Jump to content
Dogomania

DeDe

Members
  • Posts

    445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DeDe

  1. Uffff... egzamin zdany - 193pkt., oc. doskonała, lokata III. Byłoby lepiej, ale znerwicowana przewodniczka (czyli ja...) za blisko odeszła na przywołaniu "do mnie" z waruj, no i biedna psica nie wyhamowała... . Ciachnął nam za to równo, ale sprawiedliwie - trzeba przyznać.
  2. Owszem. Nie przekreślam całości - rozumują (razem z współautorką) nieźle, ale potem coś im się zaczyna mieszać... jeżeli prawdą jest to, co piszą o swoich dokonaniach, to najprawdopodobniej całkiem nieświadomie używają "mowy gestów" - co nijak się ma do ich teorii o wygłaszaniu do psa pełnych zdań (zamiast krótkich komend), w dodatku za każdym razem innych, i jeszcze czekania 10 sekund, zanim pies zareaguje... .
  3. Jakiekolwiek bieganie za celem ruchomym jest niebezpieczne, rozumiem Cię więc doskonale. Co mi po tym, że odwołam psa, jeżeli nanosekundę wcześniej coś mu się może stać??? W dodatku Młoda nocą ma tendencję do biegania za światłami samochodów - absolutnie nie mogę jej puścić ze smyczy nawet na wsi, w nocy, przy pustej ulicy (a nuż coś pojedzie - światła widzać nawet między drzewami, a co mi po odwołaniu, kiedy pies i samochód są szybsze niz moja reakcja...). U owczarków taka reakcja na ruch to pewnie chęć zagonienia stada (tak to sobie tłumaczę ...).
  4. Wszystkie moje dziewczyny biegały za rowerami...(ciekawe o tyle, że psy-samce, własność rodziców, nigdy...). I szczerze Wam powiem, że dzisiaj juz nawet nie pamiętam, jak to się stało, że im przeszło. Obecnie moja "Młoda(wiek - niespełna 12 miesięcy)" ma etap rowerowy. Rusza za rowerem, ale reaguje na odwołanie. Moim celem jest to, aby w ogóle nie ścigała rowerów - zwłaszcza, że wkrótce wybieram się na urlop na wieś, a tam ciagle - rowery, kury itp. Obecnie stosuję metodę zapobiegania (podobnie jak Nice Girl) - widzę, że patrzy, ożywia się, przywołuję ją i nagradzam za wykonanie komendy. Problem zaczyna się, kiedy gdzieś "w terenie" Młoda pierwsza dojrzy rowerzystę... wtedy mogę ją już tylko odwołać (a nie o to nam chodzi...). Metodę z linką przerabiałam - dzięki temu Kira (czyli Młoda) nauczyła się wracać.
  5. Kochanie, kto by Cię wziął za potwora. I ile potrzeba na karmę? Kto zajmie się psami? Można jakoś pomóc?
  6. Radziłabym też nie brać jako lekturę obowiazkową książki "Mądrzejsze niz myślisz"... a wiem, co mówię, bo czytałam. Były momenty, że nie wiedziałam - śmiać się, czy płakać.
  7. Spróbuj na chwilę zakładać kaganiec w domu, pochwal, zdejmij, nagródź. Chwile przedłużaj. Polska rzeczywistość jest taka, że każdy pies musi - niestety - nauczyć się chodzenia w kagańcu. Z "fefaniem" poradziłam sobie tak - kiedy psiska brały coś do mordy, wręcz ryczałam "FE" pomagając sobie solidnie szarpnięciem - zaraz, kiedy wypluły, radosne "ślicznie" i przysmak z mojej kieszeni. Skutek uboczny - jedna z moich dziewczyn radośnie aportowała okoliczne śmieci, oczekując w zamian nagrody :). Ale to chyba lepsze, niż zżeranie wszystkiego (zwłaszcza, że z tego wyrosła). I jeszcze jedna uwaga - najgroźniejsze "FE" i szarpnięcie nie działają na psy, na które permanentnie wrzeszczymy i szarpiemy się z nimi.
  8. "Takie rzeczy się przecież nie zdarzają. Nie w tym życiu. Nie tym domu. Nie nam. My o Takich Rzeczach w gazetach czytamy i kręcimy głowami. Nie nam...? "
  9. Niezbyt rozumiem, o co Ci chodzi - prześledziłam powtórnie temat i nie padło tu zdanie o "odkładaniu słuchawki". Nie lubię niejasnych sytuacji, prosiłabym więc o zacytowanie takiej wypowiedzi. Do pytania "za ile" - choć, niestety, nie ukochanego przez hodowców ;) - przyzwyczaiłam się, bowiem od tego zwykle zaczynają się wszelkie rozmowy na temat kupna szczeniąt.
  10. No cóż... jedna z hodowanych przeze mnie ras należy do tzw. "popularnych", suka z drugiej rasy (ktrórą -zaznaczam- być może będę hodowała) wręcz przeciwnie. Toteż to, co piszę, odnosi się tylko do hodowanych przeze mnie sznaucerów. Zwykle mam sytuację - część miotu zarezerwowana, część nie. Szukam nabywców przez ogłoszenia w prasie - istny koszmar. Telefon się urywa, głównie dzwonią handlarze chcący kupić cały miot "po 500 od sztuki" - najchetniej, kiedy szczenięta mają pięć tygodni. Druga kategoria pod względem liczebności to nabywcy indywidualni, ale wyłącznie psów "bez papierów". Trzecia kategoria - to "piesek dla dziecka". Wśród dziesiątek rozmów telefonicznych, rodzynkami są osoby kupujące psa dla siebie lub rodziny. I tylko z tymi rozmawiam dalej. Spotykamy się u mnie, rozmawiamy, zwykle spotkań jest kilka - ale z satysfakcją muszę stwierdzić, że w ciągu tych 8 lat ani razu szczenię z mojej hodowli nie trafiło w nieodpowiednie ręce - i mam nadzieję, że nigdy tak się nie stanie (niestety, mam świadomość, jak ludzie potrafią oszukać hodowcę).
  11. Duzo psów zjada pety - u mnie robiły to dwa. Na spacerach - kaganiec (jak psa przyciśnie, to się załatwi...) oraz nauka niepobierania niczego z ziemi. Radzę zwrócić się do dobrego fachowca z dziedziny szkolenia - żadne rady internetowe nie zastąpią praktyki pod jego okiem.
  12. Dodam, że hoduję psy od 8 lat - rok temu poszukiwałam suki innej (niż "moja") rasy.
  13. Cóż... piszę zarówno jako hodowczyni, która niejedno juz widziała, jak i jako osoba rok temu szukajaca psa... . Jako hodowczyni - gnębią mnie ludzie, zadający pytania "a bez papierów?". Mozliwe i skuteczne odpowiedzi mam trzy : "Tak, specjalnie dla Pana/Pani jednego pod szafą chowam" " Dwa razy droższe" - rozmówcę nieco zatyka, a wtedy mówimy z niezmąconym spokojem "Cóż, popyt czyni podaż..." "pies tyle kosztuje - metrykę ma pan gratis..." Oczywiście, w/w odpowiedzi stosuję do najbardziej nachalnych osób. Z kolei, kiedy szukałam rok temu szczeniaka, napisałam maila do hodowcy, oferującego interesujące mnie szczenięta. Pytałam o szczegóły dotyczące rodziców, hodowli itp., zadałam również pytanie, dlaczego tak tanio (w ogłoszeniu pisano, że "rodowodowe szczenięta - 400,- PLN"). Na odpowiedź nie doczekałam się do dzisiaj.
  14. Egzamin to ja zdam z palcem w... 8) Problem leży w tym, JAK zdam. Ale obiecuję - będziemy walczyć !!!! :evilbat:
  15. Nice, obawiam się, że to będzie belg "zimowy" - tzn. z porządnym włosem tylko w zimie :))). Futro zaczęła tracić już w marcu, a obecnie sypie się bez przerwy. Jej mamunia futrzata jest od października do marca i pewnie Młoda będzie taka sama... tylko charakterek ma diabli wiedzą, po kim, bo rodzice spokojni i dostojni, a to - diabeł wcielony ze skłonnością do dominacji. Rację mieli kumple szkoleniowcy twierdząc, że dwa lata i będę siwa.... :roll:
  16. Gratuluję sukcesów! na wystawy wrócimy z Kirą prawdopodobnie na jesieni, na razie skupiamy sie na szkoleniu. W sobote egzamin PT, ale nie wróżę nam sukcesów, bo zdaje się, że Młoda właśnie "zbiera się" do cieczki... a to Kira w wieku 10 miesięcy
  17. Wybieram się do Krakowa, ale towarzysko - moze pojadę na cały weekend, ale bardziej prawdopodobne jest, że myknę na jeden dzień. W sobotę trzymajcie kciuki, mamy pokazy szkolenia na festynie z okazji dnia dziecka- Kiry debiut publiczny :). Multimen, życzę powodzenia na egzaminie !
  18. SH, jakoś trzy miesiące temu, również pod sklepem w centrum Katowic, skradziono bullterierkę. Doskonale wychowaną... Ale, ale, co do wychowania swoich SH, też nie masz się czego wstydzić :).
  19. Heh... a ja z wystawami chwilowo daję sobie spokój, bo Kira przypomina wszystko, tylko nie psa długowłosego 8) Na razie walczymy z PT. Małpiszon wredny uparty jest jak osioł... zna i wykonuje wszystkie komendy, ale robi je tak "na odwal", że aż w d*** szczypi... jak siad- to krzywo, jak komenda w marszu- to z opóźnieniem, jak na odległość- to z kroczkiem... a przy tym wredziol ma wybitnie uchahaną minę :-? . A tymczasem za tydzień pokazy ! Chyba będzie musiała jechać "babcia"... :roll:
  20. Szkółki na błoniach nie znam - nie jestem z Twojego miasta, natomiast rozpoczęcie przedszkola to w większości zakładów szkolenia 3-4 miesiace życia psa. Pies 8-9 miesięczny zwykle jest juz zbyt dorosły na przedszkole (ale nie jest to regułą). Inaczej jest w tych ZS (zakładach Szkolenia), gdzie przedszkole jest traktowane jako kurs, inaczej tam, gdzie przyjeżdża się dowolnie, na poszczególne lekcje. Kurs PT zaczynamy, kiedy pies jest na to gotowy - nie ma reguły, ale psy młodsze niż 9 miesięcy to zwykle szczenięta niezdolne do skupienia się na konkretnym zadaniu przez dłuższy czas. Ale, jak podkreślam, jest to kwestia indywidualna u każdego psa.
  21. Odpowiedź niejako hurtowa : nie ZKwP zabrania szkolić pewne rasy na PO, a FCI - różnica w stylu "każda niezapominajka jest kwiatkiem, ale nie każdy kwiatek - niezapominajką". Powodem zapewne jest pierwotne przeznaczenie pewnych ras - stąd też fakt, że nie podlegają one próbom pracy. Psy bez rodowodów mogą zdawać "związkowe" egzaminy szkoleniowe, ale ich właściciel musi być członkiem ZKwP. Nie moga natomiast brać udziału w oficjalnych zawodach (są wyjątki, czasem na życzenie organizatora, a czasem zależne od dyscypliny np. Flyball, Obedience). A "gryzienie sportowe" jest skrajnie różne od "rzeczywistego" - co uświadomili mi w Sułkowicach. A generalnie, PT i PTT górą ;) !!!
  22. Ale do tego trzeba odwagi i refleksu - bo kopnąć rozzłoszczoną miniaturę jest znacznie trudniej, niż rozzłoszczonego boksera (choćby z powodu różnicy rozmiarów). Natomiast są rasy, których FCI nie pozwala szkolić na PO - są to wszystkie rasy bojowe (mastify, dogi niemieckie itp.), niektóre teriery spokrewnione z powyższymi (amstaff, staffik) i parę innych, oraz wszystkie psy poniżej 45 cm wzrostu (aby, jak napisałaś, ktoś nie kopnął ich w doopkę;) ). Zakaz ten nie powoduje, że psów tych nikt i nigdzie nie szkoli w zakresie obrony - ale taki pies nie może zdawać oficjalnych egzaminów PO (mimo to, znam amstaffa, któremu udało sie to zrobić - zapewne dzięki "doskonałej" znajomości przepisów przez związkowe władze) ani brać udziału w zawodach z tej dziedziny.
  23. Sylwia, tak sie składa, że mam belga, a w moim domu mieszkały inne duże psy - jak ON i sznaucer olbrzym. Szkoleniem param się (jako członek klubu, nie instruktor) od ponad 10 lat. I właśnie dlatego jestem tak pełna podziwu dla małych psów "z wielką duszą" - uwierz mi tez na słowo, że do rozzłoszczonej miniatury też nikt nie podejdzie :) A co do zaliczania bądź nie zaliczania psów do molosów - podlegających próbom pracy, bądź nie - FCI to rozstrzyga.
  24. przed człowiekiem zdecydowanym na wszystko, to i bokser Cię nie obroni. Większość napastników odstrasza natomiast zdecydowanie agresywna postawa psa - niezależnie od jego postury. A boksery i rottweilery są to rasy podlegajace tzw. próbom pracy - one wręcz muszą wykazać się umiejętnością czynnej obrony. Miałam na myśli typowe molosy - mastify, dogi niemieckie. jak zapewne wiesz, to nie są psy obronne, ani stróżujące, a bojowe. Różnica jest znaczna.
  25. Moja sznaucerka miniaturowa bez problemu radziła sobie zarówno z metrową przeszkodą, jak i półkilowym aportem. Przeszła PO i pokazywała swoje umiejętności na rozmaitych pokazach. Dwa razy obroniła mnie przed rzeczywistym zagrożeniem. Nie twierdzę natomiast, że każda rasa do tego się nadaje - to raczej kwestia psychiki i sprawności, pewne jest natomiast, że psy poniżej 45 cm wzrostu oraz rasy tzw. molosowate nie mogą podejść do oficjalnego (związkowego) egaminu IPO, ponieważ nie zezwalają na to przepisy FCI.
×
×
  • Create New...