Jump to content
Dogomania

AniaP

Members
  • Posts

    936
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AniaP

  1. A Wy macie chyba lekcje jakoś wcześnie rano? :roll: No to ja się dziwię, że Asti czasem chodzi z nochalem przy ziemi i nie chce reagować nawet na moje smakołyki. :wink: A to chyba Wasze zguby jeszcze działają? :P To co Ty masz za parówki, że są "ciekawsze" od moich? :o W niedzielę już przed 13-tą wszystkie ON-ki z naszej grupy też już były "padnięte". :Help_2: Nie chciały nawet przychodzić na zawołanie do właściciela. Jeden z nich usiadł się na lewym półdupku i patrzył błagalnym wzrokiem z wywieszonym ozorkiem :pepsi: po drugiej stronie kółka: "co ten Pan ode mnie chce?" Upał zrobił swoje. :rainbow1: Tak to czasem jest i nie ma się co martwić. :P
  2. Moja "mała" (7 m-cy) kiedy ktoś próbuje dotknąć jej głowy momentalnie robi unik i ... delikwent już jest przegrany. :evil: Oczywiście reakcja tej osoby: "ojej, boi się". :( Inaczej kiedy ktoś zbliży ostrożnie rękę do jej noska i da ją powąchać, a potem spokojnie przesunie ręką po bokach pyszczka czy nawet pod pyszczkiem. Trochę ze strachem, ale Asti zaczyna się powoli z taką osobą zaprzyjaźniać. :P Sama się często zapominam, żeby nowo spotkanego psa nie głaskać zaraz po głowie. A one najwyraźniej za tym nie przepadają. :evil: A na szkoleniu usłyszałam kiedyś, że ten jej strach i różne inne niechciane reakcje mogą się trochę nasilić w okresie dojrzewania (burza hormonów?). :(
  3. Oczywiście, że od szczeniaka :kciuki: jak tylko skończy się kwarantanna. A na co tu czekać? :wink: Psiakowi (i właścicielowi) takie szkolenie ma przecież pomóc a nie zaszkodzić, więc nie ma się czego bać. Jak masz taką możliwość, to nie czekaj. Wybierz się raz, drugi i trzeci i sama się przekonaj jak jest i czy szkolenie daje efekty. Zaręczam Ci, że daje. :kciuki: A z takim szczeniakiem jest o wiele łatwiej niż już z kilkumiesięcznym. Co do kosztów. Ja za przedszkole płaciłam ... Właściwie możesz sama sobie poczytać o kosztach i sposobie szkolenia na stronie "mojego" ośrodka: www.abc.poznan.pl w dziale: "Prowadzimy kursy". Nic tam nie ściemniają, wszystko jest tak jak napisane. :P
  4. No ja kupiłam pierwszy numer i to już dosyć dawno. Kupiłam ten numer, bo zainteresował mnie artykuł na temat socjalizacji szczeniąt i o owczarkach belgijskich. Pozostałe artykuły przejrzałam raczej pobierznie, bo: na genetyce się nie znam, buldogi francuskie mi się nie podobają (przepraszam miłośników rasy) i to samo z buldogiem amerykańskim, a etykieta wystawowa? - to dla znawców, a ja laik. Dzisiaj w EMPIK-u wpadł mi do ręki drugi numer tego kwartalnika, ale nic mnie w nim specjalnie nie zainteresowało, więc go odłożyłam. Jest w nim zaprezentowanych kilka ras, ale żadna z tych, które ja preferuję (sorry, ale nawet nie pamiętam jakie rasy przedstawiali).
  5. Kubas, mam nadzieję, że nic nie pokręcę. :wink: Zakładam, że jedziesz od strony Rataj "trasą katowicką". Za "Kinepolis" skręcasz w prawo pod wiaduktem do Szczepankowa i kierujesz się na Tulce. Przed lasem kończy się Poznań i pojawia się tablica Tulce. Przejeżdżasz las. Zaraz za lasem po obydwu stronach drogi stoją bloki (jakieś osiedle). Zaraz za blokami po lewej stronie pojawią się budynki WCHiRZ (niestety nie pamiętam co oznacza skrót, coś związane z rolnictwem). Mijasz pierwszą bramę i kawałek dalej wzdłuż płotu zobaczysz wielki zielony napis: "Szkoła abc". I już jesteś. :B-fly: Ale adres aktualny dopiero od 20.06. czyli najbliższej niedzieli. :BIG:
  6. Nie mogłam się włączyć wcześniej, a teraz to już ... Napiszę więc tylko, że jest mi smutno. :cry: Dopiero raczkuję z moim psiakiem w przedszkolu i myślałam, że to wszystko wygląda trochę inaczej. Cieszę się sukcesami swoimi i mojego szczeniaka. Wspaniale nam się uczy na zajęciach (poza oczywiście też) :P i zastanawiałam się nawet co dalej, ale... Po pierwsze wystraszyłam się trochę czytając jakiś czas temu regulamin PT. Pomyślałam: ojej, to mój pies musi aż tak idealnie mi być posłuszny? :o Ale właściwie czemu nie, skoro inne psy zdają, to może i my pochodzimy na kurs, popracujemy i też zdamy chociaż z bardzo dobrym wynikiem. Będziemy mieli się czym pochwalić. :lol: No i co? Okazuje się, że nie ma co się wysilać, bo regulamin swoje, a egzamin swoje. To może w ogóle po tworzyć regulaminy? :-? Po co ustalać jakieś reguły i utrudniać przewodnikowi i psu życie? :roll: Oj, oj, oj, :nono: trudno mi szczerze powiedziawszy w to uwierzyć, że jest Ci tak bardzo wszystko jedno. A mnie np. nie jest tak wszystko jedno. Chyba wszyscy lubimy zdrową rywalizację, a nie kombinowanie jakby tu psim swędem zdać? To tak to ma wyglądać? Szkoda. :( Wielka szkoda. :x Niby fakt, ale czy kogoś cieszy zdawanie "takiego" egzaminu? :( Ktoś zaraz powie, że uczymy się dla siebie i dla psa, ale, ale nie oszukujmy się. Przecież egzamin jest dla każdego z nas sprawdzianem i nagrodą , że jednak się udało, że mamy zdolnego, inteligentnego psa, a sami jakieś tam też umiejętności. :klacz: Każdy się cieszy, że jest lepszy od innych. Tak to już jest, nie oszukujmy się. A przecież przyjemność szkolenia swojego kochanego psa mimo wszystko jest okupiona ciężką pracą, poświęcaniem swojego wolnego czasu, rezygnowaniem z innych przyjemności, walką z lenistwem... I co po takim egzaminie? Zostaje chyba tylko niesmak i mimo wszystko niechęć, rozczarowanie i ... żal straconego czasu? :roll: Bo przecież inni też się będą chwalić, że zdali, a jakie podstawowe błędy popełnili ... A kto o tym będzie wiedział? :evil: A właściwie dlaczego? To jak chcemy mieć w końcu nasze psiaki posłuszne? Tak trochę czy na doskonały? :confused: To może warto zwiać na samym początku egzaminu? Dalej już nie trzeba by się było wysilać i "zdradzać" umiejętności? Czy w tym wszystkim naprawdę chodzi tylko o dobrą frekwencję? "Salwą śmiechu wykonano nie jedną egzekucję" - powiedział kiedyś ktoś mądry. Tak bym się właśnie po takim egzaminie poczuła. :evil:
  7. Tak, tak, nie tylko o to poszło, ale między innymi. :modla: :evil: :evilbat: Aż strach cokolwiek pisać i komentować. :(
  8. Ale na stronie, którą podałam poprzednio znalazłam taką informację: "(...) Przedmiotem do aportowania jest "koziołek" drewniany - klocek z przewężeniem w środku - powszechnie dostępny w handlu. Na zawodach PT koziołek dostarczany jest przez organizatora jeden dla wszytskich uczestników. Do rozpoznawania przedmiotów przewodnik używa koziołka własnego podkładanego wśród analogicznych dostarczonych przez organizatora imprezy.(...)" Nie wiem czy jest to swobodny opis-komentarz autorki tego artykułu :roll: , ale na stronie: www.zkwp-rzeszow.org.pl jest to samo: "(...) Przedmiotem do aportowania jest "koziołek" drewniany - klocek z przewężeniem w środku - powszechnie dostępny w handlu. Na zawodach PT koziołek dostarczany jest przez organizatora jeden dla wszystkich uczestników. Do rozpoznawania przedmiotów przewodnik używa koziołka własnego podkładanego wśród analogicznych dostarczonych przez organizatora imprezy.(...)" Gdyby jednak jak pisze Ksara : To gdybym ja zdawała taki egzamin z moim psiakiem, bardzo bym się ucieszyła. :P To chyba jednak różnica i trochę łatwiej dla przewodnika i psa? :roll: Zresztą, z tego co słyszałam i czytałam na dogomanii, właśnie o to jak powinien wyglądać przedmiot do aportowania "poszło" na ostatnim egzaminie związkowym w naszym mieście. I stąd też taka moja ciekawość i może uporczywe drążenie tematu. :oops:
  9. AniaP

    spacerek

    Ella, ja stosuję taką metodę jak Cortina i jestem bardzo zadowolona. :lol: :kciuki: Asti chodzi od dwóch m-cy do przedszkola. W tej chwili ma 7 m-cy i potrafi właśnie w taki sposób przejść ładnych kilkanaście kółek na szkoleniu już bez smyczy. Weź pod uwagę, że dookoła i pod łapami na takim "spacerze" plątają się inni kumple-psiaki ze swoimi właścicielami, więc to nie jest takie łatwe skupić uwagę psa na sobie. :( A jednak można. :P A Asti jest bardzo ciekawym (i niestety trochę strachliwym psiakiem). A jednak wczoraj i dzisiaj po raz pierwszy odpięłam smycz i było suuuuuuuuuuuuuper! :B-fly: Sama byłam mile zaskoczona. :wink: Teraz będę to próbować na zwykłych spacerach i zobaczymy jak nam pójdzie. :o Może bedę się mogła pochwalić dobrymi wynikami? :roll: A właściwie dlaczego? Nie odbieraj mu tej przyjemności i sprawdź czy jednak nie będzie chętniej wykonywał Twoich poleceń. :wink: I nie trudniasz sobie przez to czasem zadania? Na Twoim miejscu wcale bym nie rezygnowała ze smakołyków. W trakcie szkolenia, jak pies będzie robił zadowalające postępy, to możesz powoli z nich rezygnować, ale na początku? :roll: Czasem słyszę śmiechy i komentarze "wszystkowiedzących" i "doświadczonych", że to nie sztuka przekupywać psa smakołykami. :o A poczytaj na dogomanii ile osób właśnie w taki sposób szkoli swoje pieski i jakie mają efekty. :wink: Nie wspomnę już ile ośrodków szkolenia właśnie na takich metodach się opiera. Więc? Co ty na to? :o Nie wiemy jeszcze jak duży i w jakim wieku jest Twój piesek.
  10. HM, a swoją drogą, to przyszło mi w tej chwili do głowy bardzo proste pytanie (tak mi się przynajmniej wydaje, że proste :roll: ). Dlaczego właściwie Regulamin PT jest owiany taką tajemnicą? :roll: Czy nie prościej by było, gdyby ZK zamieścil aktualny regulamin na swojej stronie? Nie byłoby szukania po internecie, pytań, wątpliwości, niedomówień. :o Jestem naiwna? A może czegoś nie rozumiem? :oops: Ktoś mnie oświeci o co tu chodzi? :oops:
  11. Taysha, odsyłam na stronę www.little-star.strefa.pl. Na środku strony głównej odszukaj temat: "Egzamin posłuszeństwa "PT"". :wink:
  12. Ksara, ciekawe ile chętnych się zgłosi na agility? :roll: :bigok: A czy to będzie tylko szkolenie, czy jak psiaki i właściciele trochę załapią bakcyla i nauczą się pokonywać przeszkody, to ... Planowany jest jakiś klub albo coś w tym rodzaju? :roll: Wiem, że to daleka przyszłość, najpierw musimy zacząć i czegoś się nauczyć, a to też pewnie sporo czasu potrwa, ale ... Może ktoś ma już jakąś wizję na przyszłość? :wink: Na razie piszemy się na agility dwoma ręcami i nogami i czterema szybkimi łapkami, a resztę ... przyszłość pokaże. :question: Mam nadzieję, że z naszej strony to nie będzie tylko dużo szumu :( , a jak przyjdzie co do czego to my ... :scared:
  13. AniaP

    tresura:)

    Podpisujemy się pod tym z Asti obiema łapkami. :klacz: Kojarzy mi się to jednak z jakimś przymusem. :nono: W tej chwili (po kilku m-cach szkolenia), kiedy Asti coś za bardzo i zbyt długo tak interesuje, że nie ma czasu wykonać polecenia "siad", raczej podwijam jej łapki do siadu i chwalę, głaszczę i daję smakołyk. No i włączam guziczek z napisem: "cierpliwość", to obowiązkowo. :P Bo dzisiaj wykonuje polecenia idealnie, a jutro ... zaczyna szkolenie od nowa? :niewiem: A jednak! A dopiero co ... Nie, nie, wcale się nie czepiam. :niewiem: :nono: Po prostu im więcej tym lepiej: książki, szkolenie i przede wszystkim samodzielna praca (sam też do tego doszedłeś :wink: ). Wszystkie chwyty dozwolone. :P Ciągle się przecież uczymy, a każdy psiak jest inny, jedyny w swoim rodzaju. :P
  14. Hm, jestem jeszcze trochę zielona :niedowia: w tej materii i nie wiedziałam, że coś takiego też jest. :oops: Poziom poziomem, ale chciałam przede wszystkim zobaczyć jak taki egzamin wygląda. Opis egzaminu i regulamin, które czytałam to nie to samo co "na żywo". No tak raczej chciałam, bo nie wiem jak moja mała wiercipięta by się zachowywała w obecności innych podekscytowanych i zdenerwowanych psiaków. :roll: A po drugie nie wiem ile czasu bym tam spędziła, więc w końcu mogłaby się nudzić. :-?
  15. No to już ja sobie przypilnuję następny egzamin i na 100% wybiorę się jako widz. :P :diabloti:
  16. To co ta Pani tam właściwie robi, skoro tak podchodzi do sprawy? :evil: To się nazywa zachęta. :( No, ale cóż, o pracę trudno, więc ... bez komentarza. Ale trochę to przykro. :cry:
  17. Kora, A sprawdzałaś stronę internetową tego ośrodka? :roll: Tam trochę na ten temat pisze i są nawet zdjęcia. Trochę dużo tych piesków na zajęciach? :-? W naszej grupie przedszkolnej maksymalnie jest ok. 10-ciu i to jest tłok. Czy warto? :o Mam nadzieję, że to dobry ośrodek szkoleniowy. A jeśli tak, to powiem tylko: WARTO, WARTO i jeszcze raz WARTO. :thumbs: My niedługo kończymy przedszkole i ja jestem bardzo zadowolona ze szkolenia. Asti wykonuje już ładnie kilka podstawowych komend. Na spacerach spuszczona ze smyczy biegnie do innych piesków, ale nie mam większych problemów, żeby ją przywołać. Szkolenie na smakołyk daje świetne efekty. To wszystko jeszcze zależy od pieska, ale widzę, że z innymi (ON-ki, labki, sznaucer, dog) właściciele też nie mają większych problemów. No i dla nas akurat najważniejszy plus: socjalizacja z innymi psami i obcymi ludźmi. :) Postęp jest ogromny. :D Na ostatnich zajęciach Asti nawet nie bała się zostawać na miejscu we wszystkich pozycjach („siad”, „stój”, „waruj”). :P Acha, jeszcze zapomniałam o godzinach wychowawczych dla właścicieli. To jest ok. 4-6 godzin takiej pogadanki (bez psów) na temat wychowania, rozwiązywania różnych problemów, zachowania się psa ... Przynajmniej w naszym ośrodku są takie godziny wychowawcze, czy w innych też, to nie wiem. Jeśli masz możliwość, to obowiązkowo marsz do przedszkola!!! :scared:
  18. Mmm, myślałam, że mnie przegonicie z takim tematem :roll: , a tu proszę ... rano puściłam temat, w pracy nie miałam czasu zajrzeć co się z nim dzieje i ... 3 strony natrzaskali przez pół dnia. :P Flaire, wkleiła jakiś tekst po angielsku. No właśnie, może ktoś go przetłumaczy? :modla: Może być na pw jeśli nie na forum. Pewnie jest tam coś ciekawego, a ja ni w ząb po angielsku. No i coraz częściej się zastanawiam czy diabeł nie tkwi właśnie w słowie „tresura”. :roll: Myślę, że większości osób niewtajemniczonych już samo słowo „tresura” odstrasza. Kojarzy się pewnie najczęściej nie z czymś pozytywnym i przyjemnym, ale z nudą, ze zmuszaniem i męczeniem psiaka. I nie przyjdzie takiej osobie do głowy, że dla psiaka to może być też dobra rozrywka, miłe zajęcie, odskocznia od nudy, bo nagle pańcia ma trochę czasu dla psinki. :D No właśnie. Ale na temat szkolenia niestety pokutuje jeszcze „stare myślenie" i trudno będzie to szybko zmienić. :( A najszybciej zmienia się zdanie, kiedy pojawiają się problemy. Kiedy piesek tej pani zacznie być coraz bardziej nieznośny ..., no oby nie było za późno i źle się to nie skończyło (nie życzę jej tego). A na upartych i wszystkowiedzących niestety nie ma rady. Muszą się sami poddać. Ha, ha, ha, ha ... !!!!!! :roflt: Nie będę tego komentować. Nie jestem żadnym znawcą ras, ale tyle to już nawet ja wiem, że właśnie ON-ki mogą stwarzać najwięcej problemów i to właśnie z tej „Mądrości”. A dlaczego na szkoleniach najwięcej jest właśnie ON-ków? :-? Skoro są takie mądre, to po co je właściciele szkolą? :-? A mało było przykładów „złych” zachowań ON-ków (nie chcę użyć słowa „agresywnych”)? :evil: Ale jakoś wszyscy uwielbiali Szarika z „Czterech pancernych”, „Lassie”, ... :loveu: Było trochę tych historii z psem w rolach głównych, więc jednak podobają nam się wyszkolone, mądre, inteligentne psiaki. Miło na takie popatrzeć, prawda? :P Ale samemu szkolić? Co to, to nie. A może to lenistwo ze strony właściciela? :x Wstyd się przyznać? Nie słyszałam, ale w ogóle jakoś wśród znajomych i nieznajomych nie słyszałam o psie ze zdanym egzaminem. :-? Ba, nawet nie słyszałam, żeby któryś chodził na szkolenie. Boją się przyznać czy co? Chyba jednak mały odsetek właścicieli się w to "bawi". A wiecie, że sama miałam obiekcje czy z moim szelciakiem iść do przedszkola? :-? A jak zobaczyłam te wszystkie „wielkoludy” :o w naszej grupie, to ... dziwnie się trochę poczułam. A moja „kruszynka”, to już w ogóle przeżywała stres. Zostało nam już tylko kilka lekcji i chyba dopiero teraz zaczyna się wśród pozostałych psiaków czuć swobodniej. :ylsuper: A ćwiczymy pilnie i żeby czasem jakiś strach się nie odzywał, to ...
  19. Czy to jest norma, czy jakiś jednorazowy wybryk? :evil: Wiecie coś może na ten temat? Zanim my ewentualnie będziemy zdawać eksternistycznie egzamin PT (najpierw musiałybyśmy zrobić kurs PT), to jeszcze dużo wody w Warcie upłynie, ale jak sobie pomyślę co tam się mogło dziać, to ... brrr!!! ... ciarki mnie przechodzą. :evilbat: Chyba z ciekawości wybiorę się na następny egzamin do związku jako widz? :roll: A właśnie czy osoby postronne mogą być obecne na takim egzaminie? :roll:
  20. AniaP

    tresura:)

    Ale wierz mi, że to bardzo zależy od tego jakiego masz psa. :-? A jeśli masz dominanta albo wielkiego tchórza? :evil: I czy jeszcze masz go od szczeniaka i jak go prowadzisz (ile błędów udało Ci się popełnić :oops: )? Czy masz go ze znanego źródła czy może np. ze schroniska, w którym niewiele na jego temat wiedzieli? A wtedy wychowywanie takiego psiaka samemu wcale nie jest takie proste. Prostsze byłoby właśnie pójście na szkolenie do dobrego szkoleniowca. Mój obecny psiak i poprzedni, to dzień do nocy. Asti jest o wiele łatwiejsza w prowadzeniu, a chodzę z nią do przedszkola. A to tylko dlatego, że poprzednio miałam bardzo strachliwego psa, którego sama nie umiałam wychować. Nie pomyślałam, żeby pójść z nim na szkolenie, kiedy był na to czas, a potem ... No i właśnie: szkoleniowcy. Pokazałam mojego poprzedniego psiaka w jednym z ośrodków, ale usłyszałam, że jest już za późno (miał wtedy 5 lat), nie wiadomo ile czasu to potrwa i ile w nim zostanie (złego? :evil: agresji? :evilbat: ) do końca życia, bo coś na pewno zostanie. Żałuję, że nie sprawdziłam jeszcze jednego ośrodka szkolenia. Może i tam usłyszałabym podobną opinię, ale ... Czasem pierwsze wrażenie już potrafi zrazić do szkoleniowca, potrafi odstraszyć. Pomyślałam wtedy: to treser, a nie szkoleniowiec. Może pochopnie go oceniłam :oops: , ale na szkolenie nie chcialam już tam pójść. Może trzeba było spróbować jeszcze w tym drugim ośrodku? :roll: Może tam by się udało jeszcze coś zrobić? :cry: I może dlatego właśnie piszmy, piszmy i piszmy o ośrodkach godnych polecenia, o dobrych szkoleniowcach. Chociaż pewnie ile osób tyle zdań. Ale każda opinia jest po to, żeby móc ją samemu sprawdzić i wysunąć osobiste wnioski.
  21. No właśnie? :roll: Rozmawiałam z kimś dwa dni temu na temat szkolenia i egzaminu PT i ta osoba spytała mnie po co psu, który nie jest rasowy (nie ma rodowodu?) egzamin PT? :roll: No bo szkolenie PT, to może się jeszcze przyda, ale po co właściciel i pies ma się jeszcze denerwować na egzaminie? :wink: (a przecież niektóre psiaki kształcą się jeszcze dalej) I co byście na takie pytanie odpowiedzieli? :roll:
  22. AniaP

    tresura:)

    Jeszcze a'propos szkolenia. Mam tu na mysli szkolenie w ośrodku szkolenia, nie samemu. To nie tylko nauka wydawania poleceń. Dobry szkoleniowiec :kciuki: sam potrafi zwrócić uwagę właściciela na popełniane błędy. A właściciel z kolei może do takiego szkoleniowca zwrócić się z każdym problemem wychowawczym swojego psiaka. To nie ma być tresura :evil: , ale wychowywanie psa :D , a wychowywanie nie jest takie proste. Tak jak napisał "kubas" książki to nie wszystko. Każdy pies jest inny i nie zawsze książka czy "dobre rady wszystkowiedzących" mogą pomóc w konkretnym przypadku. I tutaj właśnie jest rola dla szkoleniowca - fachowej siły, która może podpowiedzieć, doradzić, pomóc rozwiązać problem konkretnego pieska. W tej chwili z moim maluszkiem idzie mi nie najgorzej :P , ale nie bez powodu postanowiłam z nią pójść do przedszkola, mimo, że to mały i słodki piesek i wydawałoby się, że nawet bez szkolenia nie powinien stwarzać problemów. Ale poprzedni pies ... był trudny do wychowania, a my nie potrafiliśmy się nim zająć :( tak jak powinniśmy i to ani w szczenięctwie, ani tym bardziej poźniej, aż ... było już za późno. :evilbat:
  23. AniaP

    tresura:)

    Z drugim zdaniem się zgadzam, ale z pierwszym ... :roll: Niestety, moim zdaniem, szybkość i zdolność uczenia zależy jednak trochę od rasy i indywidualnego charakteru psiaka. Jeden przecież szybciej załapie o co chodzi, a drugi wolniej. Jeden będzie się opierał albo zastanawiał, a drugi czekał na polecenia. :P Właśnie wczoraj na szkoleniu mieliśmy tego bardzo dobry przykład. :P Cała grupa zaczynała "przedszkole" w tym samym okresie i wszystkie psiaki mają w tej chwili ok. 6 m-cy. Radzimy sobie wszyscy już dosyć dobrze :) z poszczególnymi komendami, ale ... No właśnie. Na komendę "do mnie" berdardyn ... siedzi i myśli :thinkerg: , zastanawia się o co chodzi albo czy warto się ruszyć i zanim przyjdzie do przewodnika ... no, chwilę grupa musi na niego poczekać. Pociesznie to trochę wygląda :roflt: i nie sposób się na niego złościć, ale wymaga od właściciela nielada cierpliwości i uporu :modla: . Jak to z uśmiechem ujął nasz szkoleniowiec (bez żadnych złośliwości) :talker: : zanim u bernardyna polecenie dojdzie z uszu do głowy, z głowy do ogona i z powrotem, to musi trochę potrwać. I tak to chyba z nim jest, bo większość komend wykonuje ze stoickim spokojem, bez pośpiechu, bez nerwów. :wink: Będziesz więc chyba musiała mieć dla swojego psiaczka trochę więcej cierpliwości niż np. właściciel jakiegoś owczarka. Kasiu, a jak nauczyć komend? Wiem, że nie każdy ma możliwość i kasę, żeby wybrać się ze swoim pieskiem do przedszkola albo na PT, ale tam najlepiej można zobaczyć w jaki sposób to robić. Jeśli nie, to pozostają Ci porady na dogomanii i książki. A może znasz kogoś, kto z dobrym skutkiem wyszkolił swojego pieska i może Ci coś poradzi. :roll: Bo opis opisem, ale nie wszystko można oddać słowami. Sama się o tym przekonałam, kiedy kuzynka poprosiła mnie o opisanie jak nauczyć komendy "siad", "waruj", ... Niby takie proste, ale ... jak się to pokazuje, a na papierze? :roll: I tutaj powtórzę za "kaylą" i pewnie wieloma innymi, że pieska uczy się ("szkoli" to takie groźne słowo, które kojarzy się z męczeniem, z nudą; "tresura" - słowo brrr!!! :evil: ) od pierwszych dni pobytu w domu. Sama miałam już trzy psy, a dopiero teraz, przy czwartym usłyszałam o tej mądrości i zaczęłam ją stosować. I to rzeczywiście działa! :kciuki: Moja mama czasem mówi: "znowu ją męczysz?" A "ona" na polecenie "waruj" wali się z uśmiechniętym pysiem od ucha do ucha :D błyskawicznie na podłogę, bo wie, że za to będą łakocie. No i wreszcie udało jej się zwrócić na siebie uwagę pańci - przestała oglądać telewizor, a zajęła się psem. A potem jeszcze trochę powariujemy z piłeczką, może z pluszakiem i może jeszcze coś pańci przyniosę, żeby się dalej ze mną bawiła. :) Ze szczeniakiem jest najłatwiej, dopóki właściciel jest dla niego najważniejszy, najatrakcyjniejszy, dopóki jeszcze psiak nie nauczy się kombinować i chodzić swoimi drogami.
  24. Ksara, Shrek? Może bokserek? To gratulacje !!! :multi: :BIG: :beerchug: Cortina, To jednak myślimy o innych terwirenkach, bo ten "mój" wczoraj był dopiero na pierwszej lekcji. To jeszcze taki puchaty maluszek. Nie martw się na zapas. Trzymamy kciuko-łapki, żeby jednak to była nieprawda. :shake:
  25. Cortina, a nie mówiłam, że nie taki diabeł straszny? :wink: Pierwsze koty za płoty. :P My też miałyśmy dzisiaj bardzo dobry dzień. :thumbs: Asti po raz pierwszy nie bała się zostawać na miejscu we wszystkich trzech pozycjach :multi: (no, może w pozycji "stój" było trochę gorzej :-? ). Podkopy też przerabiałyśmy :P , a przedszkolaki ON-ki też często "wiszą" na płocie. :-? madlen :question: :question: :question: Jeśli masz na myśli tego przedszkolaka z godz. 14-tej, to jest cudo. Muszę przyznać, że ambitna z Ciebie bestia. :klacz: :thumbs:
×
×
  • Create New...