Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. [quote name='karina1002'] I jak będę mogła mieć następną staruszkę, [B]zgłoszę się do Ciebie[/B] :lol:. :lol:[/quote] podkreślam i wytłuszczam, zeby czasem nie uciekło. i Wszystkich biorę na swiadków, ze Karina tak właśnie napisała. Że zgłosi się [B]do mnie :roll:.[/B] :loveu:
  2. ...była w schronisku od zawsze. A przynajmniej, zanim ja tam nastałam - czyli od dawna; dzis już nie ma tam takich psów. Należała do tzw. starej gwardii ;) - czyli do psów, które zapamiętuje się najbardziej, z którymi związuje się najmocniej, które pamięta się wręcz fotograficznie - zanim nauczymy się pewnej rutyny, dystansu, mechanicznego działania. To na niej nauczyłam się abecadła wolontariusza - że jeśli chcemy nawiązać jakikolwiek kontakt z psem - nie możemy przychodzić z pustymi rękami do schroniska. Że jeśli chcemy złapać z psem osobisty kontakt, nie mogąc go wyprowadzić z boksu - musimy go czymś przekupić ;). Tę zasadę, tak dziś oczywistą, ktora stosuję od lat - zawdzięczam Pytii. Bo sprowokować ją, leżącą całym swym majestatem z dala od ogrodzenia - do wstania i machnięcia ogonem - o, to wymagało wysiłku. Przez jakiś czas była na wybiegu z Lincolnem; to o nią pogryzł się LIncoln z innym wielkim psem, gdy dostała cieczkę :eviltong:. Na przykładzie Pytii nauczyłam się, że ludzie z psami odnajdują się nieraz niezależnie od naszych działań, niezależnie od odległości, niezależnie od szans na znalezienie domu - bo gdy jej zdjęcie wkleiłam na wątku Lincolna - niemłodej, dużej, schroniskowej weteranki - z nicości wychynęła osoba o nieznanym mi nicku, i napisała: [I]zakochałam się.[/I] A potem: [I]jej zdjęcie przykleiłam sobie na lodówce.[/I] Była dla mnie przykładem, że można się zaprzyjaźnić z nowym wlaścicielem, że psy też pomagają w odnalezieniu się ludzi "z tej samej gliny". Pamiętam strach o Pytię, gdy czuła się bardzo źle podczas ostatniej zimy w schronisku, zanim w lutym pojechała do Białegostoku via Malbork: czy dożyje do tego momentu, czy za kolejnym razem znowu wyjdzie z boksu na moje wołanie - i pamiętam ulgę, gdy z trudem, na ugiętych nogach, wychodziła. A kiedy ją zabierałam, po czterech latach, ze schroniska - pracownik, który mi ją przyprowadził, pokiwał nad nią głową - niekoniecznie zachwycony jej aparycją, i zadumał się: - ona to taka krowa jest, kto ją zechce?......... :diabloti: Karina ją chciała. Z pobytu u Kariny, w październiku ub. roku, utkwił mi najbardziej w pamieci jeden moment. Kiedy Pytia, ledwo chodząca, pokuśtykała za Kariną na drugi koniec działki (olbrzymiej) - i tam, wśród grona młodych, energicznych Karinowych psów, niezdarnie wykonala daną jej komendę, której nauczyła ją Karina. Wcale nie taką prostą Stara, głucha, wycofana Pytia, której w schroniskowym letargu minęły 4 lata. Byla znów dla mnie dowodem, ze nigdy nie jest za późno na rozpoczynanie nowego życia. Ze pies ma w sobie taką gotowość zawsze. Jeśli tylko znajdzie się ktoś, kto mu to umożliwi. Kto mu pozwoli na nowo rozkwitnąć. Pytia miała piękną starość. 2 lata i 4 miesiące - dużo to, czy mało? Zawsze dla nas jest za krótko, zawsze za szybko zlatuje. Ale moze całe jej życie było po to, aby te dwa lata z hakiem mieć na koniec? Zeby mogła odejsć z godnością psa domowego, który pochowany jest pod "swoimi" brzózkami? Który pojawiać się będzie we wspomnieniach jeszcze po długim czasie... Za to wszystko, Karina - dziękuję.
  3. Będą. ...jak je wreszcie zrobię :razz:. Tak mi przykazała Camara-Co-Ma-Zawsze-Rację: - zrób mu WRESZCIE nowe zdjęcia, bo stare się opatrzyły w necie :mad:. .......................... bo Dom Jak Z Marzeń trwał dokładnie 1,5-rej doby. Słownie: półtorej. Na skutek splotu różnych okoliczności, dosć niefortunnych, Merlin wrócił do mnie po tym czasie. Widocznie to nie był ten dom, który jest jemu pisany. :shake: Tylko gdzie jest TEN?...............
  4. Ślicznie napisałaś, salibinko :-)
  5. Joanno - ale ten plac w fantastycznym stylu :loveu: ...czyż to nie jest samo w sobie wspaniałe? - ja za PIERWSZYM razem na placu usiłowałam obłaskawic jakoś tę straszną maszynę, i o wszystkim absolutnie pamiętałam, o pasach, lusterkach, etc ...i gdy tak z bardzo mądrą miną usiłowałam rozpocząć ów łuk, i usiłowałam, usiłowałam, a samochód stawiał mi zaciekły opór - egzaminator z kamienną twarzą zauważył: - ale nikomu jeszcze nie udało się rozpocząć jazdy bez wrzucenia JAKIEGOKOLWIEK biegu. ( ...a potem było już coraz gorzej :placz:)
  6. [quote name='salibinka']O! Kinga :loveu::multi::multi:[/quote] no, nie wiem, czy nie powinno być: - o :-(. Kinga:placz:. [SIZE=1]( w ramach hasła: Wieczne Tymczasy Wszystkich Miast Łączcie Się )[/SIZE]
  7. ...wreszcie oprzytomniałam na tyle, aby zasubskrybować sobie wątek Nemo ;). [B]salibinko [/B]- że kciuki, to chyba nie muszę pisać... I jak niewiele te kciuki pomagają - też wiem :roll: niemniej od dziś - realnie kibicuję ;).
  8. [quote name='ElzaMilicz']Truskawkami-nie. Raz tylko zadławił się[B] Amisiem[/B]. :diabloti:[/quote] nie polałaś Amisia śmietanką... :-( ........................................................ (no, swoją drogą, to dobrze. Bo już myślałam,że TYLKO skorupiaki i sezonowe owoce mu oferujesz... [SIZE=1]- a Agata69 tego bron Boze nie czyta[/SIZE] :diabloti:)
  9. Jeny, jaki cudny :loveu::loveu::loveu: ...od razu widać, że on ode mnie :eviltong:. [B]Elza[/B], a tak z czystej ciekawości - Ty mu te truskawki pospołu ze ślimakami - jakoś zalewasz śmietaną i posypujesz cukrem? ...czy tak na sucho mu dajesz, i on biedak później się nimi dławi, dławi, dlawi...:-(
  10. samoglow - masz pudelka :crazyeye::crazyeye::crazyeye: ... i to jeszcze takiego po fryzjerze :-o
  11. ...zapowiadał się wczoraj miły, relaksujacy, niedzielny wieczór...:p wraz z miłymi, relaksującymi rozmowami w sypialni, jako, ze oboje byliśmy w fazie kochania świata...:loveu: no i podkusiło mnie :roll:. zaczęłam sie dzielić swoimi pomysłami, ze TERAZ to już TYLKO suki będę brała na tymczas :loveu:, argumentując pięknie i przekonywująco, no i kiedy czekałam na aplauz i uznanie, jak to sprytnie wymyśliłam... ...mój mąż na hasło: TYMCZAS - spojrzał wymownie na moją rękę, potem coś wspomniał o zdewastowanych drzwiach zewnętrznych, o pieczątkach z psich łap na białym tynku domu, o domu zasikanym totalnie od środka, o ciągłych śluzach wejściowych, przeliczaniu, kto na zewnątrz, kto wewnątrz, i ciągłych nerwach, czy dobre konfiguracje przebywają w danej chwili razem w danym miejscu... - i uznałam, że czasem w miły niedzielny wieczór nie warto w małżeńskiej sypialni mówić wszystkiego, co sie akurat wymyśliło...:placz:
  12. [quote name='kinga']dziś Merlin w lokalnej gazecie ;) (...) - no i Camara nie będzie wrzeszczała, ze NIc nie robię :shake: :eviltong: nic nie pomogło :shake: I TAK wrzeszczała :placz:: - a mówiłam ci tyle razy, pindziu jedna, żebyś go wcześniej dała do tej gazety! :angryy: ............................. ...bo Merlin znalazł dom :loveu:. Powiem krótko - i niech to starczy za cały komentarz: taki dom dla niego sobie wymarzyłam. no i muszę ponuro potwierdzić, jak zwykle: Camara ZAWSZE ma rację. :roll:
  13. [quote name='toyota'] On jest już w swoim domu ?[/quote] jest w nieswoim :evil_lol: a SWOJEGO szuka ;)
  14. dziś Merlin w lokalnej gazecie ;) ...co prawda nie robię sobie zbytnich nadziei - jako, ze Koszalin - co powtarzam do unudzenia :oops: - to nie Kraków, i jakoś tłumów w schronisku nie ma po piątkowych prezentacjach psów... ...ale choć miło popatrzeć, jak się pięknie prezentuje na papierze :lol: - no i Camara nie będzie wrzeszczała, ze NIc nie robię :shake: salibinko - skopiowałam w większości ogłoszenia Twój tekst z plakatu Merlina - ale, wybacz, nie dopisałam pod spodem: autor tekstu:salibinka :evil_lol: ...niniejszym Cię proszę, abyś sobie praw autorskich nie rościła za bezprawne wykorzystanie twórczości własnej :eviltong:
  15. [quote name='Kasie']Góry rzucam póki co (czas rehabilitacji) ale 8 sierpnia mam ślub, powiem więcej SWÓJ ;) Paweł psiarzem nie jest :shake: ale powolutku...:roll: już wyciąga czasami sierść z zupy i je dalej... same wiecie ze to postęp ;) - gratulacje :loveu: ( ja 8 sierpnia urodziłam swoje pierwsze dziecko :lol:) ...ale CZEMU gotujesz mu zupy z kaukazów? :crazyeye: :shake:
  16. KWL - my to jak te sępy, które zwietrzyły świeża krew... :diabloti: ...czyli potencjalne wolne miejsce w kojcu Kasi... straszni jesteśmy, wszyscy :-(
  17. [quote name='Kasie'] Raz szukał domu. Prawie pół godziny po ogrodzie węszył i szukał, w końcu się zlitowałam i odprowadziłam go. Ale jako istota złośliwa nie omieszkałam poinformować o tym Koleżanki Kingi :cool1: dostałam smsa z gatunku moich ulubionych: Lincoln szuka domu. Naprawdę. ta Kasie to nie jest dobra koleżanka :shake:. tak się nie robi :placz::placz:, nawet, jeśli sms przyszedł w dniu 1 kwietnia...:mad:
  18. [quote name='Camara']a czy ja przez ten czas dostałam jakieś porządne zdjęcie Fado? jakikolwiek opis do ogłoszeń? NIE :diabloti: to jak chcesz się go pozbyć???? :roll: Kasie - czemu nie dostarczyłaś Camarze porzadnego zdjecia Fado? :shake:, kimkolwiek by był... dostarcz szybciutko, a potem się zdzwonimy :multi: ...bo ja wiem, ze NAJBARDZIEJ to Ty lubisz wielkie, kudłate, niekoniecznie zdrowe psy z Koszalina i okolic... :loveu: ( Camara w tym miejscu ma milczeć. Camara WIE, o którego psa chodzi...:roll:) Kasie - rzuć te góry w diabły, skoroś już połamała wszystkie możliwe nogi - i zejdź wreszcie na psy :p
  19. [quote name='karina1002']Już se wyobrażam, ale mogłabyś mi w tajemnicy poowtórzyć :p[/quote] zadzwonię i Ci w tajemnicy powtórzę ...zebyś nie myślała, ze mam lekko z tą Camarą :shake:
  20. [quote name='Camara']Prawo zasiedzenia zadziałało :cool3:[/quote] he he, bo się - Karina - za słabo przyjaźniłaś z Camarą :diabloti: ...i nie usłyszałaś od niej TEGO, co ja ostatnio :roll: - na temat mojego tymczasu... :oops: gratulacje :loveu:
  21. czas, aby MErlin trafił do swojego domu. jest fajnym, miłym psem - otwiera sie pięknie na ludzi, których zna. Lubi się przytulać, ba! wtulac pod pachę, podając na zmianę to jedną, to drugą łapę. Domaga się glaskania, trąca pyskiem, a wtedy gęba mu się tak radośnie uśmiecha. Na smyczy chodzi jak anioł, zainspirowany szynką wędzoną - pięknie wykomuje komendę: siad, respektuje polecnie: zostań. Bardzo chciałby być psem domowym - i patrzy błagalnie w każdą szparę w niedomkniętych drzwiach - ale u mnie tym psem nie moze być. Nie moze być nawet psem ogrodowym, bo z moim Liptonem...no, nie dogadują się :shake:, że tak delikatnie napiszę. Zresztą szkoda by go było. Na siedzenie całymi dniami w kojcu na końcu działki, na niedlugie chwile poza tym kojcem, właściwie na samotnosć - bo póki lato i długie dni - to jeszcze trochę jestesmy w ogrodzie, możemy tę wspólną godzinę spędzić wieczorem -ale potem, jesienią, zimą?....... ...to pies po przejściach. Nie miał łatwego życia, widać to po nim. Zasłużył na lepszą druga połowę.
  22. Mój mąż, poinformowany o metodach alternatywnych, westchnąl cięzko - i wyjął z czeluści kredensu szkocką whisky jako poskramiacz. To było tzw. mniejsze zło, bo dziecko gorliwie chciało użyć spirytusu :cool1:. Na szczęście na razie, od tygodnia, panuje Zimna Wojna :roll:.
  23. Biafra sobie poradzi... :p mając juz doświadczenie w postaci konflików o królestwo pomiędzy swoimi kaukazami - Igorem a Grandą przy rozdzielaniu których Biafra - subtelna, delikatna blondynka :loveu: - zapytywała mnie niewinnie: - jak myślisz, powinnam pojechać do tartaku zamówić kolejne drągi? - bo już wszystkie połamałam na Grandzie i Igorze... :diabloti:
  24. to taka lekka franca z tej Dakoty :shake: ...wyżera mojej faworytce Siwej :mad:
×
×
  • Create New...