Jump to content
Dogomania

Leni

Members
  • Posts

    506
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Leni

  1. To chyba to: http://tomaszowice.kuria.lublin.pl/index_1.htm oraz strona gminy do której przynależą Tomaszowice www.jastkow.pl
  2. [usunięte]czy to ten najmłodszy zwyrodnialec?
  3. Kto namierzy gnoi w Lublinie? Proponuję zatruć im kompletnie życie, tak, żeby ludzie na ulicy wytykali ich palcami, zeby nie mogli schować się w mysią dziurę. Do Lublina mam niedaleko, chetnie im z dupsk zrobię jesień średniowiecza, cholerne chwasty :mad:
  4. Leni

    Bulowate i dzieci

    Karolina 12 miesięcy i 2 dni ;) [IMG]http://images26.fotosik.pl/149/d8eab0953d9900c1.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/213/b70b448079476578.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/213/df7e7c14052f202a.jpg[/IMG]
  5. Proszę Moderatora o przerzucenie tematu lub zamknięcie :)
  6. [B][COLOR="Red"][FONT="Comic Sans MS"][SIZE="7"]Saburo jest po operacji ale najważniejsze, że znalazł dom na stałe!!![/SIZE][/FONT][/COLOR][/B]
  7. [img]http://labradory.info/files/lucyna_654.jpg[/img] Saburo będzie równie oryginalny i piękny jak ta łania :D
  8. Jesteśmy po wizycie u dr Andrzeja Berezenowskiego -diagnoza identyczna jak wczoraj, w poniedziałek nieodwołalnie amputacja a przy okazji kastracja. Gdyby Saburo dalej błąkał się po świecie to kilka dni i by było po nim. Łapa jest martwa, gnije, zatruwa organizm, nic się nie da zrobić uszkodzony jest nerw w wyniku silnego uderzenia w splot barkowy :(
  9. [quote name='Ambra']cholera to nieciekawa diagnoza....nic nie da się juz zrobić? ale dlaczego ma byc amputowana? ja tepa jestem heh bo nerw czy bo zanik miesni (ale to jest akurat do wyprowadzenia).... ale bullka go molestuje:p wesoło macie:razz:[/QUOTE] Wetka kłuła psa igłą: poniżej stawu łokciowego nie było reakcji :shake: powyżej pies zareagował na ból :(
  10. Mieliśmy okazję porozmawiać na temat Saburo ze specjalistą. Od dzisiaj mamy na przechowanie 4 miesiecznego bulka, przyszła pani dr zrobić małemu zastrzyk (pani dr pracuje w lecznicy gdzie leczony jest piesek z topiku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104199[/URL]). Obejrzała łapę Saburo, wstepne wnioski są nastepujące: - w wyniku udrzenia/wypadku Saburo ma uszkodzony nerw, stąd przykurcz łapy, rana na wierzchu jest wynikiem wylizania (najprawdopodobniej w wyniku słabego przepływu krwi łapa go mrowiła), łopatka zdaje się być w całości, wystapił zanik mięśni. Pani dr zrobiła komórką dwa zdjęcia, ma pokazać u siebie w lecznicy kolegom po fachu. Jeżeli ta diagnoza się potwierdzi to pies będzie miał amputowaną łapę :roll: [URL]http://images26.fotosik.pl/158/b34927b810497245.jpg[/URL] [URL]http://images34.fotosik.pl/142/795bf17b8c156a29.jpg[/URL] [URL]http://images33.fotosik.pl/142/09cb08ae12f4a190.jpg[/URL] [URL]http://images24.fotosik.pl/158/ce815f541a76b2ff.jpg[/URL] [URL]http://images31.fotosik.pl/142/0af2773943ca5af4.jpg[/URL] [URL]http://images34.fotosik.pl/142/97ab658c2149adfe.jpg[/URL]
  11. [quote name='Ambra']Leni ta jego łapa wyglada podobnie do łap tego psiaka - łapki u niego pomimo ze 1szy wet chciał amputowac - po operacji da sie uratować, może skontaktuj sie z dr Monika która opiekuje sie tamtym psem - jest tez z Warszawy - może i temu pooże... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104199[/URL] to jest coś strasznego - jak one muszą cierpieć:shake: powodzenia![/QUOTE] ło Matko Boska, zdjęcia są straszne, tzn. bidulek jeden musiał się strasznie nacierpieć :-( Z Saburo jest inna historia, ranę na łapie można wyleczyć, problemem jest pogruchotana i krzywo zrośnieta łopatka, to jest stare złamanie sprzed miesiąca i teraz trzeba sprawdzic w jakim stanie są stawy (czy nie ma zmian zwyrodnieniowych i czy stawy będa ruchome) oraz najwazniejsza sprawa to nerwy!!! Jezeli sa zniszczone to wówczas trzeba łapę amputować definitywnie :(
  12. Saburo potrzebuje nowego domu, jezli będzie miał 3 nogi wówczas tylko może pójść do bloku z windą a najlepiej do domu z ogródkiem. Oczywiście bedziemy robić wszystko aby uratować łapę, psa oddamy w dobre ręce po zakończeniu leczenia. Aaaaaaaa! chcemy go wykastrowac podczas operacji, tak, żeby nie trafł do pseudorozmnażalni rasowopodobnych "labladorów" ;)
  13. Saburo (tak mu dalismy na imię) pozostanie u nas do czwartku lub do operacji. Tzn. w czwartek mamy konsultacje z chirurgiem -ortopedą i być może, pies od razu będzie operowany. Od 21 lutego bedziemy mieli drugiego bulka, w dodatku dorosłego samca i nie mamy warunków na wzięcie trzeciego psa. Kolejną przeszkodą jest 3 piętro bez windy, teraz pies jest chudy jak szczapa i mozna jeszcze go wnieśc i znieśc ale później jak zaokrągli się to tylko chyba Pudzian da radę biegac po schodach z psem na rekach ;) [B] PILNIE POSZUKUJEMY WŁAŚCICIELA LUB NOWEGO OPIEKUNA!!![/B]
  14. Około 2 letni rudawy labrador samiec błakał się od miesiaca pod Grójcem (45 km od Warszawy), pies jest najprawdopodobniej po wypadku samochodowym, ma źle zrośniętą łopatkę w wyniku czego, niedowładną łapką szorował po ziemi aż zdarł skórę do kości (patrz zdjęcie). Pies od dzisiaj jest pod opieka weterynaryjną, grozi mu amputacja całej przedniej kończyny. Pies nie ma tatuazu, ani nie jest zachipowany. Nasze spostrzeżenia: - nie boi się ruchu ulicznego w Warszawie, - potrafi chodzić po schodach, - na 100% żył w mieszkaniu, wie co to jest kuchnia, lodówka ;) - bezproblemowo jeździ samochodem, - potrafi chodzic na smyczy, - przyjaźnie nastawiony do naszej starej bullterrierki, - przyjaźnie nastawiony do małego dziecka (10 miesięcznego), nie interesuje się dzieckiem w sposób "niezdrowy", - burczy pod nosem na kota, - przyjacielski, spokojny, zrównoważony, - spanie w łóżku z właścicielem również nie jest mu obce (zademonstrował ;)) [URL]http://images24.fotosik.pl/157/ebec222602675f1b.jpg[/URL] [URL]http://images23.fotosik.pl/155/de335ab839c46730.jpg[/URL] [URL]http://images23.fotosik.pl/155/abd02c13e0b08a55med.jpg[/URL] [URL]http://images34.fotosik.pl/139/4188f9be48b68381.jpg[/URL] [URL]http://images27.fotosik.pl/156/c6962f3e5f343bf0.jpg[/URL] [URL]http://images31.fotosik.pl/140/15b0729cac7c9b70.jpg[/URL] [URL]http://images31.fotosik.pl/140/eaf3a5c8e241dfa8.jpg[/URL] [URL]http://images30.fotosik.pl/157/6352aebe531da7bc.jpg[/URL] [URL]http://images25.fotosik.pl/156/aa667da5f0f2c1fd.jpg[/URL] [URL]http://images31.fotosik.pl/140/b34810280d2a1fa1.jpg[/URL] [URL]http://images33.fotosik.pl/140/c84861aa2d87b7fa.jpg[/URL] [URL]http://images26.fotosik.pl/157/8d4da7f0b5189018.jpg[/URL] [URL]http://images26.fotosik.pl/157/88d170dcd1b2ff33.jpg[/URL] [URL]http://images32.fotosik.pl/139/ee9e50b5beae09f1.jpg[/URL] [URL]http://images29.fotosik.pl/156/c7d9f22ad44d1f86.jpg[/URL] Szukamy właściciela lub nowego opiekuna, bieżące informacje na wątku Labrador.info: [URL]http://labradory.info/viewtopic.php?t=8879&postdays=0&postorder=asc&start=0[/URL]
  15. Poczytałam trochę na temat Kostaryki i teraz to jestem maksymalnie zdziwiona, cywilizowany kraj w którym można spokojnie znęcać się nad zwierzęciem w świetle jupiterów :angryy::crazyeye::mad: [SIZE="6"]KOSTARYKA Niektórym ludziom Kostaryka kojarzy się jedynie z nalepkami na bananach, a przecież jest to kraj nietuzinkowy, o którym mówi się, że "nogami" stoi w Ameryce Środkowej, a "głową" w Europie. Od lat fascynuje ona nie tylko przyrodników, lecz również komentatorów politycznych i dziennikarzy... W latach 80-tych była jedynym państwem regionu bez wojen domowych, rewolucji i zamachów stanów. Ktoś kiedyś powiedział, że w historii tego kraju było mniej zapachu prochu niż w przeszłości jakiegokolwiek innego narodu. Swą stabilność Kostaryka zawdzięcza zlikwidowaniu w 1949 roku armii. Wówczas, puste koszary wojskowe zostały przemianowane na Muzeum Narodowe. Umożliwiło to przekazywanie rekordowego procentu budżetu na oświatę (28 %), dzięki czemu kraj szczyci się dzisiaj najmniejszym odsetkiem analfabetów w Ameryce Łacińskiej. Zdarzenia, które w innych krajach uchodziłyby za sensację, tu stanowią codzienność. Niejednokrotnie widzi się prezydenta spacerującego po mieście bez żadnej ochrony, a podczas wyborów prezydenckich nierzadko pasażerowie jednego samochodu wyma****ą flagami dwóch przeciwstawnych ugrupowań. Państwo zbiera pochwały na płaszczyźnie ekonomicznej, gdyż ma najwyższy standard życiowy w Ameryce Środkowej. Wartość dochodu narodowego jest znacznie większa niż w sąsiednich państwach. Dobrobyt i właściwie wdrażane reformy społeczne przyczyniają się do umieszczania Kostaryki wśród 15 państw świata o najlepiej rozwiniętej opiece medycznej. Poza tym, szczyci się ona najdłuższą średnią życia mężczyzn i kobiet w całej Ameryce. Wynosi ona odpowiednio 75 i 79 lat. (Pod tym względem przewyższa nawet Stany Zjednoczone!). Kostarykańczycy są nazywani przez inne narody Ameryki Łacińskiej pieszczotliwie Ticos. To określenie ma swoje wytłumaczenie w ich skłonnościach do zdrabniania większości wyrazów, które w języku hiszpańskim posiadają końcówki ~tica i ~tico. 93% mieszkańców Kostaryki stanowi biała ludność. Zalicza się do niej Kreoli, czyli potomków dawnych emigrantów hiszpańskich urodzonych już w Kostaryce. Czarnoskórzy obywatele (2% ogólnej liczby ludności) zajmują przede wszystkim karaibską prowincję Limón, gdzie w XIX wieku zostali sprowadzeni do pracy przy budowie linii kolejowej San José - Puerto Limón przebiegającej przez dżunglę. Niewielki odsetek populacji (1%) stanowią także Indianie. Według prawa z 1977 roku są oni rozlokowani w 23 rezerwatach. Głównymi szczepami są zamieszkujący półwysep Nicoya Chorotegas (znani z wyrobów garncarskich), Bri-Bri, Guaymi (migrujący z Panamy) i Chibcha, których kobiety znane były z tego, że brały niegdyś udział w wojnach i odznaczały się dużym okrucieństwem. Indianie przejęli współczesny styl ubierania, a tradycyjne stroje zakładają jedynie na specjalne okazje. Ostatnio coraz częściej starają się przywrócić dawne ceremonie i zwyczaje, które wykorzystują poniekąd w celach turystyczno - komercyjnych. W 1995 roku w rezerwacie Coto Brus odbyła się pierwsza od 60 lat koronacja nowego kacyka szczepu. Mimo, że Indianie stanowią obecnie znikomy procent populacji przez długie stulecia zaznaczyli swą obecność w postaci licznie pozostawionych przedmiotów codziennego użytku, odnajdywanych na terenie całego kraju. Może nie są to tak znaczące odkrycia i wykopaliska jak np. Copán w Hondurasie, ale nie w mniejszym stopniu wzbudzają zainteresowanie naukowców. Największym stanowiskiem archeologicznym jest położone w prowincji Cartago, u stóp wulkanu Turrialba, pradawne osiedle Guayabo. Udało się odkopać już większą jego część. W 1973 roku osadę obwołano pomnikiem narodowym i udostępniono do zwiedzania turystom. Tworzą ją brukowane ulice, akwedukty, fundamenty domów oraz ceremonialne kopce. Zdaniem historyków największy okres rozwoju miasta przypada na lata 1000 - 1400 n.e., później, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, zostało opuszczone. Innymi atrakcyjnymi pamiątkami po istnieniu przedkolumbijskiej, indiańskiej cywilizacji są tajemnicze kamienne lub granitowe kule o różnych kształtach. Odnajdywane są w dżungli lub odkopywane w dolinie regionu Diquis (w południowo-zachodniej części kraju). Różnią się między sobą wielkością i średnicą (niektóre ważą do 6 ton, inne mają średnicę zaledwie 2 cm). Wszystkie odznaczają się perfekcyjną kulistością. Naukowcy od lat starają się zgłębić ich pierwotne przeznaczenie. Według najbardziej prawdopodobnej wersji stanowiły astronomiczne symbole i wykorzystywano je do rytualnych ceremonii. Nie brakuje także bardziej oryginalnych historii, mianowicie przypisywanie im nawet funkcji balistycznych pocisków statków kosmicznych. Mocnym i niekwestionowanym atutem Kostaryki są jej parki narodowe i rezerwaty. Przeznacza ona największy odsetek terytorium na świecie pod tereny chronione (aż 25%). Bogactwo fauny i flory ma potwierdzenie w liczbach. Rośliny rozwijające się w Kostaryce stanowią 4 % wszystkich gatunków flory świata. Zamieszkuje je więcej ptaków niż Amerykę Północną, Europę i Australię osobno wzięte. Zwykło się również mówić, że na jednym kostarykańskim drzewie jest więcej chrząszczy niż na całym kontynencie. Tak szeroka różnorodność gatunkowa biosfery ma wytłumaczenie w położeniu geograficznym państwa. Zaraz po Panamie, usytuowane jest ono w najwęższej części przesmyku Ameryki Środkowej, a według niektórych źródeł w samym środku Ameryki. Przez 1000 lat spełniało rolę pomostu dla migrujących gatunków Ameryki Północnej i Południowej. Do bogatej kolekcji obszarów chronionych należy m.in. Lomas de Barbudal. Jest to niewielkich rozmiarów rezerwat położony w prowincji Guanacaste, w północno-zachodniej części kraju. Znany jest z występowania największej ilości insektów w Kostaryce. Największe ich siedliska skupiają się w ciągnących się wzdłuż brzegów rzeki Cabuyo i formujących się nad jej taflą lasów riporio. Wyróżnia się 60 gatunków ciem i 230 gatunków pszczół. 70 % powierzchni rezerwatu pokrywają drzewa okresowo zrzucające liście. Są one bogate w wiele gatunków zagrożonych i niespotykanych w innych regionach, np. mahoniowców, drzew gumbo-limbo, dzikich śliwek oraz palisandrów. W ich koronach zadomowiły się dwa rodzaje małp: wyjce oraz ważące od 1-2 kg maleńkie kapucynki. Te drugie większość swojego życia spędzają właśnie na drzewach, a podczas największych upałów zwijają się w kłębek i zasłaniają ogonem. Innym bardzo znanym parkiem jest Tortuguero - park żółwi, który znajduje się na północnym-wschodzie Kostaryki, na wybrzeżu atlantyckim. To największe i najważniejsze miejsce lęgowe żółwi zielonych na całym wschodnim wybrzeżu Morza Karaibskiego. Również żółwie szylkretowe upodobały sobie to miejsce i rozmnażają się w okresie od marca do czerwca. Bryła parkowej roślinności zlewa się z krętymi, zamulonymi i zarastającymi kanałami rzecznymi, tworząc niebiesko-zielony "koktajl" barw i odcieni. Drogi i asfalt są zastąpione przez rzeki i kanały, co przyczynia się do częstego określania parku "Wenecją Ameryki Łacińskiej". Najwyższym wzniesieniem tego nizinnego obszaru jest szczyt Tortuguero (szczyt żółwia o wysokości 117 m. n.p.m.). Miejscowa ludność przypisuje mu magiczne właściwości, utrzymując, że ukryte siły oraz energia są bezpośrednim powodem odwiedzania parku przez tak duże ilości gadów. Zagadką jest, że żółwie wędrują zawsze w jedno miejsce i o tej samej porze roku. Przeprowadzono nawet eksperyment polegający na wywiezieniu kilku okazów na jedną z karaibskich wysepek, gdzie po oznaczeniu wypuszczono je do morza. Po kilkunastu miesiącach trafiły z powrotem do parku. Tortuguero powołano "do życia" w 1970 roku, właśnie dla ochrony żółwiowych populacji. Wcześniej bezustannie padały ofiarą człowieka. Od XVI wieku były masowo zabijane dla mięsa i jaj, duże ilości wysyłano także do Wielkiej Brytanii, gdzie wcześniej modna stała się z nich zupa. Głównym skupiskiem zabytków jest stolica San José. Dzięki swej nietypowej architekturze i otaczającym ją krajobrazom uważana jest za najpiękniejsze miasto Ameryki Środkowej. Położona w Kordylierze Środkowej na wysokości 1140 m. n.p.m., jest głównym centrum administracyjnym i kulturalnym. To tętniąca życiem nowoczesna metropolia z betonowymi wysokościowcami, neonami i bilbordami. Jej ulice przecinają się pod kątem prostym tworząc strukturę szachownicy. Zabudowa jest niskopiętrowa (dostosowana do trzęsień ziemi), w centralnej części naznaczona budynkami o wyższych kondygnacjach. Wyróżnia się oszklony, nowoczesny hotel La Aurora i wysokościowiec Banku Narodowego. Najstarszą dzielnicą jest Barrio Amon. Składają się na nią zabytkowe, drewniane domy, które skutecznie oddają dawną atmosferę miejsca. Jednym z nich jest Casa Verde, tzw. Zielony Dom, który pochodzi z 1910 roku. Niegdyś był zamieszkiwany przez zamożną rodzinę barona kawowego. Jest przykładem kombinacji stylu mauretańskiego z europejskimi detalami. Architektoniczną perłą stolicy jest wzniesiony w 1897 roku Teatr Narodowy. Położony przy Plaza de la Cultura, jest najdłużej działającym teatrem w Ameryce Środkowej. Jego budowę zainicjowali pod koniec XIX wieku kawowi baronowie, którzy zgodzili się odprowadzać od każdego worka kawy specjalny podatek. Innym, zwracającym uwagę obiektem jest powstały w 1799 roku teatr Melico Salazara. Położony w północnej części Parku Centralnego zaznacza się kilkupiętrową, neoklasyczną fasadą. W mieście znajduje się także plac Melico Salazara. W jego środkowej części postawiono tzw. Muzyczną Świątynię. Tworzy ją kopuła osadzona na kilkunastu podtrzymujących kolumnach. Odbywają się tutaj występy lokalnych zespołów muzycznych. Przyciągać uwagę może także fasada tzw. Metalowego Budynku. Jest to jeden z trzech eksperymentalnych domów, którego budowę zlecił i sfinansował w 1888 roku rząd Kostaryki. Wytrzymała konstrukcja ze stali została wzniesiona przez spółkę Forges D`Assau, której właścicielem był budowniczy wieży Eiffla. Przedstawione powyżej walory przyrodniczo-architektoniczne są tylko częścią tego, co tak naprawdę może zaoferować ten mały, cichy środkowoamerykański kraj... bowiem Kostaryka pozostaje nadal nie odkryta.
  16. Ta petycja zablokuje mu wstęp na Biennale w Hondurasie 2008 roku :diabloti:
  17. Przecież napisałam, że to nie ten, zdjęcie wkleiła inna osoba, której odpowiedziałam. Proszę czytać dokładniej :razz:;)
  18. [quote name='Margo05']Spójrzcie na tego zwyrodnialca On wygląda jakby wyszedł z Wronek Czemu nie znam voodoo A czy Ty jesteś pewna na 100%, że to on - bo moim zdaniem NIE. Facet jest podpisany Guillermo Vargas Jeldes co nie musi oznaczać, że to TEN Guillermo... Wczoraj szukałam zdjęcia tego zwyrodnialca ale nawet na hiszpańskojęzycznych forach nie ma potwierdzenia w postaci drugiej identycznej foty. Z resztą wpisując w googla "Guillermo Vargas Jeldes" nie wyskakuje żadne powiązanie z biednym psem.
  19. Krystyna S powyższe moje dwa posty były cytatami, podałam linki do stron skąd ściągnełam informacje. Protest odbił się szerokim echem po świecie i dobrze, serwer obsługujący pocztę w Galerii Sztuki, gdzie "zwyrodnialec" wystawił psa pewnie jest fest zapchany. Może nie powinnam tego pisać, bo nie jestem zwolennikiem siłowych metod rozwiązywania problemów ale życzę temu całemu Guillermo Habacuc Vargas aby mu porządnie obito mordę :diabloti:
  20. http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?p=5625247#post5625247 ARTYSTA??? MORDERCA!!!!!!!!!!!!!!!! "Artysta" z Kostaryki Guillermo Habacuc Vargas przywiązał umierającego z głodu psa jak dzieło sztuki, nie pozwalał go karmić i poić, aż biedne psisko zmarło... W rezultacie tego "pokazu" (którego pies nie przeżył) "artysta" został wybrany do reprezentowania swego kraju w Biennale Ameryki Centralnej w Hondurasie w 2008 roku. Celem petycji jest protest i bojkot tego (pożal się Boże) artysty i jego "dzieła". PETYCJA: http://www.petitiononline .com/13031953/petition.ht ml LINKI DO OBEJRZENIA: http://www.marcaacme.com/ blogs/analo...zas_de_haba cuc http://current.com/items/85461631_co...ead_dog_is_art http://www.marcaacme.com/blogs/analo...zas_de_habacuc http://petloverstips.com/ForTheLoveo...s-art-petition [SIZE="6"]Oto przykładowy tekst listu protestacyjnego, który można wysłać do galerii w której odbyła się wystawa (wklejam dzięki pomocy carolinascotties): EXHIBITION IS TAKING PLACE AT/WYSTAWA MIAŁA MIEJSCE W: Gallery Website Email Address: info@madc.ac.cr Location: Centro Nacional de la Cultura Antigua Fábrica Nacional de Licores. Avenida 3, calle 15/17. San José, Costa Rica. Teléfono: (506) 257 7202 / 257 9370 Fax: (506) 257 8702 Sample Letter to Send the Gallery-PRZYKŁAD LISTU DO GALERII I am writing regarding the horrifying actions of Guillermo Habacuc Vargas,who paid local children to catch a dog on the street and then confined,starved and publicly displayed the dog as an “art” exhibit until the innocent animal died of starvation. I along with many people world wide am outraged t hat Guillermo habacuc Vargas has been selected to represent Costa Rica in “Bienal Centroamericana Honduras 2008″,This man is by no definition of the word an artist he is a criminally insane sadist and enjoys inflicting prolonged suffering upon his innocent victims.he is a danger to all of society as it is well documented that those with the capacity to intentionally cause harm to an animal have the same capacity to harm humans. To state that this animal would have died eventually of natural causes is unjustifiable and beyond logical,rational thinking. To allow Guillermo habacuc Vargas to represent Costa Rica in Bienal Centroamericana Honduras 2008 will in no way benefit Costa Rica,the world is watching and the actions of this so called artist has brought much negative assumptions as to the humanity of the people of Costa Rica and the fact that the many witnesses of this animals suffering did nothing and that the organizers of this event allowe d this rather than taking action to see that Guillermo Vargas be criminally charged with animal abuse is sending the world a message that Costa Rica consists of a cruel,uncivilized society that has no regard for life but enjoys viewing and contributing to the loss of life. Each and every person who knew of and witnessed the suffering of this innocent dog is equally as guilty of causing it’s uncalled for death. And to let this crime go unpunished and instead be awarded by Guillermo Vargas representing Costa Rica in Bienal Centroamericana Honduras 2008 is unacceptable and shameful not only to Costa Rica but to all participants of this event. I urge you,do not condone the heinous actions of Guillermo Vargas by allowing him to participation in Bienal Centroamericana Honduras 2008.He should be jailed and prosecuted to the fullest extent of law for this animals death,not representing Costa Rica as an artist for he is not an artist and to refer to him as such is an insult to all true artists. Sincerely, Your Name--- IMIĘ I NAZWISKO, MIASTO, KRAJ ps. I jeszcze jedno, ten debil na przeciwległej ścianie ponaklejał napisy z psiej karmy, podejrzewam, że w garnku który stoi niedaleko psa była woda........
  21. http://breathing.pl/?p=633#comment-711 Cytuę: "Śmierć na żywo - szokująca wystawa w galerii w Nikaragui Liczba odslon: 168 21 października 2007 | Kategoria: kultura, społeczeństwo Guillermo “Habacuc” Vargas to kostarykański “artysta” który wystawił w galerii w Mangaua w Nikaragui bulwersującą “instalację”. Zatrudnił kilkoro dzieci, aby przyprowadziły do galerii bezdomnego psa przywiązanego wcześniej gdzieś na ulicy. Następnie sam uwiązał psa w galerii na krótkim sznurku. Zakazał odwiedzającym karmienia zwierzęcia. I pozwolił mu zdechnąć z głodu. Sam Vargas został wybrany do reprezentowania jego kraju na biennale “Bienal Centroamericana Honduras 2008″. Według niego ta “instalacja” była trybutem dla Natividada Canda, włamywacza z Nikaragui, który został zagryziony przez dwa rottweilery strzeżące posiadłości na jaką się wdarł. Ten incydent spowodował tarcia między obu krajami. Vargas twierdzi, że swoją pracą obnaża hipokrycję ludzi, którzy zwracają uwagę na los zwierząt czy ludzi dopiero kiedy stanie się tragedia. Po tym jak sprawa stała się głośna, wystosowano petycję z protestem przeciw okrutnemu traktowaniu zwierząt w imię sztuki. A ja pytam - gdzie byli ludzie, którzy odwiedzali galerię? Dlaczego nie protestowali, nie zgłosili sprawy do odpowiednich organizacji? Dlaczego zwierzak musiał zostać zamęczony na oczach dziesiątek “miłośników sztuki” ? Dlaczego zawsze muszą działać czyste mechanizmy socjologiczne i spychanie odpowiedzialności? “Artysta” może być szalony, irracjonalny, okrutny ale dlaczego nie działają nasze - odbiorców zdrowe odruchy? Czy to kwestia lęku przed rzekomym autorytetem “artysty” A może obawa przed posądzeniem o niezrozumienie sztuki współczesnej? Podobnie jest z przemocą wobec kobiet i dzieci czy biedą. Podnosimy larum dopiero kiedy Fakt napisze o dzieciach w beczkach czy samobójstwach powodowanych beznadzieją."
  22. [quote name='Margo05'] a on tam leżał sam jeden... Przeraźliwie smutne zdjęcie :-(
  23. Z całym szacunkiem dla Ciebie, nie zgodzę się co do kwestii konisia, bo znam ludzi, którzy za ostatnie pieniądze wykupują konie z transportu śmierci na targu w Bodzentynie (Przystań Ocalenie), nawet jeżeli taki konik po przyjeździe do schroniska żyje w nim tylko kilka godzin. Idąc za Twoim tokiem myślenia, humanitarnym byłoby uśmiercenie wszystkich psów w schroniskach, nie mających szans na adopcję, bo dla nich takie życie, jak w więzieniu, bez miłości człowieka jest gorsze niż humanitarny zastrzyk. A Kozyra mogła postarać się o padłego konia, a nie robić z jego śmierci "dzieło sztuki" - jak dla mnie wątpliwej sztuki :shake: Przyznaje rację, dupek Autysta lepiej by zrobił w ramach "art instalacji" podcinając sobie żyły tępym scyzorykiem i powoli wykrwawiając się na śmierć :diabloti: To by było DZIEŁO jego życia. A swoją drogą popatrzyłam na podpisy - ludzie z całego świata, całkiem sporo z Kostaryki, tylko patrzeć jak informacja dotrze do Australii :multi: Pytanie brzmi, czy jemu chodziło właśnie o taki rozgłos???
  24. upsss dubel
×
×
  • Create New...