Jump to content
Dogomania

wiosna

Members
  • Posts

    3333
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiosna

  1. Słówko już Gosia wypaplała - jest nadzieja. Kciuki potrzebne, a więcej nie napiszę NIC, bo zawsze jak wypaplałam to się coś sypało.
  2. Narazie nic konkretnego Wam nie napiszę. Pani się zastanawia i ja się zastanawiam. Na pewno nie jest to prosta adopcja i wymagania przyszłego domu - chociaż minimalne - muszą być spełnione. Nikomu z nas nie chodzi o to aby Nessi po adopcji np uciekła czy stała się inna tego typu rzecz. Aha - ja odzywać się sama nie będę, będę za to czekać na kontakt. Uważam za złe chodzenie za domem i dopytywanie czy może już się namyślił, czy może chce, czy weźmie, czy mogę przyjechać. Jeśli Pani zależy, wie jak się ze mną skontaktować.
  3. Haha, Poker, Ty to już się powinnaś domyśleć - bo coś już o tym wiesz :eviltong:
  4. szepnę Wam po cichu, że nad Rudzikiem zaświeciło światełko..!
  5. [quote name='wiosna']numer aktualny, mam tel przy sobie, cisza :-([/QUOTE] Muszę się poprawić - nie taka całkiem cisza, ale rozmawiamy sobie po tajniacku, za kulisami :cool3:
  6. numer aktualny, mam tel przy sobie, cisza :-(
  7. Telefony milczą :roll: Fakt, że mój zabytkowy tel coraz gorzej łapie zasięg, muszę go w odpowiednich miejscach ustawiać - najlepiej tuż pod sufitem :evil_lol: W wigilię dzwonił pewien pan z którym m.in o Władku rozmawiałam, ale ani nie odezwał się narazie, ani też nie wzbudził mojego zaufania niestety. Jak już nawet ktoś dzwoni, to i tak kicha - a miałam nadzieję, że Władek pod choinkę dostanie najcudowniejszy prezent (chociaż w wigilię i kilka dni przed psa nie wydam :angryy: ) Bjutko kochana dziękuję Ci za list! :calus:
  8. Oj niespecjalnie, Nessi znacznie od borderka mniejsza. Może border miniaturka ;) Straszliwie mała jest we mnie wpatrzona, wręcz uzależniona trochę. Nie da się jej samej na wybiegu zostawić, bo cuda wyczynia, żeby się do mnie dostać - przełazi pod płotem, nad płotem, górą dołem czy jakkolwiek - a jak jej się uda pod bramą jakoś prześlizgnąć, to leci do mnie szalonym galopem i w kółko biega radośnie. Strasznie wdzięczna z niej sunia, to takie podbudowywujące jest jak ktoś mnie tak bardzo lubi :loveu:
  9. Chudy, mnie też ciągle to martwi, on bez człowieka 24/h żyć nie może. Ja myślę, że to jest na tle psychicznym, nie zdrowotnym, bo on jest jak koń zdrowy. Można zrobić mu morfologię dla pewności, jaknajbardziej, nie chcę powiedzieć, że nie - ale to jest taki pies, któremu samotność bardzi źle robi. Jego nowy dom musi przede wszystkim nie mieć innych zwierząt, bo będzie tragedia, musi też mieć ochotę, aby Negro wybiegać - zabrać na łąkę, na rowerze pojeździć z nim... Może nie codziennie, bez przesady - takiego domu nie znajdziemy. Ale jeśli pohasa 2-3 razy w tygodniu, to będzie mu dużo, dużo łatwiej się opanować. Jeśli będzie to dom z ogrodem, to Negro biegając za piłeczkami się wyhasa i to mu pewnie starczy, jeśli się z drugim psem pogawi to tak samo - to nie jest wściekły zaprzęgowiec który nie wytrzyma bez treningu. Co poza tym? Dobrze, żeby ktoś miał chociaż trochę pojęcia o tym, jak psa uczyć, bo będzie łatwiej opanować energię Negrulca. I tyle z wymagań specjalnych, nic ponadto.
  10. Oj biedak z tego Negro, jakoś nie może się odnaleźć. Odrobaczyłam go innym preparatem jakieś półtora-dwa tygodnie temu, myślę, żebyśmy wstrzymali się z badaniami jeszcze chwilę, bo może teraz będzie lepiej. Dostaje taką ilość żarcia, że dla trzech by wystarczyło - rano michę karmy, pod wieczór michę ciepłego ryżu z dodatkami. Zobaczymy, co to da, chociaż generalnie on jest zdrowy jak koń, kupki robi "piękne" ;) sierść mu błyszczy, energii.. nie będę komentować, w każdym razie apatyczny nie jest żadną miarą. Miałam rok temu podobnego psa, bokserowatego Maksa, z którym robiliśmy podobne cuda, aby utył. Bezskutecznie. Utył natomiast pięknie już w dwa tygodnie po trafieniu do nowego domu, do rodziny. Są psy, które psychicznie się wypalają nie mając stałego kontaktu z człowiekiem, Negro taki właśnie jest. Co z tego, że biega codzień na spacerach, że bawi się z Nadią na wybiegu.. On każdego dnia z nami spędza tylko trochę czasu, nie większość doby, to dla niego za mało. Ja nie mam warunków żeby zapewnić mu to, co mu potrzebne. Co gorzej, on z tą swoją niekontrolowaną energią co rusz coś sobie robi. Tu się uderzy, tu pychol o kratę rozwali, tu barkiem wpada na słup nie patrząc i aż go odrzuca. I zaraz robi to samo.. A ja nie mogę go wziąść do domu, bo mam tu poza Grisem stareńkiego, ślepego już dziadunia i Milana z tego wątku: [url]http://www.dogomania.pl/threads/194912-SZKIELET-I-OBIAD-MILAN-I-MILO-15kg-NIEDOWAGI!-POMOCY[/url]!!!, co prawda już "utytego", ale jego nie mogę dać do kojca. Może rozwiązaniem byłoby znalezienie mu domowego DT? Jemu na pewno łatwiej byłoby się wyciszyć, jeśli żyłby w domu, nie mówiąc już o samej temperaturze..
  11. Komu z Was mogę na maila wysłać zdjęcia Nessi?
  12. Zauważyłam ostatnio pewną rzecz, której się po Władku nie spodziewałam. Władek większość dnia spędza na wybiegu, zamknięty jest na noc i na czas biegania innych, i ja zawsze myślałam, że on to się tylko wyleguje, teraz nawet to raczej w budzie niż na ziemii. Ale nie - jak jest świeżo napadany śnieg to widzę dokładnie, ile Władek roki tam kilometrów :lol: Ma nawet swoje ścieżki stałe, po których widać że biegł tam nie raz i nie pięć razy, tylko łazi sobie i łazi, biega, dzień w ruchu spedza. Oj przydałoby mu się własne podwórko. Toż to taki niewymagający psiak, oko cieszy, a tu nikogo chętnego ;(
  13. Agato, dziękuję, jesteś kochana! Miluś już utył, wygląda naprawdę zdrowo i całkiem ładnie, Jest jeszcze szczupły, ale kości się schowały i jakiś taki jest już normalniejszy. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła już umówić go na kastrację, a wtedy będziemy szukać domu. Milo, piies wciśnięty moim rodzicom też ma się świetnie, to mały wariat, energiczny, żywy i zwariowany. Od jakiegoś czasu sypia w misce na pranie, do którejś kiedyś się w nocy włamał i tak mu zostało :lol:
  14. Niebieska, czy zamierzasz wysłać transporter? KIEDY?! Jeśli nie pojawi się u mnie do końca tego tygodnia zgłaszam sprawę na policjię, mam tego dość. Nie masz na pocztę, to będziesz musiała mieć na mandaty.
  15. Dawno nie zaglądałam tutaj. Z nikim nie rozmawiałam w sprawie Rudzika, nic nie wiedziałam o odejściu Kikou z dogomanii. Ja nie jestem tutaj regularnie, ale na pewno nie zniknęłam całkiem - po prostu są okresy, kiedy nie mam absolutnie ani chwili na czytanie i pisanie, i nie chciałabym, aby ktoś - jak to już bywało - niecierpliwił się, że nie odpisuję. Jakiś miesiąc temu skończyła się Rudzikowi karma. Rozmawiałam wtedy z Kikou, umówiłyśmy się, że ja zapytam moją wet ile kosztuje i czy taniej będzie do mnie wysyłać czy kupować tutaj. Ale wizyta u wetki mi się przeciągnęła mocno, a karma się skończyła. Ja nie mam pieniędzy aby wykładać, od tamtej pory Rudzik je Ariona. Czuje się świetnie, nie widać po nim żadnego pogorszenia zdrowia. W zasadzie od tamtej pory hotel Rudzika powinien kosztować 2zł więcej. Ja się nie upominam, cały ten hotel to i tak wolontariat. Ale mam teraz więcej psów na dt niż w hotelu, a do tego konie "na garnuszku", dlatego muszę poprosić Was o dozbieranie deklaracji, bo chociaż przykro mi strasznie, to nie stać mnie teraz nawet na takie rabaty :roll: Od dawna już rozmawiałam z Kikou o zmianie karmy Rudzika. Zawsze był ogromny problem z uzbieraniem na to pieniędzy, a tak naprawdę Rudzik odkąd przyjechał i po 2 tyg wyzdrowiał, nigdy nie miał żadnych - odpukać - kłopotów z zdrowiem, w tym z sercem. Kikou bała się jednak co będzie, jak zacznie chorować i czy kiedy raz kupi inną karmę to uda się uzbierac deklarację. Dlatego siedzę cicho - to Kikou ma psa u mnie w hotelu, to jej decyzje, nie moje. Teraz jednak i Kikou zapomniała o Rudziku, dlatego piszę do Was. Jeśli Kikou nie chce zbierać pieniędzy mogą wpływać do mnie bezpośrednio, jednak prosiłabym o wpłaty większe, nie rozdrobnione - nie mam kiedy tego wpisywać wszystkiego, łatwiej mi jest kiedy zaznaczam jedną wpłatę w miesiącu. Rudzik śpi przytulony do Władka, mają najcieplejszą budę jaką w ogóle mam. Szkoda, że taki psiak nie może mieć miejsca gdzieś w ciepłym domu, smutne to.
  16. Ehh, Wladimir, jakoś ludzi odstraszasz ;( Jak ktoś do nas przyjeżdża, to zawsze regygnuje słysząc o wieku, każdy chce psiaka rocznego, 2 letniego :roll: Władek to futra ma od groma, jemu zima nie straszna, ale miałam nadzieję, że może im się uda kogoś znaleźć, bo Rudzik takiego płaszcza nie ma. Martwię się o niego, właśnie śnieg napadał :-( Rudzik wesoły, radosny, ale na pewno byłoby mu lepiej w ciepełku grzać się na emeryturze. Dobrze, że ma Władka, cieplaska, do którego może się przytulić. To jest takie piękne jak Władek wita Rudzika po 2 minutach "niebycia" w kojcu - liże mu uszki i pyszczek, przykuca na przednich łapach, cały się kręci, nie tylko ogon ;) Żeby on się kiedyś, dziad jeden, do mnie tak ucieszył - a mnie obszczekuje zawsze, zawzięty paskudnik.
  17. Nessi jest młodą sunią, ma około 1,5 roku. Urodziła się w jastrzębskim schronisku lub trafiła tam jako maleńkie szczenię, i tam właśnie dorastała nie mając zbyt wielu kontaktów z człowiekiem. Czasem wolontariuszki brały ją na ręce, czasem próbowały zabrać na spacer, jednak nie pozwoliło to Nessi nauczyć się wszystkiego, czego wśród ludzi uczy sie przeciętny pies. Kiedy Nessi miała około roku, została zabrana ze schroniska i przewieziona do hotelu dla psów oferującego szkolenie - z nadzieją, że uda się zrobić z niej normalnego psa. Nie udało się, sunia była przerażona, w towarzystwie mężczyzny - opiekuna była sparaliżowana strachem. Po miesiącu wróciła do schroniska by niedługo później trafić do naszego Hotelu. Początkowo był to kłębek nerwów, kompletnie zdezorientowana, trzęsąca się kupka futra. Obecność człowieka powodowała, że Nessi wklejała się w kąt i robiła wszystko, by uniknąć dotyku czy choćby spojrzenia. Czas mijał, Nessi powolutku zauważyła, że nikt nie chce jej skrzywdzić, że człowiek przynosi jedzenie, że dotyk zawsze zapowiada coś dobrego. Nauczyła się chodzić na smyczy, przyjaźnie nas wita i bardzo szuka z nami stałego, bliskiego kontaktu. Nessi część czasu spędza z nami w domu, część w kojcu. Bardzo potrzebuje towarzystwa, kiedy jest sama jest w potwornym stresie, panikuje, jednak gdy ma towarzystwo, wyleguje się całkowicie spokojna i rozluźniona. Nessi jest dla nas trudnym psem. Jest bardzo wrażliwą sunią, niezwykle łatwo ją przestraszyć. Ale nietruudno też przekonać ją, że jest się przyjacielem. Szukamy dla Nessi cierpliwego, spokojnego właściciela. Najlepiej byłoby, gdyby Nessi miała możliwość przebywania w domu, z ludźmi - dzięki temu nie zdziczeje, a jej zaufanie do człowieka będzie zcementowane i utrwalone. Kojec jednak byłby bardzo wygodny na czas, kiedy właściciele muszą wyjsć z domu i zostawić Nessi samą. W grę wchodzi adopcja do mieszkania dla rodziny, w której zawsze ktoś jest w domu lub - jeśli wszyscy wychodzą - pies również jest zabierany. Byłoby wspaniale, gdyby sunia miała kontakt z innym psem, od którego mogłaby się uczyć. Chociaż Nessi wymaga nieco więcej niż przeciętny pies, warto wiedzieć, że jest niesamowicie wdzięczna. To sunia która ufa całkowicie, towarzyszy zawsze i oddaje się kompletnie. Gdy poczuje się bezpieczna, będzie stawała się coraz bardziej spokojna, przestanie coać się przed ludźmi, z czasem będzie z niej "normalny" pies. Jest wysterylizowana, zaszczepiona i odrobaczona. Nie wykazuje żadnej agresji. Świetnie dogaduje się z innymi psami, koty goni. [email]adopcje@3rd-pole.com[/email], 506-935-278 lub 500-16-25-35 może być? Paja, dzięki ;) Wiem jak trudno pisac o psie którego się nie widziało, a Nessi nie jest psem przeciętnym, w żadnej mierze.
  18. Chodzi o dane kontaktowe ? Adres mailowy: [email]adopcje@3rd-pole.com[/email], tel. 506-935-278 lub 500-16-25-35. A może warto byłoby zmienić już tekst do ogłoszeń? W końcu Nadia to już nie taki dzikus straszny..
  19. Oj nie wszyscy! Jazzik się do tego nie przyzna, ale głaskanie to on luuubi ;)
  20. Raduniu, mam Twoją pw otwartą, jeszcze nie zdążyłam :oops: Zrobię jaknajszybciej. Organizwowanie nowej fundacji okazało się zajęciem bardzo pracochłonnym i czasochłonnym. Przepraszam Was, dzisiaj nad tym usiądę.
  21. Paja, mój opis Nessi jest powyżej. Nessi, nie Nesti. To jest dorosła sunia, ma około 1,5 roku. Wielkość widać tutaj: [IMG]http://www.3rd-pole.com/fundacja/nessi_04.jpg[/IMG] Informacje o jej zachowywaniu czystości też opisałam, tego nie można jako tak/nie opisywać. To nie jest standardowy pies, którego da się zamknąć w ramach, tylko pies który potrzebuje doświadczonej osoby, nie pierwszej lepszej która powie "chcę". Nessi jest taka jaka jest u mnie, ale będzie diametralnie inaczej się zachowywać w odmiennych warunkach. To straszliwie wrażliwa sunia, bardzo reagująca na to, co jest dookoła. W godzinę można zrobić z niej psa, który nie wyjdzie spod kanapy, będzie sikał tylko pod siebie a może i gryzł, jeśli opierać się na opisach z czasu zanim przyszła do mnie. Aiiigh... ja napiszę ten tekst, nie da się tak zrobić, żeby pisał to ktoś kto psa na oczy nigdy nie widział. (Paja, bardzo cenię Twoje chęci, nie odbierz mnie źle).
×
×
  • Create New...