-
Posts
1284 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by gojka
-
A do czego może być podobna ta piesuszynka? Bardzo dynamiczna,niezbyt ufna. Oczywiście,nie chodzi o to rude i długie,tylko o to kremowe stworzonko. To psiak przyjaciółki córki,ukradziony z jakiejś ruderowatej obory na wsi. Jest odrobinkę wyższa od mojej jamnicy.
-
dubel...
-
Psiknij pieseczkowi dezodorantem po nosie.Może się opamięta...właściciel. Albo jeszcze lepiej lakierem do włosów.
-
Mojej suczy właśnie skończyła się cieczka.Nie trwała miesiąc.Ale pierrwsza...owszem,miesiąc. Nie krzyczałam z daleka,po prostu sucz była na smyczy w miejscach uczęszczanych. Jak ktoś próbował podchodzić z psem,przepraszałam i odchodziłam mówiąc,że psina ma cieczkę. Jak ktoś puszcza psa i nie próbuje go złapać a pies chce gwałcić moja psinę dostaje dezodorantem po nosie.Działa. U mnie mało psów chadza luzem,bez właściciela i jest sporo miejsc gdzie można bez problemu psa wybiegać.Tylko trzeba wiedzieć kiedy wyjść.
-
Oczywiście,że nie przewidzisz.Ale gdybjym była pełan takich czarnych myśli nigdy nie pozwoliłabym córce wychodzić z psem- ma dziesięć lat i co będzie jak zaatakuje ich duzy pies? Nie pozwoliłabym jej jeździć ma wycieczki-wiadomo,może być wypadek autokaru,ktoś w obcym miejscu może mi porwać dziecko; nie pozwoliłabym jej pójść do koleżanki dwa bloki dalej bo ktoś może ją zgwałcić albo może ją zabić samochód. I co wtedy? Mam mieć pretensję do kierowcy autobusu,d siebie do właściciela psa? Wymyślanie sobie problemów to nie jest odpowiedzialność i zdroworozsądkowe myślenie.Fantazja jest nieograniczona.Ale do czego to prowadzi? Do tego,że nie wsiąde do windy z obcym człowiekiem lub wpadnę w panikę bo ktoś wracając z pracy do domu będzie kawałek drogi szedł za mną?
-
IvyKat-jak już wspomniałam- chodzi zapewne o psy,które nauczone są by nie żarły śmieci,które nie gryzą innych psów i generalnie-są łatwe w obsłudze.Mój pies do takich właśnie należy :) Oprócz tego,że jestem właścicielką psa-jestem też mamą-i nieraz i nie dwa moje dziecko oraz mój pies zostawały pod opieką innych ludzi.I krzywda straszliwa nie działa się z tego powodu ani jednemu ani drugiemu. Może dlatego,że są dobrze wychowane...
-
Wydaje mi się,że autorowi chodzi o to by mieć tak zwanego zaprzyjaźnionego psa. Czyli psa,który go akceptuje,nie problemu jeśli chodzi o spacery i posłuszeństwo. Oczywiście,drogie autorki postów- pies Wasz pozostanie nawet gdy ktoś od czasu do czasu go wyprowadzi. Mowa jest tu zapewne o zdrowych,normalnych psach,bez trudnej przeszłości-chyba trzeba by być bez wyobraźni by oferować komuś zaprzyjaźnienie się z psiakiem nielubiącym obcych,mającym traumy. Skąd jesteś Atys?
-
Dałabym psa pod opiekę komuś kogo moja sucz by zaakceptowała. Zależy mi na tym by poznawała i lubiła ludzi i by zmiany nie były dla niej problemem. Zabieram psa prawie wszędzie ( na zagraniczne wakacje także-Adiszku) ale są takie miejsca-jak stoki narciarskie-gdzie raczej psa nie wezmę. Zostawiam go wtedy u mamy.Sucz jest spokojnotą i mega przylepą. Musiałabym jednak mieć pewność,że ten miłośnik psów poradzi sobie z moim.
-
Nie chcę offtopować ale gdzie Ty znalazłas info, że jest to forma przestarzała czy regionalna skoro w SJP obie formy są umieszczone bez żadnych komentarzy?
-
Cavecanem-"bełkocąc"jest jak najbardziej poprawne.
-
Po prostu-są takie rzeczy na tym świecie, o których się Garnizowskiemu -nomen omen-Wiesławowi-nie śniło.
-
Co do zachęcania ludzi by nie bali się psa -też często tak robię.Moja psina jszt mała i czasem zdarzy jej się szczeknąć.Różnie to jest odbierane ale już na tyle znam swego psa, że wiem na kogo może szczeknąć i staram się to eliminować. Oczywiście biorę wtedy psa na smycz albo idzie przy nodze. Czasem ludzie, na których moja psina szczeknie raz czy dwa reagują naprawdę zaskakująco- w pozytywnym znaczeniu. Jedna starsza pani nie spodobała się mojej suczy i przestała szczekać dopiero gdy wzięłam ją na ręce bo pani chciała pogłaskać mego rozdarciucha.Dałam pani smaczka, pani dała psinie, ja przeprosiłam i powiedziałam, że on tak na laskę czy parasol reaguje bo jedna pani jej czymś takim przylała. Czasem ludzie tylko żartują":a szczekaj sobie, i tak się ciebie nie boję" ale i tak sucz przywołuję do porządku. Najczęściej takie sytuacje mają miejsce po zmroku bo się wtedy suczy szczekliwość uaktywnia. Ale opracowałam metodę :)
-
Towarzyszu -nomen omen-Wiesławie Garnizowski Stawiam wniosek o obowiązkowym leczeniu strachu przed psami w tych "różnych ośrodkach" coby Towarzysz nie musiał na swej drodze spotykać takich psycholi i sam w ramach terapii szczuć ich swoim pieskiem.
-
Nie wydaje mi się by istniała rasa:pekińczyk miniaturowy.Psa rasowego (!!!) za 300 zł nie odebrałabym wcale. A jaką rasę już miałeś?
-
Ale czego nie rozumiesz? Oczywiście,że sytuacji może być o wiele więcej niż wymieniłam i nawet pomysłu by mi zbrakło na wymyślanie ich. Te,które podałam wydają mi się najbardziej codzienne,standardowe. Przecież nie codziennie włamuje się nam złodziej,dzieci dla zabawy dzwonią domofonem czy na podwórze przychodzi sąsiad,który rozrzuca zatrute mięso... Możecie oczywiście dodać inne sytuacje jakie Wam do głowy przychodzą. Miawko-oczywiście zależy od psa i od człowieka. Ale wydaje ,mi się,że są jakieś ogólne zasady,którymi każdy się kieruje otwierając drzwi obcemu i mając przy sobie psa...
-
Mamy już temat o psie w miejscach publicznych.Poglądy są podzielone. A na co według Was można pozwolić psu w miejscu prywatnym? Co robicie gdy dzwoni listonosz a Wasz piesek za nim nie przepada? Jeśli mieszkacie w domu to czy pozwalacie wejść komuś kto anonsuje się przez domofon a na podwórzu jest Wasz pies, czy może go odwołujecie? A może wchodzący ma sobie sam radzić nawet z miłym ale obskakującym i brudzącym psiakiem? Czy pozwalacie swojemu pieskowi drzeć japę na wszystkich przechodzących pod Waszym balkonem? Jak generalnie reagujecie gdy przychodzą znajomi bojący się psa lub zwyczajnie nie lubiący gdy pies na nich skacze czy oszczekuje? Pogadajmy...
-
Mój pies wchodzi wychodzi pierwszy i nie mam z nim żadnych takich problemów.Nie wmawiaj dziewczynie głupot.Jak nauczysz psa, że dajesz mu jeść kiedy sama jesz to będzie siedział przy stole.Mój pies robi to towarzysko,nie siada i nie patrzy błagalnym wzrokiem,po prostu lubi być z nami.Co to za teorie by psa zostawiać w innym pomieszczeniu? Sama to wymyśliłaś? Kto chce niech śpi z psem-sztuką jest nauczyć psa,że ma z wyrka zejść na komendę właściciela.
-
Weź wcześniej bo wtedy będziesz miał więcej czasu. Co do okresu lękowego w wieku 8 tygodni-są psy co go mają i są takie co nie mają.Dwa psy miałam właśnie 8 tygodniowe-żadnych lęków. Biorąc pod uwagę takie klauzule człowiek niepotrzebnie się stresuje. To tak jak z buntem dwulatka-rozdmuchane jakby każde dziecko to miało.
-
Parę dni temu,na wieczornym spacerze pan od spanielki chciał mi udowodnić,że jamniki są agresywne. Szedł ze swoją spanielką bez smyczy,Psina podbiegła do mojej,zaczęły się fajnie bawić więc puściłam moją. Pan zaczął opowieści jak to jego suczka jest mądra i zrównoważona,czasem ucieka ale pan wie,że trafi do domu,więc jej nie szuka,nie nawołuje tylko czeka na nią w domu :) Następnie by udowodnić mi,że mój pies jest agresywny zaczął lekko ją ciągać za ogon a kiedy sucza zajęta zabawą nie zareagowała zaczął machać parasolem i udawać,że ją chce uderzyć. Pies się przestraszył,rozszczekał na co pan z satysfakcją: a widzi pani! Agresywny jest! Pana omijać zamierzam szerokim łukiem.Skąd się tacy ludzie biorą?
-
Raczej zrobię tak jak muszę. Moi rodzice nie dadzą rady zajmować się suczką w cieczce a ja muszę na tydzień wyjechać.
-
Napisałam przecież w pierwszym poście,że narządy są niepowiększone.
-
Dzięki.Wybieram się jutro do weta w takim razie.
-
Witam, dowiedziałam się niedawno,że muszę wybrać się na tydzień z córka do kliniki. Jedziemy całą rodziną.Naszą psinę postanowiłam dać na ten czas pod opiekę moim rodzicom. Problem jest taki,że dziś na spacerze wszyscy jej kumple próbowali ją gwałcić. Narządy ma niepowiększone ale od ostatniej cieczki minęło osiem miesięcy. Planuję ją wysterylizować ale mój wet powiedział,że mam się umówić po cieczce,ponieważ będzie to jej druga cieczka i dokładnie nie wiadomo kiedy będzie ją miała. Moi rodzice z pewnością będą mieli problem by zajmować się suczką z cieczką i nie wiem co mam z tym zrobić. Nigdy żadnej z moich suczek nie podawałam zastrzyków anty ani innych podobnych preparatów. Czy coś takiego można by mojej podać by nie miała teraz cieczki? Jakie to ma skutki? Czy suczka nie będzie miała tej cieczki wcale czy trochę później? I czy można ją wysterylizować czy trzeba będzie czekać na następną cieczkę?
-
Któregoś późnego wieczoru na spacerze z moim psem spotkałam chaszczaka.Pies był przywiązany w miejscu...gdzie nie było nic prócz garaży. Obeszłam garaże i trafiłam na knajpę smutnych morderców gdzie zapytałam o psa.Nikt nic nie wie.Przeszłam się jeszcze z moim psem.Trwało to może z godzinę.Wracam a chaszczak nadal przywiązany.Ponieważ było już koło 23 odwiązałam psa i postanowiłam go przetrzymać w domu.Przeszłam się jeszcze pobliskimi ulicami,paru przechodniów wypytałam.Jeden z nich powiedział,że to pies pijaczka przychodzącego do pobliskiej knajpy.Przywiązuje go dalej by nie było słychać,że pies wyje.I że parę razy jak się narąbał to zapomniał wziąć psa do domu. Idę więc z psem z postanowieniem dania ogłoszenia następnego dnia w tych okolicach. Pies bez adresówki,zjadł i poszedł spać pobawiwszy się chwilę z moją suczą. Rano,z ogłoszeniami pojawiam się w okolicy skąd wzięłam psa. Napada mnie jakiś młody dres z wrzaskiem,że cała policja szuka jego psa i za kradzież pójdę siedzieć. Widzę,że pies reaguje na imię,przywitał się z dresem.Powiedziałam młodzieńcowi by dbał o psa bo rzeczona policja wpadnie do niego psa zabrać.Dres poburczał,wyrwał mi smycz i się zmył. Zgłosiłam to do mojej lokalnej fundacji.Niestety,nie miałam adresu chłopaka i nie wiem co w tej sprawie zrobili. Kiedy opowiadałam o tym znajomym psiarzom okazało się,że każdy tego psa i tego właściciela zna.... Jestem jednak za tym by czasem psa wziąć.Co z tego,że miał obroże,smycz,był przywiązany i był czyjś jeśli tek ktoś miał go generalnie w esicy..
-
Na razie jesteśmy na etapie rzucania smyczy w różne miejsca a psina ją przynosi.Nie chce jeszcze przynosić smyczy położonej gdzieś.Woli by ją rzucać. Moja córka uczy ją by wrzucała zabawki do otwartej szuflady i je z niej wyjmowała.Idzie jej zdecydowanie lepiej niż mnie:)