wronka
Members-
Posts
667 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by wronka
-
Ja też po doświadczeniach z bassecim członkiem rodziny. Te oklapłe uszy, smutne spojrzenie, postura "lenia" to pozory. Bassety są z natury zdecydowane i uparte - jeśli nie mają na coś ochoty to trudno je przekonać do współpracy. Wbrew swojej posturze nie są powolnymi misiaczkami, ale psami myśliwskimi z popędem łowieckim - nasz był dobrze wychowany, w ogromnej większości sytuacji odwoływalny, a pomimo tego ze cztery razy w życiu zdarzyło mu się ulec spuściźnie przodków i pójść w las za zwierzyną. Słowem - tak jak napisała poprzedniczka - to nie są wcale łatwe, samoobsługowe psy. A propos Twoich pytań - w wychowaniu psa (każdego psa) absolutną podstawą jest konsekwencja. Jest jeden zestaw ustalonych zasad i wszyscy ich przestrzegają. W przeciwnym razie pies nie tyle "zapomni", co po prostu przekona się, że poleceń nie musi wykonywać, bo mu się to zwyczajnie nie opłaca. 7 godzin samotności to nie jest mało, ale zdrowy, poprawny psychicznie pies sobie z tym poradzi - pod warunkiem, że w czasie spędzanym z właścicielem będzie miał odpowiednio dużo stymulujących jego umysł zajęć - i to nie tylko dreptania po lesie, ale zabawy, ćwiczeń posłuszeństwa, może zajęć z tropienia. Gdzie pies miałby spędzać ten czas? - w domu, na podwórzy? (ja wprawdzie nigdy nie mieszkałam w domu z kawałkiem własnego terenu, ale mimo wszystko nie zostawiłabym psa bez dozoru poza mieszkaniem, zwłaszcza na tak długo). Nie chciałabym jakoś mocno Cię zniechęcać, ale myślę, że skoro masz już trzy psy to może - przed decyzją o nabyciu czwartego - dobrze byłoby zacząć od zmiany w podejściu do nich. Piszesz "nie słuchają". Od tego trzeba byłoby zacząć. Wprowadzić ćwiczenia z posłuszeństwa, uczyć, wyprowadzać na spacery (a nie liczyć na to, że wyprowadzą się same albo pobiegają po posesji), zmienić swoją filozofię myślenia o psie - a dopiero jeśli Tobie samej starczy konsekwencji i jednocześnie przekonasz się, że rodzina współpracuje przy wychowaniu stadka, decydować o kolejnym członku rodziny.
-
U nas Foresto od około dwóch miesięcy na dwóch psach. Oba sporo przebywają na łąkach, w lesie. Sunia do tej pory nie złapała ani jednego kleszcza (zauważyłam dwa razy po powrocie ze spaceru, że kleszcz po niej chodzi, ale żaden z nich się nie wbił). Pies złapał jednego, ale kleszcz "usechł" płaski jak naleśnik, więc najwyraźniej nie zdążył się napić krwi. Według mnie warto. W przypadku naszych psów skuteczność lepsza niż preparatów w kroplach.
-
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
wronka replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Można na pewno, tylko z Cartrophenem Vet sprawa się ma tak samo jak w przypadku przejścia z NLPZ na leki sterydowe - trzeba zrobić przerwę w stosowaniu jednego leku, aby "wypłukał się" z organizmu, zanim zacznie się stosowanie innego. Jeśli stosujecie Trocoxil, czyli lek o mocno przedłużonym działaniu (stąd podawanie w odstępach miesięcznych), to nie jest to takie proste, bo on będzie się utrzymywał przez dłuższy okres, więc w tej chwili podanie Cartrophenu nie bardzo ma sens. U mojej suczki stosowałam przez pewien czas Cimalgex, który jest lekiem podobnej generacji jak Trocoxil, ale nie o działaniu przedłużonym, tylko normalnym. Jeśli nie jest tragicznie to podaje się go przez krótkimi seriami, a potem kilka dni przerwy. Jeśli jest bardzo źle (czyli na przykład w okresie mrozów - wtedy kręgosłupy wysiadają najbardziej) to można podawać w trybie ciągłym, ale zawsze pamiętając o osłonie żołądka (to jest naprawdę bardzo ważne). Na Trocoxil się nie zdecydowałam, bo Szara ma uszkodzone jelita i trzustkę, więc w przypadku, gdyby nastąpiła reakcja niepożądana to nie bardzo jest jak psu pomóc (znów przedłużone działanie - substancja czynna zostaje w organizmie na długo i nie ma możliwości jej wyeliminowania). O terapii Cartrophenem Vet pisałam wcześniej - niewykluczone, że w okresie letnim pewną ulgę przyniósł (przez około 3 miesiące nie podawałam suce żadnych leków - tylko suplementy - i chodziła. lepiej lub gorzej, ale bez widocznych objawów silnego bólu), ale jak przyszła zima to pogorszenie było lawinowe. Nie oznacza to, że nie jest nic warty - po prostu u nas sytuacja jest tak skomplikowana, że mało co skutkuje. U innych, psów, które znam - pomógł; tyle, że nie na tak poważne zmiany w stawach. W styczniu - pomimo ciągłego stosowania pełnych dawek leków niesterydowych - było tak źle, że dla szczegółowego potwierdzenia diagnozy zrobiłam suni rezonans magnetyczny, który wykazał, że kręgosłup jest w stanie dramatycznym. Pojawiła się opcja przejścia na sterydy (DepoMedrol lub Diprophos) podawane dostawowo (na chore biodra, których poprawa powinna odciążyć kręgosłup), ale ja uważam, że steryd ze względu na swoją "szkodliwość ogólną" (nerki, wątroba itd.) to rozwiązanie ostateczne, więc szukaliśmy wspólnie z wetem prowadzącym, ortopedą i neurologiem innych metod. Neurolog zapisał mojej suni Gabapentin, który jest lekiem generalnie przeznaczonym na padaczkę, ale pomaga także przy bólach o pochodzeniu neurologicznym (zwyrodnienia na kręgosłupie uciskają nerwy korzeniowe i pojawia się tzw. zespół końskiego ogona, skutkujący między innymi niedowładami i silnym bólem promieniującym z okolic krzyża). Do tego wdrożyliśmy akupunkturę. W tym momencie połowa czytających zaczyna się tarzać ze śmiechu po podłodze i ja to rozumiem, bo sama na początku podchodziłam do sprawy - delikatnie rzecz ujmując - bardzo krytycznie i "na nie", ale w tej chwili moja opinia jest już inna, bo ataki porannego bólu zdarzają się mojeje suni w tej chwili raz na dwa tygodnie, a nie co drugi dzień. Na pewno ma na to wpływ pogoda, nie bez znaczenia jest też stosowanie Gabapentinu i rehabilitacja (codziennie rano poświęcam około pół godziny na rozgrzanie odcinka lędźwiowego suki kompresem, masaż i ćwiczenia bierne), ale podejrzewam, że akupunktura też nie jest bez znaczenia. Na tak ustawionej terapii jest do tej chwili - bywają chwile lepsze i gorsze, ale ogólnie sobie radzi. Jeśli jest bardzo źle to podaję Szaruli jedną tabletkę Tramalu - po to, żeby oszczędzić jej cierpienia. Oczywiście mając na uwadze to, że Tramal nic nie leczy, po prostu kasuje ból. Jeśli nic nie pomaga to zawsze można spróbować terapii typu PRP lub IRAP - tyle, że to ciągnie za sobą znaczne koszta i - jak w przypadku wszystkiego innego - nie ma gwarancji sukcesu. Metod radzenia sobie z choramia ortopedyczno-neurologicznymi jest "na rynku" dużo (w tym wspomniane sterydy, Cetyl-M, komórki macierzyste), ale takie schorzenia są wyjątkowo niewdzięczne w leczeniu, więc potrzeba cierpliwości i sporych zasobów finansowych, aby móc wypróbować choćby większość. To wszystko piszę na wszelki wypadek i ewentualnie przyszłościowo, bo Trocoxil to silny i nowoczesny lek, więc powinien pomóc i na to bym w tej chwili liczyła najbardziej. Poza tym - oprócz suplementów takich jak Gelacan, który już stosujecie - nie ma właściwie możliwości połączenia zastosowanej terapii z żadną inną. Doczytałam też, że psiak ma problem z brakiem kontroli nad siusianiem - jeśli macie potwierdzone badaniami moczu / krwi / USG jakieś schorzenie pęcherza / nerek to jak najbardziej jest sens podawania leków lub suplementów związanych z urologią (te tabletki z żurawiną na przykład), ale jeśli te organy są zdrowe to ja bym raczej obstawiała, że problem wynika z chorego kręgosłupa, kiedy uszkodzone kręgi (nie doczytałam, w którym odcinku ta spondyloza, więc zakładam, że - jak to u ONka przeważnie - w lędźwiowym) powodują ucisk na nerwy obsługujące zwieracz cewki moczowej - w tym przypadku leczenie urologiczne nic nie da. Jeśli rozpisałam się za bardzo to przepraszam - nie chciałabym tu wchodzić w cudze kompetencje, ale może warto te tematy spokojnie przedyskutować z wetem prowadzącym psa. -
za TM :) Stary ONek-czy wola życia wygra ze zniszczonym organizmem?
wronka replied to Beat2010's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że się wcinam, ale mam niestety przebogate doświadczenie z rozmaitymi lekami / suplementami na zwyrodnienia stawów i kręgosłupa (w naszym konkretnym przypadku to jest dysplazja "E" obu bioder, zwyrodnienie łokcia, ciążka dyskopatia na odcinku L7/S1 - wszystko z potężnymi zmianami przerostowymi) i chciałabym podpowiedzieć, że wspomniany Cartrophen Vet nie ma nic wspólnego ani z Karprofenem (niesterydowym lekiem przeciwzapalnym starszej generacji, znanym także pod innymi nazwami handlowymi takimi jak np. Rimadyl) ani z Bonharenem (czeski preparat oparty na kwasie hialuronowym przeznaczony do stosowania dostawowego). O ile Karprofen może mieć poważne skutki uboczne dotykające m.in. układu pokarmowego (niszczy błony śluzowe jelit, żołądka - może prowadzić do uszkodzeń, w tym wrzodów; nie jest też obojętny dla nerek i wątroby), o tyle substancja czynna zawarta w Cartrophenie Vet (wielosiarczan pentazolu) takich problemów nie powoduje (czasem zdarzają się wymioty w pierwszej dobie po podaniu, ale przejściowe). Słowem - jest wielokrotnie bezpieczniejszy. Co do skuteczności - w naszym przypadku spektakularnych efektów nie było, ale znam co najmniej trzy psy, którym ten preparat znacząco pomógł. Tyle, że kurację należy powtarzać co około pół roku. I jeszcze pytanie: czy weterynarz prowadzący zalecił przy Trocoxilu stosowanie osłony żołądka? Jeśli nie to może porozmawiaj z nim na ten temat, bo Trocoxil to po prostu mawakoksyb, czyli jeden z leków z grupy NLPZ. Teoretycznie jest lekiem nowszej generacji, bezpieczniejszym dla układu pokarmowego psa niż te wcześniejsze (jak choćby wspomniany wcześniej Karprofen), ale w praktyce żołądek powinno się osłaniać, np. Bioprazolem, Omeprazolem. Co do Gelacanu Fast - nie wiem, gdzie go kupujesz, ale sama też podaję mojej suczce i mam wypraktykowane, że zdecydowanie najtaniej jest zamawiać przez stronę internetową czeskiej apteki DocSimon. No chyba, że macie jakieś inne sprawdzone dojście do zniżek :) Wszystkiego dobrego dla psiaka. -
"Hodowla" MOGADOR - uważajcie!
wronka replied to GinewraVance's topic in Cavalier King Charles Spaniel
Jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że zwierzęta są przetrzymywane w złych warunkach (a najwyraźniej tak jest) to na początek możesz złożyć zawiadomienie do krakowskiego TOZ (jeśli to nie ich rejon to przekierują Cię do jednostki właściwej terytorialnie). Oni mają prawo do interwencji w takiej sprawie i na stronie internetowej widać, że takie interwencje faktycznie przeprowadzają. Nie wiem, na ile sprawny jest tam na miejscu Powiatowy Inspektorat Weterynarii, ale zgłoszenie nieprawidłowości można skierować także do niego - teoretycznie ma obowiązek sprawdzić taką skargę. Zakładam, że hodowla (lub "hodowla") nie jest raczej zrzeszona w ZKwP (w takim przypadku nie byłoby mowy o rodowodzie, ale o metryce szczenięcia), pewnie raczej w jednym ze "styczniowych" stowarzyszeń (powinno być podane w ogłoszeniu, jeśli nie to nazwa pewnie padła w rozmowie o papierach pieska). Oni zapewne będą to mieli gdzieś, ale dla porządku można też wysłać zawiadomienie do ich zarządu - jeśli takich zgłoszeń i skarg byłoby odpowiednio dużo to niewykluczone, że choćby dla uciszenia sprawy i uniknięcia dymu ktoś decyzyjny zdecydowałby się zainterweniować w sprawie.