Jump to content
Dogomania

Mokka

Members
  • Posts

    5981
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mokka

  1. [quote name='jaszczurka']Zreszta w ogole wole, ze jak jest cwiczenie chodzenie przy nodze zeby pies patrzyl normalnie przed siebie a nie tak jak sie teraz czesto uczy wpatrywal sie w twarz. Nie podoba mi sie jak pies sie tak wgapia jak sroka w kosc :lol: [/quote] To go tego nie ucz. Nie widzę problemu. :lol: Naucz go chodzić patrząc przed siebie. [quote name='jaszczurka']Nie rozumiemy sie. Chodzi mi o nakrecenie na pilke czy inna zabawke. Pies biega zeby dostac te zabawke na punkcie ktorej ma obsesje. Wczesniej jak czytalam o agillity rozumialam, ze samo bieganie i skakanie jest dla psa frajda. Chodzi mi o to, zeby suka biegala po to fajne i to lubi a nie na zasadzie "no dobra pobiegne skoro ci na tym zalezy a ty pozniej w koncu dasz mi pileczke".[/quote] No to faktycznie się nie rozumiemy, albo może ujmę to inaczej - chyba nie miałaś dotąd bliższej styczności z agility? ;) Nie jest łatwo zmusić psa, aby biegał i skakał przez przeszkody, a żeby robił to naprawdę dobrze - prawie niewykonalne. One biegają, bo to lubią, bo mają do tego predyspozycje. Piłka jest nagrodą, a nie jedyną motywacją, dla której postępują wbrew sobie. Wiem, że dla niewtajemniczonych to jest trudne do zrozumienia, ale tak jest. [quote name='jaszczurka'] Kenzo jest "nakrecony" na pilke i tego nie potrafi, dla niego liczy sie tylko pilka. I to nakrecanie tak zle mi sie kojarzy, z wywolywaniem obsesji i uzaleznienia od jakiegos przedmiotu. kenzo zrobi wszystko za pilke ale to na prawde nie jest fajne. Kenzo tez praktycznie nie potrafi sie zajac soba, pobawic sam, jest w 100% zorientowany na czlowieka i zabawe z nim i to imho tez nie jest fajne. Wole taki typ jaki prezentuje Czari. I po Kenzo juz zawsze bede strasznie uwazac, zeby nie wywolac takiej obsesji na punkcie rzeczy. U Kenzo wcale nie bylo trudno.[/quote] I tu gdzieś został popełniony błąd. Zofia już pisała, że aby mieć świetnego piłeczkowego kompana, nie trzeba, a wręcz nie należy jego skłonności do piłki przeradzać w obsesję. Pies może normalnie funkcjonować zarówno z piłką jak i bez niej. U Waszego to nie działa, ale naprawdę, mądrze prowadzony pies nie ma tego typu problemów. Mój pies kiedys nie bawił się niczym. Udało mi się nakręcić go na piłkę i stał się piłeczkowym wariatem. Ale to nie przesłania mu całego świata. I większość psów zachowuje się właśnie w ten sposób.
  2. [quote name='jaszczurka'] Tego tez nie chce. Psy chodze stale przy nodze i wpatrzone w oczy. Takie psy-automaty. Nic w tym dla mnie fajnego. Wole rozrabiake z glupimi pomyslami, cieszacego sie zyciem niz psa wpatrzonego we mnie pt "wydaj mi jakies polecenie, prosze, prosze". Kiedys w jakies psiej gazecie byl wywiad z etykiem. Facet mowil, ze nadmierne szkolenie, tworzenie psow-automatow jest zle, bo odbiera wolnosc i ja sie z nim zgadzam. Powiem Wam nawet szczerze (choc watpie zebym znalazla zrozumienie wsrod szkoleniowcow :) :) ze troche boje sie isc na to szkolenie i jak to zmieni mojego psa. [/quote] Odnoszę wrażenie, że trochę demonizujesz sprawę. Psy-automaty stale przy nodze i wpatrzone w twarz przewodnika - czy wiesz, ile się trzeba napracować, aby taki efekt osiągnąć? Czy wiesz, ile to zajmuje czasu i pracy? I czy naprawdę uważasz, ża po podstawowym szkoleniu posłuszeństwa będziesz miała takiego psa? :lol: Poza tym taka praca, takie skoncentrowanie wymagane na zawodach i ewentualnie treningach. Czy naprawdę idąc ulicą wpadasz co chwila na tak chodzące psy? Ja mam psa zwyczajnego, kundla, z którym staram się kontynuować posłuszeństwo, aby nie zapomniał i aby mieć z nim stały i ścisły kontakt. Na spacerze jest czas na szaleństwa i czas na pracę. Na godzinnym czy dłuższym spacerze pies biega, szaleje, rozrabia, wymyśla różne głupoty. Na godzinnym spacerze czasami poświęcamy 5-10 minut na pracę. Chodzenie przy nodze, aportowanie, parę innych komend. Wtedy pies wpatruje się we mnie z natężeniem prosząc "zróbmy coś" (dokładnie tak, jak to opisałaś), po czym chodzi przy nodze machając radośnie ogonem i ciesząc się, że coś robimy. Potem znów spacerujemy. I pies znowu biega i robi bardzo głupie rzeczy. Jedno drugiemu w żaden sposób nie przeszkadza. [quote name='jaszczurka']Zawsze czytalam ze agillity to dla psa frajda, super zabawa. Zawsze jak "kazalam" Czariemu przeskoczyc tyczke w parku to cieszyl sie jak glupi. A teraz coraz czesciej czytac ze psy "sa nakrecone" i biegaja "za zabawke". Wiec juz nie wiem jak z tym jest. Jak Abrze sie nie bedzie agillity podobac to nie chce jej zmuszac. Tez nie chcialabym zeby ktos mnie zmuszal np. do chodzenia do filharmonii skoro wole kino.[/quote] Jaszczurko, wydaje mi się że przeczysz sama sobie. Pies nakręcony (może o tym nie wiesz?) , to pies, który biega chętnie i radośnie, chce skakać. To Ci nie odpowiada. Z drugiej strony twierdzisz, że nie chcesz psa zmuszać, z czym się zgadzam. Chce skakać - niedobrze, nie chce skakać - też niedobrze. To z jakim psem Twoim zdaniem można uprawiać agility? PS Ja też czytałam ten wywiad z etykiem (w "Moim psie"? chyba...). To było dość dawno, więc nie pamietam dokładnie, co mówił, pamiętam jednak ogólne wrażenie, jakie mi po nim zostało. Po pierwsze - pojęcie na temat psów ten pan miał dosyc mętne. Po drugie nie mogłam się w żaden sposób zgodzić z wielom a metodami wychowawczymi, o jakich mówił. Spróbuję znaleźć tę gazetkę i przypomniec sobie, o co szło. PS II Nie jestem szkoleniowcem, nie trzeba być szkoleniowcem, aby docenić, ile radości i satysfakcji ([B]obu stronom[/B]) może dac szkolenie lub uprawianie sporu z psem i jak bardzo można w ten sposób wzmocnić wzajemną więź. Moje psy uwielbiają spacery, na których nic nie muszą robić i potrafią to wykorzystać, a jednocześnie wariują z radości, gdy zaproponuje im się trochę pracy. Czy to źle? Jak dla kogo. Ja uważam to za idealny układ.
  3. Że bocian Was odwiedził, nie było tajemnicą :lol: . Cieszę się, że wracacie. Dzidzia słodka :iloveyou: .
  4. [quote name='ciacho']my po dlugiej przerwie też spróbujemy swoich sił[/quote] Łomatko, to Wy żyjecie? :-o :lol:
  5. INA, nie odpuszczaj. I nie bój się, bo i tak masz u niego przechlapane. On gonił konkretnie Ciebie, bo Cię zapamiętał i ma do Ciebie swoje pretensje. Masz świadków? Przydaliby się jacyś...
  6. [quote name='PATIszon']No wlasnie, kuswa, nie wiemy.....:angryy: Ale mamy nadzieje, do piatku wrocimy....[/quote] Którego? :angryy:
  7. [URL]http://wiadomosci.onet.pl/1382539,2679,kioskart.html[/URL] Wiecie, co mnie w tym najbardziej niepokoi? Ta pewność, z jaką stwierdza się, że potomstwo będzie miało najlepsze cechy obu ras. To jest nadużycie, a wręcz kłamstwo. Nie można nigdy miec pewności, jakie cechy i po którym z rodziców odziedziczy mieszaniec. A jeśli okaże się, że po każdym z rodziców wziął to, co najgorsze? Poza tym, co z resztą piesków z miotu? Bardzo Znana Osoba zamawia psinkę po konkretnych rodzicach, a szczeniąt rodzi się 6 sztuk. Co z pozostałymi? Może się czepiam (czepialska jestem :evil_lol: ), ale trochę mnie martwią takie "mody", jakoś nie mogę się do nich przekonać.
  8. [quote name='PATIszon']Cholera, a mnie na nich nie bedzie :wallbash:[/quote] A czy my już wiemy, kiedy wracasz? :mad:
  9. [quote name='Aluzja']Strzeze muwiadz nie demonizowalabym urojonych ciaz...czasem wydaje mi sie ,ze to dla suk stan jak najbardziej fizjologiczny. [/quote] Ale niektóre suczki bardzo źle to przechodzą. Tracą całą energię i chęć do życia, snują się z kata w kąt i są przeraźliwie smutne. Najgorsza pod tym względem była Miśka. Ja na nią po prostu nie mogłam patrzeć. Jeśli więc taka forma, to jest naturalny stan fizjologiczny, to ja byłabym jednak za tym, aby pomóc tej fizjologii, bo sucz cierpi :-( .
  10. [quote name='OlaAB']fajnie, że są nowi sędziowie! brawo za odwagę! :multi:[/quote] To nasi kursanci z seminarium :lol: .
  11. [quote name='Rybc!a'] . Jedynym słusznym rozwiązaniem w moim przypadku jest noszenie dwóch piłek.[/quote] Brawo! To jest świetna metoda, polecana przez doświadczonych szkoleniowców.
  12. [quote name='kofee']I teraz nie bardzo wiem co dalej: Berta przynosi smoka, dostaje nagrodę i co ja mam zrobić? Smoka oddaje z bólem, na początku drogi do mnie próbuje skręcić na swoje posłanie, ale jak ją wołam i zachęcam, to przychodzi. Ale jak już dostaje smakołyk, to sobie z nim idzie. I co ja mam wtedy zrobić z tą zabawką? Zwykle kładę ja na podłodze, albo odrzucam, ale Berta jest już na nią zimna, jakby o niej zapomniała.:roll: Zabierz smoka! :evil_lol: Mówię poważnie. Aby utrzymać zainteresowanie suczki zabawką, powinnas ograniczyć dostęp do niej. Ma być wydzielana, reglamentowana, tylko na specjalne okazje. A wydzialającym jesteś Ty. Ty jesteś władcą zabawek, aportów, smakołyków, tylko z Tobą można się dobrze bawić :lol: . To jest uwaga ogólna. Natomiast jeśli chodzi o moment przynoszenia zabawki, to o ile dobrze zrozumiałam, suczka po otrzymaniu smakołyka traci zainteresowanie dla smoka. Jeśli tak jest, to może znajdź inną formę nagradzania i podtrzymywania zabawy. Postaraj się poprzeciągać, uciekaj ze smokiem, ciagnij go po ziemi, chwal głosem, dotykiem, nie dawaj smakoli, jeśli by to miało byc równoznaczne z zakończeniem zabawy przez nią. Bierzemy smoka i oddajemy, chwaląc dziewczynkę, że jest taka grzeczna i fajna. Ostatnie odebranie zabawki zakończyłabym pochwałą, pogłaskaniem i poklepaniem, chowamy smoka (Ty kończysz zabawę) i juz wiemy, że koniec. Wtedy daj smakołyk. Aha, jeszcze jedno. Jeśli druga suczka przeszkadza, zabiera zabawki lub w inny sposób rozprasza małą, odizoluj ją choć na chwilę. Daj małej choćby kilka minut swobodnej zabawy tylko z Tobą, aby nie musiała się martwić, że ktoś przyjdzie i zabierze zabawki.
  13. [quote name='Rauni']Mnie nie powaliło. To znaczy owszem, ciekawe, użyteczne, częściowo moje obserwacje się z tą książką pokrywają (dobry skutek uboczny tej książki jest taki, że człowiek zaczyna się bardziej swojemu i innym psom przyglądać). Natomiast odniosłam wrażenie, że wg Turid Rugaas to psy nic tylko się uspokajają - brakowało mi opisu innych sygnałów innego rodzaju, psi język jest przecież nieco bogatszy. [/quote] Odniosłam podobne wrażenie :lol: . Zwłaszcza obserwując mojego psa, który repertuar tych "innych" ma baaaardzo bogaty :evil_lol: . I ani myśli uspokajać siebie lub kogokolwiek innego. A tak poważnie, to psy bardzo źle na niego reagują, albo się go boja, albo atakują. Stąd podejrzewam, że naprawdę używa swoich sygnałów, ale ewidentnie nie w celach pokojowych. Ogólnie moja opinia o tej pozycji jest następująca: dla osób, które psa mają niezbyt długo, które nie przeczytały jeszcze tych wszystkich tomów literatury kynologicznej dostępnej na rynku :evil_lol: , które nie mają zbyt dużego doświadczenia ze szkoleniem, nie jeżdżą na seminaria, zawody, nie podglądają innych - to może być cios, strzał w dziesiątkę, odkrycie Ameryki ;) . Dla tych, co z psami pracują od lat, powiedzmy kilku, które nauczyły się obserwować, "czytać" swojego psa, tezy zawarte w tej książeczce są raczej potwierdzeniem tego, co udało się zaobserwować w kontaktach z własnym psem/psami. Aby była jasność - nie uważam pierwszej grupy czytelników za gorszych, tylko po prostu mniej doświadczonych. Ja sama fachowcem się nie czuję, ale ma się te psy lat kilkanaście, więc był czas, aby coś poobserwować. Druga rzecz - nie chcę dyskredytować wartości, czy zawartości tej książeczki. Ta mało odkrywcza ilość informacji może być spowodowana właśnie małą objętością pozycji, co powoduje, że umieszczone w niej są rzeczy najważniejsze, czyli podstawowe, które zapalonych, doświadczonych psiarzy nie rzucają na kolana, bo oni to wszystko już wiedzą. Ja bym optowała za tym, aby Turid napisała coś większego, aby udostępniła czytelnikom trochę więcej ze swojej (niewątpliwie szerokiej) wiedzy. :lol:
  14. [quote name='zachraniarka'] U labów to samo.. Niestety obie rasy, które jako kolejne padły ofiarą mody :angryy:[/quote] To jest, niestety, powszechna bolączka w większości ras, w tym terierów, owczarków, czyli psów z założenia użytkowych/pracujących, które we wzorcu mają wpisane cechy charakteru - zaręczam, że lękliwości tam nie ma. A najbardziej przykre jest to, że takie psy nie tylko "pojawiają się", ale również są radośnie rozmnażane i te niepożądane (w każdej rasie) geny są powielane.
  15. [quote name='stereo']Popieram pytanie poprzedniczki. Czy muszę osobiście wpłacić składkę, czy mogę zrobić przelew? Niby mogłabym zadzwonić i się zapytać, ale mam kiepskie doświadczenia z telefonami, więc wolę się tu dowiedzieć. ;)[/quote] Można zapłacić przelewem, ale aby uzyskać stempelek w książeczce, trzeba się pofatygować osobiście :evil_lol:
  16. [quote name='WEGGA']jeśli Ty się dosiadasz do kogoś to się musi zgodzić ale jeżeli jesteś i siedzisz już w przedziale to ten kto się dosiada albo widzi, że jest pies i jedzie z Wami albo szuka dalej a Ty jedziesz dalej "u siebie w przedziale". :)[/quote] To zależy. Bo jeśli współpasażer ma wykupioną miejscówkę, to ma prawo zostać w przedziale, niezależnie od tego, kto pierwszy wsiadł, a pani z pieskiem za drzwi...
  17. Oj, Ina, nie zazdroszczę. To faktycznie chyba noc sylwestrowa na Dogo była milsza :cool3: . Ale nic to, najważniejsze, że Wy - jako jedna z nielicznych par na tym przyjęciu ;) - przyszliście i wyszliście razem, więc niech [B]to [/B]będzie dobra wróżba na Nowy Rok :lol: .
  18. [quote name='Jura'] [B]Kardusia[/B], dobrze wiem, o czym piszesz :p. Niestety ja skutecznego sposobu szybkiego rozwiązania nie mam. Dieta polecana przez Flaire niestety kompletnie rozregulowała Fredzi układ trawienny (psa o żelaznym żoładku :diabloti:) i po prostu stosuję ŻP.[/quote] Znakiem tego Fredzia wcale nie ma żelaznego żołądka :evil_lol: . Bo Miśce ta dieta służy, a Miś żołądek ma raczej delikatny i czuły na zmiany pożywienia. A może nieświeże warzywka zapodałaś? ;)
  19. [quote name='nikit1']U nas też od jakiegoś czasu mamy dziwną akcję z Rollkiem, który regularnie obsikuje niektóre domowe sprzęty. Wydaje mie się że to te o które wcześniej ociera się Julka. Może macie pomysły o co chodzi i jak go tego oduczyć? :shake:[/quote] Łeb ukręcić :evil_lol: .
  20. [quote name='Sonika']Troche odwieze. :cool3: Ma ktos ten identyfikator? [URL]http://allegro.pl/item152955161_identyfikator_kosc_bardzo_trwaly_i_lekki.html[/URL] dobry jest? trzyma sie na obrozy?[/quote] "Trzymanie się obroży" nie jest uzależnione od rodzju identyfikatora (no, może poza beczułką), a raczej od sposobu przymocowania go do obroży. Jeżeli adresówkę przyczepimy na porządnym, dobrze zaciśniętym kółku, nie powinna się zgubić. Cały problem zazwyczaj w tym zaczepie, a nie w adresówce jako takiej.
  21. [quote name='zaba14']Jest gdzies watek o tym o czym piszesz? :razz: Nie wierze ze pies nauczy się bawić, co to to nie, ale smakołyki? Moze by się udało.. w domu przyjmuje chetnie, wrecz jest na nich skupiony, ale na dworze? Nie ineteresuje go ani ja, ani smakołyk, psy raczej tez nie ;)[/quote] Ej, mój Leon [B]nie potrafił[/B] się bawić, po prostu nie wiedział, do czego służą zabawki, ani nie potrafił nawet okazywać radości (nie wiedział, do czego służy psu ogon :lol: ). I nauczył się, teraz bawi się każdą głupotką, patykiem, cokolwiek mu się zaproponuje. A też byłam już w takim momencie, że prawie zrezygnowałam, tak więc uważam, że chyba każdego psa można nauczyć zabawy. Oczywiście nie każdy stanie się od razu piłeczkowym potworem, ale próbować warto, bo nigdy nie wiesz, co w piechu drzemie :lol: .
  22. No to ochłap dostałaś - ma być seminarium :evil_lol: . A teraz trza uzbroić się w cierpliwość i czekać... ;)
  23. [quote name='nikit1']A jaki nowy wózek?[/quote] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=14953&page=1842[/URL]
  24. [quote name='nikit1']Mokka proponuję zakup maty do bagażnika i mimo wszystko odkurzacza z dobrą mocą ssącą...:loveu:[/quote] Wszystko będzie, tylko tak pędziliśmy z tym autem, aby je wyrwać z salonu przed Świętami, że nie było czasu na nic innego. Zresztą mam dziwne wrażenie, że mój mąż nawet chyba nie sprawdził, czy mata z golfika czasem nie pasuje do nowego wózka :evil_lol: .
×
×
  • Create New...