Jump to content
Dogomania

wronka

Members
  • Posts

    667
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wronka

  1. Zupełnie się nie zdziwię, jeśli to znów niesławna hodowla spod Kartuz, bo ramy czasowe mi pasują (zwłaszcza wywalenie ze stowarzyszenia). Hodowca mikropsów, który twierdzi, że nie słyszał o chorobie Legg-Perthesa jest albo kłamcą albo skrajnym dyletantem - a w tym przypadku powinien się przerzucić co najwyżej na uprawę marchwi. Kolejnym krokiem może być pisemne wezwanie do przesłania metryki z określeniem terminu, w jakim oczekujesz dopełnienia tego warunki umowy, o ile uzyskanie metryki w ogóle się w tej umowie znajduje (acz nie bardzo wiem, po co Ci ta metryka, bo jest ona bezwartościowym świstkiem papieru) - teoretycznie mail jest takim samym dowodem, ale co papier to papier. Wklejenie skanu umowy (z zakrytymi danymi, chodzi o same zapisy) pewnie by pomogło określić, co możesz zrobić w sprawie. I jeszcze jedno - nie daj sobie wmówić, że to Ty popełniłaś jakiś błąd. Jak na razie wszystko przemawia za mataczeniem przez hodowcę. A już sprawa pospiesznego przerzucania się ze stowarzyszenia do stowarzyszenia jest zwyczajnie kompromitująca.
  2. Brit Care Junior Large Breed Lamb&Rice
  3. Czytam posta i odnoszę silne wrażenie, że jesteście na dobrej drodze do wpisu "Ratunku, pies pogryzł mi dziecko". Po pierwsze: dzieci mogą się bawić z psem wyłącznie pod opieką osoby dorosłej. Zostawianie ich samopas może łatwo doprowadzić do nieszczęścia. Po drugie: 2-latek nie wykonuje korekt. 2-latek wali rączką na oślep, a z korektą nie ma to nic wspólnego. Na razie pies to znosi, ale jak podrośnie może przestać. Po trzecie: absolutnie nie wolno pozwalać na to, aby dziecko odbierało cokolwiek z miski psu z tendencją do pilnowania jedzenia. W ogóle nie powinno mieć dostępu do jedzącego psa, bo pies powinien mieć prawo do zjedzenia w spokoju (o ile nie jest w trakcie pracy nad odwrażliwianiem - a tę powinien prowadzić ktoś, kto ma pojęcie co robi). Sorry, ale macie doga kanaryjskiego, nie chichuahuę. To zwierzęta o dość silnym charakterze i silnej szczęce. Na razie to szczenię, ale kiedy dorośnie (a dorośnie znacznie szybciej niż dziecko) może uznać, że skarcenie malucha zębami jest dobrym pomysłem. Skarcenie, nie ugryzienie. Przy tej masie to w zupełności wystarczy.
  4. Dopiero co miałaś w domu szczenię z parwowirozą. To jest niebywale trwały i odporny wirus. Legowisk, kocyków, obróżek itd. po poprzednim piesku bezwzględnie musisz się pozbyć, bo to potencjalne siedliska choroby. W związku z tym, co się Wam przydarzyło, nie masz co myśleć o "malutkim" piesku (w klasycznym rozumieniu, czyli 8-9 tygodni) tylko musisz rozejrzeć się za zwierzęciem starszym, po komplecie szczepień i czasie wystarczającym do wyrobienia odporności. A i to nie daje 100% gwarancji. Na pewno nie warto ukrywać przed hodowcą historii parwo w domu, bo ten odpowiedzialny za swoje psiaki będzie w stanie pokierować sprawą tak, aby wszystko odbyło się w sposób możliwie bezpieczny (albo wręcz odmówić wydania zwierzaka, brutalnie rzecz ujmując). I jeszcze jedno - pieska do kochania już raz kupiliście. Warto wyciągnąć wnioski i jednak zweryfikować tezę o "zbędnym rodowodzie" - oczywiście nie każda hodowla FCI jest perłą w koronie (bo i tam zdarzają się czarne owce), ale hodowcę-pasjonata z rzetelną wiedzą o predyspozycjach i potrzebach rasy z pewnością łatwiej znaleźć w takiej niż w FKwP.
  5. Szczerze mówiąc to najbezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby poszukanie dla psa Domu Tymczasowego (bezpłatnego) na okres, który jest Ci potrzebny do stanięcia na nogi. Nie będę kłamać, że łatwo taki znaleźć, ale może warto pomyśleć o tym rozwiązaniu - tyle, że wtedy musiałbyś ruszyć temat szeroką ławą, czyli zamieścić swoją prośbę wraz z dokładnym opisem zachowań psiaka na psich grupach na FB. Ludzie udostępnią, może znajdzie się ktoś chętny do takiej formy pomocy. Niedawno na grupach amstaffowych pojawiła się dość podobna sytuacja i przy pomocy internautów udało się z niej wybrnąć. Gdyby się udało to pamiętaj, że jesteś odpowiedzialny za zaopatrywanie zwierzaka w karmę, w razie konieczności wizyty u weta, ale odpada Ci martwienie się o to, co pies robi w czasie Twojej nieobecności bo wiesz, że jest zaopiekowany. Oznacza to oczywiście czasową rozłąkę, ale czasem lepsze to niż wspólna poniewierka.
  6. Dziewczyny - ja znam doktora Popławskiego od kilku lat, leczę u niego swoje zwierzęta, konsultuję szczególnie trudne przypadki schroniskowe jeśli trzeba i wiem, że to jeden z najlepszych fachowców, jakich spotkałam na swojej "psiej" drodze. Szczeniak jest pod bardzo dobrą opieką i jedyne, co można zrobić to trzymać kciuki za powrót do zdrowia. Napisz, proszę, u kogo "leczony" był piesek poprzednio - jeśli nie chcesz tego robić publicznie to na priv. Dzięki.
  7. Objawy jak przy parwowirozie, ale tygodnia leczenia w ciemno szczeniak by raczej nie przeżył przy tej chorobie. W Gdańsku mogę z przekonaniem polecić doktora Popławskiego w lecznicy przy Bitwy Oliwskiej i doktora Ulewicza przy Elbląskiej. Ja bym pakowała psiaka i leciała go skonsultować jak najszybciej.
  8. Nie wiem, czy Elbic jeszcze się tu pojawi, więc wklejam info, które przesłała do naszego schroniska (mam nadzieję, że nie popełniam faux pas): "Dzień dobry! Pamiętacie jeszcze Malibu? (Teraz nazywa się Duma.) Minął właśnie dokładnie rok od jego adopcji! Nakręciłam z tej okazji krótki filmik - oto jeden dzień z jego życia: https://vid.me/45oK Jest niesamowitym, cudownym, najmilszym towarzyszem i ciągle jeszcze nie mogę się nacieszyć, że jest ze mną. Latamy razem wszędzie, nigdy się nie rozstajemy, bez przerwy jeździmy do lasu i w góry, cała moja rodzina i wszyscy znajomi go uwielbiają. Myślę, że jest bardzo zadowolony z życia."
  9. Czy to nie jest ten sam pies? Wylądował w schronisku.
  10. No ale z tego co rozumiem pomoc na być "bezkosztowa", czyli żaden rodzaj hotelu (ani przy schronisku ani inny) nie wchodzi w grę - tym bardziej przy 7 psach.
  11. Jeśli psiaki małej rasy to myślę, że warto skontaktować się np. z Mikropsami. To dobra fundacja. Nie wiem, czy będą skłonni pomóc na zasadzie "proszę mi przechować zwierzaki, a ja je kiedyś odbiorę" (sama przyznaj, że to brzmi niepoważnie - tym bardziej w przypadku kogoś, kto najwyraźniej z czymś sobie nie bardzo radzi), ale warto przynajmniej spróbować - np. na zasadzie zrzeczenia części zwierząt w zamian za prawo do odebrania dwóch. Myślę też, że ogłoszenie z prośbą o pomoc w tymczasowaniu psiaków do chwili, kiedy właścicielka będzie w stanie ponownie przejąć nad nimi opiekę spotka się z większym odzewem jeśli pojawi się na profilu fundacji, która celuje w maluchy.
  12. Zgodnie z prawem - nie przyjmie (tym bardziej "na przechowanie, do późniejszego zwrotu", bo to nie hotel). Być może udałoby się - z uwagi na szczególnie trudną sytuację - dogadać przejęcie psów na zasadzie zrzeczenia, ale wiadomo - to droga w jedną stronę. Jeżeli zwierzęta są rasowe to może lepszym pomysłem jest stukać do bram fundacji, która zajmuje się rasą i tam prosić o pomoc.
  13. Miłego dnia, słonko :) Rozumiem, że lektury typu "Fakt" wydają Ci się fascynujące (pewnie tam właśnie było o amstaffie - rasie z listy psów niebezpiecznych), ale na nich świat (w tym kynologii) się nie kończy. Serio. Gospodarza wątku przepraszam - z mojej strony to już naprawdę koniec dyskusji nie na temat - choćby Ryss wyszedł ze skóry i stanął obok :)
  14. Tak tak, amstaff stoi w jednym rzędzie z mitycznymi bestiami, takimi jak stugłowa Hydra oraz Cerber, strażnik Hadesu. Trochę wstyd szerzyć ciemnotę na portalu dla miłośników psów. Psy tymczasuję bezpłatnie. Dla mnie koniec tematu - po pierwsze ze względu na szacunek dla autorki posta, która nie szuka porad na tematy wszelakie, ale pary psów do adopcji i po drugie - z braku czasu na przepychanki (bo przecież po to tu jesteś, Ryss, prawda? Nie chodzi o psy, koty, nutrie... chodzi o to, żeby się pokłócić, trochę dowartościować pouczając wszystkich na prawo i lewo, bardziej lub mniej sensownie...)
  15. Ryss - to nie było pytanie do Ciebie tylko do założycielki wątku :) Wiem, jakiej wielkości są amstaffy. Dla mnie średniej. Nie wiem jedynie, co "średni" oznacza dla osoby poszukującej zwierzaków do adopcji. Amstaffy są w mojej rodzinie od 1994 roku, ponadto tymczasuję psiaki tej rasy i zajmuję się nimi w ramach wolontariatu, więc nie musisz mi tłumaczyć oczywistego. I jeszcze jedno - nie, nie ma ich na sławnej (a raczej niesławnej) liście.
  16. Czy amstaff to duży pies? :) Bo mamy w schronisku taki dwupak (5 i 7 lat).
  17. Nie wypuszczać psa luzem do ogrodu. Proste.
  18. Zapalenie trzustki może być przewlekłe albo ostre. W każdym z tych przypadków zmiany powinny być widoczne w USG i badaniu krwi. Ostre zapalenie trzustki to w zasadzie stan zagrożenia życia - leczenie polega na całkowitej diecie i żywieniu przez kroplówkę przez kilka pierwszych dni, w połączeniu z podawaniem leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. W następnych dniach wprowadza się karmienie mikroskopijnymi porcjami, wyłącznie karmą weterynaryjną o minimalnej zawartości tłuszczu. Poważna sprawa i - tak jak pisałam wcześniej - bardzo bardzo bolesna. Zapalenie przewlekłe to nawracające pogorszenia (nie tak dramatyczne jak w przypadku postaci ostrej) z biegunkami, wymiotami itd. - leczenie to niskotłuszczowa dieta, enzymy, zwiększenie liczby posiłków dziennie.
  19. Diagnostyka chorób trzustki nie jest niestety taka prosta. Podstawowe badanie lipazy jest wskaźnikiem obejmującym wszystkie rodzaje lipazy (a jest ich kilka - trzustkowa, żołądkowa, wątrobowa itd.) we krwi, dlatego samo w sobie nie przesądza o chorobie. W związku z tym warto rozszerzyć diagnostykę o osobny test lipazy swoistej dla trzustki. Enzymy z kapsułki Kreonu nie ulegają wchłanianiu, są trawione w układzie pokarmowym i wydalane z kałem, więc przyjmowanie leku nie powinno wpływać na wyniki badania z krwi. Jeśli chodzi o samą niedoczynność to jest dla psa raczej dyskomfortem (jak wszystkie zaburzenia trawienia) niż bólem, natomiast często występuje w połączeniu ze stanami zapalnymi trzustki, a te są bardzo, bardzo bolesne.
  20. Z probiotyków sprawdź Bioprotect VetExpert - w składzie ma 4 szczepy bakterii plus MOS i FOS.
  21. Twój psiak ma bardzo dużą nadwagę, co jest ogromnie obciążające nie tylko dla jego stawów, ale i serca! Nie można tego lekceważyć, musisz wprowadzić racjonowanie dawek i stopniowe odchudzanie, którego tempo (im starszy psiak, tym bardziej powinno być umiarkowane) najlepiej uzgodnić z wetem prowadzącym. Na pewno wywalić z diety smakołyki - przy tej wielkości psiaku jeden kurczakowy patyczek dziennie to jak tłusty hamburger dla człowieka. Lubi surową marchew? - I fajnie, jak najbardziej od czasu do czasu może ją dostać na przegryzkę, o ile suczce nie szkodzi. Pies z kardiomiopatią jest zawsze wyzwaniem dla anestezjologa, nadwaga to kolejny czynnik podwyższający ryzyko. U Twojej suczki zdiagnozowano nawykowe zwichnięcie rzepki - oznacza to, że rzepka - zamiast "ślizgać się" w bloczku kości w kierunku góra-dół przemieszcza się także na boki, jest niestabilna. Zaniedbanie tego schorzenia - oprócz dyskomfortu - może prowadzić do zwyrodnienia innych stawów (ze względu na nieprawidłową postawę łapki), nadmiernie obciąża też drugą kończynę pary. Wskazanie do zabiegu wystawia się na podstawie częstotliwości wypadania rzepki, stanu troczków i więzadeł - nie słyszałam, żeby ktoś operował dwie łapki naraz, bo w okresie pooperacyjnym staw jest usztywniony i stanowiłoby to ogromne utrudnienie w poruszaniu psa. Ale może można. Warto byłoby to dodatkowo skonsultować z psim ortopedą. Być może też - przynajmniej na okres odchudzania psiaka (które moim zdaniem jest tu absolutnym priorytetem) - warto byłoby rozważyć wizytę u ogarniętego zoofizjoterapeuty i stabilizację kolan taśmami. U ciężkich psów pomaga to na bardzo krótko, ale u maluchów - warto spróbować. Moja znajoma rehabilitantka, wolontariusza w fundacji i jednocześnie opiekunka yorka z tym samym problemem - zdołała w ten sposób opanować sytuację.
  22. Nie karmić trolla :)
  23. MK27 - ignoruj Ciekawego trolla z 1992. Bez dokarmiania giną :) Mam na DT amstaffa z silnym lękiem separacyjnym - o tyle trudniej, że niewidomego. W pracy z jego problemem bardzo pomaga z góry ustalony porządek dnia i "harmonogram" wychodzenia z domu. Zwierzęta lękowe z reguły źle reagują na zmiany (nawet takie, które nam wydają się nieznaczące), więc niestety trzeba dać im czas na przywyknięcie do nowego. U nas najlepiej sprawdza się schemat: godzinny spacer (jeśli są w nim elementy "nakręcające" to warto je skończyć wcześniej i resztę poświęcić na spokojną przechadzkę), po powrocie około 20-30 minut na wyciszenie (fajnie, jeśli pies zna komendę "na miejsce" i ten czas spędzi "u siebie"), a dopiero potem opuszczenie mieszkania - na tyle spokojnie i bez zamieszania, na ile się da. W początkowym okresie Szermanowi było łatwiej, jeśli przed moim wyjściem (bo nie było takiej mocy, aby nie zerwał się na równe nogi w chwili, kiedy odnotowywał podejrzane ruchy) zostawiałam go na jakieś 10-15 minut za zamkniętymi drzwiami pokoju, w którym zostaje - nie wychodząc, a na przykład czytając książkę w kuchni obok. Takie stopniowanie pomagało mu poradzić sobie ze stresem. Opuszczałam mieszkanie dopiero w chwili, kiedy był względnie spokojny. Oprócz Adaptila do kontaktu podawałam też swojemu podopiecznemu Kalm Aida - preparat jest łagodny, ziołowy, raczej nie ma skutków ubocznych. Warto spróbować. Ewentualnie Zylkene, ale to już nieco silniejsze działanie. Powodzenia.
  24. Miasto, w którym się wychowałam ma niecałe 6 tysięcy mieszkańców. A wet posiada surowicę. Nie jest to więc chyba niemożliwe. Jeśli teren jest zagrożony to może warto porozmawiać z lekarzem na temat zaopatrzenia w antytoksynę - przynajmniej na sezon.
  25. Jak bardzo bezmyślnym trzeba być trollem, żeby napisać coś takiego...
×
×
  • Create New...