Teraz, zimą, kiedy nie bardzo mają gdzie zdzierać, obcinam co tydzień, latem co dwa tygodnie.
Krzysiek w ogóle nie pozwala sobie obciąć - gryzie, więc odpuściłam.
Edek, Bartek i Stefan - spoko.
Natomiast obcinanie pazurów Felkowi to cyrk.
Grzesiek kładzie się na nim całym swoim ciężarem, ja tnę.
Jeszcze nawet nie dotknę pazura, Felek wyje, jakbym obdzierała go ze skóry.
Teraz to pół bidy, bo okna pozamykane, ale latem sąsiedzi mogą sobie nieźle pomyśleć :lol: .
Zdarza mi się czasem, że przytnę za bardzo, krew się leje, ale żaden nigdy nie zareagował, tak jakby to nie bolało.
Po zakończeniu "akcji pazur" wszyskie dostają ciacho i są bardzo szczęśliwe.