-
Posts
26461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brazowa1
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
brazowa1 replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Spieszę z info o sopockim sznaucerze jamniczym-Wlochu.Już jest naprawiony,zaprzyjaznilismy się,pozwala się czesać,w sumie zostala nam do opanowania kufa,ale jakoś się wybitnie nie spieszę,bo ciagle pamietam poczatki i nie potrafie tego wymazac z pamieci. Delikatne operacje nozyczkami akceptuje.Beda z niego psy,odkąd jest moim przyjacielem nigdy nie pokazal zabkow,ewentualne protesty objawiaja sie odsuwaniem i siadaniem,gdy czesze zadek.Utyl. -
Witajcie. Myslę,ze wszyscy obecni na watku nigdy nie zapomną teriera,najdzielniejszego na świecie. kopiuje z innego wątku co już napisane Jeżeli możliwe jest ,aby w warunkach schronu pies byl kochany,to ten byl. W niedzielę wyszlam z nim na chwilkę,już nie na spacer,bo te go męczyly,tylko na teren schronu,zalatwil się,pomachal ogonkiem,pogadaliśmy o tym,że glupio wyszlo i niesprawiedliwie,ale jemu już nadchodzi kres. Zaczynal cierpieć. Chudziutki z zadziwiająco blyszczacą sierscia. Jakby cala masa Jęzorka zostala zebrana w wielkiej guli na kikucie. Oczy z tym wyrazem typowym dla odchodzących psow. Ze wspolczuciem myslalam o pracowniku,ktory bedzie wtedy z Jęzorkiem i o weterynarzu,z ktorym pies na pewno się przywita i pomacha mu w podziękowaniu ogonkiem.Bo glupio ronić lzy w pracy. Jęzorek odszedl w nocy,tego wieczora to bylo jego pożegnanie.Dzielny,mądry terier. Jedyne,czego żaluje,to ze nie zrobilam mu ostatniego wspolnego spaceru z Miro-przyjacielem z boksu,myslalam,ze mamy czas,ze jeszcze te kilka dni.
-
może pogrzebaczem jej to zabrać? pewnie to bedzie chamskie,co powiem,ale obserwowalam zajadanie wlasnych odchodow u kilku psow,jakoś wszystkie szybko zabieraly sie z tego swiata,nieważne,czy byl to zaledwie starszy jamnik czy schorowana owczarzyca z guzem.Te,co zjadaly cudze zyly dlugo i szczesliwie. Szuwar,baner z Jęzorkiem jest już nieaktualny. Jeżeli możliwe jest ,aby w warunkach schronu pies byl kochany,to ten byl. W niedzielę wyszlam z nim na chwilkę,już nie na spacer,bo te go męczyly,tylko na teren schronu,zalatwil się,pomachal ogonkiem,pogadaliśmy o tym,że glupio wyszlo i niesprawiedliwie,ale jemu już nadchodzi kres. Zaczynal cierpieć. Chudziutki z zadziwiająco blyszczacą sierscia. Jakby cala masa Jęzorka zostala zebrana w wielkiej guli na kikucie. Ze wspolczuciem myslalam o pracowniku,ktory bedzie wtedy z Jęzorkiem i o weterynarzu,z ktorym pies na pewno się przywita i pomacha mu w podziękowaniu ogonkiem.Bo glupio ronić lzy w pracy. Jęzorek odszedl w nocy,tego wieczora to bylo jego pożegnanie.Dzielny,mądry terier.
-
Arabianseta,nie ma co owijac w bawelnę-pekiny gryzą...szybko się wkurzają i nie maja większych oporow.Zobacz,shih-tzu nie mają opinii wrednych,mimo,ze tez plaskate.O cavisiach duzo dobrego slychać.
-
Szuwar,serdecznie wspolczuje. Doskonale rozumiem Twoj wstret do telefonow. Najlepiej szuka sie domow dla starych kundli,masz moze 2-3 telefony przez kilka miesięcy,z reguly najdalej trzeci jest trafiony.. A Ty masz pekinke miniaturową...koszmar koszmarow.Lep dla każdego świra,mamuś szukających piesia dla dzieciątek i handlarzy. Ale w koncu trafi się milośnik,tylko czy Tobie starczy sił. A w ogole cześc dziewczyny-zyjemy i ja i pies,tylko nadal bez neta i nadal w remontach.
-
Sylko Kochana,spokojnie,Amberka vel świnka przy swoich schorzeniach nie rokuje na długi ,kilkunastoletni zywot. Tylko szkoda by było tego pieska staruszka i kici dla gryzonia.
-
Najpiękniejsze jest to,że pomimo eufemizmów,prawd ukrytych i półprawd, ciągle na świecie sa ludzie adoptujący wypłochy,dzikusy i psy z problemami typowymi dla rasy. Co więcej-adoptują,kochaja i dają sobie z nimi radę. To jest fenomen. Nie kierują się zadnymi radami behawioralnymi tylko sercem. Ostatnia taka adopcja u nas dotyczy Anioła (imie pochodzi od Anioła śmierci),akurat tutaj byla mówiona cała prawda i tylko prawda. Kobieta słuchała ,ale widziała przede wszystkim nędzę tego psa,a wrodzony upór pomógł jej osiągnąc cel. Dwa tygodnie temu rozmawiałam z babką,mówiła rzeczy z ktorych każda brzmiała,jak wzorcowy powód zwrotu psa do schroniska,a na moje niesmiałe pytanie,czy go sobie zostawi,ze zdziwiem odparła,że przecież od samego początku mówiła,ze nie chce pluszowego misia,tylko psa o konkretnym charakterze i ona go uwielbia.
-
[quote name='szuwar']Dobra, to jak ładnie napisać, że nie da się Świnki na dwór w deszczu wystawić? Co oczywiście skutkuje sikami i kupami w chacie.[/QUOTE] da się : "królewski piesek" Ulv,widac po Tobie doświdczenie,hahahhahahaha, zapisuję sie do Twojego fanclubu, popłakałam się przez Was z rana,jak widac temat jest Wam znany i spędzałyście długie godziny nad mysleniem, jak napisac prawdę,zeby w razie czego nikt nie miał pretensji, ale jednocześnie nie strzelić sobie w kolano. A co powiecie na :"odrobinę nieokrzesany"? ładnie powiedziane,co? "potrzebuje czasu,aby nabrać zaufania" - czyli nie wyciągaj łapy na pierwszym spotkaniu,bo ją stracisz. Podobnie nalezy odczytywac "zdystansowany wobec obcych" Kingo,ja też kocham:"pies dla milosnika i znawcy rasy",czyli dostaniesz powalonego haszczaka,a jak sobie nie poradzisz,to taki też z Ciebie znawca. "od lat czeka w schroniskowym boksie, juz stracił nadzieję",czyli pies z ostrym syndromem schroniskowym,który Twoje mieszkanie potraktuje jak kojec Szuwar,myslę,ze opcja z mama jest najlepsza,nawet jak mała spędzac bedzie czas w swoim kojcu,to tez tak lepiej dla niej.
-
Bez smichów mi tu,Gama,kasia (Ty utalentowana,więc szczególnie licze na Ciebie). Gameto,jedne less już miały małego pieska,więc pomysł do bani.Zle mi sie kojarzy. Ale w sytuacji podbramkowej wykorzystam Twój tekst,może nas na portalach internetowych opiszą. Ugładzcie ten tekst Drogie Panie,który napisałam miedzy malowaniem,cyklinowaniem,a pakowaniem,plissssss. Dodajcie,odejmijcie, i tytuł prosze wymyslec,ale nie z Amber tylko z imieniem świnka,tym prawdziwym. Szuwar,Twój tekst na trojmiejskich jest bardzo fajny,mi sie podoba,lubie rzeczowe. [I]Waży zaledwie 3 kilo,gdy trafila do domu tymczasowego byla zaledwie dwuipołkilowym chomiczkiem. Zobaczyłyśmy wielkie pekinie oczy,kosteczki i łapki,które wystawiałą przez kraty kojca w którym ją zamknięto.Mała przybłąkała sie do ludzi na wsi,podarowano jej bude i kojec,szukano domu,ale domy rezygnowały,gdy okazywało się,ze nie jest zdrowa.Nie miałyśmy jej zabierać,ale gdy zobaczylyśmy to małe coś,zmiękło serce koleżanki,która podarowała jej Dom Tymczasowy, po prostu pekinka nie mogła zostać w budzie...robi się coraz zimniej...[/I] [I]Dostała na imię Świnka,ponieważ chrumka i jest wielkości wyrośniętej świnki morskiej.[/I] [I]Ale na tym nie koniec, gdyby mała była zdrowa,już w tym momencie siedziałaby kolanach w nowym domu, ale świnka jest psem specjalnej troski . Weterynarze podejrzewają wodogłowie, częstą przypadłośc u pekińczyków. Przeszła również uraz w dzieciństwie stąd czasem nie potrafi ogarnąc kierunków i plączą jej się oczka. Nie jest to jakieś wybitnie uciążliwe,czy przykre w patrzeniu,bo jest taka maciupka,wygląda jakby zabaweczka.[/I] [I]nie,to nie koniec problemów,mała jest bardzo zaborcza,wybiera sobie jedna osobe i kocha ją z całych sił. W domu w którym obecnie przebywa sa dzieci,biedne te dzieci,bo pekinka je gania. Oczywiście krzywdy nie zrobi,bo nie ma mozliwości ze swoim maleńkim pyszczkiem,ale potrafi poważnie dzieciaki nastraszyć.[/I] [I]Sytuacja tej maleńkiej pekinki jest naprawde dramatyczna,nie ma gdzie jej podziać. Tam,gdzie jest zostac nie może: koty gania, dużego psa terroryzuje, dzieci terroryzuje,więc większość czasu spędza zamknięta w kennelu, a ona najchętniej przylgnęłaby na czyiś nóg i królowała z wysokości kolan nad światem. W końcu jest pekińczykiem,królewskim pieskiem.[/I] [I]Gdy kogoś pokocha to na zabój, całą sobą i tylko tę jedną osobę. Reszta świata może iść i zginąć.[/I] [I]Wszystko zajmuje jej troszkę więcej czasu niż innym pieskom-nauka rozkładu mieszkania,nauka czystości,nauka swojego człowieka,ale chyba gdzies na całym świecie jest koś,kto tak mocno kocha małe pekinie gizma,ze jest w stanie przygarnąć trzy kilo pekińczyka? razem z jej wrednym charakterm,zaborczościa i...słodyczą?.... Bo wbrew wszystkiemu mała jest słodka - dla tej jednej wybranej osoby. Nie wierzę, że cały swiat boi się pekińczyka, który nawet nie ma możliwości zrobić krzywdy.[/I] [I]Kogo szukamy: odpadają rodziny z dziećmi,odpadaja rodziny ze zwierzakami...odpadają osoby nerwowe, rozmnażacze (suczka jest WYSTERYLIZOWANA) . Marzymy o spokojnej rodzinie, najchętniej z dojrzałymi osobami, które kochają rasy ozdobne, a zwłaszcza takie małe, władcze pekińczyki i będą w stanie czerpać satysfakcję z posiadania tej suni. Idealnie, gdyby miala chocby malutki ogródek,gdzie można ją puszczać luzem - Świnka jest w trakcie nauki chodzenia na smyczy.[/I] [I]Jeżeli gdzieś zaświtała Ci myśl,ze moze jesteś w stanie uratować pekińczyka,obejrzyj filmiki: [/I] hehehhe,ale jeszcze Wam powiem,że jak się pisze teksty,dużo tekstów od lat,to sie człowiek uczy czytać to,co tworzą inni teksciarze. Np podsyła mi ktoś ze znajomych pieska,że tam i tam jest taki pluszowy misio i co ja myslę o tym pieseczku. Czytam: jak wół stoi napisane,że pies jest agresywny wobec innych psów,tylko ujęte w taka śmiechowo-rubaszną formę, na zasadzie,że taki gieroj z tego psa,że wszystkie ustawia. Najbardziej lubię tekst o tym,jak to porzucenie nadwyrężyło zdrowie czworonoga. Ano-prawda, nadwyrężyło, tylko w rzeczywistości oznacza to :"nie mamy pojęcia,co temu psu /kotu dolega,ale może dolegać wszystko". Mam nadzieję,ze w tym tekście o Swince nie naduzylam zabiegów eufemistycznych.
-
Poneczko,Ty żyjesz!!!!!!!!!!!! Kasiu weź wszystkich,a co tam. Granaty w Biedronce sprzedaja,buchacahcahcahachaaaaa
-
Gameta nie,bo chyba sie nie dotelepie z pracy,Millarca na pewno tak,bo juz sobie wzięła wolne (trudno dyskutowac z argumentem,że idzie sie modlic za schron,hhahah),ja pewnie tak,w zaleznosci od pogody-albo z moja (jak bedzie ładnie) albo ze schroniskowym (jak bedzie brzydko). Wysłalam SMS do Ponki ale nie odpisała ,buuuu :(. Deedee powiadomiona,ale ona ostatnio nas olewa.
-
[quote name='Gezowa']Haha, nieee :razz: To whippecik z hodowli, maleństwo jeszcze :)[/QUOTE] cos mi własnie obroża nie pasowała,hahahahhaha
-
Jak co roku bedzie odprawiana Msza w intencji zwierząt. Zabierzcie swojego pieska :) Powinno nas tam byc wielu,zaangażowanych psiarzy,a nie,jak co roku garstka parafian i druga garstka ludzi ze schroniska ze schroniskowymi pupilami.
-
na szczęscie szybko odrasta,ale wyglądał tak,że ze wstrętem na niego patrzyłam.
-
[quote name='Balbina&F']Nie wiem czy chciałabyś zostawać zamknięta w klatce na 8 godzin...Według mnie posiadając jednego psa powinno się trochę do niego dostosować a nie kupować drugiego, po to ,żeby potem oba siedziały po kilka godzin w klatkach bo jeden zagryzie drugiego/zdepcze/przewróci etc... Mam chorego psa w typie yorka, który nie zaakceptowałby drugiego psa w domu. Biorę to pod uwagę i kupno wymarzonej wyżlicy muszę jeszcze trochę odłożyć w czasie. Nie wyobrażam sobie zostawiać Franka i drugiego psiaka pozamykanych w osobnych pokojach bo ja chcę słodkiego pieska...[/QUOTE] Brawo,tez tak uważam. Komfort zycia mojego "pierwszego" psa nade wszystko,mimo,że serce sie wyrywa,żeby sobie powiększyc stado. Oczywiście doceniam dobrodziejstwo klatki i sama z niej chętnie korzystam na wyjazdach. Ale ja np nie sprawiłabym mojemu psu psa,który by go mógł gnębić lub być dla niego zagrożeniem i przez to moja suka miałaby miec gorzej. Balbinko,jak już będziesz kiedyś miala te wyzlicę,to nie zapomnij sie odezwać :)
-
Czy ta pekinka coś kuma,czy jest jej wszystko jedno, gdzie i kogo gryzie? Pekinka miala jechac do klateczki w zaprzyjaźnionej psiarni, tylko dopóty ten pomysł istniał, zachowywała się wzruszająco i przyzwoicie...dopiero potem z niej wylaZŁO ZŁO. to przestroga dla innych,co by nie być zbyt miękkim. Jak coś ma jechac do miejsca przeznaczenia,musi dojechać,bo inaczej się robi "oszukać przeznaczenie" albo "efekt motyla',co kto woli.
-
Gezowa,a skąd masz pieska i co to? bo z awatara jakby maliniakowaty pyszczek wygląda.
-
Znalam kilka wspaniałych mieszanych par - duży piesek i maluszek. W dwóch przypadkach skończyło sie to smiercią tych mniejszych. Owczarzyca niemiecka zagryzła pudla toya,po dwóch latach przyjaźni,podobnie było z dobermanka i terierka,wychowywały się razem,razem spały. Czyli może byc super,ale gdzieś,w końcu głowy,musisz miec zawsze na uwadze że w razie konfliktu york nie ma szansy z astem i może się to zakończyc jego smiercią.
-
Juz wiem! oświeciło mnie! Trafiasz fatalnie,gdy bierzesz tymczasy,gdy chcesz uratować. Gdy bierzesz dla siebie,trafiasz idealnie. Dożyca była super i owczarka jest OK. hahahhaa,dziewczyny,ale jak Wam sie zmieniło spojrzenie na pekinkę,hahahahha,po tym filmie. Ale po prawdzie,to tak,jakby miec wrednego kota,tylko mniej groznego. Hihihihihihi,klikerowe "palenie misek",buchachacahcahach,Szuwar ,ręke sobie spal. (niech sie klikerowcy nie obruszają,to żart taki,hehhehehehe). Siedze i rechoczę,bo jeszcze jeden raz film obejrzałam,no nie mogę! Oczywiście to nic smiesznego,bo piesek sie denerwuje,ale płakac nie ma co. I do tego jeszcze gwałci poduszki!!!! Kasiu,dam ja na dział "wychowanie",niech sie dziewczyny pocieszą,jak którejś się wydaje,że ma problem.
-
słodkosci! tylko jak tego nie zdeptac przez przypadek. ma bardzo wypukłe czółko. Po akcji z mikropekinka i wodogłowiem,jestem na to wyczulona.
-
Nieeeeee,ona nie jest dzikus,tylko szczeka na obcych. żem się zaskoczyła-serio sprawia wrażenie dzikusa? Może dlatego,że szłaś z psem i ona bardziej na psa darła pyska,niz na Ciebie. Fakt,marnuje się,bo zyje w schronisku,aczkolwiek ma swoich wolontariuszy w ilości dużej,nawet czasem odpuszczam spacer z nia,bo z niewiadomych względów każda wolontariuszka uważa Lire za swoją ulubienicę . Może dlatego,że spacer z nią jest bardzo komfortowy, Liry posłuszeństwo jest niezwykłe. Mówisz słowo,a pies robi,co chcesz, nie nawykłam do tego. Problemem Liry przy adopcji jest dysplazja ,brak ogona to pikus,zwłaszcza,że kikut obrósł włosem i wygląda jakby ogon miała.