-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinga
-
no. te spacery, znaczy się. Merlin galopujący wśród łąk, pomiędzy stojącymi jak słupy soli bocianami - widok bezcenny :loveu:. na gwizd dobiega pięknie, i niestety - przypadając do mnie, rozpłaszcza się na ziemi, zamykając oczy :-(. można się domyślać, czym kończyły się poprzednie spacery i przybiegnięcia do pana. ale dziś rano poprzysięgłam mu solennie, że wracamy do flexi - i kończymy z darowaną wolnścią. powód jest bardzo prozaiczny - gdzieś we wsi jest suka z cieczką, no i całe dobre wychowanie bierze nam w łeb - zapominamy o idealnym chodzeniu na smyczy, zaczynamy maniakalnie wąchać trawę w ściśle określonych miejscach, przestaje nas interesowac jedzenie nawet, ba! podskakujemy w kojcu do góry , kombinując, jakby tu z niego wyskoczyć :mad: ( na szczęście kojec jest od góry osiatkowany) a dziś rano zupełnie zapomnieliśmy, że pani ma mało czasu przed pracą, i że do tej pory byliśmy Psem Idealnym - no, zapomnieliśmy :roll:. He he, a pani była świeżutko po prysznicu - zupełnie nie wiemy, po co jak głupia brała ten prysznic PRZED spacerem, skoro PO - kapał z niej pot jak z konewki :p
-
salibinko - są fantastyczne, i plakat, i banerki. dziękuję pięknie pięknie :loveu: bardzo proszę - Ci z Koszalina :roll: - o wydrukowanie sobie plakatu w ilościach hurtowych i porozlepianie, gdzie się da. ...jako i ja uczynię :p rzecz dotyczy również banerków, przy czym nie obowiązuje nas w tym przypadku ogranicznik geograficzny :eviltong: ...a sam Merlin też jest fantastyczny - tak, jak plakat salibinki ;). poszliśmy dziś na spacer w pola rano bez smyczy - co oczywiście podobało nam sie bardziej bardziej, a jakże. na gwizd przybiegamy w oka mgnieniu ...nawet jak skaczemy sobie z Liptonem do oczu po dwóch stronach okna :mad: - to na gwizd też przybiegamy skruszeni inne psy we wsi nadal traktujemy jak powietrze, ew. lekko merdamy ogonem na ich widok ...ale dwukrotnie nas pogryźli :-(, najpierw wąchali i wachali, potem runęli na nas, mimo, ze byli bokserem podobnego wzrostu ( za pierwszym razem) ...a za drugim byli owczarkiem niemieckim, na szczęście na skutek mało kobiecego rozdarcia się: feee! na całą wieś - odstąpili od ataku. - kiedy za drugim razem się spotkaliśmy, usiłowaliśmy się schować między nogami ( nie swoimi) przed tym draniem. no i byliśmy poprzednio psem domowym :lol:, bo raz udało nam sie wedrzeć do domu, mimo otwartych drzwi balkonowych zastawionych krzesłami :razz: - zupełnie naturalnie pomaszerowaliśmy sobie wszędzie, gdzie się dało - po schodkach na górę, do wszystkich sypialni pozagląaliśmy - bardzo zdziwieni, ze każą nam wychodzić na zewnątrz :crazyeye: no. takim jesteśmy idealnym psem ;)
-
[quote name='ElzaMilicz'][B]Kinga[/B], mam Ci zabrać [B]Maltę [/B]na tymczas ?[/quote] masz :diabloti: [B]Elza [/B]- podaj mi na pw Twój telefon ( jak nie, to wydębię od Camary :eviltong:), zadzwonię ps: zawsze mówiłam Camarze, ze opłaca mi sie z nią trzymać, bo ma bardzo użyteczne kolezanki :loveu:
-
[URL=http://img518.imageshack.us/my.php?image=malta171.jpg][IMG]http://img518.imageshack.us/img518/5729/malta171.jpg[/IMG][/URL]
-
salibinko - poproszę na pw Twojego maila, bo chciałam aktywoać to hasło - i jakaś przedziwna uwaga mi wyskoczyła- ze ONI w tzw. międzyczasie zmienili to hasło :crazyeye: - prześlę Ci to najlepiej, może Ty ICH zrozumiesz... :roll: A Merlin - pies cud. już nawet suchą karmę nauczył się zjadać. jak nie ma w niej mięska żadnego, to patrzy na mnie z wyrzutem, wzdychając w duchu - i zaczyna cedzić ziarnko po ziarnku tę suchą ( którą moje psy, nota bene, wciągają jak odkurzacz :razz:) we wsi pewnie się dziwią, CZEMU ja z tym czarnym psem nagle zaczęłam łazić i łazić, skoro od 4 lat gania swobodnie po posesji :evil_lol:. no, wczoraj to się nałaziłam z TYM czarnym. tylko po jednym spacerze miałam ręce powyrywane u nasady, tak mną majtalo od krańca drogi do kranca... a jak poszłam po dwóch godzinach - to czarny nagle jak anioł zaczął chodzić :evil_lol: - i nawet odbyłam kulturalną 45-minutową rozmowę w trakcie spaceru, i nawet ponoć zupełnie nie sapałam rozmówczyni w komórkę :p ot, co znaczy dostać dorosłego, ułożonego psa :loveu: ( czarny nr 2) ...nie musimy cierpieć za zaniechania pedagogiczne w jego młodości :oops: (czarny nr 1)
-
[quote name='salibinka'] Biedny Merlinku, salibinka się uczy na Tobie:shake: salibinko - Ty się ucz, ucz, ucz. Bo ja się w życiu nie nauczę :placz:. Ja bedę pracownikiem terenowym :p, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jak na razie na moją pocztę przyszedł jakiś kod aktywacyjny z KupSprzedaj. I ja w panice: aktywować? nie aktywować? a moze salibinka maczała w tym palce? pisać do niej? czy ominąc wielkim łukiem? ...ze mna (technicznie) nie ma lekko, co niektóre starsze stażem koleżanki wiedzą...:oops:
-
[quote name='salibinka'] Tak dopytuję, ale może mogłabyś takie zebrane info wpisać o Merlinie, co i jak byś chciała, żeby umieszczać w ogłoszeniach:lol:. salibinko - Ty wiesz już o nim wszystko :evil_lol:. ale jeszcze wklejam jego "laurkę" ze strony schroniska - tam zebrane do kupy, co i ja wiem. resztę dopowiem tym tłumom i kolejkom, które będą po niego walić :lol: http://www.adoptuj-psa.cba.pl/merlin.html
-
Lipton jest tu winien :angryy:. Agresor w pierwszej sekundzie znajomości, w każdej kolejnej - coraz większy :mad:. Merlin na początku był bardzo ok, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoli sobie na to, aby mu lustrzane odbicie skakało do gardła :shake:. Do psów spotykanych na spacerach po wsi (latających luzem samców) jest naprawdę ok. On może przejawiać trochę tendencje dominujące, ale jeśli nie trafi na takiego Liptona - nie będzie problemu. Natomiast o kotach raczej powinniśmy zapomnieć :placz:.
-
a tu chciałam pokazać Praprzyczynę mojej miłości do Merlina - oraz obecnie - jego Największego Wroga: to mój Lipton :evil_lol:. oraz krótka historyjka z dzisiejszego wieczoru. mój maż wrócił z pracy, wyszłam mu naprzeciw ( bo łażę z tym Merlinem po ogrodzie), psy ze mną. w pewnej chwili mówię: - a TO jest Merlin, nie Lipton. na co mój mąż, który - nie wiedzieć czemu, czuje jakiś respekt przed Merlinem :-o - słabym głosem: - :eek2: rany boskie! a ja się chciałem z nim przywitać jak z Liptonem!
-
[quote name='samoglow']Juz jest jutro, a banerka ani widu, ani slychu, nie mowiac juz o zdjeciach! :shake:[/quote] samoglowie kochany - wklejam jego stronkę ze strony schroniska - jeszcze ciepła :evil_lol:. Tamże wszystko jest, co mam :lol:: [url=http://www.adoptuj-psa.cba.pl/morus2.html]Morus[/url]
-
[quote name='salibinka'][quote name='kinga']to jesteśmy już dwie :loveu::loveu::loveu: salibinko - mozesz wszystko, absolutnie wszystko ;) Skoro tak, to jeszcze poproszę o dane do kontaktu w sprawie adopcji ;) kontakt: Kinga kom. 600-870-571, mail: drachma97@gazeta.pl podaję oficjalnie, bo i tak podaję wszędzie, na prawo i lewo ;) salibinko - Ty TEŻ mozesz do mnie zadzwonić lub napisać w sprawie adopcji :p
-
to jesteśmy już dwie :loveu::loveu::loveu: salibinko - mozesz wszystko, absolutnie wszystko ;) on jeszcze lubi kobiety, bardzo - bo ja to się nie liczę :roll: (nie z racji wątpliwości co do płci, ale z racji obustronnej miłości) - ale wczoraj wpadli moi rodzice, ja łaziłam z mamą po ogrodzie - a Merlin cały czas pomiędzy nami a do mężczyzn jest już całkiem ok - czyli: trzeba mu było czasu ;)
-
[quote name='fizia'][SIZE=4][B] deklaracje:[/B][/SIZE] [SIZE=4][COLOR=#000000][SIZE=4][COLOR=magenta][/COLOR][/SIZE][/COLOR] [SIZE=4]- Kinga - [COLOR=seagreen][B]30 zł[/B] miesięcznie[/COLOR][/SIZE] [/SIZE][/quote] dziewczyny - TA Kinga, od deklaracji - to nie ja ;) - bo dostałam pw upominające :roll:
-
[quote name='salibinka']Lubi dzieci Merlin - czy nie lubi? A kiedy będzie do adopcji? (bo ja się uczę ogłaszać, to w ramach praktyk, chętnie troszkę pomogę;)) :multi::multi::multi: do adopcji jest właściwie już ;). dzieci, myślę, raczej starsze, jeśli już. bo on taki jest, że dobrze byłoby, aby na początku miał spokój - czyli nie za dużo pieszczot, nie za dużo uwagi. On się otwiera sukcesywnie - ale musi mieć też sporo tzw. przestrzeni własnej - zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym. moje młodsze dziecko (9 lat) potraktował zupełnie obojętnie ( z wzajemnością, absolutny brak obustronnego zainteresowania :evil_lol:) starszemu dziecku (prawie 2 m wzrostu) po pełnym radości wspólnym spacerze - dał do zrozumienia: - ok, facet, starczy na razie tych czułości, nie klep mnie i nie czochraj az tyle. (zresztą mojemu mężowi powiedział to samo :oops:) z nim to tak jak ze złamanym sercem ;) i nadszarpniętym zaufaniem - wszystko odbudowuje się, ale to trwa. No, ale my też tak mamy, prawda? :cool1:
-
Dodam jeszcze, ze Merlin - to pies ogrodnika :roll:. ...bo, chcąc nie chcąc, zostałam zaangażowanym ogrodnikiem. Bez specjalnych skłonności ku temu :roll:. Jako, ze Merlin zamieszkał w kojcu - to sen z głowy spędza mi zapewnienie mu dużej ilości ruchu. Ale, jako, ze ja odwykła :oops: od długich spacerów - odkąd moje psy bezmyślnie ganiają po duzej działce, nabytej parę lat temu - to i siły nie te, aby z Nr 4 uskuteczniać owe spacery. Więc wieczorem, po pracy - błysk, przebieranko, i do ogrodu. Merlin ma darowaną wolność, wypuszczony z kojca - i tak się szwendamy, do zmroku i po zmroku. (bo on beze mnie nie chce łazić :shake:.). Ale ileż mozna się szwendać bezproduktywnie? :roll: Zaczełam robić Wiosenne Porządki W Ogrodzie, choć koncem marca nie ma za dużo do roboty. Wiec jaka była moja radość, gdy wczoraj pod bramą zaczepili mnie dwaj panowie o czerwonych twarzach, tachając jakieś krzaki: - bo my się umówili z mężem, ze posadzimy bez (ja: :-o:-o), ale pani da dwie dychy... posadzili ten bez w złym miejscu :loveu:, więc mam zapewnioną robotę na dzisiejszy wieczór - wykopiemy go z Merlinem, i przesadzimy w dobre...
-
[quote name='salibinka'] A TEN;) ma gdzieś swój wątek na dogo?[/quote] ...ma :loveu::loveu::loveu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/koszalin-merlin-prawie-owczarek-belgijski-czyli-moje-wiezienne-love-story-134779/[/URL]
-
a Merlin "odblokowany"... - uwielbia długie spacery, i pieknie chodzi na smyczy - podaje łapę, a nawet dwie ;) - na widok szczotki do czesania od razu wywala się kołami do góry :-o - w stosunku do psów zachowuje stoicki spokój i przyjazną obojętnośc - koty goni z wielką uciechą :mad:...ale z racji, że to moje osobiste koty - wolałam nie przekonywać się, CO z nimi robi, GDY je dogoni...:roll: - musiał zaznać wiele złego od mężczyzn, bo w kontaktach z nimi jest (przynajmniej na razie) ostrożny - pcha się do domu, ale respektuje komendę: zostań - nie przepada za suchą karmą, woli kurczaka i resztki kotletów schabowych :oops: - ma ok. 6 lat
-
Merlin do schroniska trafił w sierpniu. Wcześniej włóczył się ledwo żywy, wygłodzony i wymęczony tak, ze ledwie powłóczył łapami - w okolicy schroniska. Musiał sporo przejść - bo nie dośc, ze ledwie stał na nogach - to rzadko zdarza mi się widzieć psa tak kompletnie psychicznie wyłączonego. Próbowałam łapać z nim kontakt wzrokowy, ale trudno było mi przebić się przez zupełną apatię i pustkę w oczach. Po jakimś czasie coś drgnęło... A właściwie koniec jego ogona :). To była jedyna odpowiedź Merlina na moje monologi. Ale od tego ogona się zaczęło :) Merlin w tym okresie wyglądał tak:
-
...znacie to uczucie. - najpierw jest błysk w oku, kiedy robicie tradycyjny obchód boksów w schronisku - i przystajecie przed TYM, a nie innym psem - potem widzicie, że pies, który dotąd był zupełnie wyłączony - zaczyna się otwierac na dźwięk waszego głosu, powoli i nieśmiało podchodzi do krat - potem są te cholerne kraty, które ograniczają. Nie możecie przecisnąć ręki, aby go wygłaskać do woli (wy). Nie może przecisnąc pyska, aby się wtulić pod wasze ramię (on). - potem zaczynacie być kłębkiem nerwów, czy nic mu się nie stało, czy nie zachorował, czy nie został zagryziony, czy żyje, czy go wreszcie ktoś podły nie wziął na lańcuch - bo choć pies kocha - z wzajemnością - was - to jednak schronisko jest miejskie, a w świetle prawa - pies jest niczyj, i może go zabrać stąd ktokolwiek - potem uświadamiacie sobie, ze właściwie możecie po raz KOLEJNY wziąć tymczas do domu, i że prawdopodobnie nie zostaniecie z owym tymczasem wystawieni za drzwi...moze jeszcze nie tym razem ;) - a potem... potem nie da rady dłużej żyć osobno. I wychodzicie ze schroniska razem z psem. ..................................... Merlin trafił do mnie na zasadach domu tymczasowego. Na stałe nie moze zostać. To, co mogę dla niego zrobić - to przekazać tę moją wielką miłośc w inne, dobre ręce. Dlatego poniżej opiszę jego historię.