Jump to content
Dogomania

AMIGA

Members
  • Posts

    19549
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by AMIGA

  1. Nadal cisza, ani pół telefonu :-(
  2. DoPi wypytaj dokładnie Łukasza co mały narozrabiał, bo mnie się Twój Dobrze Wychowany Synuś nie przyznał :-) A w ramach zadośćuczynienia wtrynie Ci młodego na Wszystkich Swiętych, bo jakoś nie widać, żeby już wtedy grzał doopencję w swoim domku :-( A teraz prosimy o kciuki, bo właśnie za chwilkę pakujemy się do autka - coby nie trzeba było znowu robić generalnego czyszczenia tapicerki. Mały jest biedny głodny - zła pańcia woli czyste autko niż jego pełny zoładek. A Benia faktycznie chuda, biedactwo. Ale ślicznota z niej. Pewnie szybciutko znajdzie domek, bo takie bardzo w typie rasy raczej nie mają problemów z przesiadywaniem zbyt długo w dt
  3. Biedne maleństwa, swoje przeżyły, ale na szczęście większość szczylków szybciutko sie przekonuje do dobrych warunków i do człowieka. A Aleks chyba faktycznie ma geny wodołaza. To już mamy - owczarko-collie-charto-wodołaza :evil_lol:
  4. Zero telefonów :-( A maluchy słodkie. Jak się udało je wyłapać?
  5. Następna wodna fanaberia Aleksa! Poniewaz nie może już wiosłować w misce z wodą, to teraz pije kilka łyczków, a potem zanurza pychola w misce i rozchlapuje wodę dookoła michy!!!
  6. Widać, że to braciszkowie. Tobiś ociupinkę mniejszy ale śliczni są obaj. Ludzie to się nie znają nic a nic!!! Powinna kolejka się po chłopakow ustawiaź. A o Tobisia też nie było telefonów??
  7. [quote name='kasia_jot']Podziękujesz, jak do końca tygodnia Alex do domu pojedzie, takiego z szałem ma się rozumieć :lol:[/QUOTE] Jak na razie ani pół telefonu nie było :-(
  8. No widzisz Eliza? Sa podstawy do odebrania suni z ds - nie dopilnowana ucieka, na michę musi pracować :crazyeye: Tak nie może być. A Aleks aż się trzęsie do michy a wcale mu nie każę zapracowywać na nią
  9. [quote name='eliza_sk']Amigo - to nie robiłaś przedadopcyjnej ? Pewnie uznałaś, że dogomaniaczka, to z sercem, że lepiej być nie może ... Oj naiwna Ty :evil_lol: .[/QUOTE] Ba - nawet sama odwoziłam. Ale wtedy tam nie było jeszcze stada gliździorów i innych tymczasów ;)
  10. Oj ta Hopka mała trzpiotka. Grzeczna, mila i odważna wesolutka i powazna. Kto jej odda serce swe nie pożałuje, oj nie :oops::oops:
  11. [quote name='eliza_sk']Jak [I]trza[/I] wsparcia to krzycz, pojedziem zrobić porządek w mazowieckim :) No Majut - pomijając wygląd - to taka słodycz, że się w głowię nie mieści - 3,55 kg psa w dniu znalezienia, teraz mamy kilogram więcej.[/QUOTE] Ooo dzieki za gotowośc pomocy. No bo przeciez ta Kresia ma tam okropne warunki - boksery się panoszą po fotelach, ona biedna nie ma się gdzie położyc, Ciągle musi oswajac jakies nowe tymczaski, a co ona tam do pracy poszła?? ;) A Majut to ociupinka :loveu:- tyle wazył mój malutki Bonusik [*]
  12. [quote name='Nutusia']Tymczas, to tymczas. Strach pomyśleć co ty się z resztą psiaczków stało, gdybyś poprzestała na... Kreśce ;) Jak kocha, to... oda... do lepszego domku :)[/QUOTE] Kreśke i tak w końcu Ci odbiorę. Znajdę jakiś sposób - jak nie po dobroci, to siłom i godnościom :-)
  13. [quote name='eliza_sk']A domowników, którzy początkowo bardzo oponowali, ooooj jak oponowali. Nie będę nawet przytaczać słów którymi oponował taki jeden - co to teraz mówi do niej " [CENTER] [/CENTER] [/QUOTE] Mój syn tez wciąz oponuje. A że śmieeeeerdzi, a że niszczą, a że leją. Nauczył się nawet chodzenia na krawędziach pięt i czubkach palców, bo pantofli nie lubi zakładać i zawszec to lepiej wdepnąć w siurki (albo gorzej - w koo) tylko czubkami palców niz cała stopą. A ma słuszną tą stopę, bo ze 46. A Aleks tak się euforycznie z nim wita, że każdy opór potrafi stopnieć. A Twój ostatni stały tymczasik to cuuuuudeńko nad cudeńkami. Super razem wyglądają :loveu::loveu:
  14. [quote name='kasia_jot']To nie robić już tych ogłoszeń Alexowi? :diabloti:[/QUOTE] Już przepadło, już zrobiłas ;) Nie, tak szczerze mówiąc - w kazdym szczylku tymczasiku sie zakochuję i co? Wciąż ze łzami go oddaję, bo bym się zamieniła w końcu w Violettę Villas. Albo bym już żadnemu nastepnemu nie mogła pomóc. Choć podobno każdy jest ostatnim, najostatniejszym tymczasikiem w moim domu ;)
  15. [quote name='kasia_jot']Amigo, innej opcji nie ma. Musi się w nim ktoś zakochać :razz:[/QUOTE] Gorzej, jak pierwsza ja się bez pamięci zakocham. Amiga w domu nie za bardzo się chce z nim bawić, ale na działce - w babci odżywa temperament sznaucerowy. Szaleją razem jak pijane zające. Co mnie powstrzymuje to jego docelowa wielkość. Zeby się kompletnie nie zakochac patrze na pokój jak wygląda po godzinie zabaw. On musi calutki czas coś memlać, szarpac, warczy przy tym pociesznie. Ale podłoga jest zasłana strzepkami gazet, sznurkami, kawałkami synowych skarpetek (używanych najlepiej bleeeeh), tekturkami po papierze toaletowym i ręcznikach papierowych i po wszystkim co mały dorwie. Aaa jeszcze uwielbia pudełeczka po jogurtach (nawet mu nie przeszkadza, że to były jogurty w wersji light :-))
  16. Kasia_jot suuuuper. Może tym razem ktoś się w łobuziaku-pawikowcu zakocha. Eliza - kenel to by był za duży stres dla niego. On i tak jak nie pawikuje, to drze pychola. Jak jechaliśmy na działkę, to go dałam do tyłu do Amigi i tam przynajmniej nie darł pychola. Ale z kolei moja Amiga jak zobaczy motor, to stratuje wszystko co ma na drodze, tak szaleje. A młody i tak zapawikował tam całą matę. Więc w drodze powrotnej wyścieliłam mu podłogę z przodu gazetami i miałam przygotowaną stertę następnych gazet, żeby w razie czego przykryć to co mały nakombinuje, żeby nie siedział w tym przez reszte drogi. No to tak celował, ze obpawikował siedzenie (które zreszta tez było wyścielone gazetami, ale on tak celował, że musiał ubabrać trochę siedzenia :_( )
  17. Wiem, wiem, nie pisze się postu pod własnym postem, ale muszę się poskarżyć:-( Wróciliśmy z działki i, mimo aviomarinu, samochód mam zapawikowany dokumentnie :-( A z Dobczyc do Krakowa jest jakieś 40 - 45 minut jazdy!
  18. Super wyszły zdjęcia, tym bardziej, że młody nie ułatwiał zadania fotografowi. Chciał byc wciąż przy fotografie bardzo blisko, bo tam się dostawało głaskanko i mizianko
  19. Sesja się odbyla. Nie było łatwo, ale trochę zdjęć napstrykano. Teraz czekam, bo mam tez obiecane zdjęcia. Ale jaka cisza i spokój panuje w domku. Psy padły po gonitwach i wariacjach. Amiga na działce zupełnie inaczej odnosi się do małego. Gonią się pięknie razem i podgryzają, a w domu w Krakowie ona go stale straszy zębiskami :-(
  20. [quote name='eliza_sk']Kurczę, czyli jednak nie jeżdżący chłopak. Duuuuuużo fotek zróbcie. A Ty masz zasięg na działce cwaniaro :)[/QUOTE] Ja mam nadzieję, że on się przyzwyczai do jazdy samochodem. Moja Amiga robiła rigoletto tak mniej więcej do roku, jej synuś mial to samo. Ale potem wszystko sie unormowało jakoś. Nie to, żeby kochała jazdę samochodem, ale bardziej woli jechać, niż bym ją miala gdzieś zostawić. A mam zasięg, mam. Dobczyce to jakieś 30 km od Krakowa, jeszcze nie góry, więc jeszcze tu łapię plusa. Pstrykać będziemy ile się da. Mam przygotowany worek smaczków. Niestety działka już wygląda trochę biednie, bo nie ma już wiele kwiatków. Nawet śliczne zimowity już padły. Nie będzie więc wiele kolorków w tle :-(
  21. [quote name='weszka']Wow Olu! To niezła z Ciebie laska teraz - 18 kg szaaacun :crazyeye: Wracając do tematów psich ;) [B]to więszkość szczeniaków chyba wiosłuje w misce, [/B]moje też tak robiły. Pomogło postawienie misek na stojaku no i upływ czasu ;)[/QUOTE] A ja miałam już tyle szczeniaków "na stanie" i pierwszy raz się z tym wioslowaniem spotkałam. Podróż mimo aviomarinu oczywiście nie obyła się bez przeszkód. Pawik piękny wygonił Amigę na parapet przy tylnym oknie, bo hrabianka nie bedzie przecież chodzić po czymś takim. Teraz za to trwa szaleństwo na trawce. I słoneczko tfu tfu nadal świeci. Oby tak wytrzymało do godz. 16.
  22. Kurcze, ale wystraszony maluszek. Biedak, zanim się przekona, że człowiek nie zawsze krzywdzi, to teraz przezywa traumę, bo nagle nie ma mamuni ani rodzeństwa do tulenia :-(
  23. Oooo mam to samo, tylko niestety nie na trawce, tylko na starych panelach, odłażących już z powodu licznych siurków licznych tymczasików . Ale mój robi troche w innej kolejności - najpierw się napije, a potem wiosłuje i grzebie. A potem, jak już nic w misce nie ma, to kładzie się opodal michy i proszącym wzrokiem mnie ponagla - no mamoooooooooooo nie mam co pic przecież. Ale Nutusia dała swietną radę. Wprawdzie nie mam michy ze stelażem, ale postawiłam miskę na małym dziecinnym krzesełku. I jak narazie z wiosłowaniem jest spokój :-) A my się wybieramy do mojej Ponderosy. Mały jest na głodniaka, bo poprzedni powrót autkiem po posiłku skończył się niezbyt ciekawie, Pogoda jak na razie piękna, słonko świeci. Oby tak wytrzymało do popołudnia, wtedy sesja zdjęciowa wyjdzie super. Prosimy o kciuki A odłowiony maluszek faktycznie przerażony, oczka ma takie wystraszone. Coś w tych Kielcach i w okolicach te psy takie wystraszone sa. Ja miałam tez stamtad odłowioną Linkę. Strasznie długo trwało zanim odważyła się wyjść spod fotela. Biedactwa malutkie :-(
  24. [quote name='eliza_sk']A myślisz, że to dużo-picie jest związane z tym, że je suchą ? To nic niepokojącego ?[/QUOTE] Ja pytałam wetki o to picie, bo on wciąz podchodzi do miski i wciąż popija o wiele częściej niż moja Amiga. Usłyszalam, że to jest indywidualna sprawa i najprawdopodobniej związane to jest z jedzeniem suchej karmy. Ale spytam jeszcze raz przy najbliższej okazji.
  25. [quote name='Nutusia']O jezusie - gotów potop zrobić!!!! :)[/QUOTE] Na szczęście młody duzo pije. To po prostu nie dam michy z wodą, dopóki potopu nie wypije :evil_lol:
×
×
  • Create New...