-
Posts
1082 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by PALATINA
-
No dobra! W takim razie idę jutro do Parku Skaryszewskiego. Będę między 17.00 a 19.00! Nie wiem tylko, czy Cię (Chip) poznam, wiec jeśli mnie zobaczysz (lub Ty Pati) to zaczepiajcie!!! Będę z Czatą (z emblematu) i Miką - biało-rudą długowłosą kundlicą (podobną może troszkę do szpica, a jeżeli jest się baaardzo pijanym, to do sheltie).. i jeszcze z młodszą siostrą (9 lat). Będziemy krążyć, więc się rozglądajcie! Jeżeli jutro się nie uda, to może innym razem się zmówimy! pa!
-
Hej, do Parku Skaryszewskiego też mam blisko, ale od rodziców (mieszkają przy Rondzie Wiatraczna). Kiedyś często tam bywałam, ostatnio raczej rzadziej. W jakich godzinach tam chodzicie, np. w weekendy?
-
Ups... :oops: Faktycznie jest (tylko jakoś wyżej niż się go spodziewałam zobaczyć), sorrki... Napiszę. Mi też podoba się duuuza ilość sierści! Jedyna rzecz, jaka mi sie u bobów nie podoba, to ich oczy! Kiedy już je widać, oczywiście! Mają taką jaśniutko różową oprawę :-? PONy, nawet te prawie całkiem białe, zawsze mają ciemne oczy i czarna oprawę, więc ten róż u bobtili... hmmm, ale reszta jest super!!!
-
Dzięki, ale...: Albo nie umiem znaleść albo na tej stronce nie ma charakterystyki bobów, tylko historia rasy itd. Stronka wygląda świetnie, ale kiedy chcę się czegoś dowiedzieć, to nic nie ma. Jest bardzo uboga, choć sprawia inne wrażenie. Adresu mailowego też nie ma nigdzie na widoku, a na listę dyskusujną aż tak mnie nie ciągnie.
-
Smycz regulowana doskonale się sprawdza. Moja sunka też nie chciałam chodzić na zwykłej. Zapierała się albo szarpała w biegu. Na szczęście po kilku miesiącach mogłyśmy powrócić do tradycyjnej, skórzanej smyczy, bo je nienawidzę tych automatycznych!!!! Teraz już nie ma żadnego problemu, ale kiedy była mała automatyczna smycz okazała się wybawieniem, choć i z nią czesem były problemy.
-
Już wiem, to był "Gość" - Agnieszka i boby. Szkoda że nie Dogomaniak, bo mam kilka pytań!
-
Na pewno nie ma nikogo z bobami? Mi sie wydaje, że ktos się za mną kłócił, że boby wcale nie są podobne do ponów. Nie pamiętam, kto to był i czy miał boba??? Zadałam sobie trud poczytania o bobach w wielu książkach i w necie... i nadal nie wiem, co tak baaardzo różni pony od bobów? Jeżeli wiecie, to napiszcie! Uwielbiam kudłacze, a pony są takie malutkie! Myślałam, czy kiedyś by nie pomyśleć o bobtailu! Wyczytałam, że są łatwiejsze w prowadzeniu niż pony i bardziej przyjazne do dzieci. Ale wydaje mi się, że charakter mają zbliżony? Nie znam charakterów briardów, ani bearded collie, ale poczytam, bo jak się kocha kudłacze, to wszysciusie!!!
-
No to ten hodowca wykazał się wyjatkowym brakiem inteligencji, chcąc zarobić troche więcej: Trzeba było zamiast jednej suki sprzedać dwie! Zarabia się 2 razy tyle co za 1 psa + 200zł (o ile dobrze rozumiem)! A co za różnica czy się nie widzi płci, czy liczby szczeniąt???
-
??? Na spacerek możemy się wybrać i może być bez piłeczek! :wink: Jeszcze mam dużo czasu... (do końca wrzesnia)! Ale tak naprawdę to czas na spacerki z psem zawsze się znajdzie!
-
:oops: Gdzie mnie przyuważyła??? Może się kiedyś spotkamy z piesami na spacerku!
-
W takim razie na przyszłość będę się rozglądać ok 18. Ja teraz będę częściej, bo wakacje się kończą, więc już się nigdzie nie będę ruszać. Iwan jest śliczny! Mam słabość do włochatych psów, co widać po Czacie :wink: Był pierwszym szczeniakiem briarda, jakiego widziałam! Wcześniej widywałam tylko dorosłe. Dlatego zrobiłam mu zdjęcie! Mam nadzieje, że się kiedyś zobaczymy! pa!
-
Briard, Chyba znam z widzenia Twojego Iwana, ba może nawet mam jego zdjęcie!!! Chodzę czasem na Pola Mokotowskie i kojarzę briarda, co się nazywa Iwan, który całkiem niedawno był "małym" uroczym kudłaczem, a teraz całkiem duże psisko! Miał czerwoną obrożę - hustkę, czy to nie Twój pies??? Rozglądaj się czasem za moją Czatką. Tylko ona ostatnio jest mało towarzyska i kąpiemy się zamiast stać przy wszystkich psiakach. W jakich godzinach jesteście na Polach, bo mi to tak spontanicznie wychodzi? Może się spotkamy! Pozdrowionka!
-
No to nasze PONy sa zupełnie inne! :lol: Moja szczeka i "zabije" w obronie piłeczki!
-
Ja wybrałam pona ze względu na charakter i na sierść. Nie rozumiem jednak, dlaczego miałabym go nie ostrzyc, nawet jeśli lubię go razem z długim włosem. Początkowo planowałam strzyżenie na lato. I jeszcze jedno; Jest różnica między psem krótkowłosym a psem długowłosym ostrzyżonym. On byłby nadal długowłosy, bo sierść odrośnie, a pozatym nie chciałam strzyc do zera. Myślę o szczenięcej fryzurze. A mieliście kiedyś np. pudla? Ja miałam mieszańca pudla. Uwielbiałam to, że po zimie mogłam go ostrzyc i czułam sie jakbym zmieniła psa na nowego. Mam na myśli takie uczucie, jak kiedy wracacie od fryzjera z nową fryzurą lub innym kolorem włosów, albo kiedy kupicie sobie nowy ciuch lub nowe okulary (ja noszę). To bardzo miłe uczucie! Aktualnie moja suńka ma sierść w doskonałym stanie. Codziennie ją czeszę, bo już się od tego uzależniłam. Uwielbiam usiąśc sobie na łóżku lub na podłodze przed telewizorem i oglądając film lub słuchając muzyki czesać Czatkę. Ona nie lubi tylko czesania łap. Właśnie po to kupiłam pona!!! Oczywiście też miło jest słyszeć na ulicy, że mam pieknego psa i że pewnie strasznie dużo wymaga pielęgnacji! :wink: Skąd miałam wiedzieć, że będzie mi potrzebna kolczatka, która bedzie wyrywała sierść? Tak naprawdę aż tyle nie wyrywa, bo jest bardzo luźna, wię po co ta dyskusja? Nawet gdybym wiedział, to nie kupiłabym innego psa. Żałuję tylko, że jest taka mała (43 cm). Może potem kupie sobie boba!? :wink:
-
Młodziutka :lol: - 9 miesięcy! Teraz troszkę kolorek zmienia, niestety pozbywa się brązu. Cieszę się, że całkiem nie jaśnieje, robi się ciemno szara. Wstawię niedługo nowe (aktualniejsze) zdjęcie do emblematu! Dziwnie teraz wygląda, bo na nogach ma szczenięcą sierść (miękką, krótką), a na reszcie ciała już całkiem długą i twardszą. Wygląda jakby nogi pożyczyła od innego psa. :wink:
-
Po to, żeby próbować tylko raz, nie płaca mi się wyrabiać rodowodu, zapisywać do związku, płacić składkę... Wszystko kosztuje, a ja mam mieszkanie, psa i 6 szczurów na utrzymaniu - wszystko za to, co wyproszę od taty, bo nie mam pracy. Nawet czasu na pracę nie mam, bo się uczyć muszę. Nie stać mnie nawet na dobry szampon, jeśli trzeba do niego kupić jeszcze dobrą odżywkę i spray do rozczesywania itd. Nie chcę próbować, bo boję się, że mogłabym to polubić!
-
Spytko, Napisałam, dlaczego nigdy nie kupię łańcuszka zaciskowego, a PONa można ogolić. No.. może nie ogolić, ale krótko ostrzyc (ja mogę :lol: ).
-
Nie chcę wystawiać, bo: 1) Nigdy tego nie robiłam, więc nie wciągnęło mnie. 2) Skoro mnie nie wciągnęło, to po co wydawać kupe kasy (składki, zapisy, dojazdy, kosmetyki...) na coś, co mnie średnio interesuje. Krucho u mnie z kasą! 3) Jeśli bym ją wystawiała, to kusiłyby mnie szczeniaki, a sami zajrzyjcie do schronisk. 4) Wystawy to zawsze stres, a ja jestem człowiekiem, który wszystkim za bardzo się przejmuje. Nie chcę sobie komplikować życia bardziej niż to konieczne. 5) Nie chcę steresować się wyglądem psa, gdy na spacerze wpadnie do kałuży, czy nałapie rzepów. 6) Bardzo mnie na to namawiają, a ja jestem przekorna... :wink:
-
A ja czeszę na sucho. Wiem, że to niszczy włos itd., ale właśnie postanowiłam nigdy nie wystawiać mojej suni, więc nie będę się stresować zabiegami pielęgnacyjnymi. Wolę mieć pewność, że nawet ostrzyżenie jej nie będzie końcem świata. Pewnie, że chcę, żeby była piękna, ale bez przesady. Nie chcę przepłakiwać nocy, bo mi się pies w kilku miejscach zafilcował. Nie chcę też wydawać więcej pieniędzy na kosmetyki psa niż na własne! Ja sobie prawie nic nie kupuję. Wystarczy fakt, że pies ma dobrą szczotkę, a ja nie, że pies używa odżywki (ludzkiej, bo tańsza) po kąpieli, a ja nie! ...no i je lepsze rzeczy niż ja!
-
Ja swoją kundlicę kąpię co 2-3 miesiące, PONkę co 1 miesiąc. Wystawowe piechy są kąpane nawet 1 raz w tygodniu. Wiec różnie bywa...
-
Czuje, czuje... Jak mocniej szarpnę, to aż mam wyrzuty sumienia, tak skowyczy... Kiedy Czata widzi innego piecha, to faktycznie ciągnie mnie na końcu smyczy. Bez kolegów jest całkiem dobrze. Nie chcę łańcuszka zaciskowego, bo jest jednostronny. Kiedy pies zmieni stronę, to łańcuszek się nie luzuje! Widziałam. Moja zaciskowa kolczatka też luzuje się tylko z jednej strony, więc zapinam na stałe luźną.
-
Moja zaciskowa kolczatka też zaciska sie do zera, ale ma kolce! Nienawidzę zaciskowych i kolczatek i łańcuszków, ale tylko ta pasowała rozmiarem. Byłam w różnych sklepach i mieli kolczatki dla owczarków niemieckich, więc kiedy zobaczyłam tą, to ją kupiłam. Jednak jak wyżej pisałam, zapinam ją tak, żeby się wcale nie zaciskała. Sczepiłam dwa kółka na stałe. Nie chcę stosować zaciskowego łańcuszka. Wolę psa ukłuć niż udusić!
-
Tak: PON o kolczatka, jeśli chcę mieć ręce tam, gdzie trzeba. Kolczatka jest bardzo luźna. Jest to zaciskowa kolczatka, zapieta tak, żeby się nie zaciskała. Spokojnie da się z niej wyjść. Dlatego używam jednocześnie dwóch obroży: skórzanej i kolczatki. Prowadzę psa na normalnej obroży, a jak zaczyna ciągnąć, to go karcę szapnięciem za ten koniec smyczy, który jest przyczepiony do kolczatki. Smycz z dwoma karabińczykami bardzo sie przydała!
-
nani ni Owszem, pony są strasznie piłeczkowate, w mniejszym stopniu patyczkowate. Niestety prawie przestałam wychodzić z Czatą i piłeczką. Robię to rzadko, wczesnym rankiem, gdy wiem, że nie spotkamy wielu psów. Jeśli ona wie, że ja mam piłeczkę, to mogę ją mieć głeboko w plecaku i to już od 30 minut, a ona i tak odgania psy. Na patyczki aż tak nie reaguje, wiec rzucam jej czasem. Dodam, że Czata ma już 9 miesięcy i nigdy więcej nie ugryzła nikogo (ani człowieka, ani psa). Tylko odgania psy z wielkim jazgotem. Pony jednak są bardzo szczekliwe. Czytałam o tym, a potem pytałam hodowców, a ci mi mówili, że to nie prawda, że przesada. A to wcale nie przesada! Czata podczas zabawy tak ujada, że aż mi czasem głupio przy właścicielach innych psów. Kiedy leci i mordę drze na jakiegoś psa, to nie wiem, czy chce go odgonić, czy tak sobie pokrzykuje i zaprasza do zabawy! Szalona jest, ta awanturnica! P.S. Gdzie w W-wie można zgodnie z prawem puścić psa bez smyczy? Jest takie miejsce? Pewnie już o tym była gdzieś mowa, ale nie mogę znaleść. Chodzę na Pola Mokotowskie, ale gdy odwiedzę rodziców na Grochowie, to aż roi się od strażników miejskich. Spuszczę psa rankiem, w pustym parku (żadnych ludzi, żadnych psów) i już awantura, bo strażnik zza drzewa wyskakuje!!! Powiedział, że psa bez smyczy mogę mieć tylko na swojej działce! Naprawdę tylko tam?
-
Poszukam takiego grzebienia! Jeżeli chodzi o wyrywanie sierści z szyi, to robię to od kilku dni kolczatką! Używam jej rzadko, żeby oszczędzić i psa i jego sierść, ale ciągnie niemiłosiernie!