-
Posts
1006 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aga 2
-
Hmm... no tak, ale jak zapewne wiesz, to moja siostra jest specjalistką od gg i takich dziwnych skrótów. Bo mnie to trzeba kawa na ławę :wink:
-
No bo była jedna wielka doopa :evil: Idę teraz z dużymi, ale na krótko, bo Widelec jeszcze nie może dużo chodzić.
-
Jedna szczurka idzie sobie do nowego domu, ale dopiero 8 lutego, zaraz po wystawie. Idzie do mojego chrzestnego, więc będzie to żółta i będę mogła często ją odwiedzać :D Carry, ale ja naprawdę nie znam żadnej takiej pani :roll:
-
:snipersm: :2gunfire: Z zieloną kokardką jest DUŻY, a nie spasiony! To są szczeniaki, przypominam Ci uprzejmie! Mati gruba???? :evil: w którym miejscu??? Chyba za dużo na panią owych psów się napatrzyłeś i Ci się pomyliło :wink:
-
Pokaż no mi palcem, ino migiem, który mój pies ma nadwagę, hę? :wink:
-
Duke nie urósł, bo Sobol go głodzi :evil: :wink: Widelec lepiej, dzięki. Niestety, dwa następne tygodnie odpadają, za tydzień mam jeden egzamin, a za dwa - pięć, w tym trzy końcowe. A, i już trenuję do ustnego za trzy tygodnie - sprawdzam, po ilu piwach mogę najswobodniej mówić, nawet o polityce :D
-
Dlaczego tak się dzieje, że jak jest coś fajnego organizowane, to ja zawsze mam szkołę, hę???? :evil: Wpadłabym chcociaż popatrzeć, bo jeden rekonwalescent, a drugi... Chociaż, z samą Mati na razie... No cóż, Sic, będziemy w kontakcie w razie czego :D
-
Według mnie właścicielka hodowli powinna jakoś zareagować na te słowa. Ja nie pozwoliłabym, żeby "wielki znawca" pomiatał w ten sposób moją hodowlą i moim nazwiskiem. To co za kluby oni swoją drogą reprezentują? Ja za cholerę nie znam się na majorkach, ale te szczeniaki na zdjęciach to mi bardziej posokowce przypominają (bez obrazy dla posokowców, oczywiście :wink: ). Zazdrość przez ... hm przemawai i tyle :evil:
-
Oż Ty małpko, i jeszcze mówisz mi o tym głośno???? :evil: Ale kaukaziątko za to bardziej kudłate
-
Hmm... Chyba mnie źle zrozumiałaś... :wink: Słuchajcie, muszę smarować Widelcowi szew. Wiele rzeczy już psom smarowałam, ale to mnie z lekka przerasta. No ale smaruję skoro trzeba. Aha, tak a'propo, to wczoraj maluchy 4 razy wyłaziły z kojca. Czy ktoś chce małego rottweilerka...???????????????? A Gosia nam już konkurencję zaczęła robić :evil: :wink:
-
Bo z Bacardi tez niezła laska może być...! :D Mamy już co do niej pewne plany dotyczące jej krycia :oops: Może to za wcześnie... No ale zaplanować trzeba i kroi nam się fantastyczny inbred :D A wtedy to już same zwycięstwa świata!
-
Nic Ci nie siada, wszystko się zgadza :D No więc charakter to to, co mnie boli, bo Ballan'ga ma o wiele lepszy niż Bacardi. Póki co, to Bacardi porusza się po domu w pozycji przyczajonej, ale może się wyrobi, bo jednak w dalszym ciągu siedzi w kojcu z maluchami. Ballan'ga jest o wiele odważniejsza i pewna siebie, chociaż wczoraj Bacardi pokazała, że wcale nie jest taka dupa i też potrafi poustawiać rodzeństwo :D Poza tym, to ona najgłośniej warczy na resztę przyjedzeniu :D
-
Carry, to Ty go możesz pewnego dnia nie poznać i z jakimś innym psem pomylić :o Kasia, strzał w 10 - zostanie u nas Bacardi, czyli zielona. Chociaż zakochana jestem w żółtej (tam jest zdaje się przekłamanie i pomyłka w podpisie - w każdym bądź razie ta z żółtą kokardką nazywa się Ballan'ga), to jednak zdecyduję się na zieloną. Ma głowę taką jak pomarańczowy, czyli Bennett, a on jest naprawdę najlepszy z miotu. Żółtą w związku z tym dam mojemu chrzestnemu, żeby miec ją pod ręką :D
-
No więc wybór nie jest zły, ale w zwycięzcę świata nie trafiłaś :D
-
Carry, a czy to jest na pewno pies??? :o Halo, halo, nowe zdjęcia dzieci na stronce! :D
-
Żebyś w złą godzinę nie wypowiedziała... :evilbat: A co z waszym przyjazdem do Sopotu? Viggo super, prawdopodobnie już jutro zdejmą mu opatrunek uciskowy i trzeba będzie tylko profilaktycznie zabezpieczać to miejsce... Dzisiaj na "spacerze" (ale spacer, ja nie mogę... Wyszliśmy tylko przed dom, na siusiu i kupsko) próbował nawet podskakiwać, ale wybiłam mu te pomysły z głowy :D Naprawdę robi mi się coraz lżej na duszy :D
-
Kasia.... :buzi: Ja wiem, że Ty nie negujesz i nie demonizujesz. W moim poprzednim poście chodziło mi tylko o to, że po prostu schody są nieodłączną częścia życia, psów również, i czy tego chcą, czy nie, czy jest to dla nich zdrowe, czy niestety nie, muszą po nich chodzić. Nie każdy ma tak fajnie jak Gosia i Paweł :wink:
-
Myślę, że nie tyle chodzi tu o schody, bo przecież pies też człowiek, i co mają powiedzieć te, które mieszkają w blokach - nie demonizujmy faktu istnienia schodów - ile o materiał, z którego są wykonane. I schody, i podłoga - rzeczywiście, deski są śliskie, ale ja już nic w tym względzie nie mogę zrobić, jedyne co, to po kolei zakrywać dywanami.
-
Które schody? Bo do góry wchodzi tylko Mati, która umie dobrze chodzić, Viggo od dawna już nie wchodził. U mnie nawet podłoga to zabójstwo dla psów, dlatego w hallu leży ten nie pasujący do niczego dywan, żeby się nie ślizgały. Niestety, albo się wyprowadzę (nie ma gdzie :placz: ), albo psy będą musiały się przemęczyć, bo nie dadzą mi domu przebudować :(
-
No więc właśnie. Doba cierpienia, ale później będzie hasał jak sarenka :D Dzisiaj wieczorem nawet sikał jak facet :D Carry, ale ja nie znam żadnej takiej pani :niewiem:
-
Łapkę ma całą zabandażowaną, od stóp do głów i nie bardzo ma jeszcze ochotę, chociaż naprawdę, radzi sobie całkiem nieźle :D Jak trzeba, to się nią podeprze. Dzisiaj np. długo się zastanawiał, czy wejść po schodach i zamachałam mu łapówką przed nosem, to wszedł nawet na czterech łapach. Powiem wam, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo poważny to zabieg. I teraz, wiedząc już, jak to wygląda, chyba długo będę się zastanawiała nad drugą łapką.
-
Carry, ryczeć już chyba nie będę :( Dzisiaj byliśmy na zmianie opatrunku i pan doktor był bardzo zadowolony :D Nie ma żadnego wycieku, nic się nie zbiera, punkcji nie trzeba będzie robić... I jak dobrze pójdzie, to już w czwartek zdejmą opatrunek. :D
-
Gosia, a czy to nie jacyś "Sami swoi" na ten przykład? Albo jakieś inne swojskie klimaty? skądś znam...
-
Gosia, dzięki, Twój analityczny umysł jest po prostu the best. Specjalnie dla Viggo przeniosłam się na dół, nawet spałam z nim dzisiaj na dole (tzn. nie w jego legowisku, ale na kanapie w salonie). Już jakoś człapie na tych swoich trzech łapkach. Zgadza się, ryczałam od momentu, jak go zobaczyłam w lecznicy i uwierzcie mi, że nawet Gosia by ryczała. ale już przestaję. Sobol, hmmm... uprzedzaj wcześniej, to ja też coś będę zdejmowała. A nie zimno Ci było?