Jump to content
Dogomania

AniaP

Members
  • Posts

    936
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AniaP

  1. Widziałam taniec z psem na ostatniej wystawie w Poznaniu. Jakaś dziewczyna-młoda kobieta występowała z dobermanem-dobermanką. Ładnie to wyglądało. :klacz: I nie wiem czy właśnie nie byli z Czech? :roll: Ajrisz, nie kuś. :nono: :wink: Za dużo tych sportów do trenowania. :P
  2. AniaP

    Awiomarin

    Czy Fiona to już dorosły piesek? Zawsze tak reagowała na jazdę samochodem? A dużo z nią jeździcie czy sporadycznie? Moja mama też z 2, 3 razy próbowała dawać małej aviomarin, ale tylko na dłuższą jazdę, chociaż ja nie byłam z tego powodu szczęśliwa :evil: . A Asti potrafiła haftować również w mieście w czasie 15-20-minutowej jazdy. Kiedyś myślałam nawet, że nie dojedziemy na szczepienia ochronne do lecznicy, bo po drodze musiałyśmy się trzy razy zatrzymywać (oczywiście wymioty). :( Szukałam po internecie i książkach jak sobie z tym poradzić i przede wszystkim jak ulżyć Asti. I kiedy czytałam, że trzeba jeździć, jeździć i jeździć, przede wszystkim w miłe miejsca, żeby pies kojarzył jazdę z przyjemnością, a mała w końcu się przyzwyczai - nie wierzyłam. :roll: Było mi jej żal, ale wiedziałam, że jak przestaniemy jeździć, to ona nigdy się nie przyzwyczai. Każda okazja była dobra: na parking i spacer, z parkingu i spacer, do lasu na spacer, na Cytadelę na spacer, na chwilę do miasta na spacer, a w dłuższą trasę (np. 1 godz., 1,5 godz.) to na całodzienną zabawę z miłym nowym towarzyszem-psiakiem. Raz na 1,5 godz. udało mi się ją zająć gryzieniem kości cielęcej, a w drodze powrotnej była tak zmęczona zabawą z nowopoznanym jamnikiem, że przespała całą drogę. Ale drugi raz już taki numer nie przeszedł - jechałyśmy wtedy niestety same i 3 razy musiałyśmy się zatrzymywać po drodze. No i oczywiście, ponieważ źle jej się kojarzył samochód, więc nie chciała do niego wsiadać. Nie pomagało, że ja do niego wsiadałam i kusiłam ją smakołykami. Kończyło się raczej tak, że wnosiłam ją do samochodu. Wiem, że nie powinnam, ale musiałam postawić na swoim, a nie miałam z kolei sumienia ciągnąć ją za smyczkę :evil: , żeby sama wskoczyła. I wyobraźcie sobie, że nagle Asti sama zaczęła wskakiwać na tylne siedzenie! :P I to z takim pysiem :D ! Tak jest może dopiero od tygodnia, ale wystarczy, że otworzę drzwi samochodu i powiem "jedziemy", "wsiadamy", "chop" i mała bez problemu sama wskakuje! :D :B-fly: Od dwóch dni nawet patrzy się na mnie na parkingu dlaczego każę jej już wysiadać :stupid: i teraz smakołykiem muszę ją zachęcać, żeby wylazła z samochodu! :shake: Jak na tym etapie przyzwyczajania do jazdy samochodem zniesie trasę 1,5 godz., to zobaczymy za 2 tygodnie, kiedy pojedziemy na wakacje. :roll: Ale zamiast aviomarinu spróbuję ją zająć jakąś kością, tymbardziej, że z tyłu ktoś z nią pojedzie.
  3. Dzięki Magda za podpowiedź. :P Będę już teraz spokojniej próbować. To tak jak z ciągnięciem po schodach, kiedy wracamy ze spaceru. Denerwowałam się, że mała nie chce iść przy nodze, aż ... znalazłam sposób. Nie wiem czy dobry, ale jak na razie skutkuje. Otóż kiedy wdrapujemy się na nasze 3 piętro zaczynam zabawę: na parterze daję "siad", czasem już wtedy odpinam smycz a czasem trochę wyżej, potem na "równaj noga" raz idę wolniej raz biegnę, a w przerwach wchodzenia jeszcze raz lub dwa na półpiętrach "siad". Zauważyłam, że dla niej to fajna zabawa, tak jakby czekała co za chwilę wymyślę. :P Dwa dni temu próbowałam na smakołyki, a wczoraj już nawet nie były potrzebne. Oczywiście nie idzie idealnie przy nodze, ale śmiać mi się chce kiedy widzę jak się stara dorównać mi kroku: biegnę - wyprzedza mnie o jeden, dwa stopnie, zwalniam - zdziwiona odwraca się, zwalnia i pilnuje jak szybko teraz pójdę. :roll: Niestety trudniej ją zatrzymywać na półpiętrach na "siad" kiedy zbiegamy na dół. Chociaż kiedy jest już piętro niżej, wołam ją "do mnie" i zaraz cofa się do mnie do góry. Co prawda nie siada przede mną tylko robi obejście z prawej strony do lewej nogi, ale co tam. :P
  4. ['] Szkoda, że jej nie znałam. Tyle wspaniałych rzeczy o niej piszecie, tyle osób o niej pamięta. Takich ludzi dzisiaj nie ma zbyt wielu. Ale nikomu nie życzę cierpienia, więc ... może mimo wszystko ... tak jest lepiej? Boimy się "tamtej strony", ale ... To "tutaj" zostało jej cierpienie, a dzieki temu wierzę, że "tam" jest teraz spokojna, szczęśliwa i radosna. I nie ważne, że nam jest smutno, że nie ma jej tutaj. Pomyślmy bardziej o Niej, nie o sobie.
  5. Magda, cierpliwości? No właśnie i tego mi oczywiście dzisiaj zabrakło. :evil: Trudno było małą skupić na sobie, tymbardziej, że ona uwielbia mojego brata. Skończyło się więc zamknięciem z hukiem (wredna pańcia! :evil:) małej w kuchni, ja się przywitałam z gośćmi, mała piszczała za drzwiami w kuchni, otworzyłam po chwili drzwi, weszłam do kuchni, mała dała się skupić (oczywiście z przerwami) na pozycji "siad" i żółtym serku może przez 2 minuty. Dalej odpuściłam. Mała pobiegła, ku mojej zazdrości (głupia pańcia :evil: ) dalej się witać z moim braciszkiem. I to by było na tyle pierwszej lekcji. :evilbat: Chyba mnie dzisiaj jakiś diabeł opętał! :diabloti: Przecież tak się nie uczy psa! :silly:
  6. Trzymam kciuki, żeby się udało! W tej chwili trochę mniej groźnie to wszystko wygląda niż na początku. :confused: Ale: chciałam zapytać. Skoro to już tyle czasu trwa i kilka razy już Was pogryzł, to czy podświadomie nie boicie się, nie wyczekujecie "ataku" z jego strony, a jeśli tak, to on wyczuwa Wasz strach i coraz częściej to wykorzystuje? :roll: A dla mnie to akurat żadne pocieszenie, bo agresja i pogryzienie przez psa domowników nie jest niczym miłym ani fizycznie, ani psychicznie. :evilbat: A czy mały to pies, czy duży, to pogryzienia mogą być bardzo dotkliwe. :cry: No właśnie, a czy to nie Fischer przypadkiem pisał o tym w "Okiem psa" (czy coś kręcę :roll: )? Czy nie tak to właśnie jest w przypadku Tobiego? :roll: W przypadku naszego poprzedniego psa kastracja akurat nic nie zmieniła, chociaż agresja Atosa wynikała też trochę ze strachu, a to już też zmienia postać rzeczy. :(
  7. Lucyper, a kiedy zawody? :P
  8. Nio, a o co chodzi? :P Przeca czytamy ksiązkę i bloga Pani Zosi :kaffee_2: :P .
  9. W Poznaniu wiedziałabym kogo Ci polecić, ale w okolicach Konina - niestety nie wiem. :( Konin od Poznania, to kawałek drogi, ale może chociaż napisz do: www.abc.poznan.pl. :roll: Opisz Twoje problemy, poproś o radę (Pan Piotr, to bardzo sympatyczny człowiek). Może będziecie się mogli chociaż jakoś umówić na dłuższą rozmowę, zobaczy psa, podpowie co można zrobić? Może zada Ci "zadanie domowe", popracujesz sama, spotkacie się znowu za jakiś czas, opowiesz o efektach, pomyślicie co dalej ... :oops: Ojej, przepraszam, ale chyba się zagalopowałam :oops: . Ale sama wiem jak to jest z dorosłym agresywnym (35 kg) psiakiem. Chociaż jak czytam to co piszesz, to ... u mnie nie było aż tyle przykrych sytuacji. A jednak ... Chcieliśmy go ratować, ale ... Efekt? Ciągle gdzieś drzemią wyrzuty sumienia, że może nie zrobiliśmy wszystkiego, żeby go uratować. :evil:
  10. A właśnie od kilku dni zastanawiałam się czym zająć małą kiedy domofon dzwoni na dole (mieszkamy na 3 piętrze). Zanim goście wdrapią się "na górę" trudno uspokoić jej szczekanie :oops: , a kiedy wejdą do mieszkania - kocha ich witać (niestety czasem jest to trochę kłopotliwe, nie każdy to lubi :( ). Jutro będę miała pierwszą okazję wypróbować Twoją metodę, bo spodziewamy się gości, których Asti dobrze zna. :P Zobaczymy jak nam pójdzie. :roll:
  11. Nie wiem jak karmisz swoją sunię suchym na codzień? Samym suchym czy zawsze coś do niego dokładasz? Ja dodaję do karmy czasem trochę białego serka albo jogurtu czy kefirku, czasem trochę smażonego serka, czasem trochę surowego mięska, a dwa razy w tygodniu staram się jej dodawać pół żółtka (moja sunia mała jest, więc więcej na jeden raz nie powinna dostawać). A jak zostanie pół ziemniaczka z obiadu, to też zdarzy się, że dostanie go z suchym. Myślę, że wszystkie z tych dodatków bez problemu gdzieś kupisz (będziesz pewnie i dla siebie robić zakupy) i nie musisz wcale gotować, a sunia i tak będzie miała zawsze urozmaicone jedzonko. Tutaj jest przecież duże pole do popisu. :wink: Sama bym pewnie o tym nie pomyślała, gdyby mi ktoś nie podpowiedział, że tak też można mieszać jedzonko. A szczerze mówiąc tak do końca to jeszcze się nie przekonałam do suchego. :-? Wszystkie nasze psiaki miały zawsze gotowane jedzonko, a Asti dopiero od ok. 2 m-cy dostaje suche. Ona je wcina i bez dodatków, więc na razie niech wcina (oczywiście urozmaicam jej monotonię "Acany" dodatkami) :) . Właśnie dzisiaj Asti dostała do suchego trochę kefirku, a resztę kefirku wypiła pańcia. :wink: A jutro może ja będę jadła na śniadanie bułkę ze smażonym serkiem i przy okazji Asti skapnie się trochę tego serka do karmy albo zamiast karmy sama bułeczka z takim serkiem? :wink:
  12. AniaP

    IAL 2'2004

    Wiem, wiem, bo często zaglądam na stronkę www.little-star.strefa.pl i właśnie tam znalazłam informację o Waszych osiągnięciach i link do zdjęć z zawodów. No i oczywiście przesyłamy GRATULACJE!!! :klacz: :BIG: :popcorn:
  13. AniaP

    PPA w Sopcie

    Robull, to nie jest pomyłka? do 15 maja? :roll:
  14. AniaP

    IAL 2'2004

    No ślicznie wszystkie piecholki skakały. :klacz: :P A czy oprócz blue-merlaczka jeszcze jeden sheltuś brał udział w zawodach czy to jakiś inny piesio? :roll:
  15. Uuuu, to widzę, że to nie żarty :o i czas najwyższy się zabrać za naukę. :wink: Oj, tak, tak. :P Szczególnie kiedy psy szczekają - Asti zaczyna im wtórować albo dzieci się śmieją czy piszczą - przekrzywia z zaciekawieniem łepek i chwilę się przygląda (ciekawe co widzi?). Teraz już może rzadziej zwraca uwagę na tv (może i my trochę mniej też oglądamy albo nie "leci" nic ciekawego). Pamiętam jednak jak na samym początku zadziwiało nas jej zwracanie uwagi na różne dźwięki płynące z tv lub przyglądanie się migającym obrazom. Do tej pory mieliśmy same większe owczarkowate psiaki, Asti jest pierwszym takim maluchem, więc różne rzeczy nas dziwią i pewnie długo jeszcze będą nas dziwić coraz to nowe. :P
  16. AniaP

    IAL 2'2004

    Znalazłam zdjęcia z zawodów!!! :P :D :lol: www.nasze-zwierzaki.com/zawody/ A może jeszcze coś macie? :wink:
  17. O ho ho, to wieści aż tak się roznoszą? :wink: Po całej Polsce? :o A wiesz, że 25.07. w ABC odbędą się zawody obedience? :wink: Co prawda my będziemy wtedy na wakacjach, ale zaledwie 100 km od Poznania, więc troszkę sie zastanawiam czy nie przyjechać na te kilka godzin do domu. Takie zawody, to przecież rzadkość i warto je obejrzeć. Ale to jeszcze trochę czasu i wiele może się zdarzyć, więc nie chcę zapeszać. Jeśli rzeczywiście zaczniemy w sierpniu, to Asti będzie już miała 9 m-cy. :( Niestety, to już nie taki okruszek jak merlaczek-Arti. Ale i tak jest malutka-słodziutka. Niestety już czas, żeby ją powoli traktować jak dorosłego psiaka i przystopować trochę z nadmiernymi pieszczotami i pobłażaniem, bo mała zaczyna trochę za bardzo rozrabiać. Ajrisz i Refri, jak opisujecie "numery" swoich psiaczków, to tak jakbym Asti widziała. Co prawda szmaty do wycierania nie przynosiła, bo wycieraliśmy mopem, więc nie dało się go wyciągnąć z brodzika, ale za to biegła w to miejsce, szczekała, przybiegała do kogoś z nas i czekała czy ktoś się wreszcie ruszy czy nie. Ale robiła tak kiedy miała trochę więcej niż 7 tygodni, kiedy już z siusianiem w domu był mniejszy problem, ale jeszcze często zdarzało się "coś więcej". :oops: Natomiast lustro sama "odkryła" podczas wizyty u mojego braciszka. Co chwilę podchodziła do dużej szafy z lustrem do podłogi, a my boki z niej zrywaliśmy: przekrzywiała łepek, chodziła w tę i z powrotem, wyglądało to tak jakby się przeglądała i sama siebie podziwiała jaka jest modelka. :P Oczywiście udawaliśmy, że nie zwracamy na nią uwagi, a ona czasem podglądała boczkiem czy ktoś na nią patrzy.
  18. A dlaczego tylko ABC? :roll: Ale zgadłaś. :P Kiedy trafiłyśmy do przedszkola, myślałam tylko o PT. Gdzieś tam kiełkowała myśl o agility :hmmmm: , ale ... Kiedy jednak po kilku lekcjach dowiedziałam się, że w nowej siedzibie zacznie się kurs agility i zaczęła mnie na niego namawiać jedna osoba, potem druga, pomyślałam, że może to rzeczywiście dobry pomysł. :P I tak w lipcu robimy sobie przerwę, a od sierpnia powinien już ruszyć pierwszy kurs agility. Zaczynam więc poważnie zbierać kasę, bo bez PT, to agility może wyglądać nieciekawie. A do tego załamała nam się ostatnio trochę hierarchia w stadzie :oops: (pewnie trochę przez to "leczenie" lęków małej), więc mamy co robić. W tej chwili zaczął się też już pierwszy kurs obedience i to też jest jakaś mała pokusa, ale ... agility jest chyba jednak ciekawsze, no i przy takim temperamencie mojego sheltusia, to będzie myślę jednak lepszy sport. Tylko pytanie czy ja wytrzymam to kondycyjnie? :wink: U nas to samo. A do tego ostatnio po jedzeniu muszę zaraz zabierać michę, bo albo zaczyna ją obgryzać, albo bierze ją w pyszczek i biega z nią po mieszkaniu. :evil: Teraz już trochę mniej. Może wystarczają jej spacery? A na najdłuższy spacer codziennie wychodzi akurat ze mną jak wrócę z pracy. I nie ma zmiłuj się, że mi się nie chce :x , bo wtedy nie można z nią wytrzymać, tak łazi, nudzi się i marudzi. Tak, tak, też to przerabialiśmy. :P Na początku byliśmy przerażeni, że zrobi sobie krzywdę. A jak zaczęła biegać, to nie szło jej ani złapać, ani zatrzymać.
  19. To dobrze, że nie boi się ludzi. :P Asti też nigdy nie bała się odkurzacza (taka sama reakacja walki z odkurzaczem jak u Was), szeleszczących worków na wietrze, wózków dziecięcych, rowerów, warczących motorów i innych "strasznych" rzeczy. A jednak z ludźmi było inaczej, kiedy obcy chciał ja pogłaskać odsuwała zaraz łepek. :evil: Moim zdaniem jakiekolwiek inne "kary" oprócz tych które stosujesz nie wchodzą w rachubę. Sheltie to bardzo wrażliwe pieski i więcej zdziała się z nimi po dobroci, smakołykami, zabawą i sposobem niż karami. Myślę, że tak jak postępujesz, to wystarczy. Cierpliwości, po kilku czy kilkunastu razach w końcu dotrze do niego, że tego mu nie wolno, ale próbować i tak będzie jeszcze bardzo, bardzo długo. Psiaki często próbują czy już im coś wolno czy nadal nie. :P To takie małe cwaniaki. No właśnie, sheltusie to potrafią. Spsoci, nakrzyczę, a ona stuli uszka, pomerda ogonem, pokręci pupą, zrobi słodką niewinną minkę :( i ... jak się na nią dalej złościć? :lol: A za chwilę znowu rozrabianie, szczególnie wtedy kiedy nie jest zmęczona zabawą czy "pracą" i się nudzi.
  20. Oj, tak, tak, popieram w 100%. :kciuki: Po kwarantannie (co prawda dopiero w wieku 4 m-cy) wybrałyśmy się z moim sheltusiem do przedszkola, a tam zrobiłam :o. Jej rezerwę do obcych ludzi i psów kładłam na karb cech tej rasy, ale ... to był chyba raczej strach i było go trochę za dużo. :evil: Przez pierwsze cztery lekcje byłam trochę przerażona :( jej reakcjami, bałam sie, że nie uda jej się "uratować". :( Mała nie szczekała, ale chowała się po kątach, czasem wyglądała z kryjówki i szczerzyła tylko ząbki odstraszając "intruzów" i chowała się z powrotem. Kiedy kręciły się koło mnie inne psy, bała się wyjść ze swojej kryjówki i podejść do mnie. Całe szczęście, że chociaż nie szczekała ze strachu. Jutro już niestety kończymy przedszkole i ... co prawda jeszcze cały czas walczymy z jej lękami, ale jest już o niebo lepiej :P (podsłyszałam też takie opinie od osób postronnych, więc to nie tylko moje zdanie). Refri, gratuluję maluszka. :BIG: Prawdziwy z niego sheltuś. :kciuki: Jeszcze się dobrze nie zadomowił w nowym miejscu, a już figle mu w głowie. :lol: Będziecie mieli z niego pociechę :D (tak jak my z naszej małej łobuziary).
  21. Jaki śliczny okruszek!!! :lol: A jak ładnie pozuje!!! :klacz:
  22. Właśnie jestem w trakcie czytania tej lektury. Kupiłam ją kilka dni temu w EMPIKU, ale był tylko 1 egz. Chyba rzadko bywa w EMPIKU, bo kiedy tylko jestem w pobliżu przeglądam tam psią bibliotekę, ale jak do tej pory wcześniej jej nie spotkałam. No właśnie. Szkolenie na smakołyki i zabawki. Żadnego przymusu :nono: (o przemocy to już nawet nie wspomnę :evil: ), żadnego "naciskania" na psiaka, żeby siadał czy warował itd. :nono: Nauka ma się przeplatać z zabawą :multi: i kojarzyć z przyjemnością. Przypuszczm, że metody wielu z Was pewnie bardzo dobrze znane, ale myślę, że warto mieć coś takiego pod ręką, żeby móc sobie to czy tamto raz po raz przypomnieć. :wink: Niby oczywiste i proste, ale ... Może się przydać, bo psiaki czasem zapominają, że coś umiały :wink: i ... trzeba zacząć naukę od początku. Książeczka dużo miejsca nie zajmuje: liczy zaledwie 61 stron, a czyta się ją bardzo ciekawie, prawie jednym tchem. :lol: Oczywiście z przerwami na przećwiczenie z psiakiem poszczególnych lekcji. :lol: A jeśli ktoś dopiero zaczyna uczyć swojego psiaka, to tymbardziej bardzo ją polecam. Nie powinien mieć problemów z zastosowaniem metod opisanych przez Panią Mrzewińską. A oprócz tego jak uczyć danej komendy są zaraz ciekawe przykłady jak nie powinno się jej uczyć. :-?
  23. Chętnie, ale nie mamy jak Was zabrać po drodze, bo musiałybyśmy się raczej cofać. :( No, dojazd masz faktycznie "ciekawy". Ale ... jak poprzednio z Ronda Rataje prawie pod samą szkołę dojeżdżał autobus "54", tak teraz też dojedziesz pod samą szkołę z Ronda Rataje tylko autobusem podmiejskim Poznań-Kleszczewo. A przystanki są naprawdę żabi skok od szkoły (chyba nie można tego nazwać "dochodzeniem"). Problem jest tylko taki, że autobus ten jeździ w dni powszednie co godzinę, a w soboty i święta chyba nawet co 2,5 godziny. :evil: Ale mamy jeszcze trochę czasu, więc nie martwmy się na zapas. Póki co toru jeszcze nie ma. A wczoraj po raz pierwszy odbyły się zajęcia na nowym terenie. :BIG: I ... pieski to dopiero szalały. :Dog_run: Nawet te "bardziej ostrożne" :scared: "rozwinęły skrzydła" :angel: , aż robiliśmy wszyscy oczy :o. Ale cóż się dziwić: trawka, drzewka, patyki do noszenia, hektary do biegania ... :Dog_run: Słowem pełnia szczęścia. :multi: :laola: a czemu roczna przerwa w treningach? :roll:
  24. Ale czy Gravity_Girl umie używać łańcuszka? :roll: Można nim przecież zrobić psu krzywdę. :cry: Może jednak wystarczy dobrze przypiąć psu obróżkę? :roll:
  25. Flaire, a możesz rozwinąć? :confused:
×
×
  • Create New...