-
Posts
811 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by azzie5
-
Od dzisiaj jestem (albo raczej Szara jest :wink: ) szczęśliwą posiadaczką szelek! Co prawda pan z zoologa miał takie same pojęcie o szelkach jak i ja :lol: i oboje głowiliśmy się, jak to się powinno zapinać na psie bez psa i co ja powinnam na nich zmierzyć zabranym do sklepu centymetrem, żeby na Szarą pasowały... :lol: W końcu jakoś wydedukowaliśmy, jak to wszystko działa i okazało się, że rozmiarowo powinny pasować, nawet trafiły się jedne jedyne w mojej ulubionej czerni, z którą zresztą Szarej do twarzy. :D Przymierzyłam je zaraz oczywiście, a Szara okazała przy tym anielską cierpliwość i wyrozumiałość dla biednej azzie która zakładała je na niej na wszystkie możliwe sposoby, ale cóż, kiedy mi one przypominają tylko kantar dla konia... Ale zaraz, Zaba, jak to nie wkładać łap w trójkąciki? :confused: :lol: Kiedy ja właśnie tak zrobiłam...A może to jest inny model, bo te moje zapinają się klamrą na górze, na grzbiecie psa i w nie nie wsadza się wogóle głowy, tylko łapy...mam nadzieję :lol:
-
dziękuję Wam za rady, sama bym się nie odważyła na szelki nie znając przedmiotu. :D Szara dzielnie zniosła przeprowadzanie na niej pomiarów, a ja zaraz pójdę się rozglądać za szelkami. :D
-
szelki...nigdy ich nie stosowałam. A to trzeba chyba na psie mierzyć tzn. przyjść z psem do sklepu? :roll: I czy to się skąplikowanie zakłada, bo nie wiem, czy Szara dałaby się w taką rzecz ubrać. Myślisz, że to może być lepsze od zaciskowej obroży materiałowej?
-
Wiesz Flaire, o tym samym dzisiaj pomyślałam. :) Wydaje mi się, że dotąd dostawała odpowiednią ilość jedzenia, ale może faktycznie ona ma zwiększone zapotrzebowanie, dlatego też od dzisiaj dostaje więcej i niech tyje nam zdrowo! :D Odezwę się oczywiście, tylko chcę dać Szarej jeszcze trochę czasu na oswojenie się, taka wyprawa to będzie dla niej wielkie przeżycie :D . a fotki dopiero jutro będą.
-
Wydrapana! :P Łańcuszek odstawiam, może kiedyś...a teraz, żeby było bezstresowo, kupuję zaciskową. Będą nowe zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia! :angel:
-
zdaję relację z dzisiejszego spacerku. :) Więc na początek Szara nauczyła się już znaczenia słów 'Szara idziemy' (na spacerek), jak zobaczyła mnie ze smyczą, to mało nie oszalała z radości, obskakała mnie, zapięłam smycz i ruszyłyśmy. :) Na poznanej poprzednim razem ulicy czuła się całkiem pewnie, taki to dzielny pies! :D Potem pokręciłyśmy się po rozdrożach i było wszystko ok, co chwilę trącała mnie noskiem, mówię Wam, jakie to przyjemne uczucie, taki mały, zimny, słodki nosek! :P A potem... skręciłyśmy w ulicę, na której dotąd nie byłyśmy, szłyśmy cichutko, na paluszkach, aby nie zbudzić żadnego z psów za płotem, ale nie uszłyśmy daleko, bo zaraz jeden się odezwał. Szara przystanęła i zaczęła nasłuchiwać, po czym jak torpeda zerwała się do ucieczki tak, że mało nie wyswobodziła się z obroży. Jakby nie była na smyczy, to chyba by się zatrzymała dopiero na końcu świata... Musiałyśmy się jak najszybciej wycofać, tym bardziej, że po drugiej stronie ulicy coś dużego szeleściło za ogrodzeniem, ale na szczęście nie szczekało. :lol: Wróciłyśmy na rodzimą ulicę, przeszłyśmy kawałek, Szara dostała smakołyczek za odwagę i uspokoiła się. Uff... :lol: Jutro znów tam podejdziemy, może będzie się dało posunąć choć o krok dalej niż dziś :D Ponieważ boję się, by za którymś razem w momencie wielkiej paniki nie wyplątała się na spacerze z obroży (co już się dwa razy zdarzyło), kupiłam jej łańcuszek, i tu pojawił się problem. Ona się go bardzo boi i nie pozwala sobie założyć, cofa się, gdy próbuję to zrobić. Jestem pewna, że to dlatego, że kojarzy jej się z łańcuchem, na którym spędziła dużą część życia. Zastanawiam się, czy zacząć ją przyzwyczajać do łańcuszka, czy może to być za duży stres i lepiej przerzucić się np. na zaciskową materiałową, żeby się z niej nie mogła uwolnić, bo zwykła obroża, mimo że prawidłowo zapięta, potrafi zejść jej przez głowę.
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
azzie5 replied to bea100's topic in Ogar polski
zauważyłam, ale nie sądziłam, że to w tym celu :D bardzo do twarzy im z nimi! :P -
:nono: no no, jeszcze trochę, a w kompleksy przez ten temat wpadnę :wink: Suki są spokojne i nieszczekliwe, a Agro przy nich rzeczywiście zachowuje się jak pełen życia młody pan, a jak zechce, to może się rozdziamgać za całą trójkę i wtedy wszędzie jest go pełno :lol: To przy nich młodych gra takiego poważnego, z którym zadzierać nie można, a naprawdę sam ma młodą duszę. :D
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
azzie5 replied to bea100's topic in Ogar polski
Jakie pięne białe kuleczki! :P :angel: :angel: :angel: Za zdrowie! :drinking: Tylko jak je rozróżniacie? :wink: -
MałGoś, dzięki za zdjęcia :D . Nareszcie możecie je zobaczyć! W pierwszym zapoznaniu Szara bardzo bała się Azy i Agra-trzeciego psa (pokojowo nastawionych), tak jak zresztą wszystkiego innego i musiałam umieścić ją na odgrodzonym od psów wybiegu dla kotów, żeby miała w pierwszych dniach pobytu u mnie spokój. Po pewnym czasie zaczęła opuszczać wybieg i zaznajamiać się z Azą i Agrem, którzy byli nią tak zainteresowani, że nie mogła się opędzić od ich obwąchiwań i jak nabrała odwagi, to zaczęła traktować ich obojętnie. Gdy wszyscy już się do siebie przyzwyczaili, Agro przestał zwracać na tą drobinkę uwagi, ale raczej nie pozwala jej wchodzić sobie w drogę, to taki poważny, stateczny pies :wink: , Aza zachowuje się względem niej przyjaźnie, ale widać, że dominuje nad całą trójką, choć czasami się zniża- zdaża się, że prowokuje Szarą do zabawy, biega wokół niej i szczeka zabawnie, robi takie śmieszne miny :lol: , a Szara nic, stoi sobie poważnie i nie zwraca na nią uwagi, ale w końcu zrywa się do Azy, jakby chciała ją przepędzić i powiedzieć, żeby zostawiła ją w spokoju, Aza ucieka, Szara wraca do mnie, Aza za nią i znów ją prowokuje. :wink: W innych sytuacjach, kiefy np. trzeba sprawdzić, kto przechodzi ulicą, Aza kieruje Szarą, która trzyma się tuż przy jej boku i jest jej podporządkowana, a Agro działa niejako na własną rękę, osobno od tej młodzieży. Muszę tylko uważać przy karmieniu, najważniejszym momencie dnia, bo Aza robi się wtedy nerwowa i warczy na Szarą i nie pozwala jej zbliżać się do siebie (to nawyk zabrany z poprzedniego życia, w którym najpierw była bezdomna i zabierała jedzenie, jakie ludzie dawali bezdomnym kotom blokowym i ptakom, a potem trafiła do schroniska, z którego ją zabrałam). Wcześniej tak traktowała Agra, a jak przyszła Szara, to przy jedzeniu przestała zwracać na niego uwagę, skupiając się na niej. Dlatego Azę i Agro karmię z jednej strony domu, a Szarą z drugiej, a zanim przyszła Szara, wypracowałam z Azą i Agrem specjalny rytułał oczekiwania na miejscach, aż im przyniosę jedzenie, by, kiedy już jest Szara, Aza nie zrobiła jej krzywdy w czasie posiłku. Pracuje z nią nad tym i już trochę mniej bulgocze, ale i tak trzeba uważać. Szara i Aza są prawie w tym samym wieku, Agro ma 9 latek :) Wczoraj również byłam z Szarą na spacerku i powiem Wam, że na ulicy to jest mały :angel: ! Praktycznie wogóle nie ciągnęła, tylko gdy zobaczyła jakąś nową, ciekawą rzecz, poza tym trzymała się blisko mnie. Pomimo dużej niepewności i strachu jest ciekawa świata i chce go poznawać. :D Co chwila trącała mnie noskiem po rękach, zeby sprawdzić, czy jestem :lol: , a jak się bardzo czegoś bała, to wskakiwała mi na ręce i drżała, a jak wstrętny samochód przejechał, zeskakiwała i spacerek był kontynuowany, nawet jednego człowieka minęłyśmy! :D Jednak po ok. 15 min. stwierdziłam, że Szara ma dość i zastanawia się, gdzie podział się jej domek i wróciłyśmy, ale dzisiaj znów spróbujemy. :)
-
dokładnie, jak znalazłam dziurę i poleciałam po tatę, to Szara jakby chciała, to znów by się wydostała, ale skoro widziała, że jesteśmy po tej samej stronie siatki, to przejście do sąsiada wogóle jej nie interesowało :) faktycznie trochę się zeszło :lol: . Najpierw pochłonęło mnie oswajanie i na DoGo niewiele zaglądałam, a potem postanowiłam poczekać z tematem na zdjęcia i tak wyszło te 5 tygodni :lol: A co do zdjęć to może chcecie zobaczyć moją Azę? O chudość zapytam się weta i poznam jego zdanie na ten temat No-odważyłam się i poszłam wczoraj póżną nocą (żeby ludzi i psów nie spotkać) na spacerek z Azą i z Szarą bez niczyjej asysty, bo nie było komu pomóc. Wkrótce po wyruszeniu mimiowolnie zostałam oplątana smyczami jak mumia egipska, suczki zresztą też :lol: , ale po pewnym czasie jakoś doszłyśmy z sobą do porządku, Aza zaczęła równać, a Szara ciągnąć we wszystkie kierunki świata, ale generalnie jak na ten pierwszy raz to było bardzo ładnie :D . Szara była nad wyraz dzielna, potem nawet bardzo nie ciągnęła, tylko sobie przy mnie szła. Przestraszyła się bardzo grupki ludzi, która nagle pojawiła się jakieś sto metrów od nas i musiałam się szybko usuwać im z drogi, bała się też mijanego przez nas wielkiego kamienia, ale po pewnym czasie zdobyła się na odwagę, baardzo ostrożnie podeszła, obwąchała i już nie zwracała na niego uwagi :D , przejeżdżającego pociągu prawie się nie bała (mieszkam niedaleko od torów), natomiast panikę wzbudzają w niej samochody, muszę nad tym wszystkim popracować i jeszcze wiele takich zapoznawczych spacerów przed nami :) . Dzisiaj poćwiczę z nią na smyczy w ogrodzie a potem pójdziemy na kolejny spacerek zapoznawczy, żeby zaczęła poznawać świat, który poza ogrodem jest dla nie obcy.
-
Zaba załatwione :) Dziękuję Wam wszystkim! :P A z tym nabieraniem ciałka to nam narazie słabo idzie, Szara jest chuda jak tyka i nadal jej żebra widać, a jest u mnie 5 tydzień :roll: . Moze możecie coś poradzić, czy trzeba poprostu poczekać? Apetyt ma wilczy... :D Mówię Wam, jaką wczoraj miałam przygodę... Wyszłam wieczorkiem z Azą na spacer, a Szara jak zawsze strasznie za nami piszczała i wyła, idę wzdłuż parkanu, nagle patrzę, że ona przedostała się jakimś sposobem na posesję sąsiada, w chwilę potem przeczołgała się pod bramą i już była na ulicy! Ja w szok, Aza w szok, a Szara w najlepsze kręci sobie bączki z radości i podskakuje wesoło, że jest z nami. Szybko wróciłam, zawołałam ją i szczęśliwie suńka przyszła, moja kochana :loveu: . Zawołałam tatę i okazało się, że zrobiła podkop pod ogrodzeniem. Tata naściągał taczką w to miejsce wielkich kamieni i przysypał dziórę ze wszystkich stron i powtórnie wyszłam z Azą na spacer. I patrzę-Szara znów w tamtym ogrodzie! :o Szybko wracam się, Aza w totalny szok, co to znowu za zabawę jej pani wymyśliła :lol: , zawołałam Szarą i wróciła :iloveyou: . Okazało się, że ta mała kruszyna rozwaliła w tamtym miejscu siatkę i te wielkie kamieniska :o Znów było zagradzanie po ciemku, ale musimy chyba tam cement wylać... Także w sumie pierwszy spacerek mamy za sobą :lol: A swoją drogą to zastanawiam się, czy nie czas rzeczywiście zacząć z nią spacerków, może dzisiaj spróbujemy :D
-
Pamiętacie Szarą, wilczurkę z psów w porzebie? Od kilku tygodni jest już u mnie w domu!! :angel: Na początku był to straszny dzikus, co to ucieka w krzaki przy najmniejszym geście człowieka, nie da się podejść na wiele metrów ani pogłaskać, lecz przez wytężoną pracę nad oswajaniem i socjalizacją w nowym otoczeniu w stosunku do mnie jest to już prawie normalny pies, pełen życia, merdający ogonkiem, uśmiechnięty od ucha do ucha, strzelający radością :D :P Dużo jej jeszcze brakuje do pełnej socjalizacji, np. odnośnie innych ludzi, moich rodziców (choć w piątek pierwszy raz powąchała moją mamę, a wczoraj dała się jej po raz pierwszy pogłaskać :D ), na których widok nadal ucieka, a u weta omal nie dostała białej gorączki ze strachu i nie wiem, kiedy wyjdziemy na pierwszy spacer, ale powoli, powoli dochodzimy do siebie i z każdym dniem jest coraz lepiej, dzisiaj zostałam przez nią obskakana ze wszystkich stron, a potem wykonała taniec naziemny do góry brzuszkiem, łapiąc mnie zabawnie za palce :lol: :D Są już nawet zdjęcia! :angel: -> MałGoś 8)
-
PART I ciężarne gończe dziewczynki, matki oraz ich dzieci..
azzie5 replied to bea100's topic in Ogar polski
Gratulacje-śliczne ogórkowe maluchy!!!!!! :laola: :tort: Stoo lat stoo lat dla malutkich pysiów i dzielnej szczęśliwej mamy :rainbowa: -
wracam w sobotę, ale raczej niewcześnie i nie będę mogła się z Wami spotkać, ale budy da się załatwić, o ile busik będzie mógł podjechać do Ursusa... Mam tam dwie średniej wielkości budy, które przebywają na posesji mojego wujka (tego samego, co był w Wieluniu), lecz nie ma możliwości ich dowiezienia (bo on jest tam sam i sam by ich nie załadował i samochód szwankuje), można tylko po nie przyjechać, już z nim rozmawiałam i się zgadza, może tak być?
-
Wow, co za wspaniałości powstały w tym schronisku. :D Trudno aż poznać od środka, że to ta sama poczciwa kuchnia i biuro. Widać, że schronisko powraca do życia. Gratuluję, tylko tak dalej! :D
-
wprawdzie wogóle nie wiem, jak wygląda ten samochód :oops: , ale jeśli oprócz tego zmieści się choć jedna buda (coniektóre są nawet wielkości domków dla kota), to myślę, że dałoby radę podrzucić ją do Ewy.
-
chip wyżej wspomnianym samochodem jest Iveco, nie wiem w tej chwili, co to za kategoria. Twój pomysł mógłby skutecznie rozwiązać nasz problem, gdyby nie to, że to jest bardziej skomplikowane, niż się może wydawać. Chodzi o to, że jak wujka znam, nie będzie chciał porzyczyć samochodu osobie, której dobrze nie zna, (choć przecie bym Was pilnowała :wink: ) i w tym cały problem, choć spróbuję go do tego przekonać. :roll:
-
przepraszam, że tak późno odpisuję :oops: . Wspominałam o wyjeździe, chciałam pojechać, ba, nadal chcę, mamy wszystko, co potrzeba: załadunek, samochód, nawet na benzynę by się znalazło, tylko...nie ma nas kto tam zawieźć, bo dotychczasowy wujek-kierowca już nie może, a nie ma osoby, która by go w tym zastąpiła. :(
-
dzięki, Flaire, zadzwonię i dowiem się szczegółów, oby to wszystko dobrze się skończyło, jestem mocno zaniepokojona :(
-
dziękuję, dziękuję! A może ktoś może mi polecić innego weterynarza (adres, telefon) z Warszawy/okolic, który dobrze wykonuje EKG? W moim mieście nie przeprowadza się takich zabiegów.
-
No więc byłam u weta, wysłuchał mnie i powiedział, że trzeba zrobić EKG :( :errrr: , polecił mi doktora Schultza (nie wiem, czy dobrze piszę, wymawia się Szulz) w Warszawie, ale nie potrafił mi podać namiarów na niego i tu prośba do Was: czy ktoś zna adres lub telefon do doktora Schultza? To jest specjalista od EKG, więc może ktoś go zna? I ile może kosztować zrobienie EKG dużego psa?
-
:cry: Połóżcie me ciało pod drzewem, w cieniu jego mą głowę złóżcie. I niebo zaszczyćcie swym śpiewem, krótką modlitwę za mnie zmówcie. Niech szare ptaki krążą nisko, nim noc przed świtem zdąży zgasnąć. I niech gdzieś z boku płonie ognisko, by dusza przy nim mogłą zasnąć. Niech wieje lekki podmuch smutku, ale wy się za mną nie smućcie. Niech pies zawyje po cichutku, i proszę, łzy wszelkie porzućcie. A kiedy mnie w świt opuścicie, pewno już będę w samotności wspomninać całe moje życie, chwile smutku i mej radości. Mój kostur zbielały zadrżeje, widząc przed sobą koniec końców. Wiedząc, że już się nie zaśmieje sercem, łzy skieruje ku słońcu. Pod niebem wzlecą ptaki z głuszy i zadrżęwzruszona głęboko, bo już ich nie usłyszą uszy, bo ich nie ujrzy więcej oko. Lecz może jednak sama nie zostanę. Wszak kiedy smutek mi się dzieje, tam Jego oczy zatroskane patrzą na mnie, budząc nadzieję. Umrzeć-tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. Niby nie przesunięte, a jednak porozsuwane. I wieczorami lampa już nie świeci. Słychać kroki na schodach, ale to nie te. Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, także nie ta, co kładła. Coś się tu nie zaczyna w swojej zwykłej porze. Coś się tu nie odbywa jak powinno. Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma. Do wszystkich szaf się zajrzało. Przez półki przebiegło. Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. Nawet złamało zakaz i rozrzuciło papiery. Co więcej jest do zrobienia. Spać i czekać. Niech no tylko on wróci, niech no się pokaże. Już on się dowie, że tak z kotem nie można. Będzie się szło w jego stronę jakby się wcale nie chciało, pomalutku, na bardzo obrażonych łapkach. I żadnych skoków pisków na początek. (Wisława Sszymborska- 'Kot w pustym mieszkaniu') :cry: :cry:
-
:hmmmm: a może tak: idziecie sobie ulicą, widzisz, że zbliża się rower, przystajecie, wydajesz np. komendę siad i dyskretnie przytrzymujesz za obrożę, żeby jakby co pies się nie zerwał (za smycz oczywiście też), hmmm... dodatkowo można próbować odwracać uwagę nęcąc pysznym smakołykiem, jak wysiedzi i się nie wyrwie, to oczywiście nagroda albo coś takiego: idziesz z psem na dłuższej smyczy, zbliża się rowerzysta, pies się zrywa, i w momencie zrywania naciskasz na klakson-małą trąbkę, np. taką jarmarkową, która wydaje głośny dźwięk, tkórą zabierasz ze sobą na spacer. Wystarczy chwila, by zdezorientowany nagłym dźwiękiem pies zatrzymał się na sekundę, pomyślał 'o co chodzi', może nawet zapomniał, co miał zrobić przed chwilą,a ty przyciągasz go do siebie linką i nagroda. W tym wypadku nieporządane zachowanie jest karane nieprzyjaznym dżwiękiem, a za przyjście do ciebie-nagroda. Zamiast trąbki można użyć zrobionej przez siebie puszki z metalowymi przedmiotami w środku, która wydaje równie hałaśliwy dźwięk.
-
możliwe, że są lepsze sposoby, ale ja bym w tej sytuacji postąpiła następująco: przypiąć psu do obroży długą linkę- 10-20metrów i zabrać w 'rowerowe' miejsce, kontrolując zachowanie psa linką. Jak wyleci w pogoń, powstrzymać go linką, przywołać do nogi (zna tą komendę?) i nagrodzić (smakołyk, zabawka) tak, żeby się z nagrody ucieszył. W miarę upływu czasu powinno mu to przejść lub chociaż załagodzić się. Jest jeszcze młody, szybko się uczy i warto to wykożystać na własną, a nie jego kożyść, bo pies w końcu nie wie, co dla niego kożyścią jest, musi dopiero poznać, że to Ty jesteś dla niego źródłem smakołyków, że przychodzenie do pani = nagroda, a zrywanie się do pogoni =be, szarpnięcie linką :)