-
Posts
936 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AniaP
-
Ależ nie za ma co. :buzi: No pewnie. :wink: Jak nic bardzo nie boli, nie kapie za bardzo z nosa i gorączka nie męczy, to czasem dobrze poleniuchować w łóżeczku. :kciuki: Można wtedy wreszcie spokojnie nadrobić np. zaległości książkowe. No i reszta rodzinki czasem trochę ponadskakuje przy chorym. :wink: He, he, he!!! A nie wspomnę już, jak miło się przytulić do ciepłego piecholka. :wink: Niezbyt, to może wychowawcze (wpuszczanie psiaka do łóżeczka), ale... jakie miluuuuuuuutkie. :P
-
Asti przyjechała do nas w styczniu w wieku 8 tygodni, a na początku marca mieliśmy w domku mały szpital. Ojciec przywlókł do domu jakieś zarazki :evil: i po dwóch dniach ja leżałam w łóżeczku, a po kolejnym dniu – mama. Asti - jak to szczeniak - miała wielką radochę, że może sobie polatać po naszych pościelach, przytulała się raz tu, raz tam i... zdrowa jak ryba!!! :P A tak w ogóle, to żaden z naszych trzech poprzednich psów nigdy nie był przeziębiony, ani nigdy się od nas niczym nie zaraził. :o Życzę Ci więc, żeby u Ciebie też tak było. :kciuki: No i przede wszystkim życzę Ci zdrówka!!! :buzi:
-
:beerchug: Ło matko jakie maleństwo! :buzi: A mamuśka cudniasta! :klacz:
-
Julka, ale Asti ma dopiero 10 miechów i jada Acanę dla juniorków. :P Czy może dostać już Acanę z jagnięciną, ona jest dla dorosłych piechów? :hmmmm:
-
Ale ze mnie trąba! :oops: No pewnie, że są. Teraz znalazłam. :P (Ale jak się nie zna obcych języków i w dodatku nie chce się trochę pomyśleć, to takie są skutki).
-
11 zawodników? :o No to suuuuuuuuuuuuuper :BIG: !!! A kto jedzie?
-
Asti co co prawda je acanę dopiero od 3-4 miesięcy, ale jak do tej pory apetyt jej całe szczęście nie zmalał. :P A nawet bez acany niczego innego nie chce jeść. :( Jednego dnia dałam jej trochę zupy jarzynowej i zjadła. Po dwóch dniach dałam jej to samo i... :o nie je. Myślała, że jest za ciepłe, dolałam trochę wody i... :o to samo. Mogłam zabrać miskę, jak nie to nie, dostanie dopiero rano, ale postanowiłam coś sprawdzić. Odlałam trochę zupy i wrzuciłam na dno 1/4 porcji karmy jaką dostaje na jeden raz. Postawiłam, znowu powąchała, ale po chwili chyba się skapnęła, że trzeba się dokopać do acany, bo zaraz słyszałam, że ją chrupie. :P Zauważyłam tylko, że od tygodnia (może trochę dłużej) trochę się drapie :( i zastanawiam się od czego. :confused: Mam nadzieję, że to jednak nie od acany. Pomyślałam, że za często dostawała biały serek i na razie zupełnie go jej nie daję. Drapanie troszkę zmalało, ale zupełnie nie ustało. Oprócz drapania nie ma innych objawów.
-
No właśnie, może ja też dołożę w końcu swoje trzy grosze. :wink: Przez kilkanaście lat miałam kolejno: sunię, psa i znowu psa czyli można powiedzieć, że nie byłam "zielona" w tym względzie. :niedowia: A jednak. O ile z dwoma pierwszymi psiakami nie mieliśmy problemów, to z ostatnim mieliśmy takie, że obiecałam samej sobie, że kolejny psiak jakikolwiek będzie malutki, grzeczniutki i bezproblemowy, obowiązkowo pójdzie na szkolenie i to już jako szczeniak. I kiedy w naszym domy pojawiła się malutka Asti, czas mijał, kwarantanna poszczepienna się skończyła, a ja zastanawiałam się cały czas czy iść do psiego przedszkola czy nie. :hmmmm: Myślałam sobie: "przecież Asti nie stwarza specjalnie problemów, duża nie urośnie, może dalej też sama sobie z nią jednak poradzę, więc po co wydawać tyle kasy na jakieś tam przedszkole?" :roll: Ale jednak w ostatniej chwili postanowiłam w końcu spełnić obietnicę i... poszłyśmy. I wiecie co się okazało? :o Asti przez pierwsze cztery lekcje, w czasie przerw, chowała się w narożniku przy siatce za wielką samochodową oponą i nawet kiedy ja ją wołałam nie chciała do mnie przyjść. Wychodziła stamtąd dopiero na ćwiczenia na kółku, kiedy wszystkie psiaki były pod kontrolą swoich właścicieli. Na szkolenie chodziły szczeniaki w tym samym wieku, a i tak Asti miała problemy z poradzeniem sobie z zaczepkami ze strony "wielkich" ON-ków, sznaucera olbrzyma czy nawet labka. Nie wyobrażam więc sobie co by było gdyby mała chodziła na szkolenie z dorosłymi psami. :evil: Na spacerach nigdy jej nie odciągałam od innych psów, Asti chętnie je zapraszała do zabawy, choć unikała bliższych kontaktów. A na szkoleniu... Na początku byłam załamana i przerażona jej zachowaniem i bałam się, że ona nigdy się nie przełamie, nigdy nie poradzi sobie ze strachem. :cry: Ale dzięki p.Piotrowi, jego wskazówkom i uspokajaniu mojej niecierpliwości powoli, z lekcji na lekcję Asti zaczęła sobie radzić z podskubywaniem "wielkoludów", choć na zabawę akurat z tymi kolegami jakoś ciągle nie miała ochoty. I jednak na zakończenie przedszkola dostałyśmy pochwałę za postępy, :kciuki: choć w Asti pozostanie już może na zawsze trochę tego strachu i rezerwy do innych psiaków jak i ludzi (nie ma rodowodu, ale te cechy przypisywane szeltusiom niestety odziedziczyła). Co prawda siadło nam pod koniec szkolenia posłuszeństwo wobec pańci :nono:, bo mała trochę z tej odwagi zaczęła się coraz bardziej interesować otoczeniem, ale to myślę szybciej można nadrobić niż strach. I niech mi teraz ktoś powie co by się stało gdybyśmy nie poszły do przedszkola? Sama pewnie nie poradziłabym sobie z tym problemem :oops:, a dzisiaj miałabym 10-miesięcznego bardzo strachliwego psiaka. :evil: I czy szkolenie 4,5-miesięcznego szczeniaka z takimi problemami razem z dorosłymi psami byłoby dobrą metodą? :hmmmm: Śmiem wątpić, bo przecież ona nie umiała sobie poradzić nawet z rówieśnikami. :(
-
Ja też tak czasem myślałam o obedience, ale... :wink: Szkoda, że nie widziałaś w "akcji" Zori od MagdyS. :P Miałam wrażenie, że ona to traktuje jak zabawę, była tak radosna, szybka i wpatrzona w Magdę :P. Nie mogłam oderwać od nich oczu. :klacz:
-
Magda, byłyście reweeeeeelacyjne!!! :klacz: Aż zazdroszczę takiego wpatrzenia psiaka z uśmiechniętym pycholkiem w swoją pańcię!!!! :P Jak tyś to zrobiła? :roll: :o GRATULAAAAAACJE!!!!! :BIG:
-
Hm, jak dobrze, że nie musiałam mieć do czynienia z bardziej czy mniej "naczelnymi", bo nie wiem czy bym się szybko nie zraziła do acany. :roll: Ale nasza dystrybutorka to bardzo sympatyczna, fajna babka jest :thumbs: i nie ma żadnych problemów z zamawianiem, dowiezieniem, odebraniem i to nawet tak "wielkich" :wink: ilości jak 5 czy nawet 3 kg. :P
-
:cry: A dlaczego? :cry: To co ona (asystentka ma się rozumieć) z nią (sunią oczywiście) wyprawiała? :o
-
Asti nie dostaje siemienia, bo nie ma takiej potrzeby. Ale mojemu poprzedniemu psiakowi dosypywałam czasem siemie lniane do jedzenia. Nie wiem czy dobrze robiłam? :roll: Chyba poradził mi tak wet? :roll: Bo skąd by mi to przyszło do głowy? :hmmmm: Kupowałam siemie w spożywczym, mieliłam w zwyczajnym elektrycznym młynku do mielenia kawy i dosypywałam jedną łyżeczkę takiego suchego do jedzonka (nie gotowałam). Nigdy nie wybrzydzał, a sierść (wilczurkowatopodobna) rzeczywiscie robiła się po tym błyszcząca, miękka i miła w dotyku. :P
-
Hm :hmmmm: , w ulotce "mojej" karmy początkowo przeczytałam, że "mała" (wtedy ok. 6 kg wagi, teraz ok. 8 kg i 10 m-cy) powinna dostawać ok. 180 gram (teraz na stronie www widzę, że 125-205?). Ale Asti się jakoś trochę przytyło po takich ilościach :-? , więc... szybkie odchudzanko. Inna sprawa, jak potem się okazało, że zaczęły jej przyrastać włoski i stąd też wrażenie, że jest za gruba, ale... Zmniejszyłam racje do 2x50 gram i... tak już zostało. I widać, że tyle jej wystarcza, tym bardziej, że w ciągu dnia dostaje też często nagródki za "szkolenie". Nie piszczy, że jest głodna, a w misce też nic nie zostaje. Zresztą nie wiem co się dzieje jak mnie nie ma w domu, czy ktoś z domowników nie podrzuci czasem kawałeczka bułeczki, jabłuszka, ciasteczka (:evil:), ...
-
Beata, nie znam się niestety :( na haszczakach, ale ... Piszesz, że piesio stale ma w misce jakieś granulki. A może karm psiaka tylko dwa razy dziennie? Dawaj jedzonko i jak nie je, to po kilkunastu minutach zabieraj michę (oczywiście tak, żeby nie widział, że to robisz). Wiem, że to trudne, bo serce się kroi. :cry: Ale może jak zobaczy, że jedzonka i nawet michy nie ma, to skapuje, że albo się je albo ... jedzonko znika. A może on nie lubi właśnie tej karmy? :roll: A może chętniej by jadł w ogóle tylko gotowane jedzonko? :roll: A do karmy dokładam róże smakołyki: - biały serek, - kefir, - jogurt (częściej owocowy niż naturalny), - żółty smażony serek, - surową rybkę, - surowe mięsko, - rosołek z warzywami i kurczaczkiem, - żółtko, - tuńczyka z puszki .... Oczywiście to wszystko jako mały dodatek, tym bardziej, że Asti to mały psiaczek. Ja karmię mojego malucha dwa razy dziennie i tylko 2-3 razy w czasie upałów grymasiła z jedzeniem. A tak micha jest czyszczona w sekundy. A skoro Twój piesio je najchętniej wieczorem, to może rano dać tylko jakiś mały smakołyk, a pod wieczór dopiero normalną porcję? :roll: A jakie sposoby już wypróbowałaś? Może jeszcze ktoś coś podpowie? :roll:
-
Nie mam porównania z innymi karmami, bo wszystkie moje poprzednie psy dostawały tylko gotowane jedzonko. Jakoś nie mogłam się przekonać do suchej karmy. :-? O acanie usłyszałam przez przypadek na szkoleniu i tak powoli zaczęłam się nad nią zastanawiać. :hmmmm: Kupiłam kg acany na próbę i Asti od samego początku wcina ją bez problemu. Jak tylko usłyszy "dźwięk" karmy, szelest worka, :eating: pędzi do kuchni co sił. Wkładam jej do karmy zawsze jakiś dodatek, ale i bez tego szybko ją zmiata. Sierść błyszcząca, a chyba właśnie na czarnej sierści najlepiej to widać, mięciutka, miła w dotyku. Żadnej wysypki, uczulenia, łupieżu, drapania. Kupy w sam raz i żadnego "smrodzenia". A małej tylko pychol się śmieje od ucha do ucha :P i patrzy tylko gdzie co zbroić :ghost_2: i kiedy pójdzie na dwór polatać. :Dog_run: a-38, Niestety nic mądrzejszego i konkretniejszego nie umiem napisać. :roll: Psiak jest zdrowy, żadnych problemów. Tylko moja mama czasem się martwi, że "biedna niunia je tak jednostajnie".
-
Hej, hej, :hand: a gdzie wrażenia, wyniki? :roll: Nikt tu nic nie napisze? :roll:
-
:o Sztabki złota powiadasz? :hmmmm: :loveu: :laugh2_2:
-
Czy to jest w pobliżu "Korvity"? :hmmmm: Nigdy tam nie byłam. :roll: Ktoś się wybiera? :roll: Bo cóś tu nic nie słychować. :huh:
-
Asti co prawda należy do małych ras (waży ok. 7-8 kg) i jada jeszcze acanę dla szczeniaków, ale... Krótko po tym jak zaczęła ją dostawać, trochę jej się przytyło, a już szczególnie na szkoleniu co chwilę słyszałam, że jest za gruba. No i zaczęło się odchudzanie. :-? Zamiast wg tabelki ok. 180 gram, zmniejszyłam jej porcje na 2 razy dziennie po 50 gram. I tak jeszcze trochę czegoś tam do acany dokładam, więc i dodatek zmniejszyłam. Z jednej strony denerwowałam się, że psinka będzie chodziła głodna, ale z drugiej strony... to przecież dla jej dobra. Początkowo kiedy była trochę niespokojna, w ciągu dnia czasem dostała kość cielęcą do pogryzienia, marchewkę do pochrupania (teraz już jakoś nie chce jej chrupać :-? ) albo kalarepkę, kawałeczek jabłka. Z jednej strony trochę schudła, a z drugiej strony okazało się też, że zaczęła obrastać futerkiem i stąd wrażenie, że jest nie wiadomo jaka gruba. Ale porcje dostaje bez zmian, takie jak poprzednio ustaliłam. Nie chudnie ani nie tyje, a do spokojnych to ona raczej nie należy, nie może usiedzieć spokojnie z tyłkiem na miejscu. Więc może rzeczywiście czasem te normy na opakowaniach są trochę zawyżone? :roll: No i właśnie, przecież przez cały dzień dochodzą jeszcze jakieś tam nagródki. :wink: No, a jeszcze z resztą rodzinki, to też tak do końca nie wiadomo. :oops: Przecież nie upilnuję ich przez cały dzień, kto tam co tam jeszcze małego dorzuci psince na ząb :-? , a to małe jest, to szybko jej brzusio urośnie.
-
Refri, a co tam słychować u małego Artiego? :hand:
-
No właśnie? :roll: Edi, ja mogę kolejny raz powtórzyć: acana. Ile kosztuje, to masz na ich stronie www, ale nie wiem czy dla Ciebie to droga karma czy tania? :roll:
-
Ale Asti wcina bardzo chętnie Acanę i bez dodatków. Sama bym na to nie wpadła, że można mieszać suche z dodatkami, ale zanim kupiłam karmę usłyszałam taką metodę. Właściwie nigdy nie karmiłam żadnego z moich poprzednich psiaków suchym jedzonkiem i "mała" też na początku dostawała tylko gotowane. Ale kiedy usłyszałam, że wiele osób miesza (w tym również dobrzy hodowcy), przekonałam się do suchego i tak ją karmię. Bardziej to może moje widzimisię niż mojego psa. A dodatki są w małych ilościach i mam nadzieję, że z niczym nie przesadzam. A co do puszek, to raz na wyjeździe zabrakło mi karmy i kupiłam puszkę niby dobrej firmy, ale jak ją otworzyłam... niezbyt ładnie pachniała :evil: i konsystencja? :x Pamiętam, że kilka lat temu mojemu pierwszemu psiakowi dokładałam czasem do jedzenia trochę jedzenia z puszki, bo nie było jeszcze wtedy takiego wyboru w karmach i sposobach żywienia, nie było też takiej psiej edukacji. A dzisiaj już omijam puszki, choć nie mam z nimi żadnych przykrych doświadczeń.
-
Mam niedaleko z pracy na cmentarz, więc postanowiłam się tam dzisiaj wybrać. Nie wierzyłam, ale rzeczywiście. Jest grób, ten sam, są uprzątnięte wieńce, pomnik poskładany na nowo tak jakby nic się nie stało, jakby wcale nie było tam 2 m-ce temu pogrzebu, jakby to był grób tylko St.Szczęsnowskiego. :cry: Spróbuję opisać. Oczywiście wchodzisz bocznym wejściem od ul.Cmentarnej. Idziesz do pierwszej szerokiej alejki, na narożnikach "krzyżówki", na kwadratowych niskich kamieniach pisze "AZm" (to jest aleja zmarłych przed aleją prowadzącą do Kaplicy, równoległa do niej). Na tej krzyżówce skręcasz w prawo. Idziesz kawałek do następnej krzyżówki i znowu skręcasz w prawo. I zaraz po skosie po lewej stronie rzuca Ci się w oczy śmietnik :oops: (przepraszam). A przy nim jest alejka - nie asfaltowa tylko wysypana grysikiem (przy wejściu na kamieniach napisy: "pole 30", "pole 31"). Wchodzisz w alejkę, po prawej stronie mijasz dwie wysokie tuje, za nimi jeszcze drugie dwie wysokie tuje i stajesz przy jakimś wysokim "iglaku". Pod tym drzewem są dwa groby na nazwisko: Hirsch i Czajka, a zaraz za nimi ten, którego szukasz, pojedynczy z szarego lastriko. Muszą być na nim jakieś niebieskie znicze, zawsze są. Joasiu, mam nadzieję, że się nie pogniewasz :-? . Chyba dzisiejsza nocna burza połamała trochę Twoje gladiole. Ułamałam je i ułożyłam na nowo w wazonie. Nadal są bardzo ładne, rozkwitnięte i ładnie się komponują z tymi białymi goździkami, tylko trudno je wszystkie (szczególnie sztuczne gożdziki) ułożyć, żeby "nie latały".
-
No, chyba niezbyt fajna ta tabelka, bo na jej podstawie pomyślałabym, że ta Acana, to jakaś kiepska jest, taka uboga w dobre rzeczy. :( A na stronie Acany przecież ładnie i dokładnie o niej piszą.