! Na pewno to nie ułatwia zadania.Ale skoro "kulaska" to może nie czmychnie do kawalera... [/QUOTE] ooooo,hahaha,madcat,Oj potrafisz czlowieka pocieszyć. Agatko,ja bym zahamowala cieczkę,potem suka i tak do sterylki. Chociaz niektorzy to przezywają,mając w domu inne psy,ja mam slabe nerwy.
-
Wspaniala wiadomość! jak bedziecie mialy milych ludzi na mc shih-tzu z yorkiem,wiek 5 miesięcy,co prawda jeszcze lysawy,ale o dziwo żywy,waga 2 kilo (zaglodzony),to proszę,przesylajcie do mnie. Wczoraj sciągnięty z lańcucha ,przy -16...
-
Oby było dobrze,,,niech jej uslugują,nosza w rękawach itd... a propos plaskatych nieszczesc:wczoraj telefon od koleżanki, ize sciagnela z lancucha malego pieska,bo nie przezylby nocy (-16 w tej miejscowosci) i pewnie zawiezie go do schronu,ale jak okresle adopcyjnosc,to moze wepchnie go klatki u siebie.Przyjechala do mnie do pracy z kurczakiem-na psie skorupa,tam gdzie nie bylo skorupy bylo lyse,pchly na piesku tez jakies slabowite.Waga 2 kilo,powinno byc 4-5.Szczeniak shih-tzu,taki z pseudo,z dlugą kufą,wiek 5 miesięcy.Koltuny zakrwawione od drapania się. Najlepsze,ze koleżanka pojechala w te rejony,aby sprawdzic amstaffa przy budzie,bo zobaczyla go z drogi. Ast okazal się wypasionym psem,buda umieszczona we wiacie,pies w doskonalej kondycji,przywiązywany,gdy wlaściciel wychodzi do pracy,bo niszczy. Jak na warunki wiejskie ast ma szczescie. Wlasciciel wyrozumialy dla kontroli,tylko poprosil,zeby zajrzec na tyly sąsiedniego domostwa, "pani padnie,gdy to zobaczy"... no koleżanka niemal padla.Ktoras z Was chce? kocha inne pieski,kocha koty,na kolanach wpada w letarg z lubości,wskakuje na raczki.
-
Niekoniecznie zwrotka...po prostu nie wiedzą,co maja i ile.W domki dla szczeniaczków z całego miotu jakoś tez nie bardzo wierzę. Mimo wszystko mała musi miec ogromna wolę zycia i silny,kundlowski organizm.
-
Ano,widzisz, "żółte psisko" sporo mi mówi :) chociaz moje życie zdeterminował "Bim czarne ucho" oraz opowiadanie w podreczniku od polskiego o wyżle Tumrym. I tak juz zostało. A gdyby moja rodzina wiedziała jaki bedzie efekt ksiązki (dostalam pod choinkę) "Bej i inne opowiadania" (było min o psach schroniskowych),to w prezencie dawaliby mi tylko kapcie.
-
Mam telefon,ale boje się zadzwonić...serio,boje się. Do jednej suki tez się balam dzwonić,w końcu przyjaciółka dostala moje upowaznienie na przedstawienie się jako ja i umowienie na wizytę,bo sama odpadłam. Ale okazalo się,ze Kalinka ma się ok. Wiem,że musze to zrobić,do świąt,dobrze?Bo ostatni kontakt był tuż po adopcji,a moglo się sporo wydarzyć. Niedawno byl u mnie klient z jamnikiem,niezwykle otwartym,zachwycajacym stworzeniem,na szelkach cyrkoniami wypisane imię.Pochwalilam pieska,że uroczy i ostrzeglam,ze zaraz przyleci do niego ochroniarz. Pan zrobil wojowniczą mine i powiedział,ze on ma to gdzieś :) Pomyślałam,ze pasowałby do fundacji jamniczek ,hihihihihi