Jump to content
Dogomania

saJo

Members
  • Posts

    4837
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by saJo

  1. Nie wiem co temu mojemu psu dolega....W niedziele wieczorem, po lekach (i pewnie dlatego, ze pancio przyjechal :cool1:) wyraznie mu sie poprawilo, z apetytem zjadl kolacje. Rano tez bylo ok, wiec zabralam go na slady, zjadl zarcie, ktore dostal od "zaginionej", potem bawil sie z psami. W domu chcialam mu dac jeszcze porcje jedzenia, ale nie chcialm. Stwierdzilam, ze pewnie zbyt duze zamieszanie jest (przyjechala kolezanka z dwom psami). Poszedl spac. Wieczorem nie chcial juz jesc :-( i byl osowialy. Dzis rano taki nie wiadomo jaki byl. Gdy przyszlam z micha wstal z wyrazna mina, ze ma ochote na jedzenie, ale...powachal i tak jakos nie bardzo mu to podpasowalo :crazyeye: (kurczak+ryz+marchewka). Polalam mu troszke olejem, troche zjadl, tak 1/4 - 1/3, potem odszedl. W tym czasie skonczyl jesc Gnojek, wiec poszedl umyc Bolsowi miche. Ksieciunio przyszedl "obuzony" i wygnal go, zabierajac sie za jedzenie. Zjadl dwa kesy i znowu odszedl. Teraz Gnojek konczy za niego miche. Sprobuje mu ugotowac samego kurczaka z ryzem, bo dzis zachowuje sie, jakby mial ochote na jedzenie, ale mu nie smakuje.
  2. Ostatnio przegladalam oferte krakvetu i nie pamietam zeby byl tam raboran. Ale sprawdz, moze przeoczylam.
  3. Roboran widzialam w ktoryms iinternetowym sklepie, chyabKarusku, tylko z przesylka wyjdzie Ci dwa razy drozej.
  4. saJo

    Ślady

    Wczraj prawie cala nasza tropieniowa ekipa (bez corgasow, ale za to dolaczyla jeszcze jedna suczka, mix) bylismy na tropieniu. Bylo super! Tylko jeden piesek mial problemy (mixiorka, ktora byla pierwszy raz) zbyt ja wszystko rozpraszalo, ale koncowe kilkanascie metrow przeszla ladnie z nosem przy ziemi. Bernenczyk jest bossssski, tropi z zapalem i w skupieniu, tylko pan troche skopal sprawe, bo linia prosta nie do konca wyszla mu prosta :mad: Ramzesa nie musze komentowac, chodzi bez zarzutu, skupiony z nosem przy ziemi. Dwa psy (belgus i drugi mix) troche zbyt energicznie podchodza do pracy, mamy problem ze skupieniem sie, ale tez przewodnicy troche za bardzo nakrecaja psy. Na koniec poszedl Ksieciunio :cool1: Bossssssski byl normalnie :loveu: Slad ok 200 metrow (zaznaczam, ze po ponad 4-ro letniej przerwie w tropieniu, to byl jego drugi slad, pierwszy byl moj, a wczesniej troil tylko na moim sladzie lub chyba raz czy dwa moja siostre)slad obcy, tzn kolezanki, ktora bardzo lubi, z lukiem o 90 stopni. Tak skupionego to ja go w zyciu nie widzialam!! Na poczatku mial troche goopia mine, dlaczego ja mu wskazalam ten slad, ale szedl bez zbednego zastanowienia sie, idealnie po sladzie lub pol metra obok w miejscach, gdzie wial lekki wiatr. Szybkim stepem, ladne rowne tempo na calym sladzie, z lukiem wlacznie. Zero galopowania, pospiechu itp co zdarzalo mu sie notorycznie na moich sladach. Normalnie....chyba polubie tropienie :razz: Na koniec byl spacerek i ganianie po lace :Dog_run:Wszystkie 4 łowcarki (dwa niemce, dwa belgusie) biegaly razem, a pozostale psy stwierdzily ze one jakies :stupid: i lepiej pobawic sie we wlasnym gronie :evil_lol: PS. Ludzie robili fajne miny, gdy z auta wyszlo 5 osob i 6 psow, z czego 4 takie sporawe dosyc :evil_lol: PS2. W czartek i weekend tropimy znowu :multi:
  5. Leprzy humor Ksieciunia byl tylko pozorny. Zapodalismy mu torecan i nospe, mam nadzieje, ze teraz bedie lepiej.
  6. Mener_zr A gdzie ja napisalam o wrzucaniu psa do klatki:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Odpowiedzialam tylko, jak poznac, czy pies traktuje klatke jako azyl i bezpieczne miejsce, czy jako kare.
  7. Jesli pies zrelaksowany spi sobie w klatce, to znaczy ze sie dobrze czuje. Jesli po otwarciu klatki pies nie rzuca sie pedem byle wydostac sie z zklatki, to ta klatka tez nie jest odbieraa negatywnie przez psa. Jesli jednak za wszelka cene probuje sie z niej wydostac, gryzie swoje poslanie, klatke itp, chalasuje a przy otwarciu pedem wybiega byle sie wydostac, to znaczy ze nie jest ona dla niego azylem. Troche obserwacji....Ja np nie mialam mozliwosci nauczenia psa zeby nic nie niszczyl bez klatki, bo gryzl wszystko co bylo w zasiegu jego zebow, a wynajmuje mieszkanie i nie moglam pozwolic sobie na zniszczenia. Owszem, moglam potem zaplacic za remont, ale....wlascicielka zaufala mi, obiecalam, ze nie bedzie zadnych chalasow, zniszczen itp. A ja nie lubie zawodzic zaufania innych, szczegolnie jesli ta osoba zawsze byla fer wobec mnie. A jak pies jest przewozony w klatce albo siedzi w niej na podczas turnieju to co, czuje sie w niej super? Jesli jest przyzwyczajony to tak, jesli nie jest przyzwczajony, traktuje ja jak wiezienie. I to dopiero jest stres! Nie dosc, ze nowa sytuacja, pelno psow, obcych ludzi to jeszcze zamkniety w klatce. Moj pies obecnie ma otwarta klatke, czasai dla przypomnienia zamykam go w niej, z reguly nawet nie spojrzy co ja robie. Dzieki temu, gdy jade na zawody, potrafi w niej spokojnie spac, odpoczywac i nie ekscytowac sie tym, co dzieje se wokol niego. Jestem przeciwna klatce, jesli ktos nic nie robi w kierunku tego, zeby pies nie niszczyl. Ale jesli ma to byc tymczasowe rozwiazanie oraz przyzwyczajanie do przyszlymch wyjazdow na zawody/wystawy itp to jak najbardziej ok. Chyba ze pies nie jest w stanie nauczyc sie pozadnego zachowania w domu, takiego psa bezpieczniej jednak zostawiac w klatce, ale takie psy to wyjatki.
  8. Ja dzis mialam szkolonko z trzema szczeniakami (takimi juz podrosnietymi, kilkumiesiecznymi). Bylismy akurat na spacerku w przerwie miedzy cwiczeniami, parka chodzila sobe z samcem wyzla. Prosze, zeby odwolali psa. Zero reakcji. Mowie juz bez proszenia, zeby odwolali psa. Zero reakcji. Krzycze, ze maja odwolac psa, bo mnie wkurza ze tamten prowokacyjnie biega wokol psiakow, a psiaki speszone ostro. Na to oni, ze sa na niedzielnym spacerku, moga sobie tutaj chodzic i odpoczywac po tygodniu pracy. Jeden ze szczeniakow ma ewidentna nuzyce, widac z daleka, bo pol pyska ma lyse. Niestety pan, absolwent weterynarii sprzed dwoch lat nie zauwazyl tego, albo nie chcia zauwazyc, nie wiem....Postraszylam SM, ale....to byli studenci, wiedza ze na kortowo SM sie nie pali. Powiedzialam, ze jesli pies podejdzie, dostanie kopa w leb ode mnie. Powiedziali, ze jesli tak zrobie to mi oddadza. Ciekawe co by zrobili, gdyby wyladowali na policji, bo ciekawe po czyjej stronie stanela by policja, bo stronie drobnej dziewczynki, ktora "w obronie wlasnej" przed biegajacym bez smyczy psem kopnela go, czy po stronie wyrosnietego faceta, ktory jej za to oddal :diabloti:
  9. saJo

    śnieg a ślady

    U mnie -8,5, Bols chory, wiec z dziesiejszego tropienia lipa i oczywiscie musialam sie poklocic z jakims debilem, ktory na slowa "prosze odwolac pieska" rzucil mi tekstem, ze o jest na niedzielnym spacerku i ma prawo tutaj chodzic i odpoczywac po tygodniu pracy. A pies, pewny siebie samiec ganial naprezony wokol trzech naszych psow na smyczach (w trakcie szkolenia bylismy). Zalowalam ze Ksieciunia nie ma, on bez powodu nie zaatakuje, ale byly same szczeniaki, moze jak by zobaczyli doroslego samca zastanowiliby sie bardziej czy warto ryzykowac skore swojego psa. Albo pies zrezygnowalby sam. Nie nawidze zimy :angryy:
  10. Buahahaha, kabanosiki leprze niz rekaw, normalnie dowcip dnia. Ale ja chcialam tak dyskretnie zauwazyc, ze kaczka miala byc dla ayshe, a nie dla jej psow :razz:
  11. Ksieciunio czuje sie troche lepiej. Rano jeszcze byl smutny i nie dalam mu jesc, ale przed chwila wrocilam ze szkolenia i juz jest weselszy. Wlasnie kurczak sie gotuje na obiadek, sproboje mu przed treningiem troche dac.
  12. :multi::multi::multi::multi::multi:
  13. ja tez mam taka nadzieje
  14. Wczoraj calutki spacer ganiali z Gnojkiem z kawalkiem drzewa (no patyczek duzy chlopcy sobie znalezli :cool1:) wiec nie mogl najesc sie lodu. On czasami zjada snieg, ale wczoraj akurat mial goopawke jak malo kiedy, caly czas albo z tym drzewem, albo za pilka albo berek z Gnojkiem. Gardlo czyste, zreszta on wyraznie ma cos na jelitach, momentami ma takie skurcze tloczni brzusznej. Ale omacalam mu ten brzuchol i mieciutki, nie zauwazylam, zeby omacywanie w ktoryms miejscu go bolalo. Na razie to on sam robi sobie diete, glodowa.
  15. Ksieciunio spi na luzku, pomimo ze Gnojek sie na niego wewalil, a to znacz, ze narawde zle sie czuje :placz:
  16. Ksieciunio dzis nie je, wymiotuje zolcia ze sluzem i nie ma humoru (pobawil sie troche z Gnojkiem na spacerze, ale pileczka juz byla beee). Dopiero co Gnojek przechorowal polknieta skore z kurczaka (stanela mu w jelitach i niemal zaczela gnic, bo gdy ja zwymiotowal po prawie dobie to zapaszek byl niezbyt mily dla nosa), teraz Bolsowi cos dolega. Najgorsze, ze nie mam pojecia od czego. On nie zbiera zarcia na spacerach, oprocz suchego nic nie dostawal, wyjadl tylko miche Gnojkowi gdy tej jeszcze strajkowal z jedzeniem, ale on czesto mu wyjada, wiec to nie jest kwestia innej karmy. No i troche zbyt dlugi odstep czasu. Bede go musiala jutro zostawic w domu na czas treningu......a on tak nie lubi gdy wychodze z Gnojkiem na trening, a on musi zostac :-( Mielismy tez slady ukladac :-(
  17. AM W Polsce ustatowo jest wymog szcepienia przeciwko wsciekliznie nie zadziej niz 12 miesiecy. Taki jest wymog i nie ma on zwiazku z czasem utrzymywania sie przeciwcial w organizmie. Smieszna sytuacja jest np w Angli. Tam psa mozesz szczepic co dwa lata (w zaleznsci od rodzaju szczepionki), ale jesli chcesz wyjechac np do Polski, a raczej z niej wrocic, musisz miec zrobione badanie poziomu przeciwcial, ktore jest wazne dozywotnio, jesli szczepisz psa nie rzadziej niz co 12 miesiecy. A wiec, jesli planujesz wycieczki, musisz psa szczepic czesciej niz co dwa lata. Najnowsze badania rzeczywiscie mowia, ze po prawidlowo przeprowadzonym programie szczepie u szczeniecia z rewakcynacja po roku gwarantuje odpornosc do konca zycia psa. Jednak nie sa to calkowicie pewne badania, natomiast pewne jest, ze nie trzeba co roku. Tylko producenci sie jeszcze nie przestawili, wiec jak weci maja sie przestawic....Ja zaufalam pod tym wzgledem naszej pani epizootiolog i do 10-go roku zycia co dwa lata, potem co rok (chociaz na zajeciach z programow szczepien psow i kotow tez mowila, ze powinno sie co roku)Oczywiscie jest tez inna sytuacja z psami o obnizonym poziomie odpornosci (i kotami, np koty chorujace na FIV), np biorace czesto sterydy. Takie psy po pierwsze gorzej wytwarzaja przeciwciala, po drugie szybciej je traca (sterydy powoduja immunosupresje). Ludzie nie sa doszczeiani przeciwko chorobskom co rok, np p/ko zoltaczce jest szczepienie co 5 lat (lub badanie pozomu przeciwcial) i jakos nie choruja masowo na zoltaczke. Tylko ze na to wszystko sa badania, bo bez takich badan szczepionka nie zostala by wprowadzona na rynek. A u zwierzakow, no dla spokoju sumienia mozna co roku, u ludzi nie mozna "dla spokoju sumienia" bo kazdy lek ma jakies skutki uboczne, ale nie zawsze je znamy, bo sa to skutki bardzo odlegle w czasie. Najnowsze badania wskazuja, ze tak czeste szczepienia w pewien sposob uposledzaja uklad odpornosciowy zwierzaka. Skoro organizm dostaje gotowe przeciwciala, skoro nie musi nic produkowac, to po cholele sie wysilac, narzad nieuzywany zanika. Albo odwrotnie, nie ma z czym walczyc, bo na wszystko ma przeciwciala, to zaczyna wlaczc z samym soba. I co mamy? Alergie. W przypadku swini, ktora zyje raptem kilka lat nie ma to az takieg znaczeia. W przypadku psow zyjacych kilkanascie lat juz jest inna sytuacja. Oczywiscie sa to poki co tylko badania.
  18. Nie zdarzylo mi sie, zey ktos prosil mnie o odwolanie psow. Z prostej przyczyny, moim psom nie wolno podchdzic do innych bez mojej zgody. Oczywscie zdarza sie czasami wpadka, bo psy sa przede mna, a ktos nagle wyjdzie zza drzew ale wtedy sama od razu odwoluje psy i przepraszam wlascicieli. Natomiast to, co mowia i robia ludzie, gdy prosze ich o odwolanie swojego psa to chyba bym musiala codziennie spisywac, zeby zapamietac. Natomiast bardzo dobrze wychowalam juz wlascicieli psow na moim osiedlu i kazdy z nich gdy ide z psami, wola swojego pupila i pilnuje, zeby nie podbiegl d nas :evil_lol: Kilku po prostu postraszylam, ze skopie im psy,jesli jeszcze raz podbiegna. Oczywiscie gdyby pies byl niegrozny, nie zrobilabym tego, ale przecierz oni tego nie wiedza :diabloti: A ze jestem uwazana za nielubiaca psy (bo nie pozwalam moim baic sie z innymi) to chyba uwierzyli w moje grozby. Kilka osob tez przeciagnelam po osiedlu, bo niereagowali na moje prosby. Wiec gdy piesek do nas podbiegl, wybralam sie do domu, a ze pani nie potrafila odwolac swojego pieseczka, bo mial ja w d**** to musiala gnac az laskawie sie zatrzymam, zeby mogla go zlapac (z reguly po prostu czekalam w bezpiecznej odleglosci przed ulica, zeby sie psisku wypadek nie przydazyl).
  19. U doroslych psow ograniczam sie do szczepienia co dwa lata przeciwko nosowce, parwowirozie, chorobie Rubartha i kaszlowi kennelowemu. U psow, ktore nie przebywaja w duzych skupiskach psow (hodowle, wystawy, zawody) darowalabym tez kaszel kennelowy. Przeciwciala spokojnie utrzymuja sie 2 lata w organizmie doroslego, zdrowego psa, nie ma koniecznosci szczepienia co roku. Natomiast malo ktory wet to powie z prostej przyczyny: wedlug producenta szczepionek nalezy doszczepiac co rok, jesli wet zaleci szczepienie co dwa lata, a taki pies jednak zachoruje to po tylku moze oberwac wet (za niestosowanie sie do zalecen producenta danego leku).
  20. [quote name='ayshe']eddiii-100%posluchu to sie ma u takiego pieska na baterie i na pilocika.[/quote] Pod warunkiem oczywiscie, ze baterie sa sprawne :diabloti:
  21. [quote name='ada89'] a Bols to w ogóle... jakbyście zawsze robili ten sam ślad i jakby on podglądywał twoją kryjówkę... :diabloti: nawet 1/3 trasy nie zrobił i pobiegł w twoim kierunku... to dopiero bestia :p[/quote] To jest wlasnie Ksieciunio na sladzie....po cholera isc po sladzie, skoro ja wiem gdzie jest zagubiona osoba :evil_lol: ...chcialam mu na poczatek po dlugiej przerwie zrobic latwy slad....nastepnym razem ukladamy cos normalnego, bo to sie nie ma co wygoopiac.
  22. umok Na takie zawody kazdy przywozi co ma. Najczesciej jest to jakies ciacho albo salatka.
  23. umok jedzie z nami jako fotograf, wiec chyba bedzie to odpowiednie myto :evil_lol:
  24. [quote name='ada89']Jak to? Whisky to pewnie coś koło 10 waży :diabloti:[/quote] Odbimbaj sie, bo to sie moze zle skonczyc :diabloti:
  25. [quote name='ada89']Kazałaś mi wleźć do kałuży (?) to był rów z wodą!! powiedziałaś, że ot tutaj bedzie najlepsze miejsce... wlazłam na gałęzie ale, że stwierdziłam ze mnie troche widac, to zaczełam sie krecic i wpadłam, co nie zmienia faktu, że właściciele Loli mieli lepszą kryjówkę... suchą! A później do mnie jeszcze powiedziałaś, żebym poszła "tam miedzy tymi drzewami, niby to, żeby wiecej śladu nie zostawiać" wiedziałaś że tam bagno jest :diabloti:[/quote] Jak bys sie nie krecila, to bys nie wpadla. Poza tym powiedzialam, ze jesli nie bedziesz sie ruszac to i tak cie nie zauwazy zbyt szybko (w domysle, bo bedzie zbyt zajety weszeniem), wiec nie zwalaj winy na mnie, tylko trzeba bylo spokojnie siedziec. Wlasciciele Loli moze mieli leprza kryjowke, ale mieli gorsza sciezke, szczegolnie gdy Gosia prowadzila (przepraszam: probowala utrzymac sie na drugim koncu linki :evil_lol: ) Bolsa. Oczywiscie ze nic nie wiedzialam o tym bagnie. Gdybym wiedziala, nie kazalabym Ci tam isc :cool1: No dobra, dobra, juz nie przesadzaj. Nastepnym razem skombinuj sobie kalosze, albo wez buty na zmiane. No i przyznaj sie, nie spodziewalas sie, ze tak ladnie boorkowi pojdzie :razz: Powiedz, ze wszystkie te trudy byly warte efektu :razz:
×
×
  • Create New...