-
Posts
19549 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by AMIGA
-
Byłam pewna, że rano będzie gdzieś kałuża, bo ostatnie siuranko było w południe. Wieczorem nie załatwił się w ogóle. I zaskoczenie! Rano nie było kałuży, a na spacerku straaasznie długo musiałam go namawiać, żeby troszkę pochodził i wreszcie się tak wyluzował, że było sioo. I tak w kółko - raz się wydaje, że jest lepiej, a potem nagle jakaś klapka mu zapada w główce i się młody wycofuje :-(
-
A nie odpłynęłiśmy, bo jednak mały po chwili przytulanek poszedł sobie ode mnie i spał na swoim kocyku. A rano było na spacerku siusiu, choć po długim zastanowieniu, a w południe było i siusiu i koo. W domu jest pod tym względem idealnie. Dzięki Elizka, że je tak programujesz. Tylko dlaczego programujesz moim tymczasom jakieś brewerie jądrowe?
-
Było siu i koo na śnieżku. Jednak z Amiga szybciej mały załapuje. Ale w porównaniu z moimi dotychczasowymi szczylkami to aż mi się to nienormalne wydaje, żeby szczeniak siusial tylko 1 raz rano i 1 raz wieczorem ! A ja cały czas mam stresa, czy w ogóle powinnam go na trawniczek wyprowadzać, bo przecież on pewnie nie jest zaszczepiony na nic :-( Ale mu się spodobało zaleganie na wersalce! A zwłaszcza jak ja tez tam siedzę. Cały czas się podstawia do mizianka. Pieszczoch z niego jest nesamowity :-)
-
Teraz niestety spacer był bez sukcesów, musiałam go wciaz namawiać, żeby biegał za Amigą. Z tego stresu nie było ani koo, ani sioo. W ogle to ja podziwiam jego pęcherz - po nocy nie było żadnej kałuży, o 8 rano się wysiurał i do teraz nie ma nic! Za to własnie w tym momencie udało mu się wskoczyć na wersalkę i calkiem spokojnie z niej zeskoczyć. No to juz widzę, z kim będę spać od najbliższej nocy :-)
-
Dobrze, że psy się odnalazły. Szkoda tylko, że nie "w całości". Miejmy nadzieję, że Betti szybko wydobrzeje. A Taj zostal dziś na jakies 2 godzinki sam (w separacji z Amigą) i był całkiem grzeczny. Zaczyna wreszcie interesować się zabawkami, bo dotad jak mu pokazywałam piłeczke, czy piszczącą zabawkę, to była kompletna panika. A dziś zainteresowała go tekturowa rolka po papierze toaletowym - moje wszystkie dotychczasowe najostatniejsze tymczasiki zawsze bardzo lubiły sobie najpierw poturlać, a potem oczywiście zmemłać tą bezcenną zabawkę ;). Zainteresował się też pustym kubeczkiem po jogurcie (light, żeby była jasność ;-))
-
Ufffffffffffffffffffffffffffffffffffff
-
Cholewcia! Chyba trzeba wszystkim dać zakaz wychodzenie z domów, bo wciąz coś znajdują :-( Boziu, jak patrze na to ostatnie zdjęcie to mi się zaraz mój staruszeczek Bonuś [*] przypomina - te plecki w kabłąk i te smutne oczka :-( A młody dziś znowu zrobił kroczek do przodu - wyjechał na rękach na trawniczek i najpierw strasznie chciał wrócic na rączki, ale po chwili było i siuu i kooo w śniegu. Strasznie sie dziwił z mojej reakcji - co ta baba tak wariuje? Cieszy się? Z czego? No i opuścił juz swoją kryjówkę pod ławą i fotelem, częściej już wykłada się na kocyku na srodku pokoju. Jednak każdy ruch w meiszkaniu, czy za drzwiami powoduje szczekanie i powrót w bezpieczne miejsce pod ławę.
-
W Wieliczce mieszka Patia, może ją by można poprosić o powieszenie plakacików tam w okolicy, bo rozumiem, ze to właśnie w tamtych stronach psy zaginęły?
-
[quote name='Nutusia']No to może pierwsze słowo... "Tajemnica... i co dalej? ;)[/QUOTE] Blisko, blisko - Tajemniczy b...... w c...... b.... Sukceeees - była kupencja w śniegu. Choć wyjścia na spacer młody boi się panicznie, panicznie wciska się we mnie w windzie, boi się drzwi wejściowych do bloku, w ogóle własciwie boi się wszystkiego. Tylko Amigi się nie boi i startuje z ząbkami na nią.
-
[quote name='Kociabanda2']Baaardzo prosimy o pomoc :([/QUOTE] Kurcze, miałam nadzieję, że psy się odnajdą do wieczora :-(
-
No co Ty - własciwie to żadna pomoc. Pomoglabym gdybym tam chodziła i rozwieszała ogloszenia. Niestety jest jeszcze neizbyt dobra wiadomość - jeśliby Straż Miejscka musiała zgarnąć te psy, to niestety nie trafiłyby do schroniska do agamiki, bo nasze schronisko przyjmuje psy tylko z terenu Krakowa :-( W grę wchodziłby pewnie olkusz, albo Nowy Targ (sama nie wiem co lepsze :-() Z dobrych wieści - hurrrraaaaaaaaaaaaaaaa mamy sukces kałużowy
-
Juz dawno do mnie Kasia dzwoniła, podałam jej numery do hotelu w Lednicy (to okolice Wuieliczki) i do hotelu w Niepołomicach. Choc raczej mało prawdopodobne, by złodziej po kradziezy psów umieścił je w płatnym hotelu. Z drugiej strony Kasia przez tel. mówiła mi, że przy tej dziurze w siatce były ślady krwi i zagryziony jeż. Bardzo prawdopodobne, że ferajna wybrała się po prostu na łowy. A pies potrafi przecisnąć się przez na prawde niesamowicie małą szparę w ogrodzeniu. Niestety psy zaginęły nie w samym Krakowie, nie za bardzo w tejch chwili moge pomóc fizycznie w poszukiwaniach. Bałabym się zostawić młodego w domu na dłużej z Amigą bez opieki, zwłaszcza, że mały wykazuje cechy zadziorności, a i Amiga aniołkiem nie jest
-
Ale on własciwie juz bardziej się wyluzował. Lubi głaskanie, podchodzi w pląsach do ręki. Na Amige już 2 razy skoczyl z zabkami - pirwszy raz jak miał kosteczkę, a drugi raz jak musiał pilnowac miski. I to o dziwo podczas gdy dotychczasowe tymczasiki (włącznie z Merlinem) odsuwały się jak Amiga warknęła, to on nie - zadziornie się odszczekuje i doskakuje do Amigi. Niezły z niego będzie charakterek. Na inne obce psy też szczeka :-(
-
Da ułatwienia dodam, że nie był to film o misiach, ani film dla dzieci. A tytuł składa się z 5 słów, a Taj to skrót z pierwszego słowa tego tytułu ;):evil_lol: No i teraz wieści "z frontu". Mały nadal nie siusia :-( Wczoraj po powrocie od wetki zrobił wielką kałużę w pokoju na moich "spragnionych podlewania" panelach. Od tego czasu do teraz nie było żadnej kałuży nigdzie. Wzięłam go na trawniczek przed blokiem, ale tam też nic nie było. Posikuje tylko troszeczkę z radości, jak do niego mówię i zabieram się do mizianka. Ale to sa tylko kropelki a nie żadne opróżnienie pęcherza :-(