Jump to content
Dogomania

brazowa1

Members
  • Posts

    26461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by brazowa1

  1. Ares , z pierwszej strony tego wątku. Nie wiem, czy Ares jeszcze żyje, chyba już nie. Jak ten facet kochał tego psa. Taki normalny facet ,Ares był jego pierwszym psem, był dumny z Aresa, jakby na smyczy prowadził interchampiona . W komórce film z wyprawy nad jezioro. Opowieści o Aresie, jak o psie z K9:) :) :) a obok szedł starszawy nieduży biszkopcik...Teraz w boksie zamiast Bankowego jest stary pies, którego ja ZNAM z Sopotu, ale nie znam właścicieli...Betbet,mam ogromna prośbę, Ty mi nie znikaj, dobrze? Być może sopockie psy będą nas potrzebowały bardziej niż kiedykolwiek... oby nie. Ale na wszelki wypadek musimy być w gotowości.
  2. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/680/aae5067e8bd772cbmed.jpg[/IMG][/URL] Znowu Amiś z Sopotu,miniatura,nastoletnia i coraz starsza....Trafil do schroniska w marcu 2012. Za nim ponad rok w schronisku. Obecnie zbliża się do szesnastych urodzin...To staruszek,któremu nieduzo czasu pozostało, ale który trzyma się fenomenalnie jak na swój wiek, który można rozpoznac jedynie po zębach i oczkach. Wzrok nadal działa, chociaż gorzej ze słuchem. Stawy i sprawność : daj Pani Boże każdemu takie. Wiele nie potrzebuje, do tego świetnie i bezkolizyjnie dogaduje się z innymi psami - w swoim poprzednim domu był trzymany z trzema, w schronisku zawsze ma psie towarzystwo i raczej woli odejść niż narazić się na konflikt. Może jakiś miłośnik sznaucerów przygarnie Amisia? Jest wyrośniętą miniaturą, dużo miejsca nie potrzebuje. Zajęcia również nie... ma już naście lat. Czas dla niego nie stanie w miejscu. Amiś ma jedną wadę - nie znosi strzyżenia, ale sprawna groomerka poradzi sobie. Natomiast nie jest neurotyczny i nie chowa urazy - zaraz po zakończeniu strzyżenia lubi swojego wolontariusza tak samo, jak przedtem. Można go brać na ręce. Nie lubi, ale pozwala, ma zdecydowanie pozytywny charakter. Raz adoptowany , zwrócony po tygodniu ,ponieważ pani mieszkała na piętrze, do którego prowadziły ażurowe ,strome schody zewnętrzne (z prześwitami miedzy stopniami) i stary, mały sznaucerek z zaćmą na oczach bał się po nich chodzić. Na tej fotce oczka białe wyszły,ale nie jest tak zle;)
  3. Jakis miesiąc temu spotkałam Koko,bo jego pańcia (a nasza wolontariuszka najukochańsza na świecie), podeszła z Toyem i Kokosem,aby je pokazać.Klasyczy pudelek,ładnie ostrzyżony,z długimi uszkami i bambka na głowce. Nikt by nie uwierzył...równie ladnie wygląda ten drugi pudel Toy. Tyle tylko,że o ile Koko nauczyl się zachowania podczas pielęgnacji, to Toy spacyfikowal 5 groomerek. Te w okolicy odmawialy strzyżenia zaraz po postawieniu go na stole. Musi jeździć do Gdyni,hehehehhehehe.
  4. Chyba żadnego psa nie widuje tak często jak Maksa. Jest opanowany do bólu i wieeeelki :)
  5. Dzaki od kilku miesięcy tez ma dom-sprawdzony,dobry.
  6. MIsiek nadal zyje,ale odszedł już jego przyjaciel 21letni Bankowy. Myslałam,że to Misiu będzie pierwszy...
  7. Ciągle w schronisku. Może teraz nastały dla niego lepsze czasy,poprzednia jego wolonatriuszka zapomniala o nim dwa lata temu....a teraz zawładną sercem innej dziewczyny, może znowu będzie miał chwile spędzone zczłowkiem sam na sam?
  8. Sylwester żyje. Łatka zyje. Dolar żyje. A Baca...a Baca w domu.
  9. Tydzień temu Bankowy odszedł. Jeszcze zdążylam się z nim pożegnać, jestem przekonana, że mnie poznał. Wet pomógł mu przekroczyć TM. Bankowy posypał się nagle, do końca był żywotnym psem,w pełni na chodzie. Wg karty miał 21 lat, ja optymistycznie uważałam go za 18stolatka. Szkoda,że tak długie zycie spędził praktycznie w schronisku. Brak tej mordki. Będę go zawsze pamiętać.
  10. Staruszek wykorzystał do maksimum swój kredyt na zycie. Był kochany i akceptowany. A Panią spotykam teraz z tym drugim szorstkim seniorem i nowym nabytkiem ze schroniska Promyk. Tworzą przesympatyczne trio.
  11. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images36.fotosik.pl/495/0796b60c0ccfb4a7med.jpg[/IMG][/URL] Tea przesyła Wam pozdrowienia i pokazuje swój nowy image łyskolka - mialam okazje ja zobaczyć i przytulić, bo odwiedziła jeszcze weta na ostatni zastrzyk. Już po trzech dniach w domu jest zupełnie innym pieskiem, jakby jej ubyło 5 lat. Pachnąca i czyściutka. A ja jestem szczęśliwa, że był taki odzew ze strony miłośników shih-tzu, nie spodziewałam się tego, bo jednak piesek stareńki i kłopotliwy (sprzątanie).Dziękuję.
  12. Nasza 17stolatka z Sopotu ma dom, dobry i kochany . Wzruszyła wiele serc i gdy już grzała pupke w domu zgłosiły się trzy osoby chcące zaopiekować się maleństwem. Czyli duch w narodzie nie zaginął :)
  13. az strach na nią patrzec :( te oczka biedne...
  14. [URL]http://ogloszenia.trojmiasto.pl/zwierzeta/wesoly-i-bardzo-grzeczny-pies-felix-czeka-w-schronisku-w-starogardzie-gdanskim-ogl6792135.htmlzerknijcie[/URL] To sznaucer?Jest w schronisku w Starogardzie, kierowniczka tego schroniska bardzo prosiła o pomoc w pokazywaniu psów. Może ten się nada na sznaucerową stronę?
  15. Witam wczesnym porankiem jamnicze towarzycho :)Pani Isadoro, czekoladowy chłopak poszedł na maila. Yunona oszaleje, gdy go zobaczy!
  16. Urodziła się w czasach, gdy pieski tej rasy można było spotkać tylko na wystawach, czyli 17 lat temu. Zaczęła życie jak księżniczka, z tych czasów pozostał jej tylko nieczytelny tatuaż na brzuszku. Ostatnie trzy lata spędziła bez wychodzenia z domu, była przykuta do łóżka razem ze swoją panią. Poubierana w trzy warstwy nigdy nie zdejmowanych kubraków (stąd najprawdopodobniej wyłysiała na grzbiecie), z pazurami, które wrosły w opuszki, skołtuniona, z żółtym od sików ogonkiem. Do schroniska trafiła z zapaleniem płuc, Wbrew znakom na niebie , że nadchodzi jej kres dała z siebie wszystko i podniosła się do życia. Po obcięciu glutów z głowy i odlepieniu oczek pokazał się światu , co prawda stareńki, ale przytomny piesek. Na razie odkołtuniona głowa i pupa , resztę wycinam sukcesywnie i po trochu, bo przy jej cienkiej skórze to zegarmistrzowska robota. Okazało się, ze widzi na jedno oko i całkiem sprawnie omija przeszkody. Był taki wzruszający moment, gdy po godzinie głaskania i chodzenia za człowiekiem została odstawiona do boksu i wtedy pierwszy raz okazało się, że "młoda" ma własne zdanie i potrafi protestować. ZASZCZEKAŁA. Puszczona luzem drepce za człowiekiem pomalutku, ale niestrudzenie. Głaskana może być godzinami, podobnie noszona na rękach. Akceptuje inne psy, ale można ją puścić tylko w towarzystwie spokojnego psa, który jej nie przewróci i nie skrzywdzi, bo nasza shih-tzu to piesek-motylek, bardzo kruchy. Nie obroni się, nie uniknie, nie przewidzi zagrożenia. Jest wielkości kociaka. Szukamy domu stałego , który miał już stareńkiego pieska i wie z czym wiąże się opieka. Sunia nie może zostać skrzywdzona przez nieodpowiedzialna adopcję ,bo zwyczajnie takie przejścia zabiorą jej resztę życia, która jej została. Mała na pewno będzie sikać w domu, wymaga codziennej pielęgnacji oczek i co tu dużo ukrywać-pewnych nakładów finansowych - żyje przecież ponad miarę, a takie życie potrzebuje wspomagania. A z drugiej strony, jeżeli ktoś jest gotowy przytulić małą na ostatni roczek jej życia, to lepiej niech się pospieszy, bo w jej wieku już zbyt wiele czasu nie ma. Jest takim kochanym słoneczkiem, że serce pęka za każdym razem, gdy odkładam ją do boksu. Jest oczywiście sama w boksie w pomieszczeniu, ma poduszkę. Nie szukamy tymczasu dla niej, tylko domu stałego, który z pełną odpowiedzialnością zobowiąże się do opieki nad nią. Zbyt dużo było sytuacji, że pies staruszek zaczął zawadzać, bo śmierdział, wypaczył sikami panele i w rezultacie albo lądował w nabliższym, czesto bylejakim schronisku albo był wydawany byle prędzej i byle komu. Na niej eksperymentować nie wolno. Mój telefon 605 325 725[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/2055/dcb2996cb65bd7f8med.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/1917/c263cd5a333c9473med.jpg[/IMG][/URL]
  17. Tym razem cięzko mi się tutaj wchodziło.Pociecha jest to,że sie jeszcze kiedys spotkacie. Tyle wspomnień. Cudowne jest to,że Wacia miała z Wami takie wspaniałe życie,była rozpieszczana i bardzo,bardzo kochana. odwazyliscie sie na coś,na co niewielu ludzi sie zdobywa-pokochaliście nie tylko psa ze schroniska,ale do tego pieska starszego.Potem jej ciąża,problemy z zębami,chore serce...które jednak biło przez dalsze 5 lat,bo miało dla kogo. Wspolczuje Wam bardzo,bardzo. Pustka jest ogromna, cięzkie są zwłaszcza pierwsze tygodnie,gdzie każdy element życia przypomina o stracie. Watko, czekaj tam grzecznie.
  18. Tym razem cięzko mi się tutaj wchodziło.Pociecha jest to,że sie jeszcze kiedys spotkacie. Tyle wspomnień. Cudowne jest to,że Wacia miała z Wami takie wspaniałe życie,była rozpieszczana i bardzo,bardzo kochana. odwazyliscie sie na coś,na co niewielu ludzi sie zdobywa-pokochaliście nie tylko psa ze schroniska,ale do tego pieska starszego.Potem jej ciąża,problemy z zębami,chore serce...które jednak biło przez dalsze 5 lat,bo miało dla kogo. Wspolczuje Wam bardzo,bardzo. Pustka jest ogromna, cięzkie są zwłaszcza pierwsze tygodnie,gdzie każdy element życia przypomina o stracie. Watko, czekaj tam grzecznie.
  19. Piękna pamiątka :) Wczoraj obserwowałam nasze tłuste gołębie (został jeden dwa lata temu,wypuszczony po leczeniu nie chciał juz odlatywac i zrobił sobie metę w schronie,do tego raz w roku sprowadza do siebie męża),jak zbierają sierść psów po wyczesaniu. Będą miały ciepło jak w uchu :) Zostały nakryte jak zamierzały wić gniazdko w psim pawilonie. Niestety,nic z tego :( nam co prawda by to nie przeszkadzało,ale inspekcji weterynaryjnej i owszem,więc musiały się wynosić.
  20. Jest tylko jedno rozsądne miejsce-schronisko dla płaskopyskich.O ile przyjmą. Tym wszystkim jedyne co dobre,że suka mała, mniej karmy idzie. No i życia nie będzie miała zbyt długiego,sorry,że to pisze,ale w jej przypadku to jest nawet plus.
  21. Czytam o tych karmach i mam taka refleksję - skoro naczelna odpowiedzia na wszelkie psie kłopoty z karma jest "każdemu psu słuzy coś innego",to po co my się w ogóle tymi naszymi spostrzeżeniami dzielimy...
  22. Jest,ale kto ma czas na sądy.I siły. Podaj mi prosze na pm jakies dane,musze ostrzec nasz schron i gdyński. Anula,z jakim "Państwem"? tych bydlaków nazywasz w ten sposób? a ich bydlackie zachowania "decyzjami"??? Niech ich zaraza wytruje. Wystarczył jeden telefon/sms do Szuwar,że ma zabierać psa,tylko tyle.
  23. tak na 1/3 wysokości ogona? moze cos z gruczołem fiołkowym. Zulko,jak go to nie boli,nie swędzi,nie interesuje się tym,to Ty także się nie interesuj... dziękuję za ciepłe słowa.Przydają się. Dzis smutny dzień. Nasza Szuwar własnie odnalazła swoja tymczasowiczkę-ślepą na jedno oko pekinke,z porażeniem....na stronie schroniska. Tylko,że w schronie suka była trzy dni,a jej stan wskazuje na długi czas wyniszczenia...Nie odebrała małej,bo w nocy wet zabrał małą na operację ropomacicza (suka 1,5 roku). Zniszczone nerki...Oddana kilka km za Gdańskiem,a znaleziona w jego centrum,koczowała na przystanku,wśród samochodów. Półtrora tygodnia temu Szuwar kontaktowała się z tymi ludzmi,utrzymywali,że jest OK. Prosze powiedzcie mi o co tu chodzi,dlaczego nie zadzwonili do Szuwar i nie kazali zabierac jej tego psa? Skoro ciągle do nich pisała i kontaktowała się,mieli jej nr telefonu.Nie zgubili. Wszystko ze mnie opadło,a jak pomyślę,o tym,co przezywa Szuwar,to chce mi sie płakać.
×
×
  • Create New...