charciara
Members-
Posts
731 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by charciara
-
Eeeeeee, ja z przyjemnością o włoszczyźnie poczytam :D
-
Kilka pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi...
charciara replied to SZAMAN's topic in Chart Polski
Wyniki z tego przeglądu są w ostatnim numerze PSA z ubiegłego roku. -
Dzięki :D . Jest jeszcze jeden, którego nie ma jeszcze na stronie, ale już wkrótce.
-
SZAMAN, może tych nie widziałaś: http://www.chartpolski.republika.pl/ http://celerrimus.friko.pl/
-
Ten obrazek jest niezły :o :o :o
-
Poproszę więcej greyów i pipet !!! :lol: :lol: :lol:
-
Przedstawiam Szanownemu Towarzystwu Pikutka:
-
Przyślij zdjęcia do mnie - salamon@neostrada.pl - ja je gdzieś wetknę, żeby możnabyło tu pokazać.
-
Numer stulecia odwalił Felek latem zeszłego roku. Byliśmy na łąkach, słoneczko przygrzewało dość mocno, jakiś pan leżał na trawie, odpoczywał sobie. Obok postawił rower i dość dużą torbę. Felek pędząc z prędkością światła zgarnął tę torbę w paszczę i popędził dalej. Na szczęście niczego nie uszkodził, niczego z tej torby nie gwizdnął, udało mi się zabrać mu tę zdobycz. Pan okazał się normalny i pękał ze śmiechu, krzycząc: "Felek, ale z ciebie numer !!!"
-
I podobno cena za krycie tym psem ma porządnie wzrosnąć :D :D :D .
-
Nie miałyby gdzie się rozpędzić, bo tam mnóstwo wieszaków z ciuchami, jakby to wszystko poroz......., to by było cóś :D :D :D !!!
-
Ja ostatnio oswajam najmłodszego greya z miastem - ulicami, sklepami. Żeby czuł się pewniej biorę także Felka. Mają specjalne chody u wujka fotografa, rozwalają się na podłodze i ludzie chcący zrobić sobie zdjęcie do paszportu, czy też inne, muszą przez dwie bestie przeskakiwać. Nie ma przeproś - psy przyszły w gości. Chodzimy też do zaprzyjaźnionego ekskluzywnego sklepu - tam dwie bestie stają w drzwiach i patrzą, co się dzieje na ulicy. Przechodzący ludzie patrzą zaciekawieni, klientki z pewną taką nieśmiałością próbują wejść do sklepu, a bestie z rozhuśtanymi ogonami i jęzorami na wierzchu witają. Jedna z pań zaproponowała szefowej sklepu (Dunce), żeby psy wynajmowała ode mnie, bo "tak pięknie prezentują się na wystawie" :D .
-
I pewnie świetnie się je obsikuje :megagrin: :megagrin: :megagrin:
-
Oczywiście przedstawiające charty :D
-
No, Rotti - przy piątce to już będzie konieczne :D .
-
Ha, ja już zrezygnowałam z klamek - Edek nauczył się drzwi otwierać. Teraz mam gałki i widzę po śladach, że już próbuje wziąć się za nie. Ogródek - iglaki wymieniamy co roku, nie pomaga dość wysoki płotek, bo bestyje pokonują go z miejsca - bez rozbiegu. Trawnik też co roku jest nowy :D , bo albo zaszczają albo rozkopią albo poryją łapskami, kiedy zaczną się ganiać :D .
-
Pierwszego w ogóle :D .
-
Przykładem doskonałym może być 2-letni Felek i Stefania. Felek zachowuje się jakby był szczeniakiem i obydwa całe uśmiechnięte śmigają po łąkach aż miło patrzeć. W domu też bawią się jak dwie chodzące głupotki :D .
-
I Stefanię zobaczy i Felusia :D . A brat Stefanii, mieszka dość blisko nas, więc pojedziemy go odwiedzić i ewentualnie pomóc właścicielowi, bo to jego pierwszy pies w życiu. Niedługo Łowicz w herbie będzie miał greya zamiast pelikana :lol: .
-
Nadzieja, he he he. Krzyś - najstarsza pipeta, w szczenięctwie kochał gąbkę. Zeżarł kilka swoich legowisk, dwie moje kanapy, dobrał się do materaców w sypialni. Jak tylko wyczuł, że gdzieś pod materiałem jest gąbka, musiał się do niej dostać i pogryźć w drobny mak. Bardzo lubił też zjadać bombki z choinki - to cud, że nic mu się nie stało. Gryzł je na kawałki i połykał, potem w kupie widać było białe szkiełka, a bombki były złote. Edek - druga w kolejności pipeta - był wybitnym elektronikiem. Zżerał telefony, piloty, karty do dekodera Cyfry+, płyty CD, potrafił wyciągnąć 6-metrowy kabel ze środka odkurzacza i pogryźć go na kawałki długości 1 cm - równiutkie :lol: , wyciągnął też w tylko sobie znany sposób kieszeń na kasety z magnetofonu. Trzecia pipeta - Bartek - narobił najmniej szkód - nie pamiętam co. Wszystkie pipety uwielbiały czytać, począwszy od gazet, przez książki, skończywszy na fachowych czasopismach meblowych Grześka. Natomiast greye nie niszczą (z wyjątkiem kawałka korka ze ściany zżartego przez Felka), za to są świetnymi złodziejami. W domu kradną żarcie, kiedy zapomnę schować. Największe urwanie mają z nimi sąsiedzi. Felek kradł wycieraczki spod drzwi i śmigał z nimi po podwórku, często sąsiedzi przychodzili zapytać się, czy nie znalazłam przypadkiem ich buta. Stefan natomiast ściąga ciuchy suszące się na sznurkach, jakieś chodniki, futrzaki itp. Tyle sobie przypomniałam, ale duuuużo więcej było takich psotek :D .
-
Tak sobie czytam i usiłuję przypomnieć jak to ze mną było. Ja nie miałam tak jak Wy !!! :o Żadnych prowadzanych na smyczy pluszaków, żadnych psich książek, z wyjątkiem chyba "Anielki". Bawiłam się "tradycyjnie" lalkami, a latem śmigałam po okolicznych drzewach, strzelałam z łuku i procy itp. W mojej rodzinie odkąd pamiętam zawsze były koty - zwykłe dachowce, zwane europoejskimi. Mój pierwszy pies, a właściwie suka, pojawiła się gdy miałam jakieś 10 lat. Była to jakaś przedziwna mieszanka ONa, wyglądała trochę charcio. Zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach mając 9 miesięcy. Charciory pojawiły się koło trzydziestki i już mnie nie opuszczą :D .
-
To szajka dwupsowa (duży może więcej) :D . Nic im się nie poskręca, a że złodzieje, to wiem, nie raz się już przekonałam. A greyek tak stoi, bo nie chciał stać, wolał się bawić i ogonkiem wywijać :lol: :lol: :lol:
-
On jest chyba trochę do "naszego" Matrixa podobny, KARLSTAD ma na imię. Moja szajka Stefanowo-Felkowa ukradła dzisiaj pół talerza pierogów z kapustą i mięchem, teraz nieźle popierdują :D .
-
To ten, na zdjęciu ma 4 miechy chyba: A swoim pewnie dałaś suchy surowy maszkaron :D :D :D