-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Nie boicie się, że budowa takich wybiegów oznacza de facto stworzenie getta - nigdzie już w miejscu publicznym nie da się spuścić psa, "bo przecież macie wybiegi"...?
-
Z tego też powodu zachwalacze tych metod nie radzą - co byłoby najbardziej logiczne przecież - stawianie psu miski i następnie wyżeranie z niej pierwszego kąska. To byłoby wszak najbardziej "naturalne". :loveu:
-
Jestem pod wrażeniem. Chociaż właściwie... cóż dziwnego. :-)
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Nie. Bo "Dogs & Sports" trudno chyba tak całkiem do "branzowych" zaliczyć.
-
No tak, ale to takie zaprzęganie konia za wozem - pies podporządkowany sam wykonuje pewne, nazwijmy to, rytualizmy (i też zależy, w jakich okolicznościach, kiedy itd) - ich kompletnie sztuczne wymuszanie nie ma dla zwierzęcia znaczenia. Trochę oszukujemy takich właścicieli wmawiając im że kiedy wykonają te ćwiczonka, to "się wszystko zmieni". No, chyba że chodzi, ogólnie, o pokazanie zupełnie rozwydrzonemu psu że jakieś ograniczenia w ogóle istnieją - wtedy to, pewnie, lepszy rydz niż nic. :-)
-
Zaryzykuję stwierdzenie że pewnie większe niż w przypadku obedience... :-) Albo tropienia. Ale przecież nie o to chodzi - o porównywanie w ktorym sporcie jest większe prawdopodobieństwo kontuzji / wypadku...? Jak we wszystkich dyscyplinach ktore wymagają od psa szybkości i skoków i to na wysokim pobudzeniu - może się coś tam przydarzyć. Po prostu trzeba mieć tę świadomość. Na pewno warto trochę się dowiedzieć o stopniowym budowaniu formy u psa, o technikach przeprwadzania rozgrzewki i tak dalej.
-
Nauka zostawania w domu na przyszłość. Czy to ma sens?
Berek replied to Julia.'s topic in Lęk seperacyjny
Ohoho... Czy to się przypadkiem nie nazywa "kryptoreklama"? Czy też "nachalny marketing szeptany"? :siara: -
Nie mam pojęcia, z kim Ci się kojarzy guru i prestiżowa szkoła. Mogę za to dać Ci namiary na właścicielkę suczki. Zresztą pisywała kiedyś na Dogomanii. BTW to zupełnie nie była wina szkoleniowca, przecież wszędzie, gdzie jest uprawiany sport, może dojść do urazów czy wypadków. Tu tylko dodatkowo interesujący był aspekt, nazwijmy go, prawny - i trzeba sprawę rozpatrywać w kontekście gry nie fair ze strony ubezpieczyciela.
-
Kilka lat temu w bardzo prestiżowej drużynie prowadzonej przez "flyballowego guru" zdarzył się bardzo poważny wypadek - mała suczka w biegu rąbnęła o przeszkodę, wyrzuciło ją w powietrze, walnęła o drugą - efekt: połamana miednica, pozrywane ścięgna. Efekt: szereg operacji i dluga rehabilitacja. Niestety ubezpieczenie szkoleniowca nie obejmowało, jak się okazało, tego typu przypadków - ubezpieczyciel tlumaczył, że NNW zadziałałoby wtedy, gdyby prowadzący zajęcia... sam osobiście zrobił psu krzywdę. Absurd, ale taki lajf w naszym kraju.
-
Mam (nieśmiałe) pytanie - prowadzicie profesjonalny hotelik dla psów? Jeśli tak, czy właściciele oddawanych do Was zwierząt wiedzą, że je "wychowujecie"?
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Hej Klaki, to jadziem z tem koksem: Najpopularniejszy chyba na Ochocie: Szczęśliwice. [URL]http://www.urzadochota.waw.pl/page/index.php?str=283[/URL] - w związku z popularnością, bywa tam sporo ludzi. Jeśli możesz trochę się przemieścić, polecam Wolę i Park ks. Janusza i Lasek na Kole: [URL]https://www.google.pl/maps/place/Lasek+na+Kole/@52.2493227,20.9428907,1785m/data=!3m1!1e3!4m2!3m1!1s0x0:0x37729c71aac75e0a[/URL] - tu jest o tyle fajnie, że największy ruch spacerowiczów ściąga na siebie pobliski park Moczydło, a te dwa - Lasek i park - są nieco na uboczu, a więc mniej zaludnione (i zapsione). Wracając na Ochotę, Fort Rakowiec (Szcza-M) – około 6 hektarów powierzchni: [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Fort_Szcza-M_Twierdzy_Warszawa[/URL] No i na drugą stronę patrząc, Fort X – Siekierki. Dziko i da radę powędrować dalej: [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Fort_X_Twierdzy_Warszawa[/URL] Kulturka i powiew tradycji: [URL]http://warszawa.wikia.com/wiki/Park_Morskie_Oko[/URL] Siekierki i okolice z nutką historii – Park Akcji „Burza” (z Kopcem Powstania Warszawskiego): [URL]http://mapa.targeo.pl/park-akcji-burza-al-godziny-w-warszawa-mokotow~4569928/park-ogrod/adres[/URL]
-
Hm, a ja tam nie wiem czy dyskutanci zwrócili uwagę na ten fragment o tym jak to piesek jest pojętny i łatwo się uczy, a czego: [QUOTE]"ostatnio siad, zostań i jesteśmy w trakcie [B]bierz go[/B]" [/QUOTE] :diabloti: Oczywiście z tak młodym zwierzęciem to na pewno zabawa jest, ale nastawienie właściciela trochę widać. Pobudzanie do takich zabaw (pytanie czy docelowo ma to być zabawa, bo trochę trudno sobie wyobrazić PO CO taka komenda jest komuś potrzebna) przy nieumiejętności ogarnięcia tego szczeniaka już w tym wieku to trochę, eee, droga donikąd...
-
Klaki, jak już będziesz znać swoją życiową miejscówkę w Warszawie - daj znać (w sensie: dzielnica...), postaram się coś dokładniej poradzić. Abrakadabra, z innego topiku założyciela (-lki?) tematu wynika, że pies jest wyjątkowo niesocjalny, niestety. Przy czymś takim będzie trudno - wymagania żeby był teren duży, dobry do biegania, bez asfaltu i pusty po horyzont bez opcji przejechania roweru / rolkarza / przejścia innych psów / ludzi i tak dalej są nieco... wygórowane, gdy chodzi o wielkie miasto.
-
Na Polach jest, faktycznie, dosyć ciasno - a już na pewno nie polecam ich w weekendy w "godzinach spacerowych" (bo pewnie o siódmej rano jest dość miło ;)). Ale tu rowerzyści, rolkarze, hulajnogowcy i biegacze to norma. Jeśli pies ich atakuje, to będzie dość trudno - nawet jeśli potraktujemy pobyt tam jako okazję do odzwyczajania go od takich akcji. Jeśli lubisz dość dzikie tereny z nutką romantyzmu (albo dreszczykiem grozy) to przyjrzyj się dawnym fortom wchodzącym w skład Twierdzy Warszawa. Ten bemowski (Fort Parysów) jest chyba największy, ale pewnie w wielu dzielnicach znajdziesz kawałek terenu do którego cywilizacja jeszcze... i już... nie dotarła. Tu znajdziesz ich spis (linki prowadzą do opisu i odnośnikami do lokalizacji na mapie): [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdza_Warszawa[/URL] Osobiście lubię tereny przy Cytadeli (Żoliborz). No i ten bemowski fort - teren jest bezkonkurencyjny. Jeśli Twój pies zachowuje się w miarę O.K., to warszawskie parki są naprawdę dość przyjazne. Podobnie jak parki leśne i lasy. Czasami zdarzają się naloty SM, ale doprawdy, da się z tym żyć (mówimy o mieście które ma bogate tradycje życia pod okupacją - to co, nie damy rady strażnikom miejskim? ;)).
-
Północne rejony Mordoru: Las Młociński (Las! Nie Park - ten jest po przeciwnej stronie Trasy Gdańskiej). Genialne miejsce - forty Bema. Zwłaszcza w tygodniu, bo w weekendy dość mocno zaludnione (i zapsione). Las na Boernerowie (niedaleko Wojskowej Akademii Technicznej - mniej więcej ta okolica, znaczy). Zupełnie inna lokalizacja: Pola Wilanowskie - Lemingrad się w nie coraz bardziej wdziera, ale zostało dość nieużytków, pól, łąk i ugorów żeby pies trochę pogalopował. P.S. Wszędzie możesz spotkać rowerzystów, niestety - na to lekarstwa nie ma; ale też natężenie ich ruchu w wymienionych miejscach nie jest jakieś bardzo duże.
-
A ja powiem, że Wilczyca jest w dobrym towarzystwie - polecam np. ten artykuł: [URL]http://ciekawe.onet.pl/pies/artykuly/niespotykanie-agresywne-szczenieta,1,4952993,artykul.html[/URL] "Myślę że wątpię" żeby Zofia Mrzewińska nie potrafiła doradzić jak obchodzić się z gryzącym szczeniakiem - i psy wychowywane przez nią też raczej nie gryzły w nieskończoność. ;)
-
[QUOTE]"Teoretycznie Bouviery powinny być psami pracującymi, dlatego tak bardzo mi zależy na opinii właścicieli tych psów."[/QUOTE] Pod warunkiem, że ci właściciele pracują z tymi zwierzętami i to realnie. Pamiętam kiedyś taką sytuację, jak pewna właścicielka hodowli pudli zjawiła się na torze agility na godzinę zajęć; porobiła im zdjęcia przy przeszkodach i na tym skończyła się pudlowa przygoda z agility w realu, za to na stronie hodowli wisiały zdjęcia pudelków na torze z podpisem "nasze psy są użytkowe, trenują agility". :cool3: [QUOTE]"Bardziej chodziło mi o 'pokazanie' że nietypowe rasy które na pierwszy rzut oka mogą się nie sprawdzać (berneński to jednak ciężki molos) to jednak wiele zależy od tego jak się psa prowadzi." [/QUOTE] Mylisz się; wyżej czterech liter się nie podskoczy. A ratownictwo - to realne, a nie zabawa w search and rescue - nie jest po to, aby udowodnić przydatność jakiejs rasy, ale po to, by ratować ludzi. A więc pies ratownik, narzędzie w ręce przewodnika, musi na dzień dobry jak najbardziej dopasować się do wymagań i sytuacji, nie ma miejsca na eksperymenty. :roll: P.S. Pamiętam sprawę w pewnej PSP, gdzie do grupy ratowniczej zakupione były psy nietypowej rasy - wszystkie okazały się mieć dysplazję. Ale dzięki ich zakupowi udało się podratować słabo działającą hodowlę kolegi pana decydującego w tej jednostce o zakupie psów służbowych. Ot, taki przypadek... :-) Żaden z tych psów nigdy oczywiście nie pojechał na akcję, ale mówiło się, zwłaszcza w gronie hodowców/ miłośników tejże rasy, że o, jak świetnie sprawdza się ona w ratownictwie, przecież w PSP pracuje ich kilka...
-
[QUOTE]Pies jak już zauważyliście pomimo że będzie brany pod pracę itp. może się ostatecznie okazać że jedyne jego zdolności będzie spanie na kanapie. [/QUOTE] Jeśli to będzie bouvier, to się tak mniej więcej skończy... :cool1: [QUOTE]Dlatego też wybieram psa pod siebie przede wszystkim. [/QUOTE] Jasne. [QUOTE]Jak już mowa o ciężkich psach to znam takiego jednego berneńczyka co ma zdany egzamin terenowy na psa poszukiwawczego.[/QUOTE] Kto certyfikował to zwierzę, czy bierze ono udział w akcjach (prawdziwych i pozorowanych), czy certyfikat jest odnawiany co roku?
-
Może poczytasz: [URL]http://m.onet.pl/wiedza-swiat/nauka,9entw[/URL]
-
Ejre, w punkt! :-) Ulv, piszesz: [QUOTE]Ktoś może mieć alergię na pyłki- wyciąć kwiaty, wybetonować trawniki? Pozabijać pszczoły i osy, bo dla ułamka ludzkości są śmiertelnym zagrożeniem?[/QUOTE] Czy przypadkiem Mr Hołowczyc nie jest w zarządzie takiej fundacji która domaga się wycinania wszystkich drzew rosnących wzdłuż dróg, bo o nie rozbijają się samochody? Nic to, że wypadki są najczęściej spowodowane przez nadmierną prędkość (albo brawurę, wyprzedzanie na trzeciego, czwartego i co tylko) - i że na odcinku na którym obowiązywało, powiedzmy, 60 albo 70 ktoś popylał 120 i się rozbił na poboczu - drzewo, drzewo winne! ściąć!
-
Słowem, psy won z każdego miejsca publicznego. Bo ktoś może mieć alergię. :lol: Nie przesadzajmy - bo naprawdę Bareja się przypomina (to a 'propos rozmowy o pracę - "a jakby wasza matka tu przechodziła?" :-) ). Alergik może mieć uczulenie na tysiąc różnych rzeczy, także i na to, co w jedzonku w tej czy innej knajpie dostanie. Dużo "brudniejsze" od psów są banknoty, którymi obracamy codziennie a które przechodzą przez setki rąk. Nie wspomnę o poręczach w komunikacji miejskiej. Ot, ryzyko. [QUOTE]"Ale to oznacza, że przeciętny zjadacz chleba wchodząc do takiego miejsca godzi sie na obecność czworonogów, o czym przy "normalnej" knajpie mowy nie ma."[/QUOTE] Cieszę się coraz bardziej, że żyję tu, gdzie żyję. Naprawdę znam mało knajp które nie pozwalają na wejście z psami. A, jedną, tak. W parku. Argument: bo u nas kiedyś pies ugryzł dziecko. Rozumiem - szef knajpy ma traumę od czasu tego przypadku. :diabloti: To, że niektóre psy niektórych właścicieli zachowują się źle - fakt. Ale równie dobrze możemy, o, właśnie, generalizować sobie opinie o "wstrętnych dzieciakach" które źle się zachowują w publicznych miejscach. A wcale nie wszystkie... Protestuję przeciwko skuwaniu rąk kajdankami wszystkim bo a nuż kto złodziej. Jak pies zachowuje się źle, zwracamy uwagę właścicielowi (albo wywalamy go z miejsca w ktorym się znajduje). [B]Jeśli pies jest dobrze wychowany, problem nie istnieje. [/B] Nie widzę nic złego w zjedzeniu posiłku w knajpie z leżącym pod stołem psem.
-
[QUOTE]"Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu."[/QUOTE] Jak miło, że większość restauratorów w Mordorze nie nadąża za tym tokiem rozumowania. :lol: :lol: :lol: Kiedy otwierają gdzieś nową knajpę, wchodzę zazwyczaj żeby spytać, czy wpuszczają z psami. W przeważającej większości przypadków obsługa wybałusza na mnie oczy: a o co chodzi? A czemu mielibyśmy nie wpuszczać? Na podłodze zaś dostrzegam ustawioną miskę z wodą... :lol: Co do Sanepidu, przepisy mówią że zwierzęcia nie powinno się wprowadzać do miejsc gdzie jedzenie jest PRZYGOTOWYWANE - a więc do restauracyjnej [B]kuchni[/B]. Do psa na sali żaden inspektor nie powinien się przyczepić. :roll:
-
[QUOTE]"czyli York to nie pies i można go sobie wnosić gdzie się chce ? W szkołach zakaz palenia dotyczy również elektronicznych papierosów, a zakaz wprowadzania psów nie dotyczy ras mieszczących się na rękach ? A co jeśli piesek wystraszy się dzwonka, wyrwie się i zeskoczy z rąk a po drodze, w panice ugryzie jakiegoś 6cio latka"[/QUOTE] Przepraszam, ale tak mi się jakoś skojarzyło: [URL]https://www.youtube.com/watch?v=bGcTsG6zxZs[/URL] :-)))
-
[QUOTE]Dam przykłady: amstaw wyadoptowany, przywiązany do słupa na 2 m łańcuchu, w pełnym słońcu, brak cienia. Buda pokrytra blachą- w słońcu piekarnik. Obok garnek bez kropli wody. Drugi przykład: suczka wyadoptowana sika i robi kupy w mieszkaniu, pomimo częstego wyprowadzania na dwór. Właścicielka chce suczkę oddać z powrotem do schroniska. W tym przypadku może pomógł by behawiorysta. Trzeci przykład: w rodzinie urodziło się trzecie dziecko. Dla psa nie było miejsca.Został oddany w trzecie ręce.[/QUOTE] Znamienne przykłady. Z których wynika, że właśnie niby-istniejący system sprawdzania właścicieli nie działa w gruncie rzeczy jak trzeba - a zdarza się, że zniechęca zupełnie normalnych ludzi. Myślisz że w ankiecie P/A ten człowiek od przysmażanego AST by napisał rzetelnie, w jakich warunkach będzie psa trzymał? Prymitywizm i bezmyślność, takie krańcowe, albo wyjdą przy normalnej, nie noszącej znamion przesłuchania pogawędce, albo NIE wyjdą choćby podsądny wypełniał tysiąc kwitów, bo np. jest sprytny i dokładnie wie, co wolontariusz czy pracownik schronu chce usłyszeć. [QUOTE]"Drugi przykład: suczka wyadoptowana sika i robi kupy w mieszkaniu, pomimo częstego wyprowadzania na dwór. Właścicielka chce suczkę oddać z powrotem do schroniska. W tym przypadku może pomógł by behawiorysta."[/QUOTE] Z takimi historiami - idącymi w dziesiątki - akurat miewam często do czynienia. Nie pomógłby behawiorysta, bo w 95% przypadków ludzie oczekują że taki ktoś przyjdzie, każe przez dwa dni podawać psu syrop z głogu albo przez trzy - witaminę C (nie dłużej, bo to się im szybko nudzi) i to pomoże.:angryy: Wizja że trzeba z psem popracować, że trzeba ruszyć szanowne cztery litery jest dla ludków nie do przyjęcia. Niestety. [QUOTE]"Trzeci przykład: w rodzinie urodziło się trzecie dziecko. Dla psa nie było miejsca.Został oddany w trzecie ręce." [/QUOTE] No i...? Sądzisz że gdyby przy adopcji wolontariusz pięć razy odwiedziłby ten dom, to by przewidział taki rozwój wypadków? Bolesna prawda - jeśli pies trafia na patologię, taką czy inną, to trafia. Żeby było śmieszniej, nawet na Dogo mamy przykłady słynnych adopcji w czasie których domki były sprawdzane, rekomendowane, dogocioteczki piały z zachwytu jaki [I]cudofffny [/I]domek w ktorym piesek jest [I]koffany [/I]i dostał kocyk w słoniki i "grzeje doopkę na kanapie" - po czym KRANK i spektakularna akcja odbierania wygłodzonego / zaniedbanego / porzuconego / zatuczonego psa przy akompaniamencie lamentów i żalów. I szukanie mu na gwałt DT, bo nie ma się nim kto zająć. Wszystkiego się nie sprawdzi - a zabawa w inkwizytora zazwyczaj trafia na zwykłych, choć poczciwych ludzieńków -to ich przeczołgują wolontariusze, draniom jakoś się często upiecze...
-
[QUOTE]"Jeszcze dodam, że w Skandynawii i Szwajcarii używanie kolczatek zostało zabronione prawem jako niehumanitarne. Nie twierdzę, że jestem za takimi radykalnymi rozwiązaniami, ale powinno dać do myślenia..."[/QUOTE] W Skandynawii zabronili też używania obroży elektrycznych, ale tych psikających cytrusowymi sosikami - nie. Efekt: wszyscy używający o.e. dalej używają, tylko mówi się na to "citronella" (mrugając przy tym porozumiewawczo). Popyt na nie kwitnie i rynek ma się dobrze. Ale to off topic się zrobił; w ogóle temat zwekslował na kolczatki a to chyba nie jest sedno problemu... ;)
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with: