-
Posts
4837 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by saJo
-
Tak cyber_zbir widzialam i/lub pracowalam z psami, ktore na aport patrzyly jak na zjwe, widzialam tak zachowujace sie ONki, belgi, labki, goldeny. Psy, ktore powinny insynktownie zareagowac pogonia, gdy szmatka ucieka. Pies z dobrymi popedami, nawet jesli wczesniej nie bawil sie szmatka, czy bedzie mial 2 miesiace, pol roku, czy rok, gdy pojawi sie mozliwosc pogoni, bedzie wiedzial, co trzeba robic. I bedzie powtarzal to zachowanie, czy bedzie w sterylnych domowych warunkach, czy bedzie na placu, czy bedzie na dworcu centralnym w warszawie. Pies ze srednimi popedami, bedzie mial problem, zeby powtorzyc to zachowanie w trudnych warunkach, ale jest to do wypracowania. To nie jest kwestia samorodnych talentow, to jest kwestia popedow na odpowiednim poziomie. To nie znaczy, ze psy o slabszych popedach nalezy klasc na kanape i nic z nimi nie robic. ONek jest ONkiem i powinien pracowac na takim poziomie, do jakiego psychicznie jest zdolny. Pies o slabych popedach nie jest gorszy, nie jest glupi, nie jest bezwartosciowy. Jest kochanym, wspanialym psem, tyle ze z pewnymi ograniczeniami w szkoleniu. Z takim psem po prostu pewnych rzeczy sie nie przeskoczy i juz. Dlatego sa hodowle uzytkowe, gdzie szczegoly nacisk kladzie sie na charakter, zeby ludzie, ktorzy chca sprobowac swoich sil w pracy z psem na wysokim poziomie, mogli tego sprobowac i nie byc juz w polowie drogi ograniczonym przez mozliwosci psychiczne swojego psa. Oczywiscie hodowla uzytkowa nie gwarantuje sukcesu, nie gwarantuje nawet odpowiedniego charakteru, odpowiednich popedow, ale zwieksza PRAWDOPODOBIENSTWO trafienie na dobrego psa.
-
Cyber_zbir Nieprecyzyjnie sie wyrazilam: gdyby Marciashka do roku nic z psem nie robil, a potem postanowil robic ipo, niewiele by z Hakera wyciagnal. Oraz gdyby pies nie mial popedow, tez by z psa nic nie wyciagnal, nawet gdyby pracowal z nim od szczeniaka. Moglby pracowac z najleprzymi pozoranami swiata, z pustego nie nalejesz, jesli pies nie ma popedow, nie rozwiniesz popedow.
-
[quote name='ayshe']dokladnie-z pustego nei nalejesz:evil_lol:.chodzi o to ze wiekszosc eksterierow ma popedy.srednie.nie pracujac z nimi te popedy sa ze tak powiem coraz marniejsze.;).jesli jednak eksterier trafi do przewodnika ktory rozumie po oc sobie kupil onka i co taki pies wymaga od neigo to te srednie popedy mozna rozwinac.[/quote] No i takim wlasnie psem jest Twoj Haker Marciashka. Gdybys go zostawil i nic nie robil do roku, niewiele bys z niego wyciagnal. Poniewaz jednak zaczales pracowac z malym szczeniakiem bedziesz mial efekty. MS pewnie nigdy nie zostaniecie ;) ale przecierz nie kazdy musi byc MS ;)
-
I tak najwiekszym hardkorem byl skok na klate przy porannym powitaniu przez bernardynke moich rodzicow, ktora ze dwa miesiace mnie nie widziala. 65 kg....ja waze 49 :lol: :evil_lol: Chwila bezdechu i syk przez zeby "zlaz ze mnie" :evil_lol: No ale co sie dziwic, skoro ona z maliniakiem sie wychowala :evil_lol: (jest dwa dni starsza od Gnojka).
-
Marciashka Ale poped Hakera byl od poczatku na miejscu, tylko trzeba bylo pokazac psu co ma robic. Gdyby popedu nie mial, nie mialbys efektow. Z pustego nie nalejesz...Inna sprawa, nie pamietam dokladnie, ale chwyt Twoj pies mial od poczatku pelny, tylko nie zaciskal do konca.
-
Moje psy nie maja zadnego szacunku do mojego ciala :evil_lol: Nasza pobudka wyglada w ten sposob, ze Bols wlazi na luzko (Gnojek juz tam jest, bo spi w luzku, Ksieciunio preferuje domowy kennel) i psy bawia sie w zagryzanko, ewentualnie wylizuja sobie wzajemnie paszcze. Luzko jest jednoosobowe, wiec mozna sie domyslic, gdzie ja sie znajduje :evil_lol: Uwielbiaja sie tez bawic ze mna w zagryzanie, Gnojek ma troche problem z kontrola sily uscisku, wiec czasami zabawa przybiera wersje hardcorowa z drobnymi uszczerbkami ciaglosci mojej skory ;) ale da sie z nim przerwac zabawe w ciagu 5 sekund. Natomiast Bols uwielbia lapac w paszcze moja glowe :evil_lol: Ludzie jak to widza, maja dylemat, czy samemu sie ratowac, czy mnie ratowac :evil_lol: O wskakiwaniu na mnie lapami, wskakiwaniu na mnie z rozpedu gdy leze w luzku i tym podobnych sprawach nie wspomne. Ale jak juz wspominalam, lubie takie czuby :evil_lol:
-
Dzieki, staramy sie :-)
-
[quote name='Abi']No to napisz skad pomysl, nie bede sie meczyc, ale podejrzewam, ze od LL:) Z jednego placu z niemiec. Przy czym to nie jest pomysl, po prostu jak bym nie mogla miec pastucha, moglby byc pierddelek. A kto to LL? [quote name='Bila'][quote name='saJo']. Uwielbiam takie czuby :loveu: Ja też lubię, masz galerię, żeby świra obejrzeć? A prosze dwa filmiki. http://www.youtube.com/watch?v=jUjhWVY2zt0 http://www.youtube.com/watch?v=I2b72JOaQLk [quote name='Marta i Wika']Jest jeszcze wybijanie się z pleców i skok do frisbee :razz: Frisbowcy używają takich specjalnych kamizelek z pianki, żeby nie mieć pleców jak niewolnica Isaura :evil_lol: Wiem, co jest, pisze co Renata ma w planie go uczyc (te plany pewnie beda ulegaly ciaglej modyfikacji). O kamizelkach tez wiem, tyle ze przy nim nie tylko plecy sa zagrozone :evil_lol: No i kwestia materialu, z jakiego jest zrobiona :evil_lol:
-
[quote name='Abi']niech no ja zgadne skad ten pomysl:cool3:[/quote] Zgaduj, ale watpie, zebys zgadla.
-
:loveu::loveu::loveu:
-
Z terierow moglabym miec pitt bulla, podbaja mi sie takie zwrotne, energicznie miesniaki, ewentualnie jakiegos uzytka pierdelka. Chetnie tez pocwiczylabym z jakims fajnym jackiem agility, ale pod warunkiem, ze ten pies mieszkalby z kims innym. Stanowczo nie moglabym mieszkac z malym psem. Bc jako rasa mnie nie kreci, ale straaaaasznie chcialabym z taka torpedka sprobowac agility. Generalnie nie lubie jak mnie psy liza, wiec raczej takie akcje odpadaja.
-
Mi wystarczy, ze mam lydki cale w siniakach bo Gnojek musi "zabic" rekaw jak juz mi go przyniesie :loveu: Zeby wole miec w calosci, dlatego nie praktykuje z nim zadnych wyskokow z aportem w strone mojej twarzy. Jedynie pileczke czy gryzak oddaje opierajac sie lapami o moja klatke piersiowa. A skoczny skubianiec jest jak diabli, majac niespelna rok, bez wysilku wskakiwal na luzko pietrowe (1,3 m ! ) z miejsca. O bezszelestnym wskakiwaniu na stol jak byl jeszcze mlodszy, chyba ok 5 miesiecy juz nie wspomne. Z rekawem zaczal do mnie skakac, gdy skonczylo sie podbieganie do pozoranta i kontynuacja walki: "pancia, on sie nie chce bawic, pobaw sie ze mna" i jebudu lapami na moja klate i rekawem w glowe :loveu: Jestesmy na etapie likwidowania tego goopiego pomyslu mojego psa. Uwielbiam takie czuby :loveu: Elementem obowiazkowym we frisbee jest wskakiwanie na rece :cool3: Renata chce go jeszcze nauczyc odbijania sie od ciala i przeskakiwania przez jej pochylone cialo :cool3: Zaproponowalam jej, zeby kupila sobie od razu jakas kuloodporna kamizelke :diabloti: asher Ja bym nie mogla miec innego psa niz pastucha, chociaz przed belgiem mialam juz zamowionego doga argentynskiego. Chyba jednak dobrze, ze do tego zakupu nie doszlo. Dzis wiem, ze pastuch, pastuch i tylko pastuch. Chcialabym kiedys sprobowac swoich sil na kelpie, straaaaaasznie mi sie te psy podobaja. Swego czasu myslalam o OH, ale wydaje mi sie, ze to taka lajtowa wersja maliniaka, a ja lubie moja hardkorowa wersje :evil_lol: Noooo i kiedys z pewnoscia kupie sobie jakas torpedke bc. Generalnia ta rasa mnie nie kreci, ale strasznie chce sprobowac swoich sil z bc w agility. No a oprocz tego zawsze bedzie ze mna mali o ONek.
-
Gnojek od poczatku probowal robic slady galopem. Niemal pol roku nam zeszlo, za nim zrozumial o co chodzi. No ale tu tez bylo utrudnienie, ze jest to ipowski slad, a moj pies mial w powazaniu jedzenie podczas pracy :evil_lol: Ale teraz zjada juz kazdy kawaleczek :cool1: Jest to jedyna sytuacja, ze pies je podczas pracy. Bols robi galopem slady, kiedy ja sie chowam na koncu (on ogolnie ma w glebokim powazaniu kazda inna osobe niz ja, wiec takie tropienie konczy sie wyrwaniem linki i dzikim pedem do mnie :evil_lol: ) oraz gdy bardzo dobrze czuc sciezke, kiedy jest super pewien tego, co robi. Np. latem tropilismy w wysokiej trawie (takiej prawie 1 m wysokosci) w bezwietrzna pogode, gdzie w dzien byl upal, wieczorem szybko zachodzila wilgosc, bo to nad rzeka. Takze warunki po prostu idealne do tropienia, wilgoc, wysoka temp. brak wiatru, latwe podloze. Jednak kiedy ja go prowadze, jestem w stanie zwolnic go na sladzie. Inne osoby leca za nim jak worek katrofli. Pierwsze slady nie robil galopem, ale kiedy mial mozliwosc wyczuc z odleglosci miejsce, gdzie sie schowalam (np. zmiana kierunku wiatru) za pierwszym razem po prostu zdjal sobie obroze, a potem sie wyrywal: haaaalo, przecierz wiem gdzie ona jest to po diabla mnie trzymasz? :evil_lol: Nie spotkalam wiecej psa,tak sie zachowujacego. Bols i jeden nasz DONek z grupy sa bardziej nakrecone na sama prace na sladzie, niz wszystko inne co sie na tym sladzie znajduje. Potrafia znalezc "pozoranta" zrobic mine: "ooo, fajnie ze jstes" i isc dalej :evil_lol: W tym "amoku" potrafia zapomniec o tym, zeby nagrode wziasc od "pozoranta" :evil_lol: Nooooo najlepiej to sie z gonczym tropi, temu psu po prostu trzeba nie preszkadzac :evil_lol: Ps. Z cwiczenia Zofii zrezygnowalam, bo Gnojek bardzo przenosi takie rzeczy na inne sytuacje, skakalem przez pancie na czworakach, to niby dlaczego nie mam przez nia skakac, gdy stoi, skakalem po aport, niby czemu nie mam skakac z rekawem, a poza tym, nie zdziwilabym sie, jak by mnie pierdyknal tym aportem w glowe. Dziekuje bardzo. Kolezanka postanowila cwiczcy z nim frisbee. A co, niby dlaczego tylko ja mam byc posiniaczona po treningach :evil_lol:
-
Podly, niedobry Knut :evil_lol:
-
Rownierz nie nazwalabym sznaucera superpracusiem. Owszem, chetne sa, ale glownie do pracy na swoich zasadach, szczegolnie samce, suki byly bardziej podatne na kierowanie przez czlowieka. Bokser trafil mi sie w sumie jeden, bardzo zle reagowal na awersje, "zamykal sie w sobie" szczegolnie na poczatku. Jednak kiedy zrozumial ZA CO jest awersja, reagowal na nia bardzo ladnie. Awanturowal sie do samcow, z tym ze potrafil podpozadkowac sie wlascicielce i isc z psem, ktorego nie lubil leb w leb na smyczy. Jednak uwazam, ze to nie byl bokser o typowym boksiowym charakterze. W labach i goldenach najbardziej przeszkadza mi ich skakanie. Malo ktory wlasciciel takiego psa potrafi wyegzekwowac nieskakanie. I o ile generalnie jako tako skakanie mi nie przeszkadza (moje psy na mnie skacza) o tyle w wykonaniu goldenow i labkow jest to juz przegiecie. Ich zarlocznosc tez mi przeszkadza, wkurza mnie plucie wsystkim na widok reki w okolicy kieszeni. Przy labach dobija mnie tez fakt uczenia prostego siadu i lezenia. Pozycje, jakie te psy potrafia przyjmowac podczas siedzenia czy lezenia sa po prostu fenomenalne!Na moje szczescie ;) nie mam zadnego laba przygotowujacego sie do egzaminu, a na codzien ludziom nie przeszkadza, ze pies na komende waruj przyjmuje pozycje np. rozdeptanej zaby :evil_lol: W moich psach...w Bolsie najbardziej przeszkadza mi to, ze zepsulam mu pasje aportowania :oops: Sytuacja, w ktorej zobaczylam Bols pierwszy raz wygladala nastepujaco: niespelna 3 miesieczne szczenie zostalo wypuszczone z auta, na podjezdzie samochodowym lezala jakas szmata, pies na nia wbiegl, w pelnym pedzie zlapal, oczywiscie skutek begniecia przez szmate z jednoczesnym jej lapaniem w zeby skonczyl sie kilkoma koziolkami do przodu, szmata owinela sie wokol szczeniecia, a pies rozbil sie o drzwi garazowe. Po czym wstal trzymajac nadal szmate w paszczy :evil_lol: To wkurza mnie najbardziej i o ile chec biegniecia i zlapania aportu juz mamy, to jeszcze jest problem z przynoszeniem (maks. klus). Ale robimy postepy. Generalnie problemy wynikaja glownie z bledow popelninych wczesniej w edukacji Ksieciunia. Czasami w trakcie pracy przestawia mi sie z formy sportowej, na codzienna, tzn. zrobie jakis gest ktory jest charakterystyczny dla wykonywania cwiczen na codzien i pies np traci kontakt wrokowy przy chodzeniu przy nodze. Ma rownierz problem z kontrolowaniem swojego tylka, zawsze mu gdzies ucieknie, gdzies sie przekrzywi. Te rzeczy sa o wiele latwiejsze do zrobienia z psami,ktorych sylwetka wpisana jest w kwadrat, a nie z prostokatnym ONkiem. W Gnojku....generalnie bardzo lubie pracowac z tym psem na odleglosc, jest genialny, czesto na porannym spacerze (to jest taki trening troche na placu, troche sladu, troche posluszenstwa, a troche po prostu begania po lace) czesto ustawiam przeszkody, staje na srodku placu (celowo nawet korkow nie ubieram, zeby mnie bieganie nie kusilo) i robie rozne dziwne kombinacje, kierujac psa tylko slowami i gestami, po placu 30-20 m z kilkunastoma przeszkodami (bez strefowek). Potrafie tak cwiczyc pol godziny, 45 minut na zmiane z Bolsem, wogole nie przestawiajac przeszkod. Fantastycznie cwiczenia te ucza psa smodzielnego myslenia, samodzielnej pracy, wyszukiwania odpowiedniej przeszkody, zamiast biegniecia na oslep na najblizsza przeszkode. Najwiekszy problem? wyciszenia psa podczas cwiczen z obrony, pies spala mi sie z racji swojego temperamentu. Duuuuzym problemem bylo tez nauczenie spokojnego, powolnego (nudnego) tropienia. To byl nasz najwiekszy horror, bo o ile na zawodach przy rekawie pies lezec nie musi, o tyle slad wypracowac jednak musi. A po co isc po sladzie? Skoro mozna zrobic go galopem :roll: Generalnie uwazam, ze jest to pies nadpobudliwy, typ histeryka, nawet biorac poprawke na fakt, ze jest to malinois z lini uzytkowej. Spokojne lezenie przy rekawie jest dla niego trudniejszym i wymagajacym wiecej wysilku cwiczeniem, niz zrobienie 8 ucieczek z rzedu :evil_lol:
-
Mam maliniaka i ONka. Do tego mali jest psem nadpobudliwym, nawet jak na swoja rase. Po prostu tak jest przyzwyczajony od malego. Z tym, ze jego popoludniowe bieganie to nie jest latanie za pileczka, tylko ostry trening obrony, agility lub kondycyjny.
-
Szczerze mowiac nie czytam psich gazet, ale jak nie zapomne, to skorzystam z instytucji zwnanej empik :lol:
-
W LO to ja wychodzilam z domu o 6:40 na autobus, zapylalam kilometr "przez pola" (uroki mieszkania nie w wawie, nie pod wawa, ale na wsi :eviltong: ) pol godziny w autobusie, potem 20 minut przez miasto. Ale zapewnienie odpowiedniej ilosci ruchu, nie oznacza koniecznie spacer PRZED szkola/praca. Moje psy byly przyzwyczajone, ze wychodzily na spacery PO poludniu, a rano tylko siku i kupa.
-
Teraz sie powinam obrazic, bo moj ONek sie nie slini :obrazic: Mam bernardynke, ktora sie nie slini, ale nie smiem twierdzic, ze bernardny sie nie slinia. To, ze ktos zle rozumie slowo pisane, to juz nie problem piszacego, ale czytajacego. Jesli Zofia napisala, ze bokser MOZE sie slinic, to juz nie jej problem, ze ktos zrozumie, kazdy bokser sie slini. Umiejetnosc czytania ze zrozumieniem to dosc fajna w sumie sprawa. Mnie strasznie irytuje twierdzenie, ze jakas rasa jest niewyuczalna. KAZDA rasa jest wyuczalna, jedna latwiej, druga trudniej. Zawsze zniechecam ludzi do kupna moim ulubionych ras (ONki i malinois) podajac im wszelkie mozliwe wady. Jak ktos bedzie chcial to i tak kupi, a byc moze kogos nieodpowiedniego jednak zniechece.
-
A jak potem do mieszkania wejde?
-
A kagance w aucie leza....
-
[quote name='psiorka111']Psy szkolone agresywnie "odwdzięczają" się później tą agresywnością.:-( Pozniej nagłowki w gazetkach "Pies zagryzł dziecko." "Pies zagryzl wlasciciela". Wszystko Pies. A kto go tak wyszkolił??? Właścieciel!:angryy: Kolczatka jest zła!:angryy: [/quote] Nie pozostaje mi nic innego, jak czekac az moje psy mnie zagryza. Marny moj los :placz:
-
Juz pisalam, ze zadko kiedy mialam kogos, kto by mi z psami wyszedl. Ale jak lezalam z goraczka w luzku i na czworakach to zdolalam do lazienki ledwo sie doczlapac (a tam musialam pol godziny odpoczywac, zeby moc wrocic) to sie znajomi zmobilizowali i nawet Ci, co nie panowali nad moim zadymiarzem, na zmiane przychodzili, namordnik i na siku pies wyszedl, nie bylo wyjscia. Jak trzeba by bylo go wyniesc na rekach to pewnie tez by to zrobili. Jak wrocilam ze szpitala i nie mialam sily isc do sklepu, to tez z psem nie chodzilam na dlugie spacery (drugi pies byl u znajomej hodowczyni), bo po co? zeby zemdlec na srodku laki? Co to za atrakcja dla tego psa? Jak mialam kolo, od ktorego zalezalo czy bede miala repete, to psy tez nie biegaly jeden, dwa dni, a ja wkuwalam, bo po prostu nie mozna WSZYSTKIEGO dostosowac do psow. Ja rozumiem, ze cos sie moze wydarzyc, ze ktos moze miec gorszy okres, ze sa okresy przejsciowe, gdzie pies ma mniej ruchu. Ale pod warunkiem, ze sa to chwilowe okresy przejsciowe, a nie lenistwo po 8 godzinach w szkole. Bo tonormalne, ze w szkole trzeba sie uczyc i trzeba bylo po prostu nie brac psa. PS. darunia-puma jak bys uzywala interpunkcji, o wiele latwiej czytaloby sie Twoje posty.
-
Wiesz, ja tez nie mialam nikogo, kto moglby wyprowadzic moje psy. Ale jak sytuacja mnie zmusila, to musialam kogos znalezc. To nie byla kwestia wyboru, to byla kwestia "przymusu i odpowiedzialnosci za swoje psy". Albo znajde kogos, albo psy zleja sie w mieszkaniu. Ja nie mowie o zwyklym przeziebieniu, ja mowie o prawdziwej chorobie, ktora nie pozwala Ci wyjsc z luzka.Mowie o zaliczeniu, od ktorego zalezy to, czy zostaniesz na studiach czy nie, bo pies nie umiera z powodu niebiegania przez dzien czy dwa.
-
Gdybys miala 40 stopni goraczki, albo po miesiecznym zapaleniu pluc obawiam sie, ze jednak nie poszlabys z psami biegac.