Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. Co do Trzeciej. Podjadę dziś do lecznicy z pierwszą transzą - dowiem się wszystkiego. Ogromnie, ogromnie dziękuję wszystkim za pomoc :loveu:. Za wpłaty, bannerki, zachwyty nad maluchami. Inaczej poległabym....
  2. Ojej, jakie cudne paróweczki w bannerku! Betbet - cudo, chyba w końcu przeczytam tę instrukcję wstawiania bennerków w podpis. [B][U]CZUSZKA.[/U][/B] bardzo rezolutna. W DT natychmiast rozpoczęła eksplorację mieszkania w poszukiwaniu Stałego Pokarmu. A my za nią, w odbieraniu jej tego pokarmu. Dopadla stopniowo: - miskę po poprzednim tymczasie z resztkami suchej karmy - suchy chleb dla konia - wpadła w euforię na widok szynszyla, który wyrzucał jej z klatki orzeszki i tym podobne. Przypominam, że obligatoryjnie musi być na specjalistycznej karmie w bardzo limitowanych ilościach, co ma w dużym poważaniu. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/824/czuszka31.jpg/][IMG]http://img824.imageshack.us/img824/2036/czuszka31.jpg[/IMG][/URL] [U][B]CZEJEN[/B][/U] będzie większy od siostry, ma sporo grubsze łapska. Od razu wgramolił się na kanapę. DT mówi o nim : anioł. Niestety, ma dalsze problemy zdrowotne: prawa przednia łapa jest mocno opuchnięta (pokażę później na innych zdjęciach), pobolewa go, zrobiła się przetoka - w związku z czym Czejen znów codziennie wizytuje lecznicę i ma włączony antybiotyk. Co otwiera nowy rachunek... Apetyt ma podobny do siostry, z tą różnica, że pochowano przed nim, ku wielkiemu niezadowoleniu, miski kotów. Koty oczywiście oburzone nowym lokatorem. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/11/czejen5.jpg/"][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/252/czejen51.jpg/][IMG]http://img252.imageshack.us/img252/2352/czejen51.jpg[/IMG][/URL] [/URL]
  3. [quote name='farmerka63'] Super imiona mają - kto je chrzcił ? Matka Kinga ?[/QUOTE] No ba! Tyle mojego.
  4. kajtki są na razie w dwóch różnych DT; w razie "W" - do jednego z tych domów dokoptuje jutro-pojutrze Chilli (trzecia - zdjęcia zrobię jej już poza lecznicą) A w ramach czarnego humoru - wczoraj wet spojrzał z uciechą na latające po gabinecie kropeczki i pocieszył mnie: - pani Kingo, w sumie to trzeba się cieszyć, ze nie macie 101 Dalmatyńczyków :diabloti:, a tylko te trzy... W myślach przemnożyłam fakturę z lecznicy RAZY TRZYDZIEŚCI TRZY - i: :mdleje::mdleje::mdleje:
  5. Niestety, sytuacja u Libry rozwinęła się - przynajmniej na dziś dzień - według czarnego scenariusza. Obsesja na punkcie ogona narastała jej, mimo kontaktu z behawiorystką, mimo środków uspokajających, itp. Właściciele Libry zaczęli się jej poważnie obawiać, po tym, jak - pobudzona - przyatakowała Pana. Trudno powiedzieć, na ile dodatkowo przyczyniła się do tego narastająca nerwowa sytuacja w domu z powodu niezrozumiałego zachowania Libry, na ile cieczka, a na ile brakło kogoś, kto by trzeźwo pokierował wszystkim w tej sytuacji - po licznych konsultacjach telefonicznych stało się jasne, ze Libra nie moze dłużej w tym domu zostać, tym bardziej, ze Pan, który przede wszystkim z Librą pracował - przebywa dużo poza domem, a cały czas jest tam jego żona i - po szkole - nastoletnia córka, które mogłyby sobie nie poradzić z ew. atakami agresji. Ponieważ wet, do którego się zwrócili, sugerował nawet uśpienie Libry - została czym prędzej z domu zabrana i umieszczona awaryjnie w kojcu, gdzie - co najważniejsze - jest bezpieczna. Do mnie wrócić nie mogła, ponieważ mój kojec jest już zajęty przez dwie duże suki (w tym jedną, nomen omen, ONeczkę) - dlatego Libra póki co pozostała w Trójmieście. Poczekamy, aż skończy się jej cieczka, i spróbujemy poobserwować, co stało się przyczyną takiego, nie innego zachowania (być moze była zawsze psem kojcowym? a być może jest to pies-wyzwanie dla znawców i miłośników owczarków) - u mnie przez dwa miesiace nie przejawiała żadnych symptomów, wskazujących, że cokolwiek może być z nią nie tak. Nawet, jesli można się dziwić, że nowy dom poddał się tak szybko - to jednak sytuacja była zbyt poważna na ciągnięcie sprawy, a na pewno nie pomógłby uspokojeniu sprawy fakt, że domownicy zaczęli się psa po prostu bać. Dlatego uznałyśmy, że zabrać ją - to jedyne słuszne działanie, nawet, jesli po dwóch tygodniach w domowym ciepełku trafiła znów do kojca z budą. Rzecznikiem prasowym Libry staje się niniejszym brązowa - ona będzie odtąd udzielała wszelkich informacji o Librze, ja jestem niestety 200 km dalej. No i takie życie. :-(
  6. [quote name='Ati']post 3-wplaty kolejne[/QUOTE] Bardzo, bardzo dziękujemy za pomoc!! :Rose: Ja później napiszę więcej o maluchach.
  7. [FONT=Comic Sans MS]Pozdrowienia ze Świata Żywych :bye: przesyłają: [B]Czejen [/B](z lewej) i [B]Czuszka [/B](z prawej[/FONT]) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/708/67194491.jpg/][IMG]http://img708.imageshack.us/img708/7410/67194491.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/849/27828147.jpg/][IMG]http://img849.imageshack.us/img849/98/27828147.jpg[/IMG][/URL]
  8. [quote name='elik']Taaaak to czemu nie podano im surowicy, jedynego leku dającego szanse wyleczenie z parwowirozy ? .[/QUOTE] [B] elik[/B] - w całym Koszalinie nie ma surowicy, a ponieważ co jakiś czas zdarzają mi się podobne przypadki wyciągane ze schronu, będę - tak czy inaczej - chciała zakupić gdzieś jakiś zapasik. Wiesz, jak to jest - wyciągasz ze schronu chore szczeniaki nagle, wieczorem, gdy okazuje się, że "coś się pochorowały", wchodzisz z nimi do lecznicy, w tłum czekający w poczekalni - i modlisz się, żeby przyjęli cię poza kolejnością i wreszcie zakłuli szczeniaki dożylnie. Ja się w takiej sytuacji zdaję na moich wetów zupełnie, wiedząc, ze nawet w braku tej surowicy będą robić wszystko, co można, aby gnojki ratować. Co nie zmienia faktu, ze też jęknęli, że surowica byłaby w tym przypadku najlepsza. No, ale nie było.
  9. [quote name='farmerka63'] A w kwestii formalnej...przepustkę do domu, znaczy gdzie ? ;)[/QUOTE] Heh, pytasz, jak mój wet, który zapytał: - a co z nimi potem?, na co ja, że, no, zabieram je, jak tylko będzie można, na co wet od razu: - A CO NA TO MĄŻ. :diabloti: Jako, ze ostatnio przywlokłam do domu nadmiar tymczasów, z których jeden, wielkości ćwierci kota - opanował błyskawicznie wskakiwanie na kanapy i do łóżka, i tylko TAM sikał (i nie tylko sikał :oops:), czym doprowadził mnie na skraj rozwodu... więc w trosce o moje małżeństwo - szczeniaki trafiają jutro do dwóch innych awaryjnych DT. Oba DT w Koszalinie, więc maluchy będę miała pod kontrolą. Na pewno muszą dostać w posagu "wikt i opierunek", a przede wszystkim Specjalistyczny Leczniczy Wikt. Jutro napiszę więcej, mam nadzieję, ze wszystko pójdzie zgodnie z planem. :thumbs:
  10. [quote name='agata51']! Poproszę o numer konta.[/QUOTE] Dziękujemy :loveu: [B]Swoje konto dla maluchów udostępnia Ati[/B]
  11. [quote name='willma']ja czekam[B] na dane i nr telefonu od kingi[/B] zeby móc wkleić na FB. na razie mogę bąbelkom tak pomóc wiec działam na FB :) jak dostane jekiekolwiek info to zaraz uaktualnię !!![/QUOTE] moja kom. 600-870-571 - z tym, że do mnie niestety często trudno się dodzwonić mail: [email]adoptujpsa.koszalin@gmail.com[/email]
  12. Jestem, melduję się karnie; przepraszam Was, dwa dni nie odpalałam komputera :oops:. Maluszki żyją, cała trójca. :loveu: Powiem krótko - od wczoraj drą japy dwa silniejsze szczeniaki (aż podobno panie z apteki, która graniczy ścianą z izolatką, przychodziły się skarżyć :diabloti:). Dziś do koncertu dołączyła - i to mnie najbardziej cieszy - trzecia, ta najbardziej chora. Dawno nic nie sprawiło mi takiej radości, jak właśnie ona, gdy ją zobaczyłam chudziutką, ale na 4 łapach i gębą zwróconą w stronę świata - do tej pory cały czas leżała jak szmata w swojej klatce. Mała nie jest jeszcze "dorobiona", na pewno musi zostać jeszcze kilka dni w lecznicy. Ja, szczerze mówiąc, nie znam sie na niuansach weterynaryjnych, ale wydaje mi się, że w przypadku małej można także mieć już ostrożny optymizm. Natomiast najprawdopodobniej jej rodzeństwo jutro dostanie przepustkę do domu ;). Dziś, gdy je widziałam, były odłączone od kroplówek - wcinały puszkę dla trzustkowców; ale że byłam już po zamknięciu lecznicy, nie chciałam za długo rozwodzić sie nad dalszym leczeniem tudzież żywieniem - jutro wywiem sie wszystkiego. Potwierdzam - darły się i darły :splat:. Nasza lecznica zasadniczo nie jest przystosowana do takiego hospitalizowania, już pół roku temu uszczęśliwiłam moich wetów podobnymi kinder-niespodziankami z parwo (z czterech przeżyły wówczas trzy), poprosili mnie delikatnie, abym raczej tak nie szalała w przyszłości. Tak więc chyba jakiegoś:tort: będę musiała zrobić jako ofiarę przebłagalną za wyżełkowe szaleństwo :shock: - ale to dopiero, jak, tfu, tfu, opuścimy lecznicę w komplecie.
  13. Wczoraj po zamknięciu lecznicy o 20.00 dostałam od wetów smsa: [I]żyją wszystkie.[/I]
  14. [quote name='Betbet']A gdyby pomniejszyć nieco fotki, wstawić w 1 poście z bannerkami?[/QUOTE] dziewczyny, zabijcie, ale zapomniałam na śmierć, jak się kopiuje bannerki i wstawia do pierwszego postu tudzież do własnego podpisu :oops: co próbuję, to mi jakieś głupoty wychodzą
  15. Byłam u maluchów w lecznicy. Zyją wszystkie, niestety - jedna jest bardzo słaba (ta, co się składała w pół przy diagnozowaniu). Wszystkie mają nadal biegunki podbarwione krwią, ale chłopak i najsilniejsza z całej ekipy dziewczyna wyglądają całkiem żywo - choć weci studzą entuzjazm, że to ciągle ta faza, kiedy może nastapić nagły zwrot choroby. Zrobiłam im foteczki w kloszach. Trzecia sunieczka wyglądała tak marnie, że oszczędziłam sobie i wam tego widoku - podobno wczoraj calutki czas się z niej lało, dzisiaj też. Leży bez żadnej reakcji pod kroplówką, co chwila wstrząsana dreszczami. Podobno mieli niedawno w lecznicy szczeniaka z parwo, który już w 80% był po tamtej stronie - i stanął im na nogi po połtora tygodnia. Tak sobie zaklinam los... Portreciki maluchów podesłałam do Ati do wstawienia.
  16. [quote name='brazowa1']pytanie,jaki behawiorysta przyjdzie....bo niektórzy to naciągacze po kursach.[/QUOTE] a to Ci podam nazwisko na pw - ta Pani "konsultowała" tez Herę - drugą Oneczkę w rodzinie
  17. [quote name='margaret']maleńkie sierotki :( kasę kto zbiera? to w tej twojej lecznicy leczą się maluchy Kinga?[/QUOTE] w mojej, niezastąpionej, choć tłok tam straszny, brakuje im klatek i pomp do kroplówek. Zostawiałam moją kennelkę, tam siedzi jeden maluch. [B]margaret[/B] - dzięki wielkie za ofertę pomocy - tym razem będzie naprawdę bardzo potrzebna. Nie wiem, kto zbiera kasę :shake: , ja, gdybym mogła, wolałabym tego uniknąć (marnie u mnie z rachunkami)
  18. [quote name='brazowa1'] Sa nowe newsy od Libry? cokolwiek na pozytyw? ?[/QUOTE] Dostałam piękne zdjęcia Libry z nowego domu. I niestety, jest to jedyna dobra wiadomośc. U LIbry uaktywniła się nagle silna nerwica, objawiająca się obsesyjnym atakiem na swój ogon, który usiłuje odgryźć. Podobno typowe dla owczarków, zwłaszcza tych po przejściach, ale dla rodziny w domu wygląda niefajnie. JUtro ma przyjść na konsultację behawiorysta - póki co, jak napisała p. Kasia - jej dzienne zainteresowania nie schodzą z tego nieszczęsnego ogona. Dostała na razie środki uspokajające, kołnierz, mający chronić przed atakiem na ogon - pokonała, więc z bólem serca założyli jej kaganiec (nie wiem, ile dziennie siedzi w tym kagancu, Państwo cierpią bardzo). Agresja nie wychodzi poza ogon, poza tym wszystkim jest ok. Choroba :shake:
  19. Dzis w ciągu dnia nadal żyły wszystkie. Wszystkie miały krwawe biegunki i były podłączone do kroplówek. Wiecie co, ja je widziałam godzinę po tym, jak trafiły do schroniska, takie super super. Wystarczyły im dwie doby, aby drastycznie skróciła im się perspektywa życia.
  20. [quote name='brazowa1']Fotki Kingo poprosimy. E?[/QUOTE] na razie podsyłam wątek wyżełko-pointerków: [url]http://www.dogomania.pl/threads/222791-KOSZALIN.-3-miesi%C4%99czne-wy%C5%BCe%C5%82ko-pointerki-z-parwo.-Pr%C3%B3bujemy-ratowac-pom%C3%B3%C5%BCcie[/url]...
  21. [FONT=Comic Sans MS][SIZE=3]Trzy urocze szczeniaki w kropeczki. Trzymiesięczne. Trzy razy na przegranej. Pierwszy raz, bo urodziły się mniej więcej wtedy, gdy w życie wchodziła ustawa o ochronie zwierząt, zakazująca pokątnego handlu nimi. Gdyby nie to, być może właściciel pokwapiłby się i zrobił chociaż marne ogłoszenie w sieci. Może chociaż ruszyłby się na giełdę. Albo powiesił informację na drzwiach sklepu zoologicznego. A może nie zrobiłby nic, bo tak najłatwiej - a dzięki ustawie miał przynajmniej wytłumaczenie, że NIE MÓGŁ. Drugi raz szczeniaki były na przegranej, gdy po prostu przyniósł je do schroniska. Trzy 3-miesięczne, wychuchane i wesolutkie kajtki, które wśród protestów usiłowały wydostać się z małej kennelki, do której je wsadzono. Pan bezradnie wytłumaczył, ze znalazł je w kartonie na śmietniku. Pan przeoczył jednak fakt, że w śmietnikowych kartonach umieszcza się na ogół ledwie pełzające maluchy, które nie dadzą rady wydostać się na zewnątrz - nie 3-miesięczne szczeniaki, które rozpiera ciekawość świata. Trzeci raz znalazły się na przegranej, największej - gdy po kilku zaledwie dniach przestały być wesolutkimi, rozbawionymi brzdącami. Stały się apatyczne, dostały krwawej biegunki, zaczęły lecieć przez ręce. To w schronisku dla szczeniąt oznacza jedno: parwowiroza. Postanowiłyśmy spróbować zawrócić je z tej równi pochyłej w dół. Szczeniaki zostały zabrane ze schroniska i trafiły do prywatnej lecznicy. Ogromnie odwodnione, z temperaturą, jeden zaczynał już składać się w pół z osłabienia. Zostały wreszcie zakłute dożylnie i podłączone do kroplówek - choć u jednego malucha strasznie ciężko było już znaleźć żyły. Po czym padło sugestia weterynarzy, że dobrze byłoby podać im - każdemu po dwa - zastrzyk Zylexis. Cena jednego - ok. 50 zł, razy 6 - 300 zł. Ciężko przelicza się potencjalne życie na pieniądze, których nie ma. Kazałyśmy podać te zastrzyki. I pozostało nam czekać - parwowiroza ma średnie rokowania. Natomiast koszty całodobowego leczenia trzech szczeniąt są wysokie. Wczoraj na szybko pstryknęłam komórką zdjęcia podczas podłączania maluchów do kroplówek - Ati je zaraz umieści. Nie wiem, czy wszystkie będą miały szansę doczekać się profesjonalnej sesji fotograficznej. Czy którykolwiek będzie miał taką szansę. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/822/82226809.jpg/"][IMG]http://img822.imageshack.us/img822/1639/82226809.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/836/89083321.jpg/"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/377/89083321.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/705/55335592.jpg/"][IMG]http://img705.imageshack.us/img705/8278/55335592.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/204/94869777.jpg/"][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/4345/94869777.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/338/29442744.jpg/"][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/5056/29442744.jpg[/IMG][/URL] [I] [COLOR=red]NAJWAŻNIEJSZE INFO:[/COLOR] Bardzo prosimy o dobre fluidy, ale przede wszystkim o POMOC FINANSOWĄ :modla: [B][SIZE=2][U]3 lutego, piątek [/U]- szczeniaki trafiły do schroniska [U]8 lutego, środa [/U]- zabrałam je stamtąd i umiesciłam w prywatnej lecznicy; potwierdzono parwowirozę [U]10 lutego, piątek [/U]- szczeniaki nadal na kroplówkach, ciągle krwawa biegunka, jedna suczka w marnym stanie [U]13 lutego, poniedziałek [/U]- Czuszka i Czejen opuszczają lecznicę, trafiają do DT [U]15 lutego, środa[/U] - Chilli również zabrana z lecznicy, dołączyła do DT, w którym jest Czuszka [/SIZE][/B][/I] [/SIZE][/FONT]
  22. [quote name='beka'] ps, ale ci zazdroszcze z tym kojcem.....[/QUOTE] Kojec zapełniony. Mam dwie sucze, jedna - to taaaaki owczar, że klękajcie narody :loveu: ech, życie :shake:.
  23. [quote name='Ati']zeby nie bylo-Kingus jak smigniesz post z tekstem dla pimpkow to ja wrzuce w drugim foty[/QUOTE] wyjaśniam: szczeniaki wyzełki (te, co je kocha margaret) zabrałam wczoraj z parwo z mojego schronu, dzięki wsparciu psychicznemu niezastąpionej Ati. :Rose: Są w prywatnej lecznicy, rokowania jak przy parwo - takie sobie, jeden szczeniak w marnym stanie. O pieniądzach wolę nie myśleć :placz:. Ati - po południu zrobię wszystko, proszę o ciut ciut cierpliwości.
  24. [quote name='Ati']tak w ogole, to cala robote wykonaly dziewczynki od seterow: Monia, Goszka- dziekujemy w imieniu Anielki i swoim za taka super wspolprace[/QUOTE] ja też :Rose:
  25. [quote name='margaret']wyżełko-dlamatyńczyki?? o rany - to mój ulubiony miks! dawaj Kinga![/QUOTE] puszczę ci zaraz nieudane MMsy,bo nie umiem zrzucać z komórki. uwierz - są przeurocze.
×
×
  • Create New...