Jump to content
Dogomania

wronka

Members
  • Posts

    667
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wronka

  1. Przede wszystkim wet na pewno idzie jak najbardziej uzasadnioną ścieżką diagnostyczną jeśli chodzi o podejrzenie cushinga. Cushing to zespół występujący często w powiązaniu z innymi chorobami takimi jak niewydolność nerek czy cukrzyca, więc jego objawy mogą być bardzo różne. Jeżeli guz na przysadce mózgowej (to bardziej popularna forma ZS, czyli przysadkowo-zależna i wygląda na to, że taką ma Twój piesek) jest spory i nieszczęśliwie umieszczony to mogą jak najbardziej występować objawy neurologiczne, takie jak osłabienie kończyn, niedowłady, drżenia mięśni, napady bólu. Przy ZS dochodzi ponadto do zaników mięśni, które również wpływają na sposób poruszania zwierzęcia. Podawanie Vetorylu zazwyczaj znacząco poprawia komfort życia psa, ale musisz pamiętać, że to jest choroba, której nie da się wyleczyć, więc lek musi być przyjmowany dożywotnio. Dla dobrania optymalnej dawki za jakiś czas będziecie pewnie proszeni o kolejne badania kontrolne. Powodzenia, trzymajcie się ciepło.
  2. Proponowanie staffika (staffordshire bull terrier) osobie zainteresowanej amstaffem trochę mija się z celem (to trochę jak proponowanie malinoisa komuś, kto szuka ONka ;). Staffik nie jest miniaturą ASTa - to pies o odmiennym temperamencie, charakterze, energii, choć oczywiście należy do grupy TTB, więc podobieństwo fizyczne jest niezaprzeczalne. Nie będę Cię oczywiście potępiać za decyzję odnośnie kupna szczeniaka z hodowli ani od tego pomysłu odwodzić, bo każdy zna swoje potrzeby, ale jeśli jedynym argumentem jest obawa przed trudnościami w budowie zaufania pomiędzy psem a opiekunem to uwierz - nie ma ona podstaw. Amstaffy są psami bardzo proludzkimi, wylewnymi w uczuciach, potrzebującymi kontaktu z przewodnikiem i z reguły same takiej więzi szukają - zresztą opiekunowie / wolontariusze w (porządnych) schroniskach z reguły znają swoich podopiecznych na tyle, żeby być w stanie pomóc dobrać zwierzę, które jak najlepiej wpasuje się w rodzinę. Jeśli nie masz doświadczenia z rasami TTB to szczerze doradzałabym psa odchowanego, ze znanym charakterem. Tą metodą unikniesz frustracji w wychowywaniu podrostka, który może być szatańsko uparty (cecha charakterystyczna rasy), niezmordowany (jak wyżej) i bardzo bardzo pomysłowy :)
  3. Adiiszek - ja od 20 lat dzielę życie i "przestrzeń mieszkaniową" z amstaffami. Ważą pomiędzy 25 a 30kg, a to przecież średniej wielkości psy. Tyle, że bardzo umięśnione :).
  4. Ze zdjęcia wygląda prawidłowo. Brzuch podkasany, nadwagi nie widać. Porównywanie psa w typie owczarka szkockiego z goldenem jest równie sensowne jak porównywanie kaukaza z chartem afgańskim. Co z tego, że wzrost podobny, kiedy proporcje i budowa ciała zupełnie inne :)
  5. Prosta adresówka naprawdę pomaga. Latem zeszłego roku zgarnęłam z ulicy prastarą amstaffkę. Jak się sporo później okazało była zachipowana, ale w trakcie sprawdzenia u weta czytnik chipa nie wykazał (a sprawdziliśmy wszędzie - wiedząc, że mogą wędrować). Na szczęście miała przy obroży lyssetkę z lecznicy i poprzez grzebanie w dokumentacji udało się dotrzeć do adresu właściciela. Cała akcja - do momentu, kiedy przekazałam sunię opiekunom - trwała ponad dwie godziny (bo duże miasto, więc się z nią nakursowałam). A można było to załatwić w piętnaście minut - gdyby miała adresatkę, choćby tylko z numerem telefonu. Warto.
  6. Robiliście profil tarczycowy rozszerzony (tyroksyna całkowita + wolna + cholesterol + cTSH) czy tylko wolną + cholesterol?
  7. W przypadku ciężkiego schorzenia nie ma co się oszukiwać, że którykolwiek z suplementów (w tym kolagen czy MSM) rozwiąże problem. Ortopedzi, z którymi konsultowałam swoją suczkę (Gdańsk, Gdynia, Grudziądz) zdecydowanie odradzali stosowanie komórek macierzystych u zwierzęcia, u którego wcześniej wykryto nowotwór (guzy wycięte półtora roku wcześniej) - z uwagi na znaczne ryzyko indukcji rozwoju komórek nowotworowych. W naszym przypadku zastosowana została terapia IRAP - jej efekt mogę ocenić w perspektywie półrocznej, bo w grudniu moja sunia odeszła (w wyniku innej, ciężkiej choroby). Poprawa była znacząca.
  8. wronka

    Akupunktura

    Moja nieżyjąca już suczka w krytycznych miesiącach zimowych miała akupunkturę stosowaną na ciężkie zwyrodnienie kręgosłupa w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, a także dysplazję "E" / ciężkie zwyrodnienie bioder. Nie jestem w stanie stwierdzić, na ile skuteczna była sama akupunktura, bo jednocześnie podawałam jej Gabapentin (lek m.in. przeciwko bólom neurologicznym), ponadto zgodnie z zaleceniami psiej rehabilitantki codziennie rano przy rozruchu nagrzewałam jej biodra i kręgosłup gorącymi kompresami żelowymi + masaż + ćwiczenia bierne - w każdym razie efekt był taki, że udało nam się dotrwać do wiosny i przygotować bunię do terapii IRAP. Nie powiem, że było doskonale, ale zauważalnie lepiej niż przez rozpoczęciem terapii. Na pewno warto spróbować - skutków ubocznych praktycznie nie ma (poza nieprawidłowym wkłuciem igły, którego negatywne efekty ustępują w ciągu doby).
  9. Wiesz... nie obraź się, bo nie chodzi mi o to, żeby Cię urazić i wierzę w dobre chęci, ale młode bullteriery bez poważnych problemów raczej nie wymagają "ratowania", bo szybciutko ustawia się po nie kolejka chętnych. W gdańskim Promyku niedawno byłą bielutka, półtoraroczna sunia do adopcji, Szajba... już w czasie kwarantanny była bitwa o psiaka :) W świecie astów jest niestety zupełnie inaczej... schrony pękają w szwach (w samym naszym - gdyńskim - jest obecnie 13 psiaków w typie), bo tutaj "podaż" znacząco przewyższa "popyt".
  10. Powiem tak - co prawda bullteriery nie są w sferze moich zainteresowań, bo serce od 20 lat należy do ASTów, ale poruszając się w środowisku TTB widzę mniej więcej, jak to wygląda. Bullterierów do adopcji jest stosunkowo niewiele (standardów; miniaturka to absolutna rzadkość), a jeśli już się pojawiają (te w miarę bezproblemowe, czyli nie zniszczone psychicznie i fizycznie, o szczeniakach nie wspominając) to często lądują w domach "z polecenia". Jeśli Ci się nie pali to poczekaj i obserwuj strony adopcyjne TTB (na FB znajdziesz ich od groma i ciut ciut) - może akurat trafi się odpowiednia suczka. http://www.bull-bazarek.eu/cat817.htm - Podpatruj też może bull-bazarek, tam pojawiają się bullki do adopcji http://www.bull-bazarek.eu/cat817.htm - jakaś rodzina się nią interesowała, ale czy poszła do adopcji nie wiem
  11. Bullgocja jest w typie asta, nie bullteriera.
  12. W Fundacji AST bullteriery zdarzają się rzadko, więc warto szukać gdzie indziej. https://www.facebook.com/media/set/?set=a.852062854824936.1073742743.111393995558496&type=1 - czterolatka http://napomocast.pl/psy-do-adopcji/teriery-typu-bull/baby/ - pięciolatka. Z Obornik Śląskich (czyli bliżej niż blisko)
  13. Dla psów starszych, z problemami z trzymaniem moczu dedykowane są legowiska typu Drybed - bez trudu znajdziesz w necie. Suczka jest sterylizowana? Wet nie sugerował stosowania propalinu (rozumiem, że zapalenie dróg moczowych / pęcherza zostało wykluczone)?
  14. O ile się nie mylę krycie bez uzgodnienia z odpowiednim oddziałem Związku (w punkcie odnośnie do praw i obowiązków hodowcy jest zapis "w wyjątkowo uzasadnionych przypadkach wystąpić do macierzystej Oddziałowej Komisji Hodowlanej o wyrażenie zgody na krycie psem, który nie spełnia wymogów hodowlanych") psem bez uprawnień jest równoznaczne wylotowi z ZKwP. Ale takie rzeczy to się chyba wie, jak się ma sukę hodowlaną... Podobnie jak się wie, że w wystawach nie chodzi o tapirowanie, a o ocenę psa w zakresie spełnienia wymagań co do wzorca rasy.
  15. Na to pytanie powinien odpowiedzieć weterynarz, bo wszystko zależy od tego, wskutek jakiej choroby pies przyjmował antybiotyk i jak bardzo w jej wyniku wyczerpany jest organizm. Jeśli była to jakaś prosta, nie zaawansowana infekcja, to szybciej (nawet tydzień), jeśli poważna - dopiero po powrocie do normalnego stanu zdrowia i odzyskaniu sił w wyniku rekonwalescencji (co najmniej dwa - trzy tygodnie).
  16. Myślę, że poprzez osłuchanie stetoskopem lekarz może jedynie stwierdzić, czy perystaltyka jest wzmożona (choć przy znacznym nasileniu objawów słychać to i uchem "nieuzbrojonym") - nie jest to na pewno badanie rozstrzygające, ale stanowi część diagnostyki układu pokarmowego. Leczenie w przypadku zapalenia żołądka, trzustki, dwunastnicy jest dość podobne co do zasady (antybiotyk, leki przeciwzapalne, nawadnianie, osłona, dieta), więc niewykluczone, że lekarz po prostu zalecił podawać coś, co ma zastosowanie w każdym z tych przypadków - bez różnicowania. Diagnozowanie chorób układu pokarmowego (oprócz tych, które dają dość jednoznaczne wyniki w postaci nieprawidłowej biochemii) w ogóle jest kłopotliwe - w przypadku, jeśli trudno uchwycić przyczynę albo leczy się szeroko (czyli antybiotykiem o dużym spektrum działania) albo wykonuje gastroskopię (ale to wymaga znieczulenia ogólnego, więc w przypadku psa osłabionego chorobą niesie ryzyko).
  17. W każdym z trzech przypadków wymienionych pasożytów bada się kał (poprzez proste sprawdzenie obecności jaj / cyst, a także testy immunoenzymatyczne i barwienie immunofluorescencyjne - choć nie wszystkie lecznice prowadzą takie metody diagnostyczne).
  18. Zbadaj lipazę swoistą z krwi (badanie oddzielne od "zwykłej" biochemii trzustkowej). Do tego nie zaszkodzi badanie USG (może są jakieś zmiany w jamie brzusznej, których nie widać). Poproś o wyniki badania krwi - wet nie powinien robić problemu z ich wydaniem. Poza tym na pewno daj spokój z podawaniem resztek ze stołu, nawet w minimalnych ilościach. Sam intestinal i nic więcej - przynajmniej do czasu, aż nie zostanie postawiona prawidłowa diagnoza.
  19. Nie, no błagam... to w końcu szczeniaka chcą Twoim znajomi czy ich suczka, która sama nie może powić miotu i z tego powodu jest nieszczęśliwa? Bo takie właśnie jest przełożenie wynikające z Twojej wypowiedzi ;) Poza tym - nie napisałam, że pytanie było głupie, tylko że dowodziło braku wiedzy na temat hodowli. A rozmnażanie "dla znajomych" jest z reguły charakterystyczne dla właścicieli psów zarejestrowanych w Stowarzyszeniu Miłośników Psów, Kotów, Skorków i Dżdżownic (oraz podobnych organizacjach) albo w ogóle niezarejestrowanych nigdzie - stąd pewnie reakcja odpowiadających (z których większość dostaje już białej gorączki przy każdym kolejnym temacie typu "mam suczkę i jest taka kochana, więc chcę ją pokryć i sprzedać szczeniaczki za koszta odchowania"). Zomiranos to fajna hodowla - pewnie chętnie podpowiedzą, jak najlepiej przygotować się do wyrobienia uprawnień.
  20. Do rozmnażania - zwłaszcza w rasie tak niebywale popularnej jak AST - powinny być dopuszczane tylko i wyłącznie osobniki wybitne, a skojarzenia powinny być przemyślane i podparte gruntowaną wiedzą na temat psiej genetyki. Ty takiej wiedzy raczej na pewno nie posiadasz - w przeciwnym razie nie zadawałabyś pytania tak podstawowego jak w temacie. Dlatego nie dziw się, że pomysł rozmnażania suczki nie budzi we mnie (ani pozostałych czytelnikach Twojego postu) szczególnego entuzjazmu. Zresztą nie ma co gdybać - przed Tobą cały proces "wystawowy", badania pod kątem chorób dziedzicznych i dopiero one pokażą, czy sunia zakwalifikuje się do rozrodu. Z ciekawości (bo sama dzielę życie z amstaffami od 20 lat, więc temat jest mi bliski) - z jakiej pochodzi hodowli? Co do miłości do zwierząt - pomyśl także o tym, że planujesz narazić sukę na ewentualne zagrożenia związane z ciążą i porodem dlatego, że "znajomi chcą szczeniaczka". Warto? Co do schronisk - "nadprodukcja" ASTów w naszym kraju jest tak potężna, że w schroniskach lądują setki psów w typie i naprawdę rzadko który ma problemy wykluczające bezpieczną adopcję. Zajmuję się bezdomnymi TTB od trzech lat, więc mówię na podstawie doświadczenia, a nie jednorazowej wizyty w schronie i domysłów. Szczeniaki też można znaleźć bez szczególnego wysiłku. Pisanie o "okiełznywaniu" psa budzi we mnie dreszcz. To nie tygrys-ludojad. Psa się wychowuje, nie kiełzna.
  21. Żeby legalnie rozmnażać i sprzedawać zwierzęta nie wystarczy tylko mieć rodowód Związku Kynologicznego w Polsce (bo rozumiem, że taki ma Wasza suczka), ale trzeba też wyrobić uprawnienia hodowlane (poprzez udział w wystawach i zdobycie odpowiednim not od sędziów - wszystko jest w regulaminie). Poza tym nie jest odpowiedzialne rozmnażanie psów, które nie zostały gruntowanie przebadane pod kątem chorób genetycznych (w przypadku amstaffa jest to obowiązkowo ataxia, poza tym szanujący się hodowcy wykonują badania na dysplazję - dotyczy to zarówno psa, jak i suki. To, że znajomym się podoba nie oznacza, że suczka da wartościowe potomstwo. Miłość do zwierząt, którą deklarujesz, moim zdaniem bezwzględnie nakazuje odpuszczenie sobie "hodowli" - amstaffów w schroniskach są setki (w jednym tylko schronie, w którym pomagam jako wolontariusz - w tej chwili 16). "Znajomi" spokojnie mogą poszukać w przytulisku takiego psa, jaki będzie im odpowiadał.
  22. Najważniejsze, że pies zdiagnozowany i prawidłowo leczony. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze :)
  23. wronka

    Ubezpieczenia psów

    Rozumiem obawę, że ewentualne prowizje się zmniejszą, więc spieszę donieść, że moja prywatna opinia nie będzie raczej mieć większego przełożenia na dochody ze sprzedaży polis. Tym bardziej, że nikomu ich nie odradzam (bo nie mam zwyczaju rozporządzać cudzymi pieniędzmi), a jedynie zachęcam do uważnego prześwietlenia oferty. Można więc spać spokojnie. A co do samego tematu: No cóż... mieszkam w Polsce, więc interesują mnie polisy krajowe :) i argument "a bo gdzie indziej to jest drożej" zupełnie do mnie nie przemawia. Poza tym w mojej ocenie łatwiej przystać na wyższe opłaty, które realnie przed czymś chronią niż na opłaty niskie w przypadku produktu, który koncentruje się raczej na wyłączeniach. Szczerze wolałabym precyzyjne OWU na kilkadziesiąt stron niż definicję "choroby genetyczne to choroby dziedziczne" (nie wymieniono, co według ubezpieczyciela jest taką chorobą), bo to coś jak "masło to produkt wytworzony z masła" i - tym samym - otwarte pole do nadużyć w sytuacji, kiedy o wypłacie odszkodowania decyduje orzecznik, który - w przeciwieństwie do polis "ludzkich" - nie ma narzuconych odgórnie "tabel uszczerbku" (dla dużego uproszczenia). I tak mamy na przykład: Dysplazja - genetyczna, wypadanie rzepki - genetyczne, skręt żołądka u wielkopsów, ataxia u astów - także łatwo podciągnąć skoro wiadomo, że mogą mieć skłonności. I tak dalej, i tak dalej... Wykluczenie. Psie sporty - wykluczone. Ponownie bez ustalenia, co rozumiemy przez psi sport. Być może także rzucanie frisbee w parku. Stomatologia - wykluczenie. No chyba, że ząb złamie się w wypadku. Ciąża, poród - wykluczenie. Regularne badania okresowe (konieczność przy chorobach przewlekłych) - wykluczenie. Poza tym półroczna karencja na schorzenia ortopedyczne przy rocznym okresie ubezpieczenia. Hmmm... No i nie zapominajmy, że wszystko do siódmego roku, czyli średnio połowy psiego życia. "Nie bronie ubezpieczycieli, ale myślę, że takie typowo polskie narzekanie na wszystko i wszedzie, to też jest żenada. Bo czasem jak się czyta niektóre komentarze, to można odnieść wrażenie, że ludzie oczekują że zapłacą 10 zł po czym będą mieli darmo leczenie na cały rok. To też jest śmieszne." Owszem, bronisz :). Jak niepodległości (że się tak wstrzelę w daty). A ja myślę, że żenadą jest (dość mało zawoalowana) kryptoreklama wybranego produktu ubezpieczeniowego - w tym przypadku Petsupport. I samo wyjeżdżanie z "argumentami" typu "no żenada, to jest śmieszne".
  24. wronka

    Ubezpieczenia psów

    Franusio -> to, co tu uprawiasz to dość mało subtelna forma reklamy. Oprócz tego, co jest napisane wielkimi wołami na stronie głównej i podstronach ubezpieczyciela warto też przestudiować uważnie OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia), zwłaszcza paragraf dotyczący wyłączeń odpowiedzialności. Jest ich sporo, a punkty sformułowane są w sposób dający orzecznikowi naprawdę szerokie pole manewru (ubezpieczenie nie obejmuje schorzeń genetycznych i ich powikłań - bez wymieniania, co według ubezpieczyciela kwalifikuje się jako "schorzenie genetyczne", zabiegów stomatologicznych - poza skutkami nieszczęśliwych wypadków, badań kontrolnych - czyli za diagnostykę w schorzeniach przewlekłych płacimy z własnej kieszeni, ciąży, oszczenienia - rozumiem, że powikłania i np. niezbędna cesarka również odpada, wcześniejszych schorzeń i ich powikłań, w tym schorzeń obustronnych - no, szerokie dość pole manewru). Warto też nadmienić, że ubezpieczeniem objęte są psy do ukończenia 7 roku życia - czyli takie, u których ryzyko wystąpienia chorób jest znacząco mniejsze niż u "starszaków". Nie chodzi mi o to, żeby odwodzić kogokolwiek od pomysłu ubezpieczania zwierzaka - raczej o to, aby uważnie przeczytać, jakie są warunki takiej usługi.
  25. Z opisu (zwłaszcza tego fragmentu o podejmowaniu nieudanych prób i rezygnacji ze wskoczenia na łóżko) wynikałoby raczej, że psa dręczą jakieś problemy zdrowotne. Czy ma prawidłową wagę do swojej wielkości? - banalną przyczyną może być - mówiąc wprost - "zatuczenie" Czy oprócz opisanych problemów nie dostrzegasz innych objawów, jak sztywniejszy chód, problemy z wstawaniem po dłuższym wypoczynku itp.? Jeśli waga jest ok, a własne obserwacje Cię niepokoją to warto się z psem udać do weta, żeby zdecydował, czy nie jest konieczne sprawdzenie stanu jego stawów. To, że pies w trakcie zabawy jest w stanie wskoczyć na podwyższenie, a w zwykłym trybie już niekoniecznie, jest dość uzasadnione. W ruchu / zabawie po pierwsze jest bardziej nakręcony, podekscytowany, a po drugie - całe ciało jest rozgrzane, rozciągnięte, więc lepiej przygotowane do wysiłku.
×
×
  • Create New...