Jump to content
Dogomania

DeDe

Members
  • Posts

    445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DeDe

  1. W Opolu miała 9 miesięcy, teraz - 9 lipca - skończyła roczek :). Od Oparów mamy cairna (a właściwie - moja mama ma). Facet jest spokojny, bardzo kulturalny. Chyba nie przepada za płochliwymi belgami, bo na moje tłumaczenie o skakaniu z miłości powiedział : "bardzo dobrze, bo one zbyt często są płochliwe". Lubi owłosione gronki i tervy. Ale specem to bym go raczej nie nazwała - stawia na efektowność, nie zauważając pewnych wad (np.jasne oko, zbyt szeroko rozstawione uszy, wzrost czy wadliwy włos - co szczególnie widać było po maliniakach). Ale tacy sędziowie też muszą być - podobało mi się jego sędziowanie i chętnie znowu wybiorę się do niego.
  2. ZH, zgadzam się z Tobą - dobry szkoleniowiec mógłby natomiast poobserwować Gosię&Tobiego i doradzić im najlepszą metodę postępowania. Poza tym, psy chodzące na szkolenie PT nieco zmieniają swoje podejście do właściciela. Gosia&Tobi, spróbuj dawać michę za komendę, po jakimś czasie ( wciąż dawaj michę za komendę) psa zapnij na smycz - kiedy będzie jadł, pokaż mu, że masz w ręce coś dobrego i chcesz to włożyć do miski. Jeżeli zacznie warczeć lub zaatakuje, ostro go skarć - po czym, kiedy przestanie warczeć, pochwal i włóż przysmak do miski - po czym pozwól mu jeść i już w tym dniu nic z tym nie rób. Pies musi być zapięty właśnie po to, aby nie mógł Cię ugryźć.
  3. Ehhh... na razie pozostaje praca, praca, praca... i nadzieja, że kiedyś ta praca da efekty.
  4. DeDe

    Awiomarin

    Na pociechę mogę tylko dodać, że moja belgijka w aucie wymiotowała tylko jako małe szczenię - dzisiaj (ma 12 miesięcy) znosi świetnie każdą podróż, każdym pojazdem - niezależnie, czy w nogach, czy w bagażniku kombi, czy na siedzeniu - i czy to 15 minut, czy kilka godzin. Może po prostu niektóre psy dłużej z tego wyrastają... i tego się optymistycznie trzymajmy 8)
  5. Nice - Oparę w Opolu trochę cofnęło...ona przy tym "rzucie" często robi "belgijski uśmiech" - tzn. marszczy nos, że aż dziąsła są na wierzchu. Na szczęście, kiedy wytłumaczyłam mu, że to z sympatii - a i później dała się bez problemu omacać (radośnie merdając przy tym ogonem), zrozumiał i wybaczył :D . Na ulicy prowadzę ją krótko na smyczy, ale zdarza się, że skoczy w czyimś kierunku... i jak ja mam wytłumaczyć, że to z czystej sympatii i nadmiaru temperamentu :niewiem: ?
  6. Jeżeli warczy i trzęsie się, to zachowuje się jak psiak który WIE, że jesteś od niego silniejsza, boi się Ciebie zaatakować, ale równocześnie nie widzi innego wyjścia... być może ciągłe asystowanie przy misce traktuje jako zagrożenie z Twojej strony (nawet dominant nie tkwi wciąż przy misce podporzadkowanego - jeżeli podchodzi, oznacza to, że ma jakiś interes - zwykle kończący się zabraniem michy). Są jeszcze inne metody - np. trzymanie miski w ręce, kiedy pies je i co jakiś czas w sposób widoczny dla psa wrzucanie do miski pysznego kąska, dawanie michy tylko za wykonaną komendę waruj.
  7. Moja widuje rowery bardzo często - na ulicy, w parku, za miastem. Natomiast zauważyłam, że jak nie ma "głupich zrywów" kiedy idzie na smyczy, przy nodze, nie goni, kiedy pracujemy bez smyczy i nie goni rowerów, kiedy bawi sie z innym psem - goni rowery, kiedy ma luz. Na szczęście wraca, ale wkurza mnie to, że w ogóle rusza. Wiem, dlaczego to robi, ale i tak jest to irytujące :)
  8. Moja kocha sędziów aż za bardzo, bo dosłownie "rzuca im się w ramiona" ;). Na szczęście nie w celach konsumpcyjnych :lol: . Gorzej, że podobnie postępuje na co dzień (z czym walczę...), a wtedy bywa to kłopotliwe... :roll:
  9. DeDe

    Awiomarin

    Miałam podobny problem z naszą ON-ką - nie tolerowała podróży samochodowych dłuższych niż 15 min. (wymioty, wymioty, wymioty...). Mimo, że nie jadła 24 godziny przed podróżą, a 30 min. przed wyjazdem dostawała aviomarin, mdłości i tak nie ustępowały. Natomiast po tabletkach były rzadsze i suka zaczynała się wiercić, zanim zwymiotowała (czego bez aviomarinu nie było)-zwykle zdążyliśmy się zatrzymać. Aza ważyła 40 kg i dostawała 1 tabletkę.
  10. Masz rację - stafiki już takie są :) Kolejność pytań - ja najczęściej słyszę -bez rodowodu czy z rodowodem? -cena? -kolor i płeć? Jak juz napisałam, cenę jestem w stanie obniżyć (i to znacznie), kiedy ludzie są NAPRAWDĘ fajni - a widać, że nie mają pieniędzy. A takie osoby zwykle nie zaczynają rozmowy od ceny (przynajmniej u mnie tak się nie zdarzyło-zastrzegam).
  11. Dag, jak Cię lubię - łagodność, wygląd, radość i chrumkanie - są to swego rodzaju "zalety uzytkowe". I są to konkretne cechy charakteru, właściwe dla danej rasy. Co do reszty - nie wypowiadam się, bo co miałam do powiedzenia, powiedziałam.
  12. DeDe

    Smakolyki

    :lol:
  13. Martan, właśnie zamierzam się wpisać do forum na belgach - mam teraz luzy w pracy, znowu mogę robić "nasiadówki" :wink: A z młodą... to jeszcze troche potrwa, ale zaczynamy sie dogadywać :lol:
  14. Co prawda, nie mam yorków i moje dziewczynki znacznie różnią się od waszych pupili (zwłaszcza rozmiarami), ale, mam nadzieję, nie weźmiecie mi za złe zabrania głosu w tym temacie. Generalnie, wyznaję zasadę - gdzie nie chca mojego psa (w moim przypadku - psów), tam i mnie nie zobaczą. Na szczęście mam zaprzyjaźnione knajpki, gdzie zawsze mogę wejść z psami, a właściciele, goście i barmani to "ciocie i wujkowie". Trzy razy byłam z dziewczynkami w kościele (grzecznie, w przedsionku) - raz ksiądz udał, że nie widzi, raz... uśmiechnął się (czyli jest jakaś nadzieja...), a raz kazał mnie wyprosić (poprzez ministranta, rzecz jasna, sam nie miał odwagi??? ). Niemniej w Polsce pies dalej traktowany jest jako "persona non grata" - co stawia nasze państwo w żałosnej końcówce krajów "cywilizowanych".
  15. DeDe

    Smakolyki

    Pancelot, to juz nie wiem, co Ci poradzić. Zawsze miałam rasy bardziej współpracujące z człowiekiem, niż husky. W Czechach jest babka, która ze swoimi husky z powodzeniem startuje w zawodach szkoleniowych - skontaktuję się z kumpelą, aby zajrzała tutaj i podała Ci link do jej strony. Może tam znajdziesz więcej rad.
  16. No właśnie o tymże Tomku, który jest inicjatorem tych testów i hodowcą borderów, mówię. Znamy się już długo i rozmawialiśmy o poddaniu Kiry testom (chociaż Tomek się nabija bo uważa, że przy gronkach osiwieć można... a widząc ostatnio moją młodą zapytał, co jej jest, że taka spokojna :wink: ).
  17. Pomysłowe dziecko :D
  18. Cóż...na owcach Kiry nie sprawdzałam, chociaż juz od dawna sobie to obiecuję (zwłaszcza, że mój kumpel zajmuje się właśnie szkoleniem pasterskim). Natomiast widzę, jak młoda "zagania" wszystko pozostałe - zwłaszcza psy, które są z nią na spacerze. Zagania też dzieci - na to muszę uważać, bo większość mam płoszy się w takich momentach - co jest całkowicie zrozumiałe. Podobnie ma z rowerzystami - nie biegnie za nimi po to, aby ich ugryźć, ale zabiega im drogę i ewidentnie zawraca w moją stronę.
  19. DeDe

    Smakolyki

    I jeszcze jedno przyszło mi na myśl- nie daj jej dwa dni jeść, a na spacer wyjdź z michą.
  20. DeDe

    Smakolyki

    Z obrazka wnioskuję, że masz husky - moja koleżanka "huskiara" mawia, że one reagują na komendy po ukończeniu 8 lat :wink: Serio - a piłeczka, patyczek, ukochana maskotka?
  21. Nice, cos w tym musi być. Zastanawia mnie natomiast, dlaczego rusza przy Tobie i Twoim ojcu - powinna przywódcy (czyli Tobie) zostawiać decyzję. Może więc to, że rusza zawsze w takich sytuacjach, związane jest z czymś innym ? ps. Lubię takie "gdybania" - czasami dochodzi się do czegoś konstruktywnego, na co sam człowiek nie wpadnie :wink:
  22. DeDe

    Smakolyki

    popieram. Problem chyba nie leży w smakołykach... .
  23. Kobiety szczęśliwe... <z zazdrością>. Żadna z moich małpiszon nie sygnalizowała i nie sygnalizuje - po prostu czekaja na porę wyjścia, a kiedy je przypili np. biegunka (dzięki bogu, rzadko się zdaża) to jedna zaczyna się trząść, a druga maszeruje na balkon. Trzecia (świętej pamięci) maszerowała do łazienki. No niby można nazwać to sygnalizowaniem, ale wtedy jest juz tak na "już", że nawet butów nie zdążę założyć.
  24. Dzięki :). Teraz podklejamy się pod jakąś inną grupę PT I, a od jesieni chcę robić PTT. IPO zostawiam sobie na przyszły rok, aż młoda dojrzeje.
  25. zaba14, to rzeczywiscie miałaś pecha co do tego "niemiłego" hodowcy. Ja dwa razy sprzedałam szczenięta jako "pety" i nie żałuję - trafiły w super ręce, a do tego jednemu z nich jąderko zeszło, ząbki stałe wyrosły w komplecie - nawet na wystawach się ze dwa razy pokazali, ale potem stwierdzili, że nie dla nich ta forma rozrywki (chociaż psiak doskonałe dostał). Zresztą, zdarzyło mi się też mocno obniżyć cenę za szczeniaka, bo wiedziałam, że trafi w super ręce - i tez nie żałuję. Natomiast przykro mi, że kilka lat temu dałam suczkę na warunkach hodowlanych ludziom - wydawałoby się - uczciwym, do tego moim znajomym. Nie dotrzymali umowy, suka przepadła (w sensie wystawowym i hodowlanym) a ja - chociaz oficjalnie właścicielka - nie mogłam na nich wpłynąć (przecież nie odbiorę suki).
×
×
  • Create New...