-
Posts
936 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AniaP
-
Niestety nie znam się na haszczakach i nic Ci nie poradzę. :niewiem: A w jakim wieku jest Twój haszczak? Może nie zakończył się jeszcze u niego ostatecznie porost włosa? (nie wiem jak to określić?) Np. u szeltików włosy rosną do 2 roku życia i np.tricolory mają mniej bujną "szatę" niż śniade. Ciekawe jak jest u haskich? :hmmmm: Może to sprawa genetyki, a może są jakieś inne sposoby niż siemie?
-
To może nie ma się czym martwić? :roll: Może twój psiak ma tak ładną sierść, że nie ma już co poprawiać? :hmmmm: Dlatego nie widzisz różnicy. A jakiego efektu oczekujesz? Co Ci się nie podoba w sierści piesia? :roll: Mój poprzedni psiak czasem dostawał siemię i miał po tym ładniejszą sierść, a Asti nie dostaje, bo ma tak miękką i błyszczącą, że... po siemieniu, to już chyba by jej mogła tylko zmatowieć albo wyłazić :wink: (żart oczywiście :wink: )
-
No to trzymamy kciuki za pierwsze spotkanie :thumbs: i oczywiście czekamy na wrażenia na gorąco. :Rose:
-
Albo tutaj: www.petshop.prv.pl
-
Kolczatka? :flop: :evilbat: :chainsaw: :2gunfire: Dla 5 m-cznego psiaka? :roll: Na dzień dobry? :evilbat: Wybierasz czy szkolisz na kolczatkę czy nie? I jak wybierzesz kolczatkę, to szkoleniowiec na to pozwoli? :o U nas wszystkie psiaki mają zwykłe obroże i koniec kropka. Wyjątkowo dwa groźniejsze, silniejsze i bardziej zadziorne psiaki (jeden - 2-latek, drugi - roczny) noszą łańcuszek. Jak napisałam o tym kilka dni temu na dogomanii, to już się niektórzy burzyli, a kolczatka...? :nono: No i całe szczęście. :kciuki: Kamień spadł mi z serca.
-
No pewnie. :kciuki: Jestem za. A od czego są "psie pszedszkola"? :roll: Przecież tam zaczynają naukę właśnie takie maluchy. Jeśli chcesz i możesz pójść już teraz na szkolenie, to nie ma na co czekać - maszerujcie do szkoły. :kciuki: Z takim maluchem zrobisz więcej niż z paromiesięcznym już szczeniakiem. A potem na PT po przedszkolu jest o wiele wiele łatwiej. Z własnego doświadczenia baaaaaaaardzo polecam szkolenie jak najwcześniej się da. W "psim przedszkolu" nie chodzi przecież tylko o wydawanie komend, ale przede wszystkim o socjalizację malucha i Twoje dobre podejście do niego od samego początku, żeby go za bardzo od małego nie rozpieścić, żeby korygować jego zachowanie, wiedzieć jak sobie z nim poradzić w różnych codziennych sytuacjach. To jest szkolenie dla Ciebie, bo to my - właściciele - przede wszystkim popełniamy błędy, a dla psiaka to jest bardziej zabawa z Tobą i z innymi psimi kumplami. :P
-
Ja też, ja też polecam!!!!! :thumbs: Wejdź na stronę szkoły. Dzisiaj zaczął się kolejny kurs PT. Jak się szybko zdecydujesz, to może będziesz jeszcze mogła dołączyć do grupy. :roll: Wiem, że w ciągu 2-3 pierwszych lekcji jest jeszcze taka możliwość, potem grupa zostaje zamknięta i... trzeba czekać do następnego kursu. A może przejedziesz się dzisiaj tj. w niedzielę na rekonesans do szkoły. :wink: Nikt Cię nie wygoni, a sama zobaczysz wstępnie jak to wygląda? Na pewno od 10-tej rano w szkole są już zajęcia (my chodzimy na 14-tą).
-
U nas wszystkie kursy PT odbywają się: 1 godz. - sobota, 1 godz. - niedziela i 1 godz. - jeden dzień w tygodniu pomiędzy godz. 18-20. Jak to jest w innych szkołach? Niestety nie wiem. :niewiem: W "naszej" szkole nie ma takiej możliwości. Wszystkie psiaki zaczynają w danym terminie od pierwszej lekcji razem i razem chodzą cały kurs do końca. Jest ustalony plan zajęć i wszyscy uczą się równo od początku. A no właśnie, ale co właściwie umie Denis? "Siad"? "Waruj"? "Stój"? Chodzić na smyczy przy nodze? "Zostań", kiedy właściciel oddala się na 20 kroków bez oglądania na psa? Czy wykonuje te polecenia bezbłędnie chociażby w domu? Na kółku, na placu po linii prostej, na "zetce", to już nie jest takie proste. My zaczynałyśmy PT po przedszkolu. W naszej grupie PT jest 10 psów i tylko jeden z nich kończył z nami przedszkole. Sam szkoleniowiec stwierdził już na pierwszej lekcji, że "przedszkolaki" przez pierwsze lekcje będą się nudzić :wink: , bo one sporo już umieją, a reszta zaczyna od "zera". Ale to nie jest tak, że pies zawsze, natychmiast i bezbłędnie wykona polecenie, tym bardziej w obecności innych psów, które się patrzą, wiercą, szczekają... Cały czas dzieją się wokół psa interesujące rzeczy, a on musi się skupić na właścicielu i na tym czego właściciel od niego chce. I mimo, że Asti dzięki przedszkolu (no i pracy domowej oczywiście też :P ) jest prymusem (to nie moja opinia :nono: :oops: ) w grupie, to np. jest cały czas lękusiem i ma jeszcze czasem problemy z zostawaniem :oops:. Raz zostanie na piątkę z plusem :kciuki: , a drugi raz muszę ją odwołać na miejsce i powtórzyć zostawanie, bo zanim przejdę na drugą stronę kółka zdąży za mną zrobić kilka kroków :( . A chodzenie slalomem między innymi psami? Denis się wyrywa przecież do psów? :evil: Czyli musi się uczyć obcowania, socjalizacji z innymi psami i posłuszeństwa wobec swojej pańci od pierwszej lekcji, bo wszystkie psiaki się tego uczą. Jeśli masz możliwość, to wybierz się do jakiegoś ośrodka i zobacz jak wygląda szkolenie. Chodzimy na kółku, chodzimy między innymi psami, przechodzimy przez środek kółka bardzo blisko mijając się z psami i właścicielami (wtedy najłatwiej o scysje), sadzamy psy na środku kółka bardzo blisko siebie (wtedy też najłatwiej o "awantury" :evil: ), "wypasamy" psy... Praktycznie szkolenie polega na ciągłym ruszaniu się, chodzeniu, bieganiu, pilnowaniu reakcji i zachowania psa, dziesiątki razy powtarzaniu: "siad", "waruj", "stój", "równaj", "w tył", "zostań". Uczymy psy cierpliwego siedzenia po kilka minut przy nodze właściciela czekając, kiedy inne psy np. wykonają zostawanie. Oj, szkolenie, to temat rzeka i mogłabym tak pisać, pisać i pisać... :P do rana. :nono:
-
Oo. :oops: To w który poniedziałek zaczynacie? :niewiem:
-
Malawaszka, to już chyba dzisiaj ten dzień :wink: ? Nie martw się na zapas. Będzie dobrze. :kciuki: Trzymamy za was kciuki :thumbs: . Jeszcze Lunka pokaże co potrafi i będzie prymusem. :silly: A szkoleniowiec na pewno odpowiednio się Wami zajmie, podpowie co masz robić i jak się zachowywać, żeby pomóc Lunce, więc się nie martw. :nono:
-
Zoja, nie wiem jakie doświadczenie z psami mają właściciele przytoczonych przeze mnie psów :roll: . Nie będę rozwijać problemu, bo nie taki temat poruszyła Malawaszka. PT się dopiero zaczęło i być może za chwilę łańcuszki znikną z szyi tych psów, bo są już duże postępy. A o zdanie szkoleniowca na temat takiej obroży zapytam z ciekawości na najbliższym szkoleniu. Dzięki, że mi to nasunęłaś. :P Ale to chyba nie ja zaczęłam temat łańcuszków i kolczatek :roll: . Pisaliśmy o smakołykach, obrożach i smyczach i... Sorry, że zaczęłam niepotrzebnie temat, ale tak mi się nasunęło, po Twojej wypowiedzi (gorące wrażenia ze szkolenia :P ).
-
A ja sobie wyobrażam, a nawet byłam kilka dni temu na takim szkoleniu. Będę nadal na nie chodzić i będę miała okazję zobaczyć dalsze szkolenie dwóch psów na łańcuszku. Mnie też nie podobają się łańcuszki, kolczatki i inne, nazwijmy je, "specjalne" :evil: obroże, ale myślę, że łańcuszek to jeszcze najmniejsze zło. Te dwa psy, to nie są delikatne i wrażliwe na wszelkie bodźce i odgłosy suczki owczarka szetlandzkiego. Jeden to kilkunastomiesięczny pies ON-ek, a drugi to 2-letni pies bokser. Powiem, że ogólnie obydwa psy zachowują się dosyć niebezpiecznie, no więc jak sobie z nimi poradzić? :roll: Chodzą na kółku na smakołyki, ale to silne psy, które wyrywają się do kolegów, a lekcja trwa przecież bitą godzinę, więc nie zazdroszczę właścicielom prowadzenia takiego psa na zwykłej obroży. :-? Myślę, że chyba lepiej, że właściciele nauczą się właśnie na szkoleniu prawidłowego używania łańcuszka i pod okiem szkoleniowca będą go stosować tylko tak długo jak to będzie konieczne, niż mieliby na własną rękę non stop "podduszać" nim swojego pupila. :-? Przecież one nie mają w tych łańcuszkach chodzić na wieki. Mogę napisać za jakiś czas jak idą postępy i czy psom rzeczywiście dzieje się krzywda. :cry: Zoja, Twój pies jest pewnie prawidłowo prowadzony od szczeniaka, a te dwa psy na naszym szkoleniu są już przecież dorosłe i właściciele..., napiszę delikatnie, trochę je rozpuścili. :evil:
-
Nie chcę się powtarzać, więc http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=473748&highlight=#473748 . A teraz na PT znowu jest najmniejsza :( , mimo, że jest tylko jeden 2-latek, a reszta do nastolatki, ale wielkością przecież się różnią. :-? Miałam nadzieję, że może nowe szkolenie..., a na spacerach tak chętnie zaczepia inne psiaki do zabawy (i to nie tylko małe), więc na PT będzie się mogła wreszcie z nimi wybiegać. I niestety. :cry: Wszystkie psiaki biegają, a Asti albo pilnuje się koło moich nóg, albo - kiedy mnie koło niej nie ma - chodzi tam i z powrotem pod ogrodzeniem. :evil: Może gdyby był jeden, dwa psiaki, jakoś by w końcu z nim pobiegała, ale jak zaczyna biegać 4-5 jak wariaty, to... :-? Ale mam nadzieję, że minie kilka lekcji i ona też będzie z nimi szaleć. :thumbs: Po to przecież znowu poszłyśmy na szkolonko - po dobrą socjalizację. Mam nadzieję, że Twoja psinka nie będzie takim strachajłem jak moja i znajdzie sobie kumpli do zabawy. Trzymamy oczywiście kciuki. :thumbs: A tak poza tym strachem, to na kółeczku to...: "Asti - najlepszy pies na grupie" - tak usłyszałyśmy na ostatniej lekcji. :BIG: A wredna pańcia śmie nie wierzyć w psiaka. :oops:
-
noo aż tak jej nie dogadzam jakbym dawała takie rarytasy to musiałabym co chwilę z nią na dwór latać - taki ma żołądeczek delikatny Całe szczęście Asti nie ma problemów żołądkowych. :P A te rarytasy, to raczej z głupoty pańci :oops: , żeby psiaczek miał jakieś urozmaicenie, a nie tylko ciągle same suche jadał. A Asti i tak by samą Acanę wcinała bez dosmaczania. :P
-
Rzeczywiście, smycz automatyczna absolutnie nie nadaje się na szkolenie. Chodziłyśmy na przedszkole, a teraz mamy za sobą 4 lekcje PT. Jak do tej pory wystarczyła zwykła obroża (parciana w naszym przypadku) i smyczka (też parciana. długość? musiałabym zmierzyć: 1 metr, 1,5 metra, może trochę dłuższa?). No i oczywiście smakołyki. :P Musi to być coś za co psiak będzie chętnie pracował. :P Najczęściej są to parówki drobiowe, ale słyszałam też o winogronie, bananach, zwykłym suchym chlebie. Ja czasem mieszam parówkę z żółtym serkiem. Oczywiście małe kawałeczki na raz do pyszczka i żeby za długo nie memlał, bo na to nie ma czasu. :P Smakołyki trzymam w takim sztywniejszym woreczku plastikowym (w miękkim woreczku ciągle mi się gdzieś „chowały”, a worek się „plątał”), a woreczek w kieszeni kurtki czy spodni. Ale na pewno o wszystkim dowiesz się na pierwszym spotkaniu albo możesz podpytać szkoleniowca jeszcze przed pójściem na spotkanie, co należy zabrać ze sobą na pierwszą lekcję. A od kiedy zaczynacie? Powodzenia. :kciuki: :hand:
-
No właśnie: gotowane skrzydełko albo surowe mięsko, albo biały serek, albo jogurcik, albo smażony serek, albo pół żółtka, albo surową rybkę, albo tuńczyka z puszki... oliwy jakoś nie dolewałam. Obydwie mamy takie maluchy, że rzeczywiście trzeba uważać z tymi dodatkami. Asti dostaje dwa razy dziennie po 50g karmy, więc dodatku powinna być rzeczywiście odrobina, a... trudno utrafić. :oops:
-
Asti przez dobre 3 miesiące dostawała Acanę dla szczeniaków i dopiero po tym okresie zauważyłam, że zaczęła sie drapać. :-? Poprzednio wógole nie zauważyłam, żeby się drapała, aż nagle zaczęła to robić zbyt często. Też nie wiem czy to od karmy i czy to drapanie to takie w normie czy zbyt częste? Ale... psiaka odrobaczyłam, wreszcie wykąpałam i od 2 tygodni dostaje tylko ryż + warzywka + mięcho (niestety też kurczak albo indyk). Przez cały czas oprócz drapania, na skórze nie ma żadnych zadrapań, wysypki czy zaczerwienień, a sierść jest lśniąca i mięciutka aż chyba do przesady. :lol: No i teraz drapie się już trochę mniej. Postanowiłam jednak kupić w sobotę Acanę Lamb&Rice. Nie byłam przekonana do suchej karmy, a jednak kiedy spróbowałam karmić psiaka Acaną... Asti bardzo chętnie ją je :P , a ja nie muszę się martwić czy dostaje wszystko co potrzeba. Nie chciałabym więc z niej rezygnować. Może przesadzałam z tym drapaniem? :-? A może dostawała za dużo jakiegoś dodatku? :hmmmm: Np. białego serka , bo to chyba przestaliśmy kontrolować? :oops: Zobaczymy jak będzie z Lamb&Rice. :roll:
-
Sorry za porównanie, ale niektórzy ludzie też się źle czują zjeżdżając windą. :( Skoro niektóre psiaki źle znoszą jazdę samochodem (np. wymiotują), to może podobnie źle odczuwają zjeżdżanie windą? A jazda z 14 piętra trwa jednak chwilę. :evil: Szkoda, że psiaki nie umieją mówić, wtedy wszystko byłoby jasne. :wink: Sorry, że nie umiem nic podpowiedzieć. :oops: Przyszedł mi do głowy tylko sposób, który opisała wcześniej Kati , ale rudziaczek pisze, że już to próbowała.
-
Hmmm... No właśnie. Qorcze, jak wrócę do domu, to przepiszę Ci fragment pewnej książki (mam nadzieję, że dobrze pamiętam, gdzie to czytałam) na temat "dziwnego" zachowania dwóch właścicielek na spacerkach z psami. Znalazłam. :P Jest to fragment książki Z.Mrzewińskiej "Jak rozmawiać z psem": " Zdarzyło się naprawdę. Dwie trenerki, w wieku bynajmniej nie poborowym, spotkały się w parku. Każdej z pań towarzyszyła młoda suczka. Cała czwórka była serdecznie zaprzyjaźniona. Ku zdumieniu spacerowiczów, obie starsze panie wydając radosne okrzyki zachęty uciekały swoim zwierzakom, chowały się za drzewa, ścigane przez suki przykucały otwierając ręce i chwytały na moment w objęcia dobiegające zwierzę. W kieszeniach były smakołyki, w rękach ulubione zabawki. Nie zabrakło gry z psami w kiwaną piłkę, czajenia się i wypadania zza krzaków, wspólnego noszenia kija, koncentrowania i znieruchomiania psa na ułamek sekundy błyskawicznymi ruchami zabawki. Wszystko zakończyło się wspólnym we czwórkę przyjęciem pozycji "waruj" jak najbliżej siebie, zziajane panie objęły i poklepały serdecznie warujące psice, zziajane psice zrewanżowały się zamaszystym polizaniem przytulonej twarzy." Nie mówię, że tak masz się bawić ze swoim psiaczkiem :nono: , ale... kogo z nas stać na taką spontaniczność? :-? Jeszcze w grupie łatwiej, a w pojedynkę? Bo przecież gapie :stupid: .
-
Hmmm... :hmmmm: No właśnie. :lol: Qorcze, jak wrócę do domu, to przepiszę Ci fragment pewnej książki (mam nadzieję, że dobrze pamiętam, gdzie to czytałam) na temat "dziwnego" zachowania dwóch właścicielek na spacerkach z psami. :ghost_2:
-
Asti też w domku bardzo chętnie bawi się piłeczką i innymi zabawkami, a na spacerach, po jednym rzucie piłki traci nią zainteresowanie. :( Ale u niej to jest podobno jeszcze trochę z powodu strachu. Sama za to chętnie wynajduje sobie patyki (najlepiej, żeby były wielgachne i długaśne) i nosi je, ale ciągle się rozgląda dookoła co się dzieje. Jak jej rzucam patyki, przynosi je, ale też dosyć szybko się nudzi. :( A jeśli chodzi o spacery, to staram się z nią każdego dnia chodzić w inne miejsce. Jednego dnia idziemy do „lasku”, żeby mogła sobie pobiegać, następnego dnia tylko na małą „łączkę” przed blokiem, kolejnego dnia spacer (niestety na smyczy) po osiedlu, czasem jedziemy tylko do centrum, żeby nie zapomniała dużego ruchu i gwaru, a w soboty lub niedziele do prawdziwego lasu (a od tygodnia na PT). Nie zawsze chce mi się z nią ganiać i ją zabawiać :oops: , a nie chcę, żeby spacer był dla niej nudny. Może więc twoja piesiuńka też potrzebuje jakiegoś urozmaicenia? Sama piszesz, że: O :o widzisz. A, że w domku Asti czasem się nudzi, to moja mama najbardziej ubolewa. "Wyzywa" czasem, że mała nie umie się sama zająć, że przynosi piłeczki i pluszaki do rzucania i przeciągania się. Powodzenia i cierpliwości. :hand: Nie martw się. :kciuki: Mam nadzieję, że ktoś mądrzejszy ode mnie jeszcze coś Ci podpowie. :P
-
Uuuuuuu :evil: . No, to trzymam kciuki, żeby tym razem tak nie było :kciuki: .
-
Asti wczoraj wyciagnęła sobie z koszyka gruszkę. :P Ale spryciula, jak jej ukroiłam większy kawałek, to nie chciała go jeść. Jak zaczęłam jej kroić małe kawałeczki na jeden kęs, to stała przy mnie tak długo, aż nie skroiłam całego kawałka. Wiem, wiem - to nie wychowawcze powiecie :nono: , ale ona niezbyt jada "zieleninę" :( . Pewnie tak jak jej pańcia, z owoców i warzyw najbardziej to lubi mięsko. Jeszcze jakiś czas temu chętnie chrupała surową marchewkę albo kawałek jabłka. A teraz czasem zje kawałeczek surowego ogórka, paprykę jak jest słodka. Śliwek raczej nie lubi. W sezonie jadała trochę truskawek i czereśnie.
-
Klaudia , a ha ha, aaaaaaaaaaaaaaaa nie mówiłam :wink: . Oby dalej psiaczkowi tak smakowała :eating: .
-
Axel i Aga, a może by tak jak pisze magda_u: www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=394509&highlight=#394509 ? Nie jest to proste, ale jaka satysfakcja jak się uda. :kciuki: :P