Jump to content
Dogomania

MałGośka

Members
  • Posts

    760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MałGośka

  1. Tyle czasu i nadal Sabcia nikomu w serce nie zapadła :( A to takie piękne stworzenie... Na spacerze - wesoła, radosna, poszczekuje, skacze, no żywioł ciągle próbujący wyszarnąć ręce ze stawów ;) Ale jednocześnie jej opanowanie jest na tyle bezproblemowe, że 12-letni wolontariusz dumnie może ją prowadzić :) W kojcu - smutnie kładzie mordkę na łapkach i patrzy uważnie na przechodzących... Wystarczy się zatrzymać i cichutko szepnąć "Sabka, Sabunia..." - by czarna psia masa w budzie piorunem ożyła i wymachując ogonem na wszystkie strony podbiegła do drzwi kojca :) Tyle czasu w zamknięciu... tyle podobnych do siebie dni za kratami... a nadal tyle nadziei w kochanych oczkach i uśmiech na zawołanie na pycholu... [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sabinka/Sabinka_16.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sabinka/Sabinka_17.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sabinka/Sabinka_14.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sabinka/Sabinka_15.jpg[/img]
  2. Uuu... nasiedziałam się przy naszym Delfinku dość sporo :) Ale dla małej - zdecydowanie za krótko... :( Jest niesamowita! Gdy człowiek tylko przechodzi wzdłuż kojców - Delfi robi to co robiła - czyli zazwyczaj smutno leży w budzie :( Ewentualnie pełna pretensji obszczekuje biegające luzem psy lub warczy ze złością na te co odważą się wetknąc swój nochal do niej. Jednak wystarczy choć lekko przyhamować przy jej kojcu, by mała w podskokach przyleciała do drzwi! I rozpoczyna się "spektakl" ;) Podać Wam scenariusz, czy jak kto woli - instrukcję obsługi Delfinki? ;) Należy miziać całego psa, najlepiej ropocząć od podstawionego boczku, który po chwili zmieni się na plecki, następnie drugi boczek. Dla odmiany może zostać wystawiony brzuszek - panna ma dokładnie opracowane metody skutecznego podstawiania ciałka :) Moment, który był mi potrzebny dla zrelaksowania mojego skostniałego już z zimna palca, Delfi wykorzystała na podstawienie łebka :) Cóż mi pozostało? Użyłam wszystkich dostępnych palców do wygłaskania spragnionego pieszczot psiaka :) Tragedia rozpoczyna się w momencie próby odejścia - Delfi ogarnia rozpacz... :( Ma znów zostać sama?!? Tak strasznie potrzebuje kontaktu z ludźmi, ruchu, zainteresowania... :(
  3. Widzę avii, że odpowiedź już uzyskałaś - Super Mantis czuwa :buzi: Zacytuję Wam co Amie napisała po spotkaniu (jeszcze we wrześniu) z naszym staruszkiem "nos w nos" :)
  4. [b]Aga [/b]- jestes moim marzeniem, wiesz? I pewnie nie tylko moim... ;) Sklonuj się i wyślij swą "kopię" do mnie, co? ;)
  5. Tak przyszło mi do głowy, że ten topik to dla nas takie miejsce skupienia, spowolnienia, zamyślenia... Zobaczcie ile osób tu zagląda - i nas "weteranów", ale i tych nowych, którzy Rotti poznali przez nasze wspomnienia o niej... Ile przez ten czas odeszło od nas bliskich, kochanych osób, zwierząt... Ile przeżyliśmy - chwil radosnych, chwil smutnych.. O ile doświadczeń - tych dobrych, i tych złych - jesteśmy bogatsi... Wracam tu - bo Rotti to dla mnie przykład osoby, która przez swoje czyny potrafiła wpłynąć na życie tylu, niby obcych, osób... Gdyby nie wsparcie Rotti i paru innych dogomaniaków - nie wiem czy jeszcze robiłabym to co robię, czy miałabym na to siły. Nie poddałam sie wtedy - a teraz to już chyba nie mogę. Gdyby była z nami - ilu psom znalazła by dom? Ilu by pomogła? Ale nie żyje - więc czuję się niejako zobowiązana kontynuować to w czym pomogła moim "psom w potrzebie"... To ona uświadamia mi jak kruche jest życie - i jak mało mamy czasu by pomagać innym...
  6. Psotka jest malutka. Taka "nakolannikowa" ;) Aniu - wirtualna opieka to naprawdę bardzo dużo - więc nie umniejszaj tutaj swej roli, oki? :nono: ;) A Psotka... Psotka to... hmmm... dama z charakterkiem ;) To ONA musi mieć ochotę na kontakt i to ONA decyduje czy chce być pogłaskana czy też nie. Już taka niesmiała nie jest ;) Bezceremonialnie pakuje się na kolana i sprawdza co też ciekawego trzymam w dłoniach, potrafi wepchnąć swój łepek pod rekę - i łaskawie daje się pogłaskać :) Znając jej możliwości (ale tylko z opowiadań) - nie ryzykuję przekroczenia ustalonych przez małą granic, w związku z czym jestem "akceptowalna" :) Gdy w jakiejś psiej scysji Psocia oberwie od innego psa - płacz podnosi na całą okolicę. Gdy usłyszałam to po raz pierwszy, byłam naprawdę przekonana, że trzeba Psoteczkę łapać w ramiona i weta wzywać, bo psiątko strasznie cierpi... Teraz już wiem, że rozpacz pojawia się "na wszelki wypadek" i trwa do pokazania się na horyzoncie smakołyka ;)
  7. Nasze cudo nadal czeka na odmianę losu... Uwielbiam, kiedy Sońka do mnie przychodzi... A to nie takie proste ;) Musi minąć trochę czasu, by schroniskowe szczekacze uspokoiły się i przyzwyczaiły do mojej obecności - przestały mnie zaczepiać, zachęcać do zabawy, przytulać się na siłę, dawać buziaki, wpychać na kolana :) Gdy już wszystkie ogony zajmą się własnymi sprawami, nagle obok mnie pojawia się Sońka - uśmiechnięta i... cała moja :D Gotowa do głaskania, przytulenia, pogadania; jednocześnie przy tym jak zwykle subtelna i delikatna... Hmm... czy ona ma wady?... Ktoś może wie? ;) No chyba, że wadą nazwiemy jej zdolności wspinaczkowe ;) [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sonia/Sonia_16.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sonia/Sonia_17.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sonia/Sonia_18.jpg[/img] [img]http://www.schronisko.wielun.pl/adopcje/Sonia/Sonia_19.jpg[/img]
  8. [quote name='Dina2']Czy uda mu się znaleść dom przed zimą? :( Dziewczyny - powiem szczerze... Wątpię... :( Wiking to staruszek, do tego nienajmniejszy- łatwiej jest przygarnąć niewielkiego seniora, który nie zajmie dużo miejsca, a i ewentualne leczenie (a w tym wieku kłopoty ze zdrowiem to przecież norma...) też może być kosztowniejsze w przypadku psa wikingowej wielkości. Ale... może zdarzy się cud, jak w przypadku Dianki? Może znajdzie się osoba, dla której ani wielkość Wikiego, ani jego wiek nie będą przeszkodą do ofiarowania mu odrobiny ciepła i domowej stabilności...?
  9. Asiu - już napisałam na topiku Elzuni: paczucha przyszła, Ewa prosiła bardzo, baaardzo Ci podziękować :D
  10. [b]Asiu [/b]- paczuszka dotarła :D Dziękuję Ci baaaardzo - a Elzunia macha tym swoim wiecznie ruchliwym merdaczem ;) Oczywiście - nie ma problemu z podaniem jej i maluchowi witaminek :)
  11. [b]Asiu [/b]- dziś naszą panienkę cudną pozdrowiłam od Ciebie - ale na przytulenie się nie zdecydowałam bo zostałam potężnie obszczekana ;) Pewnie weszłam na teren "chroniony" ;) W końcu malutkie dziecko to rzecz święta, a jakie obowiązki :) Na razie musi maluszka podchować... Ale jak masz coś dla matek karmiących - to możesz podesłać, bo w końcu dzieciak, choćby jeden, mamusię eksploatuje... :roll: (tylko opisz w paczuszce, że to konkretnie dla niej) Buzi wielkie...
  12. Ych...dawno w schronisku nie byłam, planuje teraz w sobotę się tam wybrać, więc może niuni się będę miała okazję poprzyglądać. Tyle, że może byc to utrudnione. Elza własnie się oszczeniła :o Musiała zajść w ciążę w połowie sierpnia, czyli bardzo szybko po poprzedniej. Nikt z nas nie zauważył u niej cieczki, ciąża tez była wogóle niewidoczna :( Szkoda, bo można było przeprowadzić sterylkę... A tak - decyzją weta Elza urodziła maleństwo. A wetka przymierzała się już do operacji Elzy nóżek... Bo ostatnio, pomimo leków Elza bardzo już kulała :( Teraz myślę, że może na stan nóg miała wpływ ciąża i burza w organiźmie tym spowodowana. Czyli - po odchowaniu malucha Elza albo będzie wysterylizowana albo przejdzie operację nóżki - w zależności od aktualnego stanu (co będzie pilniejsze)
  13. Do tego, że "bywamy" w lokalnych gazetach zdążyłam sie już przyzwyczaić, choć zawsze mnie to cieszy :D Ale gdy napiszą o nas w gazetce idącej na całą Polskę - tooo dopiero humor poprawia ;) Teraz, jak to Amie powiedziała - mamy "rozkładówkę" w najnowszym numerze "Naj" :D Tutaj możecie sami przeczytać cały artykuł Reporterzy spędzili u nas parę godzin, Ewa bardzo miło całość wspomina :) Szkoda jednak, że nie dostałam tego do autoryzacji - bo pojawiło parę nieścisłości i błędów, np.: z naszej Szarmenki zrobił sie Szrem, historia Rysia uległa lekkiemu zniekształceniu ;) Jednak ogólnie jesteśmy zadowoleni, zwłaszcza, że wzrosła oglądalnośc naszej stronki :o :D
  14. A! [b]Dziewczyny [/b]- nie ma to jak Gwiazdka z zaskoczenia! ;) :D [b]Tarantino [/b]- uważaj z takimi tekstami, oplułam sobie monitor ;) A będziemy jeszcze w NAJ, ponoć 25-go października :D
  15. [quote name='MałGośka 21 kwietnia 2005'][b]AKCJA "OBRÓŻKA"[/b] rozpoczęta! [/quote] No i zakończona! :D Sukcesem oczywiście! Zapraszam Was do przeczytania relacji i do obejrzenia zdjęć :) [url=http://www.schronisko.wielun.pl/akcje/Obrozka-lato2005.html]Akcja "OBRÓŻKA" - wiosna/lato 2005[/url]
  16. [b]Gabi [/b]- dziekuję za miłe słowa, no i życzę dużo sił, bo są one Wam faktycznie potrzebne... :( A teraz się pochwalę! ;) [b]W najnowszym, październikowym numerze "Mojego Psa", na 52 stronie jest wywiad z moją Ewą [/b] :lol: :lol: :lol: Jesli nie macie gazetki - to [url=http://www.schronisko.wielun.pl/artykuly/moj-pies.jpg]zapraszam TUTAJ[/url] 8)
  17. Nie... Niunia nadal czeka na usmiech losu :(
  18. [b]Gajowa [/b]- spokojnie :D Ty po takim zabiegu tez byś piszczała ;) Po prostu obserwuj. Co do kołnierza - przeszłam juz tyle psich operacji, że ZAWSZE zakładam go psu - wolę to niż stres psa związany z ponownym szyciem rany :( Jeśli możesz ją obserwować - możesz go nie zakładać, ale przecież w nocy usniesz... więc lepiej ją przyzwyczajaj od razu, lub jak troszkę lepiej po zabiegu się poczuje. Pies w końcu przyzwyczai się, nauczy się z tym żyć i radzić sobie. Mój Supeł w kołnierzu potrafił biegać za rzucanymi mu jabłkami na ogródku - w biegu zadzierał głowę wysoko, a dobiegając stawiał kołnierz na ziemi i obgryzał w takim kloszu zdobyte jabłuszko ;) Będzie dobrze :)
  19. [quote name='Murka'][b][color=red]205 zł[/color][/b] przekazałam Małgośce, [b]na pomoc dla Sary[/b], czekam na potwierdzenie, że pieniążki doszły. [url=http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=21340&postdays=0&postorder=asc&start=0]Tutaj jest topik o Sarze potrzebującej pomocy[/url] [/quote] Wprawdzie tego potwierdzenia nadal nie otrzymałam, ale jestem na 100 % pewna, że wszystko jest oki - tylko w tej chwili jest utrudniony kontakt na linii Edytka (czyli nasz "reporter z frontu") - Darek (sarowy pańcio)... Jak tylko dostanę potwierdzenie - dam znać :) No i oczywiście - wszystkim, którzy przekazali pieniążki na Kubusia - a teraz otrzymałą je "moja Sarunia - [color=blue]dziękuję[/color]... :oops:
  20. [b]CoolCaty [/b]- paczuszka dotarła, Ewie szczęka opadła ;) [b]HebaNova [/b]- dziękuję bardzo! Każda paczuszka to radocha i dla nas i dla psiaków :) A jaka niespodziewanka fajowa! ;)
  21. [b]CoolCaty [/b]- jak ja Ci się odwdzięczę, hę? :hmmmm: :lol: :lol:
  22. Dziewczyny - oczywiście! Wprawdzie zgłosiła się do mnie pani z propozycją załatwienia książeczek, ale na razie jeszcze ich nie ma, no i nie wiem ile (i czy wogóle) sie pojawi...
  23. [b]GoniaP [/b]- widać mniej więcej na zdjęciach: ponad kolano, wielkość mniej więcej labradora.
  24. Tarantino - :buzi: [quote name='tarantino100']Jestem z siebie dumna hi hi 8) I się nie dziwię :D Zaraz do Ciebie odpiszę!
  25. Asiu - doszła, oczywiście, w sobotę widziałam nawet Twój liścik i poczęstowałam się oczywiście czekoladką (uwielbiam Merci ;) ) Do tego w sobotę właśnie nasza Amie zabrała pod pachę jeszcze jedną warszawiankę - i przywiozły nam "troszkę" darów :angel: Nawet sobie nie wyobrażacie jak takie rzeczy jak te Wasze dary, choćby najskromniejsze, Wasze listy w paczkach, miłe słowa, a tym bardziej osobiste odwiedziny potrafią podnieść na duchu Ewę, p. Krysię, że o sobie nie wspomnę... Bo co innego jest gdy ja opowiadam, że ta i ta osoba coś mówiła, nawet jesli wydrukuję - a co innego gdy obie moje panie osobiście widzą, że los naszych wieluńskich psiaków nie jest obojętny, i to ludziom z całej Polski, a nawet spoza jej granic, że jest zawsze ktoś, kto ciepło o nas mysli, kto nas wspomoże gdy jest ciężko :oops: I tak jest chyba we wszystkich tego typu miejscach... Codzienne zmagania z kłopotami, walka o psie zdrowie i życie, użeranie się z biurokracją, brakiem środków, brakiem wszystkiego, a przede wszystkim warunków, podejściem ludzi, cierpieniem skrzywdzonych zwierząt - potrafi wykończyć najtwardszych - zwłaszcza, gdy człowiek mysli, że jest z tym wszystkim sam... Wsparcie innych - dodaje skrzydeł :) Może to banalne stwierdzenie - ale tak własnie jest... Dlatego - dziękuje Wam wszystkim bardzo, bardzo gorąco... :oops:
×
×
  • Create New...