Jump to content
Dogomania

azzie5

Members
  • Posts

    811
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by azzie5

  1. dziękuję za rady, już się nastawiłam na szkolenie osobno przez pierwsze miesiące, to naprawdę jest rozsądniejsze wyjście, natomiast chyba szybko przejdę do wspólnego "do mnie", z nogą jeszcze zobaczymy, pewnie troszkę później, jak opanujemy proste komendy siad, waruj i stój, to połączę w tym suki, przynajmniej tak mi się teraz wydaje, też na pewno wszystko będziemy robić powolusieńku, zobaczymy też, jak z tą hierarchią (szczególnie ze względu na ciążę, szy ktoś wie, jak ona wpływa na międzypsie stosunki?). Pan Krzysio-nasz instruktor, który praktykuje podwójne szkolenie, nagradzał jednocześnie dwa psy, nigdy jednego, ale pewnie tak jak mówisz, gdy oba spisały się dobrze, nie zwróciłam uwagi. Na razie przygotowuję Azę wstępnie do podwójnego szkolenia-ćwiczymy parę prostych rzeczy z Agrem-naszym drugim, starszym psem (którego szkolę dopiero od niedawna, bo wcześniej byłam nieświadoma tej potrzeby, mała i w ogóle goopia... :oops: , teraz umie już parę podstawowych komend) i efekty są, choć uczę ich wspólnie na razie tylko do mnie i ogólnie przebywać razem w stycznej bliskości, bo Agro jest zdominowany przez sukę i trochę się jej boi. Robimy też takie zmiany, lecz nie przywiązuję psów, Azie mówię waruj zostań albo siad zostań, a jak mam się zająć Azą, to Agro mówię biegaj, bo on nie umie tak dobrze zostawać Jeszcze wracając do przywoływania najpierw wołam Agro, potem Azę i potem oboje nagradzam. Wiem, że to niehierarchiczne, ale jakbym najpierw zawołała Azę, a potem Agro, to on by w życiu nie przyszedł, bo się jej boi. Tylko raz się tak udało, niewiem czemu. Jednocześnie ich nie wołam, bo mogłoby dojść do przepychanek jak u lewki. Natomiast jak już będzie Szara, to myślę, że będę wołać dwie jednocześnie (jak nauczę już Szarą przychodzenia do mnie osobno), jak myślicie, czy ja dobrze myślę? Z Agrem i Azą nie mogę tak postępować, bo jak pisałam wcześniej nie był przez wiele lat szkolony, ma już swój stateczny wiek, a poza tym ma niełatwy charakter, nie był nigdy uczony współpracy z psami, a Aza tak, na szkoleniu, oprócz tego Aza żywi głęboką niechęć do samców, natomiast z sukami dobrze się dogaduje. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
  2. Flaire, nie lubię wdawać się w takie dyskusje i oskarżać kogoś z boku (i bynajmniej nie oskarżam p. Stasi,absolutnie nie mam o co), ale zauważ, że schronisko leży na skraju nędzy("170 psów karmionych...sercem..."-psy w potrzebie) i cóż ona biedna ma z tym wszystkim zrobić, przecież jej renta nie starcza nawet na wykarmienie tych wszystkich psów, schronisko żyje dzięki Dogomaniakom, więc gdzie tu mówić o innych rzeczach? :roll: To nie jest absolutnie jej wina! , ona poświęca swoje zdrowie psiakom, dźwiga codziennie po dwadzieścia wiader czy ileś wody (a ma jakąś taką chorobę, że nie powinna, powinna znajdować się w szpitalu i odpoczywać, ale nie ma kto zająć się psami i ona nie opuściłaby ich), dogląda je jeszcze do pierwszej w nocy, czy któremu czego nie brakuje, śpi z chorymi(na podłodze, tam nie ma łóżka!, do niedawna chodziła w jednej parze trampek), traktuje je jak własne dzieci! To nie jest byle co, by od razu człowieka krytykować, a na dodatek ma już swoje lata Poza tym bliżej lata będziemy organizować akcję sterylizacyjną dla suk To nie jest tylko serce, to jest...poświęcenie życia, to oddanie się innym, oddanie więcej, niż się ma, proszę, nie krytykuj jej, przeczytaj jeszcze "170psów...", może ją zrozumiesz a ja jestem bardzo malutka... :wink:
  3. dopuścili, i to pewnie nie pierwszy raz :( , bo to nie jest zwykłe schronisko- prowadzi je pani Stasia-chorowita, 72-letnia kobieta, która raczej z tego co wiem nie uznaje sterylizacji, lecz oddaje się swym podopiecznym całym sercem, a ta ciąża to był wypadek- Szara znajduje się blisko płotu sąsiadów, miała cieczkę, rottek przeszedł po siatce jak kot i... :( Tam teraz panuje parvo i dokładamy starań, by zabrać suńkę przed porodem
  4. No...niestety tak :( To jest dokładnie "piękna wilczurka" z psów w potrzebie z Rachowa, i jeśli tylko wszystko pójdzie dobrze, to będzie u nas już za 2 tygodnie. Dzięki mojej ofiarnej mamie zostawimy z miotu 1-2 szczeniaki i znajdziemy im domki, oby :roll:
  5. No to miałaś dużo szczęścia- u nas ciąża jest na stówę, podobno brzuch ma już całkiem znaczny, i to z kim ta historia?-z rottkiem, a to jest wilczurka, więc szczeniaki mogą wyglądać wybuchowo...
  6. No to wstępne, podstawowe szkolenie- tak jak myślałam-osobno. A spacerki- czy też osobno? Chodzi mi w szczególności o wypady na łąkę- chciałabym, by suńki biegały tam razem, tylko że na tą łąkę są dwie-trzy ulice i pytanie, czy w związku z tym razem, czy osobno po przyzwyczajeniu się. Sama nie wiem, zapewne sama wydepczę moją własną ścieżkę w tej "podwójnej" sprawie, tylko nie chciałąbym popełnić jakichś dużych błędów. Spacerki typowo ulicowe będą prowadzone przez długi czas uczenia się chodzenia przy nodze osobno Teraz cała sprawa trochę się odwlecze-okazało się, że Szara jest w ciąży, więc nasze przyszłe szkolenie trochę odkładamy
  7. Za parę tygodni moje stado powiększy się o nową sunię- Szarą z rachowskiego schroniska i w związku z tym mam zamiar, kiedy ona już się zsocjalizuje z nami na dobre, rozpocząc jej szkolenie. Sunia jest młoda, około roczna, wilczurowata. Czciałabym w bliskiej przyszłości połączyć jej szkolenie ze szkoleniem innego mojego psa-Azy (ok.2-3lata), również ze schroniska, która na takie szkolenie już chodziła i dawno egzamin zdała, jest posłuszna i ułożona. Tylko nie wiem dokładnie, jak takie podwójne szkolenie przeprowadzić i zwracam się z prośbą do osób doświadczonych, które o tresurze dwóch psów coś wiedzą, lub ją praktykują Jeśli finanse nam pozwolą, to będę z Szarą chodziła do psiej szkoły, ale chyba dopiero od sierpnia, a jak nie, to sama będę ją szkolić, tylko nie wiem, jak z tym podwójnym szkoleniem. Pewnie je zacznę dopiero wtedy, gdy Szara nabierze jakichś podstaw tresury, ale mam jeszcze kilka pytań: *Wg. książki Jan Fennel nowego członka stada niae można faworyzować, zatem czy traktować go jako omegę czy na równi z innymi: jeśli jako omegę to jak potem doprowadzić do równości z Azą i Szarą przy wspólnym szkoleniu? Jeśli na równi, to czy to nie zaważy na hierarchii stada? Jaką taktykę przyjąć, by Aza z Szarą się jak najlepiej dogadywały? (dodam, że Szara ma przyjazne do psów usposobienie, Aza do suk też, tylko czasami bywa zazdrosna przez to schronisko) *Czy powinnam wyszkolić Szarą na wysokim poziomie, by rozpocząć szkolenie grupowe, czy wystarczą podstawy, a reszty nauczy się przy jej boku? Na jakim etapie mogę dołączyć Szarą do Azy? *Jak już będą się razem uczyć, przy chodzeniu przy nodze która powinna być bliżej mnie, a która dalej? Szara będzie wtedy zapewne na smyczy, Aza ładnie chodzi bez. W naszej psiej szkole jeden z instruktorów zawsze przychodzi na szkolenie ze swoimi dwoma sukami, które są w ten sposób wyszkolone(ale to jest matka i córka, więc miał łatwiej)- na pewno będzie dla mnie źródłem wiedzy, muszę się do niego wybrać po porady praktyczne jeszcze przed sierpniem Proszę o rady, to jest mój pierwszy trzeci pies i dzięki z górki :wink:
  8. Anka&Gucio: ja nie jestem superznawcą, ale mam już trochę doświadczenia z moimi psami, więc: komendy możesz sama wymyśleć, dlaczego nie? Ważne jest tylko, by były krótkie, wyraźne, wypowiedziane stanowczym, ale łagodnym tonem i by były jednakowe dla wszystkich domowników, wtedy psu nic się nie pomerda. Może to być równie dobrze szkoleniowe "do mnie" lub "noga" jak i zwykłe "chodź tu" Jeśli chodzi o przychodzenie, to bądź cierpliwa i dużo ćwicz, zwracaj też uwagę, by szkolenie przynosiło twemu psu radość, by był rozluźniony. Na razie powinnaś ćwiczyć w miejscu oddalonym od innych psów, jeśli będzie do ciebie przychodził za każdym razem, to możesz wprowadzić utrudnienie np. w postaci kogoś rozpraszającego umyślnie psa lub np. próbować ćwiczyć w pobliżu ogrodzenia, za którym są inne psy, tylko ostrożnie. Ważna jest postępowość szkolenia i stałe powtażanie już utrwalonych elementów, zanim doda się nowe. Życzę powodzenia azzie
  9. Czy Frania wreszcie działa?
  10. I po wizycie! :) Dziś późnym popołudniem przyjechała do mnie wraz z mężem długo oczekiwana, dzielna Bea. :) Prawie wszystko zabrali, samochód wypuścililiśmy od siebie pełniusieńki :) , podejrzewam, że pozostałe rzeczy do następnej wizyty powinny się w cudowny/tajemniczy sposób rozmnożyć. :) Mam nadzieję, że takich owocnych (i dłuższych :) ) wizyt będzie u mnie jak najwięcej, a dary dotrą do psiaków tak szybciuteńko, jak tylko to możliwe!
  11. to super, że ilość rzeczy tak szybko się powiększa :), bardzo się cieszę. Żeby tylko pieski wiedziały, ile to się dla nich robi... Zresztą na pewno wszystko przeczuwają na odległość :) I najważniejsze, że zdrowieją :D MałGośka: zapomniałam powiedzieć, że wujek mówi, że jakby jednak ten silnik nie pasował, to macie go koniecznie zatrzymać! A nóż widelec może kiedyś trafi się wam większa Frania? :roll: Dołanczam do niego specjalną instrukcję uruchomienia, sporządzoną przez naszych ekspertów :wink:, by już nic nie nawaliło Bea: to nawet lepiej, że poczekacie z odbiorem większych gratów. Oczekuję was z niecierpliwością!
  12. silnik już mam, działa-sprawdzone. Jes tylko jedno "ale": on pochodzi od dużej Frani więc nie wiem, czy będzie się nadawał. Ja nawet nie wiem, czy wieluńska Frania zalicza się do dużych, czy do zwykłych. Widziałam jednak wczoraj taką Franię, jak ta wasza i jej silnik, porównywałam z tym, co jest u nas, i nie widzę różnicy, tata też mówi, że to raczej to samo, więc wszystko powinno być dobrze...mam nadzieję.
  13. ja też zbieram pościele i dzisiaj kupię duużo ryżu. :)
  14. No to kamień z serca...rozmawiałam z wujkiem, potwierdził sprawność silnika, ale jak już u nas będzie, to jeszcze zagonię tatę do sprawdzania 8) ,choć nie wiem, czy to jest możliwe bez pralki... :) Albo pojadę po niego pociągiem w niedzielę (waży tylko2,5kg) albo przyjedzie do nas samochodem w poniedziałek :)
  15. No to będę czekała na wieści o transporcie!
  16. o kurcze, nie wiedziałam... :oops: :oops: :oops: bardzo mi przykro z tego powodu, pytałam się o pralkę tatę, mówił, że sprawna... :oops: wybacz. Za to wujek mówił, że jakby co to on ma taki silnik, więc jakby była jakaś wyprawa do Wielunia to czuję się w największym obowiązku ten silnik do niej dołączyć, na pewno będzie działał, na wujku można polegać. Bardzo bardzo bardzo przepraszam, naprawdę nic o tym nie wiedziałam. :oops: Czy pozostałe sprzenta nie sprawiają kłopotów?
  17. jakie te zdjęcia smutne...aż serducho boli :cry: .A precież potrzeba tak niewiele, aby psy mogły być szczęśliwe...
  18. Atos, uważam, że to, że zastanawisz się nad tym, czy starczy ci czasu dla twego przyszłego psa, świadczy o twojej odpowiedzialności, i to mi się bardzo podoba! :P Ja również chodzę do liceum, mam naprawdę dużo wymagane i-daję radę, mimo, że bywają dni, kiedy psom mogę poświęcić bardzo malutko czasu. Wtedy- jak napisała zaba14-odbijam to sobie kiedy indziej. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdybyś wziął sobie psa na wakacje- wtedy mógłbyś poświęcić mu naprawdę dużo czasu, a pierwsze tygodnie i miesiące spędzone razem z czworołapym są niesamowicie ważne, szczególnie, kiedy bierzesz szczeniaka. Ja właśnie tak postąpiłam z moją Azą rok tremu. (:iloveyou: ) I osobiście radzę ci wziąć psiaka ze schroniska- żaden inny pies nie obdaży cię taką miłością, przywiązaniem i wiernością, jak schroniskowiec. pozdrawiam azzie
  19. ja starałam się coś znaleźć na ten temat, pytałam-i nic :( Ale jeszcze się postaram-w końcu nie mieszkam od Skierniewic tak daleko!
  20. no i oczywiście zapomniałam: mama wczoraj wieczorem była naprawdę pod dużym, pozytywnym wrażeniem odnośnie konta
  21. no nie... przestańcie wszyscy z tymi zagrywkami, bo już nie wiem, gdzie mam się ukrywać, w co chować :oops: (ziemia okazała się jeszcze za twarda i zmarznięta :lol: ). A odnośnie tego konta, to dziś coś mnie olśniło. Przecież nie może być tak, że wy gromadzicie wszystkie/większość funduszy, a ja nic/niewiele!!! Nigdy na to nie pozwolę, więc można mnie liczyć za taką szóstą (albo szóstą i siódmą-co za różnica) osobę na tej liście (no chyba że nikt się nie zgłosi- wtedy można mnie liczyć nawet za pięć! :lol: ) MałGośka, Ewa: zapomniałam wam powiedzieć, jak bardzo was podziwiam za utrzymanie tego całego psiejstwa w jednej kupie, że dajecie sobie radę w tych trudnych warunkach, to dzięki wam przecież to schronisko żyje. :buzi: Bea: po kocyki itp. przybądź/wyślij kogoś kiedy tylko chcesz, tylko wcześniej zadzwoń (wyślę namiary) i pozdrów odemnie Ogóreczka i Bena, a noi oczywiście Bogdana.
  22. uła... właśnie wróciliśmy do domku :D a ja od razu do kompa. Strasznie jestem zdechła, ale o wiele straszniej szczęśliwa :P Moja mama zresztą też (nie wiem, czy zwróciliście uwagę na ten dziki taniec, jaki wykonała po wyjściu z autka- tak jej zdrętwiały kości- jeszcze teraz jęczy...) ale poza tym to jest bardzo szczęśliwa, że tak się cieszyliście na te wszystkie rzeczy. :P Ja oczywiście też się z tego ogromnie ciesze :P. Wujek powstrzymywał się od emocji, ale dostrzegłam w nim pewną metamorfozę i-jak mi się wydaje, gotowość do dalszej działalności, jeśli konieczność znowu nas przyciśnie (oczywiście, że musimy się zobaczyć, MałGosiu!). Tak bardzo żałuję, że nie mogliśmy zostrać dłużęj... No, a tak w ogóle MałGo to nie przesadzaj z tymi pochwałami, bo się pod ziemię zapadnę :oops: :wink: A teraz moje wrażenia, jeśli pozwolicie: Przeraził mnie bardzo widok tych trójkątnych bud z gorszych czasów Wielunia (i kilu innych). Trzeba coś z tym koniecznie zrobić. A psy mnie bardzo rozczuliły, szczególnie te przypominające moją Azę. Odrzyły we mnie wspomnienia, gdy brałam ją ze schroniska, coś sie we mnie ruszyło i sama niewiem, bo to takie niewyrażalne w słowach...no. Poznałam dziś też wielu wspaniałych ludzi, ludzi naprawdę z natury dobrych, których do tej pory nie spotkałam na żywo, twarzą w twarz- was, Moi Kochani, i za to wam dziękuję. (żywię nadzieję, że nie zaplątałam się zbytnio w moich wynurzeniach itp. :) ) Jeśli o czymś ważnym zapomniałam napisać, to z pewnością zrobię to jutro-nie zastrzelcie mnie :wink:
  23. Bea: Sytuacja przedstawia się nieco inaczej, niż myślisz: :wink: jade pociągiem do Ursusa (ok.godz 10.00,) z tamtąd zabiera mnie wujek samochodem (On tam mieszka) i lecimy do ciebie po rzeczy pustym samochodem, zabieramy je (godz.ok.10.30) i jedziemy do Milanówka po nasze rzeczy (ja tam mieszkam, godz. ok.11.30), zabieramy moją mamę i lecimy na Wieluń (ok.15-16)... tak więc widzisz, to my dopychamy raczej nasze rzeczy do waszych. No, a poza tym musimy też mieć jedną zmianę: by podrzucić ci nasze kocyki, musiałabym pchać się z tymi tobołami w PKP do Ursusa, no, a tego jest 4 wielkie wory + dwa duże materace, no, czyli trzeba inaczej. Dlatego przedstawiam pomysły: *albo po całej "akcji" wujek weźmie od was kocyki i jeszcz pojedzie do ciebie do Wawki, (ale pewnie będzie to gdzieś po 20.00) albo... *pojedzie do ciebie w poniedziałek jakoś rano i ci je zawiezie, no, ale nie wiem, czy ci to pasuje) Co ty na to? *ewentualnie rozważam heroiczne wzięcie tego wszystkiego jutro w pociąg, ale... hm... chip: bardzo dziękuję za rady, postaram się z nich skorzystać, no, chyba że wcześniej skończę osiemnachę :wink:
  24. :o jejku... dziękuję wam wszystkim za wszystko wy... wy jesteście po prostu prawdziwymi ludżmi, w których moja mama ani szczególnie wujek absolutnie nie wierzą, uwarzając, że sobie w tym internecie znaleźli głupiego naiwnego, który im to wszystko zawiezie. No, to teraz się przekonają. 8) brak mi słów Wielkie dzięki!!!!! azzie
  25. No to super :D , bo już zaczęłam wymyślać jakieś skompliklowane alternatywy :wink:
×
×
  • Create New...