-
Posts
513 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Anulka
-
[QUOTE]to skoro sobie radza, to po co uzywac lancuszka czy kolczatki, skoro mozna inaczej? nie rozumiem? Jasne ze pies to nie jest nie wiadomo jak delikatny, ale skoro mozna zrobic to inaczej... a efekty podobne, po co szarpac psem?[/QUOTE] Ja patrząc np. na klikerowców to cały czas mam wrażenie że oni są ciągle na etapie "radzenia sobie z problemem" i może kiedyś uda im się spuścić psa za smyczy i może kiedyś zwierzak nie będzie podbiegał do innych psów i może kiedyś nie bedzie zbierać syfów z ziemi i moze się nie zatruje. Bo problem w odwracaniu uwagi i proponowaniu zachowań zastępczych jest taki że pies NIE uczy się że podnoszenie zdechłego ptaszka z ziemi jest złe tylko uczy się że zwracanie uwagi na wlaściciela (i to co ma w ręku) jest dobre. Nie ma skojarzenia zdechły, gniący ptaszek na ziemi=złe zachowanie. Zachowania zastępcze są pomocne ale można je przecież stosować razem z awersją. To szarpanie to tak jak szturchnięcie kogoś w ramię i działa na zasadzie "hej obudź się, zwroć na mnie uwagę". [QUOTE]Czy za znęcanie uważacie również sytuację, kiedy pies dostaje klapsa w pysk za próbę podjęcia jedzenia od obcej osoby? nie przesadzajmy, ze jest to znecanie sie, ale wszakze nie jest to przyjemne.[/QUOTE] A kto powiedział że życie ma się składać z samych przyjemności? Do procesu uczenia się niezbedne są nieprzyjemne doświadczenia. [QUOTE]Czy ty przy zrobieniu czegos co uwazasz ze tak tak mozna chcialabys/chcialbys dostac po twarzy/przez tylek? i bys to uznala za wlasciwa forme nauki?[/QUOTE] To ja ci podam taki przykład. Będąc dzieckiem bardzo zastanawiało mnie żelazko i to szczególnie kiedy było włączone. Wiele razy się do niego skradałam i próbowałam dotknąć mimo ostrzeżeń mamy i proponowania mi zabawek. Ciekawość była większa niż prośby i zabawki. Aż pewnego dnia mama znienacka przylożyła mi linijką po łapach gdy wyciągałam ręce do żelazka. Nie powiem żeby było to przyjemne ale już NIGDY nie próbowałam dotknąć tego gorącego przedmiotu. To była bardzo skuteczna metoda oduczenia i wielka porcja przydatnej nauki. To samo z psami. Agresja, podbieganie do psów, zbieranie śmieci, gonienie za samochodami są zachowaniami potencjalnie grożącymi psiemu życiu i trzeba stanowczo na nie reagować. Jeśli np. prąd miałby powstrzymać psa biegnącego pod samochód lub z zębami do innego psa to trzeba go użyć. Odwrócić uwagę w takiej sytuacji jest prawie nierealne a od czasu naszej reakcji być może zależy życie psa. Uzycie pradu nie zwalnie nas oczywiście od uczenia psa wracania na wołanie. Pies nakręcony, pobudzony jest w stanie łatwiej przyjąć nieprzyjemne bodźce i łatwiej jest się mu zregenerować po przebytym "stresie". [QUOTE]A czym rzucasz? Bo wiesz, usiłuję sobie wyobrazić coś, co mogłoby zrobić wrażenie na moim psie,[/QUOTE] Wind ma np. taki fajny stary pasek robiony na wzór łańcuszka. Jest lekki i głośno brzęczy.
-
[QUOTE]Tam właśnie są lekcje indywidualne i często pani instruktor prowokuje psa do odejścia np.do innego psa, gdy ten oddala się, w tym momencie następuje: przywołanie-szarpnięcie-dooooobryyyy pieeees[/QUOTE] A jak niby nauczyć psa niepodchodzenia do innego psa jeśli nie zainscenizuje sie takiej sytuacji? Ja nie wiem dlaczego czasem ludzie traktują psa jak jajko i boją się być stanowczym, żeby tylko biedny pieseczek nie doznał "nieodwracalnego urazu na psychice".:evil_lol: Ciąg czynności w tym przypadku jest przecież prawidłowy, pies robi coś niewłaściwego, stosujemy zasłużoną korektę a potem wychwalamy psa pod niebiosa że wrócił. Zwierzak dostaje piłkę, smakola i jest fajnie. Wiadomo że nie załapie wszystkiego od razu i w innej sytuacji dalej będzie przejawiał niepożądane zachowanie ale dlatego trzeba nad tym pracować i reagować tak samo w każdej sytuacji. Tam gdzie można sobie pozwolić na szarpnięcie to czemu jego nie zastosować (dla ideologii??) a tam gdzie pies jest słaby i delikatny tego się przecież nie stosuje. To dziwne że nikt nie zauważa całego procesu motywowania psa do pracy, nagradzania za każde ćwiczenie, tylko to "straszliwe szarpanie".:shake: Metoda szkolenia jest dostosowana do psa, do jego umiejętności, chatakteru. Nie przesadzajmy i nie traktujmy psów jak jakieś wątłe istotki, które załamią się psychicznie gdy właściciel spojrzy na nie spode łba lub szarpnie. A jeśli takich psów jest coraz więcej to należaloby się zastanowić do czego dąży polska hodowla i na jakie cechy stawia.
-
[QUOTE]Anulka strona Plusza super [/QUOTE] Ooo miło mi to słyszeć:loveu: [QUOTE]tylko dodaj księge gości...[/QUOTE] Ja jestem komputerowy patafian i nie umiem :shithappens: :comp26:
-
Dzięki Mokka :loveu:
-
Ja mam podobny problem co Mokka tylko, że z książeczką. Czy będzie możliwość nabycia jej na zawodach? Wiem że tym zajmuje się Agata Kordos ale ona nie odpowieda na moje maile w tym temacie.
-
To całkiem normalne zachowanie mające na celu zwabienie samców. W moczu suk znajdują się feromony, które przywabiają psa.
-
[QUOTE]Co to sa "wrzosowki"[/QUOTE] Wrzosówki to taka prymitywna rasa owiec [url]http://www.bioroznorodnosc.izoo.krakow.pl/node/30[/url]
-
Zna ktos jakas fajna hodowle borderow w Anglii?
Anulka replied to Devis&Marta's topic in Border Collie
Albo tu [url]http://www.cbel.com/border_collie_dogs/?order=theme&setcols=4[/url] -
Wiosny nie będzie została odwołana:evil_lol: :eviltong:
-
[QUOTE]Po trzecie, czy występuje w naturze jakieś zwierzę o takim kątowaniu?[/QUOTE] Mi przychodzi na myśl hiena:roll:, może i nie odzwierciedla najlepiej budowy ONa ale tak jak on ma spadzisty zadek. Nie jest przez to najlepszym sprinterem ale za to dzięki takiej budowie może wytrwale ciągnąć padlinę.;) Spadzisty zad ładnie uwydatnia kłus ale niestety bardzo upośledza galop.
-
[QUOTE]No to się cieszę, że Wam poprawiłam humor chociaż kosztem własnego wstydu[/QUOTE] Wstyd to tylko kraść :lol: :evil_lol: Nie ma to jak umiejętne rozładowanie atmosfery.:eviltong:
-
A na co tu czekać? Aż się problem pogłębi? Bo na pewno sam nie przejdzie. To właśnie poprzez szkolenie można poprawić relacje psio-ludzkie i wytworzyć więź. Szkolenie nie boli niech się znajoma nie martwi:cool3: Wetów się nie należy radzić w kwestii szkolenia i wychowania bo zazwyczaj nie są w tej dziedzinie specjalistami. To tak jakby iść do mleczarza pytać się jak się robi buty. Jedyna rada w tym przypadku to: DO SZKOŁY MARSZ!:lol:
-
Nie ma co się kłócić bo regulamin mówi wyraźnie: [QUOTE]Spread jump Judged in the same way as the [b]single[/b] hurdles [/QUOTE] ;)
-
Nie trzeba jechać do Hiszpanii, żeby zobaczyć źle traktowanego psa. Widocznie nie chce. Inaczej nie pisałaby, że decyduje się na labka. Nie kazdy chce zbawiać świat i brać do domu bidę z nie wiadomo jakimi doświadczeniami.
-
[QUOTE] Myślę że pora już ruszyć na podbój Europy![/QUOTE] My Europę podbijamy w lipcu w Danii :cool3:
-
[QUOTE]... oraz ze ludzie szkolacy klikerowo nigdy kar lub kolczatki nie uzywaja.[/QUOTE] No to w końcu jak to jest? Dlaczego tak się dzieje, że nagle ludzie szkolący psa 'bezstresowo' zaczynają karcić. Może spowodowane jest to bezsilnością bo metoda którą dotychczas stosowali nie pozwala na uzyskanie pożądanego efektu (np. oduczenia czegoś psa) lub ten efekt jest za bardzo oddalony w czasie. [QUOTE]Wiele psow szybkich mozna zaliczyc tu bordery, na agility sa nakreca, pedza jak strzaly, ale... sa malo dokladne, zeskakuja ze stref, robia zrzutki, pedza czesto na slepo,przed siebie, byle gnac. Wiec nie powiesz ze nauka dokladnosci jest tu niewazna.[/QUOTE] Nie nie mówie, że dokładność jest nieważna. Szybkość i dokładność można pogodzić ale wiele zależy od przewodnika. Tylko problem w uczeniu najpierw dokładność potem szybkość jest taki, że potem trudno jest osiągnąć psu dużą prędkość. To nieprawda, że pies nakręcony będzie zwalał tyczki i niezaliczał stref. Jeśli miotasz sie na torze (bo nie zdąrzasz) to oczywiście tak będzie, dlatego przewodnik musi się nauczyć panować nad swoimi ruchami. Ja wiele razy widziałam jak psy mimo, że biegły wolno i dokładnie nie zaliczały stref. Najpierw się skradały a potem po prostu przeskakiwały. To zależy tak naprawdę od techniki uczenia stref. Niezależnie czy pies biegnie szybko czy wolno musi sie na końcu zatrzymać tylko trzeba umieć na czas zareagować. Wiadomo, że nad psem napalonym na hopki trudno jest zapanować ale tego można się nauczyć. Bordery reagują na każdy najmniejszy ruch i dlatego trzeba mieć kontrolę nad własnym ciałem i wiedzieć kiedy dać psu sygnał. Akurat w przypadku borderów i innych psów chętnych do pracy pobudzenie nie jest problemem. Schody zaczynają się przy psach mniej chętnych i jeśli od początku nie stawia sie na prędkość to być może już nigdy pies nie będzie szybko biegał. To też zależy co kogo satysfakcjonuje. Można biegać i bez nakręcania i uzyskiwać prędkość 2m/s i wygrać z psem naprawdę szybkim bo ten np. nie zaliczył strefy przez błąd przewodnika.
-
[QUOTE]chcialam dodac, ze szkolenie klikerowe nie polega na cichym i spokojnym zachowaniu, nie jest wykluczone to ze mozna sie ucieszyc, radosnie nakrecic psa na pilke, na jedzenie...[/QUOTE] Dla mnie podstawą tej metody nie jest nakręcanie psa tylko spokój i dokładność. Mało tam słów, tylko klikanie. I nie nazwałabym tego szkoleniem całkiem pozytywnym bo jeśli do pozytywnych metod nalezy zakładanie psu kantarka i wykręcanie mu głowy to ja mam zastrzeżenia. Szkolenie nieklikerowe też jest pozytywne, przecież tam jest full nagród, nakręcania, chwalenia. Różni się tylko tym, że dopuszcza możliwość karcenia i tyle.
-
[QUOTE]Na szczescie moj TZ nie dal mi wpasc w depreche urodzinowa (w pewnym wieku, to juz nie radosc tylko smutek )[/QUOTE] No tak "dwudziestka" na karku to już nie przelewki:cool3: :evil_lol:
-
[QUOTE]Jeśli mogę wyrazić swoją opinię o zawodach, to były one bardzo dobrze zorganizowane, choć niestety nie bezbłędnie.[/QUOTE] Błędów nigdy się nie uniknie bo ideałów nie ma :razz: [QUOTE]Osobiście uważam, że zbyt długie były biegi charytatywne i impreza się trochę... rozlazła.[/QUOTE] A jaki miał być skoro zgłosiło się ponad 70 psów? Trochę problemów było z listą startową bo co chwila ktoś chciał się dopisywać, zamieniać itd. Jak sam zauważyłeś to były zawody nieoficjalne i powszechnie na takich zawodach organizowany jest taki "luźny" bieg just for fun. Żeby każdy mógł sobie pobiec z innym psem/psami. Może czas by się tak nie dłużył a impreza nie byłaby dla Ciebie rozlazła gdybyś się zdecydował pobiec.:p [QUOTE] Poza tym uważam, że w przyszłości w tego typu zabawach powinno się ograniczyć ilość startów jednego psa do tylko jednego przebiegu. Dlaczego? Otóż tor był bardzo łatwy (i dobrze, bo to przecież zabawa), ale pies biegnący po nim kilkakrotnie znał go na pamięć. Nie było to fair w stosunku do tych psów, które startowały tylko raz.[/QUOTE] To, że pies już biegł tor wcale nie znaczy, że równie dobrze się spisze za drugim razem z inną osobą. Ktoś może nie zdążyć dobiec do tunelu a pies się odwróci, można zawołać psa w złym momencie i albo leci tyczka albo pies robi duży łuk. Przecież psy, które osiągnęły np. A2 jeśli zaczynają starty z inną osobą to w kategorii A1 a nie w dwójkach. Teoretycznie to też jest nie fair bo pies już sporo umie, zmienia się "tylko" przewodnik. Oczywiście mogliśmy nie dopuścić też zerówek do biegu bo przecież to jest nie fair, że stają w szranki z bardziej doświadczonymi parami i teoretycznie mają mniejsze szanse. [QUOTE]Innym mankamentem było sędziowanie Małgosi, do czego wiele osób miało uzasadnione zastrzeżenia i głośno je wyrażało.[/QUOTE] Oczywiście mogło być lepiej ale zauważ, że Gosia sędziowała takie zawody pierwszy raz i w takiej sytuacji błędy były nieuniknione. Oczywiście Openy mogła sędziować np. Magda ale wtedy byłyby pretensje że sędzia biega na torze, który sama ustawiała. Jeśli chodzi o zgłaszanie błedów to ja nie widziałam, żeby tłumy ludzi zgłaszały je sekretariatowi czy sedzi. Skoro tych błędów było całe mnóstwo to co chwila powinien się ktoś pojawiać z uwagami a tak nie było. Ty ani razu ich nie zgłosiłeś a my przecież nie umiemy czytać w myślach. Ja pamiętam tylko Daniela, który miał zastrzeżenia co do swojego sobotniego przebiegu ale zgłosił to dopiero w niedzielę. A to trochę za późno. [QUOTE] ustawianie koła i skoku w dal pod kątem do poprzedniej przeszkody, [/QUOTE] A tego zarzutu nie rozumiem. [QUOTE]czy dopisywanie przez sekretariat błędów niesygnalizowanych przez sędziego - miałem nadzieję, że takie praktyki mamy już dawno za sobą.[/QUOTE] Jeśli nawet takie "praktyki" miały miejsce to NIE były zamierzone tylko przypadkowe i chyba nie sądzisz, że robiliśmy to specjalnie. Gdy sekretariat miał wątpliwości to pytał się sędzi i żadne samowolne wpisywanie nie mialo miejsca. [QUOTE]Zwracam tylko uwagę na pewne mankamenty, aby wystrzec się ich w przyszłości.[/QUOTE] Spoko, obserwując zawody też już wiemy co możnaby poprawić. Dyscyplina jest jednym z przykładów.:cool1:
-
[SIZE="7"][FONT="Comic Sans MS"][COLOR="Red"]WSZYSTKIEGO NAJ NAJ DLA NASZEJ KOCHANEJ WIND!!!!!!! SZCZEŚLIWYCH 20 URODZIN[/COLOR][/FONT][/SIZE]:cool3:
-
[QUOTE]Niestety znowu zabrakło dyplomów za udział w zawodach-a przecież nawet ci, którym nie uda się zająć lokatowego miejsca chcieliby mieć jakąś pamiątkę[/QUOTE] Naszym pierwszym pomysłem było zrobienie dyplomów za udział w zawodach ale potem pomyśleliśmy żeby pamiątkowe dyplomy były za bieg charytatywny. Staraliśmy się żeby każdy coś dostał i nie odszedł z pustymi rękami ;) [QUOTE]Sędziowanie OK, chociaż było kilka ewidentnych błędów[/QUOTE] Błędów nigdy się niestety nie uniknie bo mylić się jest rzeczą ludzką. Dlatego jeśli ktoś zauważy błąd sędziego to przecież może podejść i powiedzieć jakie ma wątpliwości. Uwagi trzeba zgłaszać na bieżąco a nie np. następnego dnia bo wtedy nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Sędzia nie będzie przecież pamiętał wszystkich błędów i odmów każdego zawodnika. [QUOTE]Nagrody fajne i w dużej ilości...[/QUOTE] Dzięki staraliśmy się, żeby było sporo :p [QUOTE]Ale i tak największe brawa należą się zawodnikom ParAgility, którzy naprawdę świetnie sobie radzili na torze.[/QUOTE] Zawodnicy naprawdę byli świetni i widać że poczynili znaczne postępy.:p
-
Takim częstym błedem właścicieli psów jest pozwalanie psu od najmlodszych lat kotłować się z innymi psami (lub ze swoim pierwszym psem). To jest dla wielu fajne bo ten drugi pies ich "wyręcza" w wybieganiu naszego. A potem jest problem, bo nasze zwierzę o dziwo woli bawić się i gonić za innymi psami niż pracować.:razz: Klatka to taka ładowarka do której się psa podłącza i czeka aż naładują się baterie :lol: Po wyjściu większość psów jest nakręconych i chętnych do pracy. Skoro suki nie mogą się skupić na nauce to lepiej je rozdzielić niż się męczyć. Dobrym pomysłem jest ćwiczenie osobno z każdym psem. Najpierw bierzesz jednego i ćwiczysz a drugi się patrzy jak fajnie ma kolega bo tyle pyszności dostaje.:p Spróbuj tak jak ci radzi szkoleniowiec. O dobroczynnym wpływie klatki na psią głowę już wiele osób się przekonało.
-
Już są wyniki, torki i fotki :D
-
[QUOTE]Ciągle nie ma zdjęć na stronie[/QUOTE] No właśnie 4 godziny od zawodów minęły a tu ani widu ani słychu :evil_lol: Ale spoko cierpliwości trzeba jeszcze torki powstawiać.
-
[QUOTE]czyli ze zdarza sie(rowniez mi, jak w danym momencie nie zapanuje nad soba, co zdarza sie niezmiernie rzadko, ale jednak...) psa szarpnac na smyczy za pociagniecie, za skakanie skrzyczec, lub za ociaganie sie w przyjsciu dac klapsa, nakrzyczec,[/QUOTE] Te wszystkie przykłady, ktore opisałaś są dość nieudolnymi próbami zapanowania nad psem stosowane przez "zwyklych" właścicieli. Niestety mało osób wie jak prawidłowo powinno się szarpnąć psa na smyczy. Nagminnie widuję sytuacje, gdzie zamiast pojedyńczego, stanowczego szarpnięcia ludzie wykonują małe szarpnięcia i potem psa ciągną :shake: Nie chodzi mi tu o szarpanie, żeby urwać psy glowę, wbić kolce w mięso i szarpać aż krew będzie sikać. Nie. To ma przypominać takie ludzkie uszczypnięcie czy szturchnięcie. Szarpnięcie musi być krótkie i żadnego ciągnięcia i oczywiście dostosowane do predyspozycji psychicznych psa. Inaczej postępuje się z goldenem a inaczej z maliniakiem. U niektórych psow wystarczy lekkie napięcie smyczy i tym samym obroży. [QUOTE] lecz sa to(jesli ktos nie robi tego celowo i nagminnie) sporadyczne przypadki nie wnoszace do zycia psa wiele z wychowania, a raczej zapobiegaja terazniejszej sytuacji.[/QUOTE] Wychowanie chyba właśnie polega na tym, że uczysz psa co robić (albo nie) w określonej sytuacji. Jeśli ktoś się pyta jak oduczyć psa zbierania śmieci a ktoś mu odpowiada unikaj sytuacji kiedy pies to robi, jest dla mnie bezcelowe bo nie uczy psa NIC. Zdobywanie doświadczenia to jest właśnie zbieranie informacji z pojedyńczych sytuacji. Pies musi niektóre rzeczy skojarzyć z nieprzyjemnościami tak samo jak człowiek. My nie wsadzamy ręki do ognia bo kiedyś już to zrobiliśmy i spotkało nas coś nieprzyjemnego. Pies goni za samochodem, kotem i zostaje skarcony. Rodzi się skojarzenie pogoń za kotem--> nieprzyjemność, pan jest niezadowolony. Pies po skarceniu przestaje gonić--> jest fajnie bo dostaje smakola, piłkę. Cały pic polega na tym żeby karać za to co pies zrobił a nie za to czego nie zrobił. Karcić za gonienie, zbieranie śmieci ale nie za ociąganie się przy przywołaniu. [QUOTE]Wychowujac bez karcenia-czyli jesli nie przymuje sie zasad karcenia jako regule- to pies mimo tego doswiadcza wielu stresow w zyciu codziennym, jak chociazby lek przed otaczajacym go swiatem w mlodosci, lek przed nieznanym itp.[/QUOTE] To ty chyba same, znerwicowane, niestabilne psychicznie psy spotykasz.:cool1: Nie można wychodzić z zalożenia, że pies na pewno się stresuje wszystkim co go otacza. Bo jeśli w to uwierzymy to pies będzie na najlepszej drodze do stania się takim stworzeniem. [QUOTE]ale tez nie oznacza to ze trzeba karcic-...no bo tak trzeba...[/QUOTE] A czy ja zalecam karcenie bo tak trzeba? Karcenie musi być umiejętne, współmierne do winy i dopiero wtedy przynosi efekt. To jest sztuka, która jest o wiele bardziej skomplikowana niż nagradzanie. Ja to myślę że wiele osób wstrzymuje się od karcenia bo wciąż ma przed oczami obraz ON-a tresowanego kijem i batem. I tak skaczemy ze skrajności w skrajność od brutalnego szkolenia do bezstresowego gdzie boimy się wypieszczonemu pieseczkowi zadać zasłużoną karę. A może by tak znalezienie czegoś po środku? Szkolenie z ogromną ilością nagradzania, motywacji, [B]nakręcania[/B] i karcenia jeśli potrzeba.No właśnie nakręcania. Pies nakręcony jest w stanie wytrzymać więcej stresu, szybciej dochodzi do siebie po czymś nieprzyjemnym. Ja mam wrażenie że szkolenie klikerowe jest takie cichutkie, mało tam emocji;) Może jest inaczej, nie wiem, ja mam takie obserwacje. Jest klik i nieśmiale "dobry pies". Ja obrałam np. w hopkach taktykę "na wariata". Dużo piskliwych dzwięków, dużo wymachiwania smakolem, piłką, dużo dynamizmu. Plusz niechętnie pobiegłaby z obcą osobą, która by go nie pobudzala. W połowie pies zorientowałby się "o kurde nie ma pani" i straciłaby tempo. A tak na dzisiejszym biegu z inną (niekoniecznie całkiem obcą Davie) miaała porównywalny czas jak ze mną.