Jump to content
Dogomania

AniaP

Members
  • Posts

    936
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AniaP

  1. Asti kiedy chce wyjść z reguły podbiega do kogoś z domowników i poszczekuje, ale tak trochę żałośnie. Trudno to oddać słowami, ale jest to takie malutkie "ahu". Ale nie zawsze poszczekuje. Czasem tylko stanie z boku albo na wprost i świdruje mnie na wylot swoimi ślepkami. A kiedy nikt jej nie słucha (czasem podejrzewamy, że oszukuje, bo uwielbia wychodzić na spacerek :P ), podbiega do drzwi pokoju, gdzie często wisi polar mojej mamy i szczeka na niego. A kiedy zdarzy jej się "złotko", biega i szczeka jakby nas wołała, że mamy to posprzatać. Słyszałam nie raz, żeby nie maczać psiakowi pyszczka w sikach, ale ponieważ "życzliwi" "bardzo szybko" nauczyli swoje szczeniaki siusiać poza domem właśnie w ten sposób, więc wbrew sobie spróbowałam raz (brr!!!) - raz jedyny i nigdy więcej. :evil: Wystarczyło. Po tym razie, reakcja Asti była natychmiastowa. Kupę znalazłam raz w kącie za fotelem, raz pod oknem za firanką. Przestałam więc zwracać uwagę na jej "wypadki". Cierpliwie zbiegałam z 3 piętra tysiące razy i chwaliłam, nagradzałam smakołykami za siusiu i kupę na zewnątrz, a kiedy niestety nabrudziła w domu, zaciskałam zęby ze złości i sprzątałam, sprzątałam i sprzątałam, i powoli traciłam nadzieję. A ona się w końcu nauczyła i wcale tak długo to nie trwało. A jeśli teraz się coś przytrafi, to jest to raczej nasze lenistwo albo nieuwaga. Mamy jeszcze tylko czasem problem z nocnym załatwianiem się. Mój tato wstaje pierwszy ok. 5-tej, 6-tej rano, a i tak czasem znajduje niespodzianki. :oops: I co z tym zrobić? :-?
  2. A my chodzimy do przedszkola. Co prawda Asti na pierwszy rzut oka nie wygląd może na kundelka tylko na szetlanda, ale "niestety" rodowodu nie ma i nigdy go mieć nie będzie. :( Zawsze mieliśmy kundelki, ale duże - owczarkowate. Pierwsza - Elza, była z nami ponad 7 lat i mimo, że nie mieliśmy wtedy żadnego doświadczenia z psami, to nie pamiętam, żeby były z nią jakieś problemy wychowawcze. Drugi - Atos, ... niestety nie zdążyliśmy się nim nacieszyć. W wieku 6 m-cy dostał zawał i nawet natychmiastowa wizyta u weta nic mu już nie pomogła. Trzeci - pewnie dlatego też Atos, że poprzedni odszedł tak szybko. No i z tym niestety od samego początku były problemy. Wzięliśmy go ze schroniska, co prawda w wieku 2, 3, 4 m-cy (ze schroniska, to trudno dokładnie ustalić wiek), ale ... no właśnie. Dzisiaj wiem ile złych czynników miało wpływ na jego psychikę w wieku szczenięcym i ile my później popełniliśmy błędów. Nigdy nie poszłam z nim na szkolenie, bo był bardzo bojaźliwym psiakiem i nie nadawał się do szkolenia w grupie, a szkolenie indywidualne, ... hmm, to niestety nie małe koszty. Gdybym mogła cofnąć czas ... Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia :cry: czy zrobiłam wszystko co możliwe. Dlatego postanowiłam, że następny psiak pójdzie do przedszkola i na PT. I właściwie będzie to szkolenie bardziej dla mnie. Książki, czasopisma, internet - tak, ale to nie zawsze wystarczy. Potrzebny jest kontakt z innymi psami i obcymi ludźmi, a na spacerach to różnie wygląda - to nie wystarczy. No i potrzebna jest jakaś fachowa "siła", która pokaże, podpowie, zwróci uwagę na popełniane błędy, no i zachęci do pracy nad sobą i psem. :chainsaw: Asti po szetlandach odziedziczyła rezerwę - strach do obcych ludzi (i niektórych psiaków). :-? Pierwsze 4 lekcje chowała się w kącie za wielką oponą od samochodu. A teraz, nie bawi się co prawda z innymi psami, ale "odgryza" się kiedy jakiś owczarek, labrador czy sznaucer (olbrzym)zaczyna ją "podgryzać" czy "dusić". A na spacerach sama już zaczepia i zachęca inne psiaki do zabawy, aż pysio śmieje jej się od ucha do ucha :D , a jak zacznie biegać ... :Dog_run: trochę trwa aż wróci do pańci. Dzisiaj nie mam już najmniejszych wątpliwości, że przedszkole było nam obydwu bardzo potrzebne (jeszcze trwa) i każdemu będę je doradzać. Na początku czułyśmy się może trochę dziwnie, nieswojo wśród samych rodowodowych, ale nikt przecież nie pyta zaraz o rodowód, a już psiakom najmniej na tym zależy. Najważniejsze jest przecież dla nich, że są kumple do zabawy. :B-fly: Fajnie jest też w czasie nauki, bo za każde ćwiczenie do pysia lądują smakołyki. :D I o to chodzi. Sorry, że tyle naskrobałam :oops: , ale ... tak jakoś wyszło :oops:
×
×
  • Create New...