-
Posts
936 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AniaP
-
:roll: Dziwne, bo Asti ją wcina aż uszy się trzęsą. :P Chociaż, chyba przez te upały, ostatnio zdarzyło jej się przez dwa dni trochę grymasić i nawet raz zostawiła trochę w miseczce :-? , więc... zabrałam i już nie dostała aż do następnego posiłku. No właśnie. Ja dodaję do Acany trochę: - jogurtu naturalnego albo owocowego (ostatnio też kefir albo maślankę), - białego serka, - surowej rybki (uwielbia), - tuńczyka w oleju z puszki, - surowego mięska (mielone), - ugotowany rosołek ze skrzydełkiem i warzywami (czasem jeszcze z ryżem), - ziemniaczka (najczęściej jak zostanie odrobina z obiadu), - żółtego smażonego serka, - surowe żółtko... Czasem dokładam tylko jedną z tych rzeczy, czasem dwie (np. ziemniaczek i żółtko, ziemniaczek i kefir, biały serek i żółtko...). Oczywiście dostaje mniej Acany niż zalecają, tym bardziej, że już raz musieliśmy ją troszeczkę odchudzać. :-?
-
Trafiłaś w "10". :klacz:
-
Dwa szczeniaki :roll: ? Do wydania :cry: ? Dlaczego :( ? I w ich miejsce bierzesz "labka" :roll:?
-
Gucio, pewnie powiesz, że jestem złośliwa :roll: , ale aż mnie korci ... No to skąd te wszystkie pytania na temat wychowania psiaka :roll: ? A czy to będzie Twój pierwszy pies :roll: ? No, ale pies to obowiązek :x . Już teraz Cię głowa boli, a potem ... spać się chce, a tu o 5-tej rano pobudka, bo piesek chce siku; zanim się nauczy siusiać poza domem to setki razy będziesz po nim sprzątać i setki razy wynosić go w ekspressowym tempie na zewnątrz; raz Cię będzie słuchał, a raz nie będzie; będziesz się złościć, że na spacerach na początku będzie zwiewał; będziesz się wściekać, że wszystkie śmieci w trawie będzie wcinał; i jeszcze ciągnąć Cię będzie na smyczy ... :x Oj, dużo by pisać. Czytaj, czytaj, bo wiele się z tych postów dowiesz. I czytaj póki jeszcze psiaka nie ma w domu, bo jak będzie, to już nie będzie zbytnio czasu na czytanie. A mądre rzeczy ludziska piszą w postach :thumbs:. A oprócz postów jest jeszcze wiele ciekawych książek, które warto przeczytać :P. Patrzcie jaka mądrala :-? . I myślisz, że w jednym miejscu rozwiążą się wszystkie Twoje problemy? Niestety nie ma tak prosto. Każdy pies jest inny i inne są problemy z nim i z jego właścicielem :-? .
-
Nie działa na baterie. To: plastikowe prostokątne pudełeczko, a w nim metalowa blaszka, a pod blaszką sprężynka. Naduszasz na blaszkę i ... klik, klik, klik ... :P Sprytne co :P ?
-
Jeszcze raz, bo :roll:. Na egzamin PT możesz iść bez kursu. Zdajesz egzamin eksternistycznie w ZK. Zresztą jeśli szkolisz psa w prywatnym ośrodku szkolenia, a nie w ZK, to i tak zdajesz egzamin eksternistycznie. A kurs? Idziesz na niego po to, żeby szkolić psa. Wiadomo, że właściciel powinien uczyć swojego psa od szczeniaka, ale różnie to bywa i nic się nie stanie jeśli psiak, który przyjdzie na kurs PT nie będzie nic umiał. Będzie mu na pierwszych lekcjach trochę trudniej, ale po to jest kurs, żeby się na nim uczyć. Najwyżej weźmie się solidnie do pracy i ... przegoni innych :P . A po kursie wcale nie ma obowiązku zdawania egzaminu z PT.
-
Gucio, w drugiej grupie przedszkolaków jakiś chłopak chyba właśnie tak ok. 14-15 lat przychodził na szkolenie z berneńczykiem. Chociaż czasem był z nim ktoś dorosły, ale szczerze mówiąc nie wiem czy taki był wymóg czy po prostu ktoś te "dzieciaki" musiał przywieźć samochodem :roll: . Zresztą w naszej szkółce psiaka mogą szkolić na zmianę: pan, pani i nawet dzieci. Pies powinien przecież słuchać wszystkich domowników, a nie tylko jednej osoby, która przychodzi z nią na szkolenie :wink: . Najlepiej dowiedz się w ośrodku, do którego zamierzasz chodzić.
-
Cocer w halti :roll: ? Nie będzie trochę śmiesznie wyglądał :wink: ? A nie wspomnę już, że przechodnie-laicy powiedzą zaraz, że to musi być groźny pies, że ma taki kaganiec :wink: . Chociaż poczytałam sobie trochę o halti w "Poradniku Karuska" :-? . I i tak nie bardzo mi się podoba :-?.
-
Nie znałam Rotti. Ale ... Pomyślałam: "tylu chciałoby ją odprowadzić, a ja mam tak blisko". Więc poszłam z nią na mój pierwszy jej ostatni tutaj spacer. Minął tydzień. Pomyślałam: "ciekawe kto ją tam dzisiaj odwiedził?". Pusto. Tylko kwiaty - zwiędły, znicze - wypaliły się. Zapaliłam mały niebieski znicz. Skromny, ale niebieski. Małe światełko. Od wszystkich DGM. Świecą się światełka tutaj niech świeci się i tam.
-
W Poznaniu jest sklep, który ma acanę, ale nie wiem czy wszystkie rodzaje i opakowania, bo za pierwszym razem udało mi się kupić 1,5 kg juniora, a za drugim razem mieli już tylko 20 kg. Ciekawe czy na Twoim terenie działa jakiś dystrybutor :roll: ? A może na sopockiej wystawie będzie jakieś stoisko tej karmy, chociaż to dopiero w połowie sierpnia, a nie wiem jak bardzo Ci się spieszy? Zanim pierwszy raz kupiłam acanę, to w tym samym sklepie dostałam próbkę acany i hill'sa, więc w ogóle próbki istnieją. Smakowała? :wink: Nie znalazłam postu, w którym ktoś by się żalił, że psiak nie chce jeść acany. Raczej odwrotnie - trzeba ją przed psiakami chować :wink:, nawet przed tymi niejadkami i wybrednymi :P .
-
Wiem, wiem, ale: 1. za dużo tych atrakcji nagle powstaje w "naszej" szkole: agility, obedience, kliker i co wybrać :roll:? Doba za krótka :wink: i funduszy brak :evil:. 2. dwa tygodnie temu dopiero skończyłyśmy przedszkole, w lipcu robimy sobie przerwę i jedziemy na krótkie wakacje. 3. w sierpniu może już będzie tor agility, to my tam zaraz :Dog_run: , bo na razie na to się zdecydowałam (zobaczymy co z tego wyjdzie :roll: ?). Szelciakową rozpiera energia, więc myslę, że to będzie dla niej najlepsze. Tylko nie wiem jak ja to zniosę :lol: ? 4. Mała ma przez 2 tygodnie "oszczędzanie" lewej przedniej łapki :evil: (jakaś kontuzja mięśni - zastrzyki, jutro znowu jedziemy do weta).
-
DeDe, A wciekł się kiedyś na Ciebie jakiś pies? Jak zacznie gryźć, to w pierwszej chwili nie wiadomo co zrobić. Ja się już niestety bałam kiedyś mojego (poprzedniego) psa i wiem jak to jest. Ugryzł, usiadł się pod drzwi wyjściowe i szczerzył zębiska z wściekłością :evilbat: . I co zrobić? Jak mu teraz założyć kaganiec i zapiąć smycz, żeby wyjść z nim na spacer? Bałam się podejśc, bo nie wiedziałam czy znowu mnie nie dziabnie? I po jakim czasie do niego podejść, kiedy mogłam być pewna, że się uspokoił? Teraz, to już nie ma co gdybać, ale bywają sytuacje naprawdę groźne i ... Sam widzisz. Tam chyba jednak momentami musi być groźnie :evilbat: ! Terier nie terier, a wściec się porządnie potrafi i pogryźć do krwi też :evilbat:. Nikt z nas przecież nie widział jak on się zachowuje, więc łatwo nam radzić, a to Gosia ma problem i sie boi :cry: .
-
Pocachontas, dzięki za otwarcie tematu, bo właśnie się zastanawiałam co tam słychać :roll: . Bedą zawody czy nie będzie? Są chętni i ilu, czy nie ma? :wink: Tak po cichu wybieram się pokibicować, ale będziemy wtedy na wakacjach i nie wiem czy uda mi się specjalnie zjechać na ten dzień do domku. W każdym razie będę się starała, bo bardzo mnie to interesuje. (Nigdy nie byłam nawet na treningu obedience :oops: , a co dopiero zawody! 8) )
-
Refri, ja w ogóle nie wiem czy Asti boi się jakichkolwiek odgłosów, dźwięków :-? (co mnie wcale nie martwi). Na suszarkę do włosów szczeka i kiedy położę ją na podłodze - zaczepia ją, trąca łapkami, atakuje szczekając. Żelazko, to też całe nieszczęście, muszę wtedy cały czas być w pokoju i mieć oczy dookoła głowy. Kiedy ostatnio prasowałam, mała w pewnym momencie tak podskoczyła do syczącego żelazka, które trzymałam w ręce, że wystraszyłam się, że poparzyła sobie pyszczek. :evil: Ona też się wystraszyła (chyba moim krzykiem), ale całe szczęście dotknęła pysiem tylko obudowy żelazka, a nie gorącej części. A o odkurzaczu, to już mi w ogóle nie wspominaj. Przecież przy Asti nie można spokojnie sprzątać :evil: tym potworem! Ona gryzie rury, łapię za włosie szczotki, staje łapami na odkurzaczu, atakuje i tak szczeka, że aż uszy puchną. :evil: Czasem wystarczy tylko otworzyć szafkę z rurami i odkurzaczem, a ona już łapie za którąś rurę, żeby ją stamtąd wyciągnąć. :P A odgłos lampy błyskowej? Ona tak charakterystycznie piszczy, a sheltusie mają dosyć wrażliwe uszka, że może jej ten dźwięk nie odpowiada? :x Nie wiem, ale wtedy właśnie zaczyna się w najlepsze wiercić, kręcić, biegać i nosić zabawki. :P I trudno jej wtedy pstryknąć ładne, wyraźne zdjęcie. W jakiejś książce czytałam, że szetlandy są wrażliwe na dźwięki i rzeczywiście. Przecież czasem nawet zwraca uwagę na odgłosy z tv. :P
-
Nio piękniś!!! :P :klacz: . Te jego miny i spojrzenia, przekrzywianie łepka i to spanie "na antenkę" :P :klacz: . Trochę jakbym naszą małą widziała kilka m-cy temu. Tylko, że ona jak tylko słyszała pisk lampy błyskowej, to ... nie mogła usiedzieć na miejscu i zdjęcia nie wychodziły takie ładne. :-?
-
A jeśli mówimy o Pani Z.Mrzewińskiej, to polecam jej: "Psim zdaniem" i "Jak rozmawiać z psem" :kciuki:. W miarę tanie i cienkie broszurki, które bardzo przyjemnie się czyta. Pierwsza jest napisana w formie opowiadania, a druga to tajniki szkolenia psa.
-
A co masz na myśli? :roll: Wielu rzeczy trzeba psiaka dopiero nauczyć, bo inaczej ... może sobie np. szybko wykombinować, że to on może Tobą rządzić, a nie Ty nim :evil: . A jeśli, to ON-ek, to chyba wiesz, że to bardzo inteligentne psiaki, więc możesz się zdziwić :o . On ma dopiero, ale i już 7 m-cy. A posłuszeństwo, to podstawa, tym bardziej przy tak dużym i silnym psie. No właśnie, ale najpierw Ty sam musisz konkretnie wiedzieć czego byś od niego oczekiwał. Co miałby w takiej sytuacji zrobić? Tylko zaszczekać, ujadać pod płotem, zaatakować wchodzącego? A jeśli zaatakuje czy będziesz wiedział jak go odwołać? Posłucha Cię? A jeśli to będzie ktoś znajomy? Jak wtedy ma zareagować? To wszystko nie jest takie proste i dlatego szkolenie byłoby dobre i dla psiaka, i dla Ciebie. Prawda, że to niestety kosztuje, ale ... uwierz mi, że warto odżałować (nawet ostatnie) pieniądze. Czas szybko ucieka, a pies bardzo szybko uczy się sam i to niestety nie tego co powinien, a potem bardzo trudno odkręcić jego złe nawyki. A na szkoleniu bardzo ładnie Wami pokierują i może nawet stwierdzisz, że wystarczy PT. Może dalsze szkolenie wcale nie będzie potrzebne? A może wciągnie Cię ta zabawa, a ON-ki bardzo lubią pracować :P (widziałam to już na naszym psim przedszkolu). Czy jesteś w stanie bez profesjonalnego szkolenia sam nauczyć tego wszystkiego psa? :roll: Zwróć uwagę: "uzyskanie wysokiej karności i szczególnego podporządkowania psa Przewodnikowi" i wszystko co poniżej.
-
Niewiele, wiem na temat IPO, ale z tego co słyszałam, to najbezpieczniej szkolić psa pod okiem dobrego instruktora. Samemu na pewno nie dasz rady, możesz mu niechcący zrobić krzywdę. Na szkoleniu intstruktor wie jak pokierować danym psem, jak kontrolować "agresję", atak psa na pozoranta, jak go "wyhamować", żeby w końcu takie szkolenie nie obróciło się przeciwko niemu, przeciwko właścicielowi i w ogóle przeciwko człowiekowi (żeby nie wytrenować sobie bestii :evilbat: ). A agresywny pies ... Nie chciej takiego, biedny taki pies i jego właściciel. :cry: Znalazłam taki temat: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=11606&highlight=ipo A jeśli zdecydujesz się na IPO, to bez zdanego egzaminu PT się nie obędzie. Może udałoby Ci się przygotować Twojego ON-ka do egzaminu PT eksternistycznie, ale jeśli nie masz doświadczenia w szkoleniu, to ... nie wiem. Wiem natomiast, że najbardziej potrzebny jest tutaj rozsądek. Szkoda by było zmarnować takiego fajnego psychicznie psiaka. :(
-
Cocerek, no i jak było? :roll: A może właśnie niech usiądzie te 3 metry przed przejściem, nagroda, dalej parę kroków przy nodze, znów "siad" i nagroda, kilka kroków przy nodze i ostatni raz "siad" w bezpiecznej odległości od jezdni, ale na tyle blisko, żebyś widziała czy możecie przejść. Może w ten sposób skupisz go na sobie, zajmiesz siadaniem i smakołykami, a psinka na chwilę zapomni o tym, że zbliżacie się do przejścia? Może wyciszysz trochę jego emocje. Asti teraz już rzadko przypomina się, żeby pogonić czy zaatakować samochód, a na początku to było jej ulubione zajęcie (pies pasterski w końcu, nie :wink: ). A przed przejściem raczej wie, że ma usiąść, ale czasem jeszcze jej się zapomni i jak za późno powiem "siad", to przechodzi sobie sama (oczywiście na smyczy, więc mogę ją zatrzymać). :wink:
-
Almera, a ja jednak z uporem maniaka bym spróbowała innych sposobów i unikała aviomarinu czy innych leków. Zajrzyj na stronę: http://www.little-star.strefa.pl/forum.php?page=&cmd=show&id=434&category=12. Jak widać wiele piesków ma problemy z jazdą samochodem, ale ... mam nadzieję, że Fionie uda się w końcu z tym uporać. :P Wiele psiaczków polubiło w końcu jazdę samochodem, więc dlaczego jej ma się nie udać? :wink: Przecież, więc może jednak jazda samochodem kojarzyła jej się z czymś przyjemnym i dlatego reagowała na nią spokojniej? :roll: Może trzeba by tak częściej jeździć? :roll: A da się ją czymś zająć w czasie drogi? Np. gryzieniem jakiegoś ulubionego smakołyka, za którego da się pokroić? Może chociaż raz się uda? :roll: Wszystkiego warto spróbować. :P Znam to bardzo dobrze. Nie jest to przyjemne ani dla nas, ani tym bardziej dla psiaczka :( , ale wierzę, że czas w końcu zrobi swoje. :P Nasz poprzedni psiak nie wymiotował, ale popiskiwał i bardzo się kręcił, chodził po tylnym siedzeniu, próbował się chować na podłodze, chodził po pasażerach jeśli siedział ktoś z nim z tyłu :evil: (35 kg wilkowaty kundelek). A aviomarin ani ludzkie ziołowe tabletki na uspokojenie (np. nervendrages) też nie pomagały. Skutkiem tego coraz rzadziej z nim jeździliśmy. A w przypadku Asti, powiedziałam, że się nie poddam i są już bardzo, bardzo, duże postępy. :D Trzymamy za Was kciuki i ... same próbujemy dalej. :kciuki:
-
Też się martwiłam, że Asti nie będzie umiała "mówić" kiedy chce wyjść. :-? Wszyscy mówili, że trzeba zwracać uwagę na jej zachowanie. No i zauważyłam, że kiedy chce wyjść podbiega np. do mnie, patrzy mi głęboko w oczy :o i szczeka. Kiedy ją zagaduję czy chce wyjść, biegnie do przedpokoju i szczeka albo zadziera łepek na polar mojej mamy, który często wisi na drzwiach od pokoju, a czasem zadziera łepek na stolik w przedpokoju, gdzie zawsze leży jej smyczka. Ale na początku, kiedy ona i my uczyliśmy się dopiero jej sygnalizacji, podchodziła tylko do kogoś z domowników, uparcie się w niego wpatrywała :o , czasem było takie małe "achu" i ... ten jej litościwy wzrok podpowiadał, że chyba jednak trzeba z nią wyjść. Oczywiście czasem się wściekaliśmy, że robi nas w bambuko :wink: , bo ona najzwyczajniej z nudów chciała wyjść sobie pobiegać. :P Teraz już raczej utarły się stałe godziny do wychodzenia (za parę dni będzie miała 8 m-cy), chociaż i zdarzają się nadplanowe wyjścia.
-
No właśnie, u nas było tak samo. A następne szczepienie robiliśmy w 9-tyg. i 13-tyg. Mam pełne zaufanie do mojego weta, a jednak jeśli rzeczywiście tak jest to ... trochę szkoda :( , bo ... No właśnie, socjalizacja! Co prawda szelciaki trochę są znane z "ostrożności" w stosunku do innych ludzi i psiaków, ale ... Nie wiem czy to wina genów, kwarantanny, złej socjalizacji z naszej strony, ale okazało się, że trochę tej "ostrożności" już było za dużo. Dobrze, że psie przedszkole super nadrobiło dobrą socjalizację! :P :klacz: A swoją drogą, przy okazji spróbuję zapytać mojego weta o nowinki na temat kwarantanny. Ciekawe co odpowie? :roll:
-
Krótko mówiąc, chyba wszystko co się da: :P - biały serek, - pół żółtka (Asti jest mała, więc na raz może tylko pół), - rosołek z kawałeczkami warzyw lub kurczaka, - surowe mielone mięsko, - serek smażony, - surowa rybka, - jogurt (zwykły lub owocowy), - kefir, - ziemniaczek, - tuńczyk w oleju (od wczoraj). Oczywiście to wszystko tylko na smaka, w małych ilościach i raczej jedną z tych rzeczy na jeden raz. Chociaż Asti i bez tego chętnie wcina Acanę. :P A takie podobne coś widziałam już jakiś czas temu w jednym ze sklepów zoo, tylko chyba innej firmy i w innym opakowaniu, i więcej smaków było. Jeszcze tydzień temu to u nich widziałam.
-
O widzisz, fajny sposób! :P A też się tak pobawimy-pouczymy! :laola:
-
Tak, tak, to ta sama dziewczyna. :P